Józef Hen, powieściopisarz, publicysta, dramaturg i scenarzysta, został laureatem drugiej edycji Nagrody Literackiej miasta stołecznego Warszawy. Został uhonorowany jako “warszawski twórca” za całokształt dorobku pisarskiego. Nagrodę wręczyła prezydent miasta, Hanna Gronkiewicz-Waltz, w dniu 24 września,w filii Fabryki Trzciny na Skwerze Hoovera.
21 października na księgarskie półki trafi Dziennik na nowy wiek Józefa Hena.
Poniedziałek. Lany. I pada deszcz.
Od kilku dni wracam myślami do powieści o Jedwabnem. O miasteczku, w którym zdarzyło się coś strasznego i w którym Bohater (Narrator? – nie wiem jeszcze kto) wyczuwa, że coś się tu przemilcza. Nowość, czy raczej inność polegałaby na tym, że są pewni mieszkańcy, którzy zachowują się nie tak, jak naprawdę się zachowali, czy jak to zachowanie opisali reporterzy, ale tak jak powinni się byli zachować, według kryteriów moralnych, według tego, co zbrodniarzom czy tylko winowajcom przypisuje Dostojewski.
fragment
Mozaika drobnych i wielkich zdarzeń, spotkań, refleksji, lektur; panorama kilku lat życia bogatego, twórczego i pełnego. W Dzienniku na nowy wiek spotkamy Józefa Hena, który zachwycał nas kolejnymi tomami Nie boję się bezsennych nocy, ale też Hena, który wciąż na nowo powraca do nieśmiertelnych bohaterów swoich książek: Michela Montaigne’a czy Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Fascynujące jest śledzenie pisarza przy pracy czytając Dziennik, asystujemy przy narodzinach aż trzech książek: Mojego przyjaciela króla, Brulionów profesora T. i Pingpongisty. Poznajemy źródła inspiracji, widzimy dojrzewanie pomysłów, rozwiązań fabularnych, ewolucję postaci, a także reakcje pierwszych czytelników i radość autora; czasem irytacja z powodu niemiłej recenzji.
Zainteresowania autora Nowolipia są bardzo rozległe zyta m.in. Bertranda Russella i Isaiaha Berlina, Henry’ego Jamesa i Maksyma Gorkiego, Gombrowicza, Herlinga-Grudzińskiego i Miłosza. Jeździ przy tym na spotkania autorskie, widuje się z przyjaciółmi, nie stroni od polityki i nie przestaje myśleć nad kolejną książką. Nienasycony apetyt na życie i niezwykła aktywność twórcza Józefa Hena wzbudzają podziw.
28 października trafi do księgarń książka Jeana Baudrillarda Dlaczego wszystko jeszcze nie zniknęło.
Ostatni esej Jeana Baudrillarda napisany przed śmiercią.
„Pomówmy zatem o świecie, w którym zniknął człowiek.
Idzie tutaj o zniknięcie, nie o wyczerpanie, wyginięcie czy zagładę. Bowiem wyczerpywanie się zasobów czy wymieranie gatunków to procesy fizyczne i zjawiska naturalne. W tym tkwi cała różnica, ponieważ gatunek ludzki jako jedyny zdołał wynaleźć szczególny sposób znikania, nie mający nic wspólnego z prawem natury. Być może wręcz sztukę znikania”.
(fragment)
Patronat medialny:
Kronos, dlaStudenta.pl
Jean Baudrillard, Dlaczego wszystko jeszcze nie zniknęło, Sic! Wydawnictwo 2009, 60 s., oprawa miękka, format 120×160, ISBN 97-88360457-82-5, cena detaliczna 24,90 zł
ŻMIJA, najbardziej oczekiwana książka roku 2009, ukaże się 19 października.
Andrzej Sapkowski, jeden z najlepszych i najpopularniejszych polskich pisarzy współczesnych (ponad dwa miliony sprzedanych egzemplarzy, tłumaczenia na prawie wszystkie języki świata, liczne adaptacje komiksowe, filmowe i radiowe, gra komputerowa i wiele prestiżowych nagród) lubi czytelnika zaskakiwać. I tak też czyni tym razem. W swojej najnowszej powieści nie nawiązuje do żadnego z popularnych nurtów fantastyki, nie wraca też do wykreowanego przez siebie wiedźmińskiego never-never landu ani do klimatów bliskiego fantasy Średniowiecza.
SAPKOWSKI jak zwykle uwodzi nas wspaniałym językiem, mistrzowsko tworzonym nastrojem, dbałością o szczegóły i wartką, wciągającą akcją. Linie fabuły misternie splatają się i rozplatają, prowadząc do konsekwentnego, a jednak zaskakującego zakończenia.
