Czyta się w coraz większych głębiach tak, że czytanie każdego arcydzieła jest...

Bazyliszek

Posted: May 20th, 2009 | Author: | Filed under: Recenzje | Tags: , , , , , , , , | No Comments »

Myślałem, że od czasów podstawówki i czytaniu paru legend bazyliszek nie pojawi się na mojej czytelniczej drodze. Na szczęście Graham Masterton postarał się o wskrzeszenie zainteresowania tym stworem całą powieść o potworze, który był postrachem Krakowa.

Według podań bazyliszek rodzi się raz na 100 lat z jaja złożonego przez koguta (inne podania mówią o wężu). Stwór cuchnie siarką i broni się kłami oraz swoim spojrzeniem. W powieści Mastertona jest trochę inaczej. Profesor Nathan Underhill, próbuje wyhodować mitycznego gryfa, by z niego pozyskać materiał do badań nad komórkami macierzystymi i zastosowaniem ich w leczeniu wielu chorób, wobec których medycyna była dotychczas bezradna. Doktor Christian Zauber, dyrektor Domu Spokojnej Starości Murdstone, także pracuje nad odtworzeniem mitycznej istoty – bazyliszka. On jednak korzysta w swej pracy z alchemii i czarnej magii. Koniec końców jego wysiłki zostają nagrodzone w postaci prawie idealnego stwora.

Od tego momentu akcja staje się szybka i nie do końca możemy przewidzieć, co będzie się działo. Apokalipsa i śmierć wszystkich ludzi? Bazyliszek przejmuje władzę nad światem? Na szczęście nic z tych rzeczy – Underhill za wszelką cenę chce zniszczyć dzieło Zaubera i pomóc żonie, która od spojrzenia bazyliszka zapadła w śpiączkę.

Przenosimy się do Krakowa (jak ja kocham te rodzinne klimaty ;) ) i poznajemy genezę powstania stwora w XX wieku. Masterton dokładnie – bez koloryzowania (ale i bez przekłamań) opisuje polską rzeczywistość i z tego powodu należy mu się szacunek.

Szacunek również dla wnikliwego opracowania tematu nie tylko bazyliszków, ale również gryfów czy innych stworzeń, które pojawiają się na kartach książki. Doskonale przytoczone źródła (szczególnie kroniki Kadłubka) robią wrażenie – Masterton wykonał kawał dobrej roboty przy powieści, która przecież nie do końca ma być do bólu rzeczywista.

Jak zwykle doskonała narracja i niesamowity epilog ;) daje nam doskonałą lekturę na letnie wieczory. Zastanawiam się tylko (i obawiam) by legendy o gryfach, bazyliszkach i innych stworach pozostały tylko legendą (nawet gdyby miały ratować ludzkie życie). Tak będzie lepiej i przyjemniej dla nas wszystkich.

PS> Radzę także przeczytać to, jeśli mówimy już o Mastertonie.

Bazyliszek
Graham Masterton
Wydawnictwo: Rebis , Styczeń 2009

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.

More Posts

Warto także przeczytać:



Leave a Reply