Czyta się w coraz większych głębiach tak, że czytanie każdego arcydzieła jest...

Czerwona maska

Posted: May 23rd, 2009 | Author: | Filed under: Recenzje | Tags: , , , , , , | No Comments »

Czyli majstersztyk w łączeniu thrillera oraz dobrej jakości horroru w jednej książce.

W windzie jednego z budynków w Cincinnati dochodzi do krwawego mordu. Młody mężczyzna zostaje zadźgany rzeźnickim nożem, a znajdująca się z nim w windzie kobieta jest poważnie ranna. Na podstawie jej zeznań, Molly, policyjna rysowniczka, sporządza portret pamięciowy mordercy. Czerwona Maska, bo taki pseudonim nadają mordercy policja i media, dopuszcza się kolejnych zbrodni i grozi, że całe miasto spłynie krwią. Sissy Sawyer – teściowa Molly, potrafi przewidywać przyszłość i ma zdolności parapsychiczne. Dzięki jej współpracy możliwe będzie zastawienie pułapki na psychopatę. Zanim jednak do tego dojdzie, wydarzy się wiele złego, a to, co niemożliwe, będzie musiało stać się możliwe…

Masterton stał się moim ulubionym pisarzem już po lekturze “Drapieżców”. Widzę jednak, że z każdą kolejną książką objawiają się jego nowe talenty do tworzenia historii, które już od początku nie są nudnawe i słabo napisane.

Od początku zaczyna się ostro. Magia i ezoteryka mieszają się z tajemniczym amuletem, który ma długą historię (w tym samego Van Gogha) i niesamowitą moc (obrazy ożywają). Czerwona maska sieje zniszczenie a prorocze sny jednej z bohaterek przybierają na sile, by w kulminacyjnym momencie rozwiązać zagadkę. Dochodzi do tego ożywianie zmarłych mężów oraz mocna zagadka kryminalna (której nie powstydził by się sam Krajewski). Finał – jak zwykle u Mastertona spokojny i … zwiastujący kolejną książkę (a może część?) tej opowieści.

Doskonała narracja (dzięku idealnemu tłumaczeniu) sprawia, że potok słów, zdarzeń i dialogów nie zalewa nas falą niezrozumiałą. Wręcz przeciwnie – możemy sobie pozwolić na chwilę oddechu, dzięki któremu ujrzymy cały talent autora – mistrza pomieszanych gatunków.

Nie każdemu udaje się w tak doskonały sposób wychodzić z trudnej sztuki – dwa w jednym. Masterton “Czerwoną maską’ udowadnia, że nie ma z tym najmniejszego problemu. Polecam i zasiadam do kolejnej jego książki – “Aniołowie Chaosu” – z pewnością będzie się działo.

“Czerwona maska”
Graham Masterton
wydawnictwo Rebis
2009

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.


54 targi książki w Warszawie

Posted: May 23rd, 2009 | Author: | Filed under: TV Książki | Tags: , , , , , | No Comments »

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.


Bukia.pl czyli własna książka w zasięgu myszki

Posted: May 23rd, 2009 | Author: | Filed under: TV Książki | Tags: , , , , , | No Comments »

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.


Tadeusz Sobolewski o “Różowych strusich piórach” H.Krall

Posted: May 22nd, 2009 | Author: | Filed under: TV Książki | Tags: , , , , , , | No Comments »

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.


Król Bezmiarów 22 maja

Posted: May 22nd, 2009 | Author: | Filed under: Nowinki ze świata książki | Tags: , , , | No Comments »

Król Bezmiarów to pierwsza polska marynistyczna powieść fantasy uhonorowana najbardziej prestiżową nagrodą fantasy w Polsce – Nagrodą im. Janusza A. Zajdla. 22 maja jej wznowienie pojawi się w księgarniach nakładem wydawnictwa Mag

Drugi tom po Północnej granicy jednej z najlepszych polskich serii fantasy, obejmującej kompletną opowieść o świecie Szereru – Księga Całości. Córki legendarnego pirackiego kapitana, K.D.Rapisa walczą o schedę po ojcu. O niepokonany okręt Wąż Morski, który nie ma sobie równych, o magiczny Rubin Córki Błyskawic, o legendarny skarb Demona Walki, o władzę nad zbuntowaną wyspiarską prowincją. Walka będzie bezpardonowa, tym bardziej że nie znają litości, nie cofną się przed zdradą ani żadną zbrodnią w walce przeciwko sobie nawzajem i całemu światu.
Więcej informacji o książce i autorze na stronie Wydawnictwa Mag

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.


Hanna Krall o swojej najnowszej książce “Różowe strusie pióra”

Posted: May 22nd, 2009 | Author: | Filed under: TV Książki | Tags: , , , , , , , , , , | No Comments »

Hanna Krall pisze o absurdach rzeczywistości PRL i o Bogu, o losach swej córki i o literaturze, o bohaterstwie, tchórzostwie, krzywdach i radościach. Wśród bohaterów są m.in. Krzysztof Kieślowski, Marek Edelman, Mieczysław Rakowski, ks. Adam Boniecki, prof. Jan Kott (pisze o… damskiej bieliźnie!) i Leszek Kołakowski.