AFGANISTAN – tutaj od wieków ścierały się krwawo armie kolejnych władców dążących do władzy nad światem. Tu walczyli i ginęli najeźdźcy z Macedonii, Wielkiej Brytanii i Rosji. A umierających obserwowały z ukrycia zimne oczy z czarną, pionową źrenicą. Oczy złotej żmii, która jest i której nie ma.
ŻMIJA to nowy świat, to zupełnie nowa formuła literacka, zadziwiające połączenie fantasy i realistycznej powieści wojennej…
Dyrektor Biblioteki Narodowej dr Tomasz Makowski serdecznie zaprasza na kolejne spotkanie Salonu Bibliotekarzy. Gościem Salonu będzie Teresa Szymorowska – dyrektor Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej – Książnicy Kopernikańskiej w Toruniu, Przewodnicząca Konferencji Dyrektorów Wojewódzkich Bibliotek Publicznych.
Spotkanie odbędzie się w poniedziałek 28 września o godzinie 14, w Bibliotece Narodowej (al. Niepodległości 213, Sala Darczyńców, wejście A).
Zgodnie z założeniami adresatem Salonu ma być szeroko pojęta społeczność bibliotekarzy. W spotkaniach mogą uczestniczyć zarówno pracownicy bibliotek wszystkich szczebli, jak i osoby zainteresowane zagadnieniami związanymi z działalnością bibliotek. Salon służyć ma wymianie doświadczeń dotyczących gromadzenia, udostępniania, czy digitalizacji zbiorów bibliotecznych. Na forum Salonu prowadzone są także dyskusje zmierzające do rozwiązywania bieżących problemów i zagadnień związanych z funkcjonowaniem bibliotek.
– Pilotażowy start projektu przygotowywanego przez spółkę Kolporter Info nastąpi już w grudniu bieżącego roku – mówi Maciej Topolski, rzecznik Grupy Kolporter.
- Badania tendencji rynkowych, obserwacje i testy wewnętrzne spowodowały, że zyskaliśmy nowe spojrzenie na projekt eClicto i postanowiliśmy uatrakcyjnić jego model biznesowy. Niestety nie możemy na razie mówić o szczegółach – dodaje Maciej Topolski.
Czym będzie eClicto? To nowatorski system dedykowany sprzedaży i czytaniu elektronicznych książek. W jego skład wchodzą: autorskie oprogramowanie, zapewniające wydawcom bezpieczną konwersję tradycyjnych książek do formy elektronicznej, system dystrybucji, księgarnia dedykowana e-bookom oraz czytnik eClicto, wykorzystujący technologię e-papieru. Istotnym elementem będzie także dedykowany blog, w którym miłośnicy e-książek znajdą informacje ze świata kultury, zapowiedzi, recenzje, nowinki technologiczne.
- Tak kompleksowe rozwiązanie jest unikalne w skali europejskiej. Zależy nam na maksymalnym rozpropagowaniu możliwości jakie daje technologia e-papieru, pokazaniu korzyści jakie się z tym wiążą – zarówno dla twórców, wydawców, jak i czytelników. Bardzo poważnie myślimy również o tworzeniu systemów dedykowanych zamkniętym środowiskom informacyjnym – tłumaczy Maciej Topolski.
Czytnik eClicto to lekkie i poręczne urządzenie z ekranem wykorzystującym technologię e-papieru. Dzięki temu komfort czytania e-booków jest niemal identyczny jak w przypadku tradycyjnych książek. Wyświetlacz nie męczy wzroku, a jednocześnie zachowuje wysoki kontrast. Czytnik jest przystosowany do czytania książek i dokumentów w formacie EPUB, umożliwia także wyświetlanie niezabezpieczonych plików w standardach otwartych, między innymi: PDF, TXT, HTML. Może pomieścić w swojej pamięci wewnętrznej do czterystu książek. Liczbę tę można powiększyć dzięki wbudowanemu czytnikowi kart SD o pojemności do 4 GB.
- Mamy już podpisane umowy z blisko 40 wydawcami. Trzeba pamiętać, że e-booki w porównaniu z tradycyjnymi książkami mają tę przewagę, że ich nakład się nie wyczerpie. Część contentu będzie dostępna na komputery i czytniki, część wyłącznie na czytniki – stwierdza M.Topolski. – Stworzony przez nas system konwersji będzie umożliwiał wprowadzenie na rynek nowości wydawniczych znacznie wcześniej od wydań w wersji papierowej.
Jaka będzie cena czytnika?
– Promocyjna cena pakietu, w którym oprócz czytnika będzie około 100 darmowych książek w wersji elektronicznej będzie wynosić 899 zł – informuje M.Topolski.
eClicto będzie można kupić poprzez stronę www projektu i w sklepie internetowym kolporter.pl. Na starcie Kolporter Info chce wprowadzić na rynek testowo kilkaset sztuk czytników, aby zbadać chłonność polskiego rynku na ten produkt. Ceny e-booków będą zależne od polityki wydawców, którzy są właścicielami contentu.
