Nowa powieść Harlana Cobena
Posted: July 29th, 2009 | Author: admin | Filed under: Nowinki ze świata książki | Tags: autor, empik, harlan coben, harlan cober, książka, książki, literatura, nie mów nikomu, niewinny, nowa powieść, ostatni szczegół, w głębi lasu | No Comments »“Zachowaj spokój” to nowy bestseller mistrza thrillera, w którym niepowiązane ze sobą wątki łączą się w najmniej spodziewany sposób, ukazując dramat zwykłych ludzi zamieszanych w coś, czego znaczenia nie są w stanie pojąć. Premiera 12 sierpnia 2009!

Każda rodzina ma swoje tajemnice… Rodzice Adama Baye, zaniepokojeni tym, że po samobójstwie kolegi z klasy ich szesnastoletni syn zamknął się w sobie, instalują na jego komputerze program szpiegowski. Śledzą każdy ruch chłopaka, każdy wysłany i odebrany e-mail. Ze zgrozą odkrywają wiadomość przesłaną przez anonimowego nadawcę, który każe mu siedzieć cicho. Czy Adam wie coś na temat samobójstwa? I co ma wspólnego z brutalnym zabójstwem na przedmieściach Nowego Jorku, nad którego zagadką pracuje detektyw Loren Muse? Dlaczego rodziną Baye interesuje się FBI?
Fragment powieści:
— Na pewno chcesz to zrobić?
Czasem spada się z urwiska. Tak jak w jednym z tych filmów rysunkowych, na których Wile E. Coyote pędzi naprawdę szybko i wciąż biegnie, chociaż już minął krawędź urwiska, a potem zatrzymuje się, spogląda w dół i już wie, że zaraz runie i nic nie może zrobić, by temu zapobiec.
Czasem jednak, może najczęściej, nie jest to takie jasne. Jest ciemno, a ty jesteś blisko skraju przepaści, lecz poruszasz się powoli, nie wiedząc, w którą stronę iść. Ostrożnie stawiasz kroki, ale i tak na oślep. Nie zdajesz sobie sprawy, jak blisko jesteś krawędzi, że miękka ziemia może się osunąć, że możesz się poślizgnąć i nagle runąć w mrok.
Właśnie wtedy Mike zrozumiał, że on i Tia znaleźli się na skraju przepaści — gdy ten instalator, młody cwaniaczek z fryzurą jak szczurze gniazdo, chudymi, wytatuowanymi rękami i długimi, brudnymi paznokciami obejrzał się na nich i zadał to przeklęte pytanie głosem zbyt złowrogim jak na jego lata.
„Jesteście pewni, że chcecie to zrobić…?”.
Żadne z nich nie pasowało do tego pomieszczenia. Jasne, Mike i Tia Baye (wymawiać bye jak w good-bye) byli we własnym domu, dwupoziomowej rezydencji na przedmieściach Glen Rock, lecz ta sypialnia stała się dla nich niedostępnym, wrogim terytorium. Mike zauważył, że nadal jest tu zadziwiająco dużo pamiątek z przeszłości. Trofea hokejowe nie zostały schowane, ale podczas gdy kiedyś dominowały w tym pokoju, teraz jakby kryły się z tyłu półki. Plakaty Jaromira Jagra i Chrisa Drury’ego wciąż tam wisiały, lecz wyblakły od słońca i być może z braku zainteresowania.
Mike dał się nieść wspomnieniom. Przypomniał sobie, jak jego syn Adam czytywał Goosebumps oraz książkę Mike’a Lupicy o młodych sportowcach, którzy zwyciężali, choć mieli niewielkie szanse. Studiował sportowe strony niczym rabin Talmud, szczególnie wyniki meczów hokejowych. Pisał do swoich ulubionych graczy, prosząc o autografy, które potem wieszał na ścianach. Kiedy byli w Madison Square Garden, Adam nalegał, by czekać przy wyjściu dla zawodników na Trzydziestej Drugiej Ulicy w pobliżu Ósmej Alei, żeby złożyli mu autografy na krążkach. Wszystko to odeszło, jeśli nie z tego pokoju, to z życia ich syna. Adam wyrósł z tego. To normalne. Nie był już dzieckiem, ale nastolatkiem, zbyt usilnie i szybko dążącym do dorosłości.
Jednak jego pokój wydawał się z tym ociągać. Mike zastanawiał się, czy dla jego syna była to więź z przeszłością, czy Adam wciąż znajdował pocieszenie w dzieciństwie. Może choć odrobinę tęsknił za tamtymi dniami, kiedy chciał być lekarzem tak jak jego kochany tatuś, gdy Mike był dla syna bohaterem. Zwyczajne chciejstwo.
Cwaniak-Instalator — Mike nie mógł sobie przypomnieć jego nazwiska, Brett jakiś tam — powtórzył pytanie.
— Jesteście państwo pewni?
Tia trzymała ręce założone na piersi. Jej twarz miała poważny wyraz — i nie zdradzała niczego. Wyglądała na starszą od Mike’a, chociaż niewątpliwie pięknie. W jej głosie nie było wahania, tylko odrobina zniecierpliwienia.
— Tak, jesteśmy.
Mike nic nie powiedział.
W pokoju ich syna było ciemno, paliła się tylko stara lampa biurowa. Rozmawiali szeptem, chociaż nikt nie mógł ich
zobaczyć ani usłyszeć. Ich jedenastoletnia córka Jill była w szkole. Adam, szesnastoletni syn, na dwudniowej wycieczce szkolnej pierwszoroczniaków. Oczywiście nie chciał jechać — takie rzeczy były teraz dla niego zbyt lamerskie — ale szkoła traktowała ten wyjazd jako obowiązkowy i nawet najbardziej lajtowi z jego lajtowych przyjaciół wezmą w niej udział, więc będą mogli chórem użalać się nad tym lamerstwem.
— Rozumiecie, jak to działa, prawda?
Tia przytaknęła w tej samej chwili, gdy Mike pokręcił głową.
— Ten program zarejestruje każdy klawisz wciśnięty przez waszego syna — rzekł Brett. — Pod koniec dnia te informacje zostaną spakowane, a raport wysłany do was pocztą elektroniczną.
Będzie w nim wszystko — każda odwiedzona witryna, każdy wysłany czy otrzymany list lub SMS. Jeśli Adam używa Powerpointa lub tworzy dokumenty Worda, zobaczycie je również. Wszystko. Możecie obserwować go na żywo, jeśli chcecie.











Leave a Reply