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.


Pamiętnik nastolatki – nowość Rafaela

Posted: May 22nd, 2009 | Author: | Filed under: Nowinki ze świata książki | Tags: , , , , , | 3 Comments »

Nowość wydawnictwa Rafael, której fragment możecie przeczytać u nas. Książka do kupienia tutaj. Zdecydowanie warto – recenzja całości już wkrótce.

Pamiętnik znajdziecie na blogu natalka.blox.pl

19 września

Od dwóch lat jestem zakochana w Jacku. Po uszy! Właściwie to nie wiem, dlaczego „po uszy” i po czyje uszy – moje, czy jego, bo kocham go od stóp do czubka głowy, każdą częścią mojego ciała i duszy. Oczywiście bez wzajemności. Śmiem nawet twierdzić, że on nie ma o tym zielonego pojęcia. Smutno mi. Chciałabym mieć chłopaka, kogoś bliskiego, na widok kogo mocniej bije mi serce, kogoś, kto sprawia, że chce mi się góry przenosić. Ale nie pragnę mieć chłopca na siłę, po to tylko, by go mieć. Może właśnie dlatego wciąż jestem sama, bo ten, w którym się zakochałam, nie zwraca na mnie uwagi.
Moja mama twierdzi, że w moim wieku powinnam się z chłopcami przyjaźnić, a nie „chodzić”. Nie zgadzam się z nią. Nie chcę być dla Jacka przyjacielem, tylko ukochaną dziewczyną. Potrzebuję rozmawiać z nim o swoich problemach i dzielić się radościami. Pragnę przebywać w jego towarzystwie. Chcę, aby trzymał mnie za rękę, by stawiał kołnierz od mojego płaszcza i naciągał czapkę na moje zmarznięte uszy, by troszczył się o mnie i mną opiekował, aby tęsknił i był zakochany we mnie równie mocno, jak ja w nim.
Dziś po raz kolejny próbowałam zagadać do niego na Tlenie.
Natka:
Siemka!
Jacek:
Hej!
Natka:
Co porabiasz?
Jacek:
Nic 
Natka:
Ja szukam wiadomości na WOS.
Jacek:

Natka:
Ściągam też pliki muzyczne na mp3.
Jacek:

Natka:
No i piszę pamiętnik.
Jacek:

Natka:
Lubisz babkę od polskiego?
Jacek:
Muszę lecieć. Pa! 
Widać nie mam najmniejszych szans. Każda rozmowa z Jackiem, czy to przez Tlen, czy w realu, przebiegała podobnie. A tyle sobie obiecywałam na kolejnym etapie mojego życia. Miało być wyjątkowo!
– Gimnazjum to pewien próg – mówiła Ola. – Przekraczamy go bezpowrotnie. Przestajemy być małymi dziewczynkami. Stajemy się kobietami – mrugała pomalowanymi na czarno, zapewne na znak tej dorosłości, rzęsami.
Z kolei mama patrzyła na te sprawy z innej perspektywy.
– Nie jesteś już dzieckiem – powtarzała często. – Czas zastanowić się nad sobą, nad tym, co chciałabyś w życiu robić. Nawet nie zauważysz, kiedy miną dwa lata i trzeba będzie podjąć ważne życiowe decyzje.
– Nauka w gimnazjum trwa trzy lata – przypomniałam.
– Kochanie! – zirytowała się mama. – W trzeciej klasie to ty już musisz wiedzieć, jakie liceum wybierzesz, jaki profil klasy. Przecież od profilu zależeć będzie twoje przygotowanie do matury…
– W takim razie zacznę się na poważnie zastanawiać, z jakiego drewna chcę mieć trumnę! – wypaliłam. – Sosnową, a może dębową?
Mamę zamurowało. Poczerwieniała na twarzy i gdyby nie tato, pewnie doszłoby do kłótni.
– Co to ma znaczyć? – spytała przez zaciśnięte zęby.
– Jeśli czas tak szybko upływa, to trzeba pomyśleć o wszystkim – powiedziałam powoli, bacznie obserwując wyraz jej twarzy.
– Aniu – do akcji wkroczył tato. – Natalia dopiero rozpoczęła naukę w gimnazjum. Nie tak dawno pisała sprawdzian szóstoklasisty. Dla niej miesiąc to cała wieczność, więc nie wymagaj, aby dziś myślała o tym, co będzie robiła za trzy lata.
Kochany tato. On jeden rozumiał mnie bez słów. Szkoda, że mama taka nie była. Czasem mam wrażenie, że w chwili moich narodzin zaplanowała za mnie całe życie. Nie wiedziała, że liczy się tylko ten dzień, no może kilka następnych, ale już nie kilkudziesiąt. Chcę się cieszyć każdą chwilą, minutą, godziną.
– Może masz rację – westchnęła mama – ale mogłaby się chociaż zastanowić, co ją interesuje, w czym jest dobra – dodała już łagodniej.
– Na pewno odnajdzie jakąś pasję w sobie – rzekł ugodowo tato, czym udobruchał mamę ostatecznie. – Daj jej trochę czasu.
Popatrzyłam na nią. Była spokojna, ale w jej spojrzeniu dostrzegłam troskę. Martwiła się o mnie. Postanowiłam więc wysilić się trochę bardziej niż zazwyczaj i w bliżej nieokreślonej przyszłości przynajmniej spróbować zrealizować trzy główne cele: po pierwsze, przekonać się, czy mam jakieś szanse u Jacka; po drugie, zastanowić się, co chcę w życiu robić; po trzecie, rozwikłać zagadkę o osiem lat starszego brata Bazyla, co do którego mam podejrzenia, że coś przed nami wszystkimi ukrywa.
Ale na dziś już koniec. Zmęczona jestem i jakoś się tak dziwnie złożyło, że pierwsze strony z etapu swojego życia, na który dopiero wkroczyłam, opisałam w czystym brulionie. Ostatnią kartkę starego zapisałam kilkanaście dni temu.