- Początkowo dostępnych będzie kilkaset płatnych pozycji. Jesteśmy pewni, że ilość contentu będzie dynamicznie wzrastać – stwierdza M.Topolski.
Wampiry trzymają się mocno! – można stwierdzić, przeglądając listy czytelniczych bestsellerów. W dobie oswojenia wampirów dla czytelników i popularności serii Cassandry Claire o demonach i aniołach (Miasto Kości, Miasto Popiołów, Miasto szkła), Charlaine Harris o Sookie Stackhouse (Martwy aż do zmroku) i serii o miłości nastolatki i wampira autorstwa Stephanie Meyer.
Sukcesy odnosi seria o wiedźmie Rachel Morgan, której postać wykreowała Kim Harrison. Powieść przetłumaczono na 11 języków i sprzedano m.in. do: Serbii, Rosji, Holandii, Niemiec, Węgier, Japonii, Włoch, Francji, Hiszpanii, Chin i Polski, a książki o wiedźmie Racheli są na listach bestsellerów większości sieci księgarskich w Stanach. Pierwszy tom serii Przynieście mi głowę wiedźmy ukaże się w wydawnictwie Mag 23 września br.
Do dzisiaj w Stanach Zjednoczonych ukazało się 10 tomów, a serię wydano w 15 krajach świata.
Efektem ubocznym badań genetycznych nad modyfikowaną żywnością stał się wirus. Spowodował on powstanie nowych odpornych ras. Wszystkie nowe gatunki za swoje miejsce zamieszkania wybrały miejsce zwane Zapadliskiem. Zapadlisko to Las Vegas dla paranormalnych. Tam można spotkać wampiry, wiedźmy, czarownice, wilkołaki i wiele innych krzyżówek ludzi i wampirów.
Rachel Morgan jest wiedźmą i agentem. Jej kariera zmierza donikąd, a ona sama każdej nocy stawia wyzwanie paranormalnym stworom, usiłując całe towarzystwo utrzymać w ramach cywilizacji.
Powieść Przynieście mi głowę wiedźmy została nagrodzona: Romantic Times’s Best Fantasy novel 2004 , P.E.A.R.L’s (Paranormal Excellence Award for Romantic Literature) , Best Science Fiction novel of 2004. Autorka otrzymała również nagrodę P.E.A.R.L w kategorii Najlepszy Nowy Autor 2004 roku.
Kim Harrison, autorka notowanej na liście bestsellerów New York Times serii o wiedźmie Rachel Morgan, urodziła się i wychowała w Midwest. Po licencjacie przeprowadziła się do Caroliny, gdzie mieszka do dziś. Obecnie pracuje nad serią dla młodych czytelników. Jest członkiem stowarzyszenia the Romance Writers of America i The Science Fiction and Fantasy Writers of America.
Biblioteka Narodowa podpisała specjalny aneks do umowy o współpracy z Rosyjską Biblioteką Narodową w Sankt Petersburgu, na mocy którego prowadzone będą wspólne prace nad wydaniem katalogu zbiorów Biblioteki Załuskich. Biblioteka Załuskich – pierwsza biblioteka publiczna Rzeczypospolitej – została wywieziona z Polski w XVIII wieku na polecenie carycy Katarzyny II. Część jej zbiorów zostało zwróconych Polsce po wojnie polsko-bolszewickiej. Wiele spośród nich spłonęło po Powstaniu Warszawskim.
Zbiór rękopisów Biblioteki Załuskich nie był nigdy w całości skatalogowany. Istniały jedynie spisy fragmentaryczne, często łączne ze spisami książek. Katalogi te i spisy spłonęły w 1944 roku wraz ze zbiorem. Pierwszy i najpełniejszy dotychczas spis Registre des ouvrages et volumes des manuscrits livrés à Monsieur le Conseiller de Collège et chevalier Doubrowsky sporządzony został w Rosji w latach 1806 – 1807 przy przejmowaniu skrzyń z wywiezionymi z Polski zbiorami. Przez następne sto pięćdziesiąt lat powstawały inwentarze i katalogi obejmujące malejący w kolejnych zawirowaniach historii zbiór rękopisów dawnej Biblioteki Załuskich. Spis dokonany przez rosyjskiego dyplomatę i kolekcjonera Piotra Dubrowskiego i pieczołowicie przechowywany w Rosyjskiej Bibliotece Narodowej, stanie się główną bazą rozpoczętych prac nad skatalogowaniem zbiorów.