22 września 2008

Całą sobotę i niedzielę przesiedziałam w domu, myśląc o tym, co chciałabym robić w przyszłości. Postanowiłam zapisać się na zajęcia lekkoatletyczne w swojej szkole. Może w sporcie odnajdę pasję lub okaże się, że mam talent? W końcu moja rodzina ma pewne tradycje sportowe. Dziadek jeździł konno, mama i tato grywają w tenisa, Bazyl biegał i wciąż gra w nogę, a moja o rok starsza siostra Zuza trenuje pływanie.
Właściwie przez całe to pływanie to nie odczuwam, że mam siostrę. Zuzy prawie nigdy nie ma w domu. Wstaje o piątej rano, a przecież to środek nocy, wraca po osiemnastej, błyskawicznie pochłania obiad, w tempie huraganu odrabia lekcje, niczym odrzutowiec rzuca się do komputera, aby przeprowadzić burzliwą dyskusję, wskakuje do wanny pewnie z taką samą szybkością jak do basenu, kąpie się z takim impetem, jakby chciała ustanowić kolejną życiówkę na sprinterskim dystansie. Na koniec ląduje w łóżku, dużo szybciej niż samoloty na naszym lotnisku. I tak dzień w dzień! Nie wiem, czy umawia się na randki, ale mam dla niej idealnego kandydata! To Usain Bolt – mistrz olimpijski w biegach oraz rekordzista świata na krótkich i średnich dystansach. Przy nim ze wszystkim zdąży. Tego jestem pewna.
Podziwiam Zuzę, ale nigdy się do tego nie przyznam, dla jej dobra, żeby jej się w głowie nie poprzewracało. Niech sobie myśli, że mało mnie to obchodzi. Nawet nie wie, że gdy wyjeżdża na zawody, potajemnie sprawdzam wyniki w komputerze. Czasem, gdy zdążę się z nią pokłócić, życzę jej dyskwalifikacji albo nieudanego startu. Później wstyd mi z tego powodu, no bo w końcu to moja siostra i ostatecznie życzę jej dobrych wyników. „Dobrych” nie znaczy rewelacyjnych! A jeszcze chwilę później uzmysławiam sobie, że ona tak ciężko haruje, więc zmuszam się, aby życzyć jej spektakularnych osiągnięć, choć nie przychodzi mi to łatwo.
Zaczynałyśmy razem, w drugiej klasie podstawówki. Zuza śpieszyła się na każde zajęcia, ja wolałam poudawać ból brzucha i zostać w domu. Pamiętam, że to było bardzo męczące – zajęcia na basenie, a nie udawany ból brzucha rzecz jasna. Rodzice dzięki swojemu uporowi doprowadzili do tego, że potrafię pływać, ale potem odpuścili. Z Zuzą nie musieli się męczyć, bo ona sama ciągnęła ich na basen.
Z lekkoatletyką będzie jednak inaczej. Zajęcia w szkole odbywają się trzy razy w tygodniu i to po lekcjach. Dam radę! Będą ze mnie dumni, tak samo jak z Zuzy.
Podzieliłam się swoimi przemyśleniami z Bazylem. Rozdziawił szeroko buzię, gdy zaczęłam opowiadać o swoich planach. Nie ma się co dziwić. Jeszcze niedawno tylko się z Bazylem kłóciłam – o wszystko. Wystarczyło, że wypowiedział jedno zdanie, a ja od razu wrzeszczałam, że nie ma racji i odwrotnie: ja coś powiedziałam – wrzeszczał Bazyl.
Od pewnego jednak momentu, gdy zaczęłam coś podejrzewać, staram się być dla niego miła i więcej z nim rozmawiać. Nie tylko Bazyl otwiera usta ze zdziwienia. Rodzice również. Mam nadzieję, że po jakimś czasie wszyscy przyzwyczają się do tej mojej przemiany.
– Powodzenia siostra – powiedział Bazyl, gdy zdołał ochłonąć. Tylko na tyle się zdobył.
Jemu łatwo mówić. Od dziecka kochał matematykę i tą drogą podążał. Nieważne! Naburmuszona opuściłam pokój brata i usiadłam przy komputerze. Miałam wielką ochotę porozmawiać z Jackiem. Zauważyłam, że jest aktywny na Tlenie. No, może nie będzie to rozmowa, tylko monolog, ale w zamian za to Jacek prześle mi kilkadziesiąt uśmiechniętych buziek!

23 września 2008

Nie zapisałam się dziś na zajęcia lekkoatletyczne, a wszystko przez mamę. No, może nie do końca. Wczoraj, gdy Jacek przesyłał mi w odpowiedzi buźki, mamie zebrało się na rozmowę.
– Powinnam cię przeprosić – powiedziała nieoczekiwanie.
– Za co?
– Za to, że się uniosłam – odparła. – Tato ma rację. Masz dopiero czternaście lat, a ja wybiegam z planami wobec ciebie tak daleko w przyszłość – odgarnęła spadający na jej czoło kosmyk włosów.
– Chcesz dla nas jak najlepiej – wiedziałam, że taka odpowiedź ją zadowoli.
– To prawda – westchnęła. – Sama widzisz: Zuzka pływa od małego, Bazyl z matematyki i fizyki miał zawsze najlepsze oceny i będzie studiował fizykę…
– Mamo – przerwałam. – Nie martw się. Postaram się odnaleźć to, w czym jestem dobra, co mogłoby być moją pasją.
– Wiesz, tato twierdzi, że najważniejsze jest to, abyście byli w życiu szczęśliwi, bez względu na to, co będziecie robić – dodała, spoglądając w okno.
– Czyli mogę być bandytą… – wymknęło mi się.
– Nie wiem, czy bandyta może być szczęśliwy – uśmiechnęła się. – Żyje w bezustannym strachu, że ktoś go zdemaskuje, że pójdzie do więzienia i chyba ma wyrzuty sumienia…
– Wyrzuty sumienia wykluczają bycie bandytą – powiedziałam. – A czy ty także uważasz, że najważniejsze jest to, abyśmy byli szczęśliwi? – spytałam.
– Oczywiście! – odparła zdecydowanie. – Tylko czasem wydaje mi się, że bez wykształcenia trudniej być szczęśliwym – dodała.
Zupełnie nie widziałam związku między jednym a drugim i nie potrafiłam zrozumieć toku myślenia mamy. Co ma w końcu piernik do wiatraka? Mnie do szczęścia wystarczyłaby deklaracja Jacka, że jest we mnie zakochany równie mocno jak ja w nim. Bez względu na to wszystko ucieszyłam się jednak, że mama chce, abym była szczęśliwa. Dziwnym zbiegiem okoliczności przypomniałam sobie o tym w drodze do szkoły.
Wczoraj próbowałam znaleźć materiały na WOS, ale nie bardzo mi to wyszło. Facet od WOS-u jest drobiazgowy. Na każdą lekcję każe przygotować trzy wiadomości – z życia społecznego, sportu lub polityki. To jednak najmniejszy problem. Kłopoty pojawiają się w chwili, gdy zaczyna wiercić dziurę w brzuchu, pytając o szczegóły. Gdy Olka odczytała notatki ze świata sportu o Robercie Kubicy, to maglował ją strasznie. Pytał, w jaki sposób zaczynał Robert Kubica, na jakich samochodach wcześniej się ścigał, od którego momentu rozpoczęła się jego kariera sportowa i dlaczego Olki zdaniem odniósł taki sukces. Dobrze, że chociaż numer buta Kubicy go nie interesował. Z polityką jest dużo gorzej. Chłopcy coś tam jeszcze wiedzą, ale dziewczyny w tych tematach gubią się zupełnie.
Dochodziłam właśnie do końca alei Kasprowicza, gdy uświadomiłam sobie, że dużo szczęśliwsza będę w domu niż na lekcji WOS-u. Tak się złożyło, że nikogo z klasy w drodze do szkoły nie spotkałam, więc postanowiłam zawrócić. Potrzebna mi jedynka na początku roku? Nie! Przecież wówczas będę jeszcze bardziej nieszczęśliwa. Szybko skręciłam w Karpińskiego i doszłam do Konopnickiej. Lepiej wrócić bocznymi uliczkami, aby nie rzucać się w oczy.
Po kilkunastu minutach nie byłam już pewna, czy ucieczka z lekcji sprawi, że będę szczęśliwsza. Ogarnął mnie dziwny niepokój. W podstawówce, jeśli uciekaliśmy, to całą klasą – na przykład w Dzień Wagarowicza. A teraz odważyłam się zrobić to w pojedynkę. No ale to w końcu gimnazjum, choć klasa prawie ta sama. Doszło tylko kilka nowych osób, tak jak Jacek, ale właściwie jacy tam oni nowi. Chodziliśmy do tej samej podstawówki, tylko do różnych klas. Budynek jest inny, nauczyciele również. I ja chyba też inna, choć niby ta sama. W każdym razie zdecydowałam się na coś, czego do tej pory jeszcze nie robiłam. Potem trzęsłam się ze strachu przez kilka godzin, zastanawiając się, co będzie, jeśli to się wyda. A może będę miała nieprzyjemności? A jeżeli wychowawczyni zadzwoni do rodziców? Pytania i wątpliwości kłębiły się w mojej głowie.
Po południu przyznałam się prawie do wszystkiego. Nie czułam się z tym dobrze. Chciało mi się płakać, choć tak naprawdę nie wiedziałam, dlaczego.
– Nie byłam dziś w szkole – powiedziałam, siedząc przy stole i kończąc obiad.
Bazyl spojrzał na mnie z pogardą. Gdyby to on opuścił zajęcia, znalazłby tysiąc sposobów na usprawiedliwienie swojego zachowania. Nie był samokrytyczny, za to bardzo krytyczny w stosunku do innych. Zuzkę to w ogóle nie obchodziło, bo jak zwykle śpieszyła się. Nie wiem nawet, czy ta wiadomość do niej dotarła. Tato nic nie mówił, tylko wpatrywał się w mamę.
– Dlaczego? – spytała.
Mogłam odpowiedzieć, że wydawało mi się, iż poza szkołą będę o wiele szczęśliwsza niż w szkole, ale miałam mętlik w głowie.
– Rozbolał mnie brzuch, więc wróciłam – skłamałam. – Potem miałam jakiegoś doła. Zupełnie nie mogłam się pozbierać.
– Rozumiem, że miałaś kiepski nastrój – rzekła mama.
– Kiepski nastrój to mało powiedziane – wzruszyłam ramionami. – Zupełnie na nic nie miałam ochoty. Najchętniej położyłabym się do łóżka i beczała w poduszkę cały dzień – dodałam, ciesząc się w głębi duszy, że powiedziałam część prawdy. – Totalne przymulenie.
– Czy ty możesz wyrażać się po polsku? – zapytała poirytowana mama. Po wyrazie twarzy widziałam, że nie wierzy w moje tłumaczenia. W tacie miałam sojusznika. Wprawdzie nic nie mówił, ale zawsze starał się mnie rozumieć.
– Jeśli jeszcze kiedykolwiek rozboli cię brzuch, masz zatelefonować do mnie do pracy – powiedziała mama – i to natychmiast. Nie ma nic gorszego niż wagary. To wciąga. Po jakimś czasie człowiek przestaje się bać chodzenia na wagary, a coraz bardziej boi się powrotu do szkoły – mówiła. – To pierwszy krok, aby narobić sobie kłopotów. Zaczynają się piętrzyć zaległości, a strach przed tym, co powiedzą nauczyciele, staje się coraz większy.
– Skąd wiesz? – spytałam zaczepnie. – Chodziłaś na wagary?
– Nie – odparła – ale znam zdolnych ludzi, którzy przez wagary nie skończyli nawet szkoły średniej. Znam też takich, którzy mieli problemy z nauką, ale nie wagarowali i nauczyciele starali się im pomóc. Docenili ich obowiązkowość i poważne podejście do obecności na zajęciach.
– Aniu – wtrącił się tato. – Natalię rozbolał brzuch. To nie wagary, skoro nam o tym powiedziała.
– Wiem, co mówię – mama była stanowcza. – I właśnie dlatego chcę, by Natalia niezwłocznie powiadamiała mnie o takich sytuacjach. Dlaczego nie zadzwoniłaś? – przyglądała się mi badawczo.
– Nie wiem – odparłam.
– Jak to „nie wiesz”?
– Po prostu nie wiem. Nie przyszło mi to do głowy.
– Nie rozumiem. Nie rozumiem, jak mogło ci nie przyjść do głowy, aby do mnie zatelefonować? Dowiedziałaś się chociaż, co było w szkole?
– Tak. Kropka, to znaczy nasza polonistka, zaprowadziła Olkę do pokoju nauczycielskiego i tam zmyła jej makijaż i lakier z paznokci, a Franka wyrzuciła za drzwi za dyskusję. Beacie wstawiła pałę z zachowania, ale czy to Beaty wina, że nie mogła powstrzymać się od śmiechu? Sama byś nie wytrzymała, gdybyś zobaczyła, w jaki sposób Michał unosi brew, gdy próbuje się skupić. O rety! – roześmiałam się.
– Nie o to pytam – mama była coraz bardziej zniecierpliwiona. – Chcę wiedzieć, czy dowiedziałaś się, co było na lekcjach?
– Przecież ci mówię!
– Mam rozumieć, że w szkołach niczego już nie uczą, tylko wyrzucają za drzwi i zmywają makijaż. Mój Boże, do czego do doszło – mama złapała się za głowę. – I nie mówi się, że ktoś unosi brew, tylko brwi – pouczyła.
– Ale Michał unosi brew – zaoponowałam – bo on ma tylko jedną.
– Jak to ma jedną brew? – zdziwiła się. – A co stało się z drugą?
– No właściwie ma dwie, ale połączone, a więc ma jedną – tłumaczyłam.
– A co z tym Frankiem? – wtrącił się tato. – Czy u was w szkole nie wolno dyskutować z nauczycielem?
– Z polonistką nie wolno. Ona twierdzi, że jest mądrzejsza od nas, bo skończyła studia, a my dopiero podstawówkę. Zawsze mówi: „Koniec dyskusji! Ja wiem lepiej i kropka!”.
– Nie podoba mi się to – tato pokręcił głową. – Dyskusje bywają twórcze. Poza tym wszystkiego to ona lepiej nie wie. Studiowała polonistykę. Ciekawe, czy ma pojęcie o układach scalonych albo o procesie epitaksji?
– Wojtku! – mama próbowała przywołać tatę do porządku. – Podważasz autorytet nauczyciela!
– Nie zgadzam się – powiedział spokojnie. – Udowadniam tylko, że pani od języka polskiego myli się, twierdząc, że wszystko wie lepiej…
– Tato ma rację! – zawołałam. – My musimy wkuwać tyle przedmiotów, a Kropka w kółko powtarza to samo. Gdybym ja przez dziesięć lat czytała podręcznik z geografii, to chcąc nie chcąc wszystko bym zapamiętała. Ona ma łatwiej niż my!
– Zwariuję w tym domu! Czy wy jesteście poważni?! – mama była oburzona. – Chcę wiedzieć, czy odrobiłaś na jutro lekcje?
– Przecież nie było mnie w szkole, więc nie wiem, co jest zadane.
– Nie dziwię się waszej polonistce, że nie chce z wami dyskutować. Zatelefonuj do Dominiki i dowiedz się, co było na lekcjach.
– Czemu do Doni, a nie do Olki? – spytałam.
– Do Dominiki! – krzyknęła mama. – Koniec dyskusji! I kropka!

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.


Zapraszam do tarabauka

Posted: May 21st, 2009 | Author: | Filed under: Nowinki ze świata książki | Tags: | No Comments »

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.


Muzykologia teaser Łukasz Śmigiel

Posted: May 21st, 2009 | Author: | Filed under: TV Książki | No Comments »

Teaser obyczajowo-rockowej powieści Łukasza Śmigla pt. “Muzykologia, czyli the best of spraw damsko-męskich”. Animację wykonał Jakub Golis, muzyka – grupa Centrala57, głos – Muzykolog.

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.


Piotr Sommer – spotkanie autorskie – poezja współczesna

Posted: May 21st, 2009 | Author: | Filed under: TV Książki | Tags: , , , , , , , , | No Comments »

Spotkanie odbyło się 20.05.2009 we wrocławskiej Kapitałce Organizatorzy Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu, redakcja miesięcznika Odra

Piotr Sommer: poeta, tłumacz współczesnej poezji amerykańskiej, angielskiej oraz irlandzkiej. Studiował anglistykę w Warszawie. Tłumaczył utwory Johna Ashberyego, Johna Berrymana, Ciarana Carsona, Franka OHary, Seamusa Heaneya, Kennethea Kocha, Michaela Longleya, Roberta Lowella, Dereka Mahona, Charlesa Reznikoffa. Jego tłumaczenia złożyły się także na wiele antologii, z których bardziej znanymi są „Artykuły pochodzenia zagranicznego czy „O krok od nich. Sommer jest autorem kilkunastu książek poetyckich, do których należą „W krześle, „Pamiątki po nas, tom wierszy dla dzieci „Przed snem. Znany jest także jako autor szkiców krytycznych wydanych w dwóch zbiorach: „Smak detalu i „Po stykach. Redaktor naczelny „Literatury na Świecie. Mieszka w Sulejówku.

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.


Książkom kryzys niestraszny

Posted: May 21st, 2009 | Author: | Filed under: Recenzje | Tags: , , , , , | No Comments »

Ciekawe ;)

Polacy kupili w ubiegłym roku ponad 147 mln książek za niemal 3 mld zł. To historyczny rekord branży. Mimo kryzysu gospodarczego w tym roku ma być tylko nieznacznie słabiej

Branża wydawnicza ma za sobą najlepszy rok w historii. Wyniki większości firm poprawiły się, dlatego na kryzysowe czasy mają odpowiednie rezerwy. Choć Polacy oszczędzają, to z książek szybko nie rezygnują.

Sprzedaż książek w ubiegłym roku wzrosła o 12,4 proc., do 2,91 mld zł – wynika z rankingu „Rz”. Był to zatem rekordowy rok dla branży, mimo że średnia cena wzrosła o 4,6 proc., do 31,90 zł. Większość wydawców zwiększyła przychody, niektórzy z dynamiką przekraczającą 40 proc. czy nawet ponad 280 proc. w przypadku Media Rodzina, wydawcy książek o Harrym Potterze.

W pierwszej piątce nastąpiły spore roszady. Po raz pierwszy liderem została grupa PWN, której przychody wzrosły o 44 proc., do 196 mln zł. Kolejne są wieloletni lider, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, oraz Wolters Kluwer Polska. – W tym roku chcemy utrzymać wynik. To ambitny cel, bo kryzys nie sprzyja nowym projektom. Rozwijamy ofertę publikacji turystycznych, jednak nie mamy pewności, jakie będą preferencje wyjazdowe Polaków, od których uzależniamy zainteresowanie ofertą przewodników – mówi Izabella Matys, koordynator marketingu sprzedaży grupy PWN.

Polacy są ciągle miłośnikami literatury popularnej – ostatni tom sagi o Harrym Potterze sprzedał się w 595 tys. egzemplarzy, trzy powieści Małgorzaty Kalicińskiej w 352 tys., zaś podróżnicze opowieści Wojciecha Cejrowskiego znalazły 260 tys. nabywców.

Jednak nie tylko powieści odpowiadały za wzrost rynku. – Dynamiczny rozwój przeżywały też wydawnictwa prawnicze i biznesowe. Obserwowaliśmy także zwyżki na rynku szkolnym i przewodników turystycznych – mówią Łukasz Gołębiewski i Kuba Frołow, autorzy rankingu.

Choć branża wykazuje zwyżki, to jednak z czytaniem jest znacznie gorzej. Według Biblioteki Narodowej w ubiegłym roku tylko 38 proc. Polaków przeczytało jakąkolwiek książkę. To wynik najgorszy w historii i dużo poniżej średniej europejskiej. Jeszcze pięć lat temu czytanie książek deklarowało 58 proc. badanych.

W tym roku sprzedaż może być niższa, choć branża jest ostrożna z prognozami. Z badań firmy 4P Research Mix wynika, że już 31 proc. Polaków zadeklarowało, że w ich domowych budżetach zabrakło środków na wydatki kulturalne, jak bilety do kina, teatru lub książki. – Książka w czasie kryzysu może się obronić. Gdy musimy rezygnować z wycieczek czy restauracji, to dobro jest wciąż dostępne i pożądane – mówi Agnieszka Górnicka, prezes firmy badawczej Inquiry.

Potwierdza to sieć Empik, lider sprzedaży książek w Polsce. – Od początku roku sprzedaż rośnie o 20 proc. Prognozujemy, że w kolejnych miesiącach trend się utrzyma i książki znajdą się w grupie produktów wykazujących największą dynamikę sprzedaży – mówi Monika Marianowicz, rzeczniczka sieci Empik.

Jednak wzrost kursu euro przekładający się na wzrost cen papieru i koszty zagranicznych licencji wpłynie na ceny. Ale zdaniem autorów rankingu branży nie grożą poważne perturbacje – większość spółek jest przekapitalizowana, ich rezerwy są wystarczające, by przetrwać kryzys. WSiP w I kwartale odnotowały wzrost przychodów o 65,7 proc., do 14,46 mln zł, ale powiększyły też stratę netto z 11,05 mln zł w ub.r. do 12,4 mln zł. Z kolei Agora (nieujęta w zestawieniu z powodu trudności w oszacowaniu wartości wydawanych książek w oddzieleniu od płyt) podała, że w I kwartale sprzedała 1,1 mln książek z dołączonymi DVD i CD.

– Sieci handlowe stosują obecnie bardzo zachowawczą politykę handlową, która w żadnej mierze nie odzwierciedla postawy zakupowej konsumentów. A oni nie kupują teraz mniej – dodaje Izabella Matys z PWN.

Piotr Mazurkiewicz – Rzeczpospolita

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.


Lawinia

Posted: May 20th, 2009 | Author: | Filed under: Recenzje | Tags: , , , , , , | No Comments »

Ursula Le Giun była dla mnie (prawdopodobnie przez zajęcia z poetyki i teorii literatury) przykładem autorki nieciekawej, z której feminizm bije na odległość. Wszystko zmieniło się jednak po przeczytaniu “Lawinii” – książki, którą mogła napisać autorka dojrzała i ukształtowana literacko jak właśnie Le Guin.

W Eneidzie bohater Wergiliusza walczy o rękę królewskiej córki, Lawinii, z którą ma z woli przeznaczenia założyć imperium. Jednak sama Lawinia nie odzywa się w epopei rzymskiego poety ani jednym słowem. Głosu udziela jej Ursula K. Le Guin w powieści, która przenosi nas w półdziką rzeczywistość prehistorycznej Italii, kiedy Rzym był zaledwie błotnistą wioską u stóp siedmiu wzgórz. Lawinia dorastała w klimacie wolności i pokoju, dopóki nie zjawili się kandydaci do jej ręki. Jej matka nalega, by poślubiła urodziwego, ambitnego Turnusa.

Tymczasem wróżby i proroctwa, ogłoszone u świętych źródeł, zapowiadają, że poślubi cudzoziemca, stanie się przyczyną okrutnej wojny i niedługo będzie cieszyła się małżonkiem. Kiedy flota trojańskich okrętów wpływa w ujście Tybru, Lawinia postanawia wziąć los w swoje ręce. I opowiada nam to, czego nie opowiedział Wergiliusz: historię swojego życia i swojej miłości.

Le Guin udowadnia, że studiowanie dzieł Wergiliusza nie idzie na marne. Opowieść Lawinii (pierwszoosobowa oczywiście) jest do bólu autentyczna. Nie wiem, jak udało się to autorce, jednak można traktować tę książkę jako potrzebne uzupełnienie Eneidy – wszak u wielu czytających zawsze pojawia się pytanie o bohaterów najbardziej milczących (a taka jest Lawinia).

Rzym w opowieści Le Guin jest małą wioską (sic!) W ogóle trudno uwierzyć przedzierając się przez karty książki, że właśnie z tej kultury wyrosła nasza cywilizacja. Autorka ma talent nie tylko do projektowania przyszłości, ale również do odtwarzania tego, co u Wergiliusza (a także u innych starożytnych) nie jest do końca opisane.

Doskonały język powieści (nie dziwota, że jej teksty są idealnym przykładem dla teorii literatury czy chociażby poetyki) sprawiają, że czytanie “Lawinii” to nie tylko uczta czytelnicza pozwalająca oderwać się od codzienności, ale co więcej, dająca prawdziwą ucztę idealnego słowa literackiego.

Komu nieobca (i nieobojętna) niech pędzi po “Lawinię”

Polecam.

Lawinia
Ursula K. Le Guin
wydawnictwo Książnica
2009

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.


Bazyliszek

Posted: May 20th, 2009 | Author: | Filed under: Recenzje | Tags: , , , , , , , , | No Comments »

Myślałem, że od czasów podstawówki i czytaniu paru legend bazyliszek nie pojawi się na mojej czytelniczej drodze. Na szczęście Graham Masterton postarał się o wskrzeszenie zainteresowania tym stworem całą powieść o potworze, który był postrachem Krakowa.

Według podań bazyliszek rodzi się raz na 100 lat z jaja złożonego przez koguta (inne podania mówią o wężu). Stwór cuchnie siarką i broni się kłami oraz swoim spojrzeniem. W powieści Mastertona jest trochę inaczej. Profesor Nathan Underhill, próbuje wyhodować mitycznego gryfa, by z niego pozyskać materiał do badań nad komórkami macierzystymi i zastosowaniem ich w leczeniu wielu chorób, wobec których medycyna była dotychczas bezradna. Doktor Christian Zauber, dyrektor Domu Spokojnej Starości Murdstone, także pracuje nad odtworzeniem mitycznej istoty – bazyliszka. On jednak korzysta w swej pracy z alchemii i czarnej magii. Koniec końców jego wysiłki zostają nagrodzone w postaci prawie idealnego stwora.

Od tego momentu akcja staje się szybka i nie do końca możemy przewidzieć, co będzie się działo. Apokalipsa i śmierć wszystkich ludzi? Bazyliszek przejmuje władzę nad światem? Na szczęście nic z tych rzeczy – Underhill za wszelką cenę chce zniszczyć dzieło Zaubera i pomóc żonie, która od spojrzenia bazyliszka zapadła w śpiączkę.

Przenosimy się do Krakowa (jak ja kocham te rodzinne klimaty ;) ) i poznajemy genezę powstania stwora w XX wieku. Masterton dokładnie – bez koloryzowania (ale i bez przekłamań) opisuje polską rzeczywistość i z tego powodu należy mu się szacunek.

Szacunek również dla wnikliwego opracowania tematu nie tylko bazyliszków, ale również gryfów czy innych stworzeń, które pojawiają się na kartach książki. Doskonale przytoczone źródła (szczególnie kroniki Kadłubka) robią wrażenie – Masterton wykonał kawał dobrej roboty przy powieści, która przecież nie do końca ma być do bólu rzeczywista.

Jak zwykle doskonała narracja i niesamowity epilog ;) daje nam doskonałą lekturę na letnie wieczory. Zastanawiam się tylko (i obawiam) by legendy o gryfach, bazyliszkach i innych stworach pozostały tylko legendą (nawet gdyby miały ratować ludzkie życie). Tak będzie lepiej i przyjemniej dla nas wszystkich.

PS> Radzę także przeczytać to, jeśli mówimy już o Mastertonie.

Bazyliszek
Graham Masterton
Wydawnictwo: Rebis , Styczeń 2009

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.


Graham Masterton podczas Dni Fantastyki 2009

Posted: May 19th, 2009 | Author: | Filed under: TV Książki | Tags: , , , | 1 Comment »

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.


Mały Chopin – dzieci o muzyce

Posted: May 19th, 2009 | Author: | Filed under: TV Książki | Tags: , , , , , | No Comments »

Oczywiście w nawiązaniu do książki Michała Rusinka, o której więcej przeczytacie tutaj.

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.