Prace nad projektem zajmą blisko trzy lata, a ich wynikiem będzie m.in. naukowa edycja rękopiśmiennego inwentarza Biblioteki Załuskich Registre des ouvrages et volumes des manuscrits livrés à Monsieur le Conseiller de Collège et chevalier Doubrowsky opracowanego w latach 1806-1807. Realizacja projektu przyczyni się do wypełnienia luki w wiedzy o polskich kolekcjach i księgozbiorach straconych podczas II wojny światowej. Prace nad projektem sfinansuje Biblioteka Narodowa przy wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Biblioteka Narodowa serdecznie zaprasza na wykład prof. Jarosława Ławskiego “Słowacki ironiczny”, który będzie kolejnym z cyklu pięciu spotkań poświęconych Juliuszowi Słowackiemu przygotowanych w 200. rocznicę urodzin Poety. Wykład odbędzie się w piątek 25 września 2009 o godz. 18.00 w Sali Kariatyd Pałacu Rzeczypospolitej (pl. Krasińskich 3/5). Wykład jest otwarty dla miłośników twórczości Poety, dla nauczycieli i uczniów szkół średnich oraz studentów.
Wykłady są jednym z elementów projektu Maska Słowackiego, przygotowanego przez Bibliotekę Narodową i Towarzystwo Literackie im. Adama Mickiewicza we współpracy z Zeszytami Literackimi. Uzupełniają one instalację poetycką usytuowaną w arkadach Pałacu Rzeczypospolitej oraz wystawę Wokół Balladyny w Sali Rycerskiej Pałacu, na której można obejrzeć m.in. rękopis najczęściej wystawianego dramatu Słowackiego oraz wyjątkowe fotografie z dziewiętnasto i dwudziestowiecznych inscenizacji dramatów Poety.
Kolejne wykłady otwarte poświęcone różnym aspektom życia i twórczości Słowackiego odbędą się 2 października (dr Urszula Makowska „Rysowałem wiele…”), 9 października (prof. Maria Kalinowska „Grecja Juliusza Słowackiego”) i 16 października (prof. Aleksander Nawarecki „Słowacki i Wenedzi”). Wszystkie wykłady rozpoczynają się o godz. 18. 00.
Fala zbrodni: młoda kobieta zostaje wyłowiona z Wisły – ktoś wcześniej wpakował jej kulę w potylicę; w praskich slumsach znaleziono narkomana, któremu tępym narzędziem roztrzaskano głowę; a pewna pani architekt, we własnym mieszkaniu, zostaje bestialsko zamordowana.
Sprawca torturuje ją i zostawia Talmud, zaznaczając krwią ofiary wersy mówiące o “sprawiedliwej zemście” – wszystko wskazuje na mord rytualny. Pozornie te trzy śmierci nie mają ze sobą związku, bo cóż może łączyć bogatą architekt, narkomana i zastrzeloną dziewczynę. Ale kula w jej głowie pochodzi z izraelskiego Uzi, a ona sama okazuje się być prostytutką… Ustalenie tożsamości narkomana przynosi nieoczekiwane sensacje… Przeszłość pani architekt także jest bardzo interesująca… Trwa śledztwo. Cyniczny inspektor Markowski, komisarz Senik oraz asystent Lepka, zupełny żółtodziób, muszą rozwiązać tę sprawę, która coraz bardziej przypomina partię szachów. I choć powoli elementy tej układanki zaczną do siebie pasować, wygląda na to, że ktoś nie tylko ustawił na szachownicy wszystkie figury, ale też przemyślał każdy z ruchów od A do Z.
Detektywom przyjdzie zmierzyć się z prawdziwym arcymistrzem… Śledztwo zatacza coraz szersze kręgi: Izrael, Mossad, Berlin, domy uciech, zakrystie, cmentarze, sataniści, siatka pedofili… Równolegle poznajemy dzieje pewnej miłości, która przeradza się w obsesję. To doskonała powieść kryminalna, trzymająca w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.
Małgosia jest zadbaną i atrakcyjną czterdziestolatką, która pewnego dnia odkrywa, że wcale nie jest szczęśliwa. Rozpada się jej małżeństwo, traci pracę, umiera ukochana teściowa. W pogoni za wieczną młodością i karierą Małgosia straciła z oczu sens życia. Teraz postanawia go odszukać i zakochać się na nowo. Serial “Dom nad rozlewiskiem” w każdą niedzielę o 20.15 w TVP1. Pierwszy odcinek – 4 października.
What The Kids Are Eating of the Day: Ruled not good enough by America’s largest fast-food chains, the so-called “pink slime” — meat and meat by-products treated with ammonia — is still A-OK by U.S. Department of Agriculture standards.
McDonald’s, Burger King, and Taco Bell were all persuaded to stop using ammonia-treated meat after the practice of rinsing dog-grade meat with ammonia to wash away harmful bacteria was brought to the attention of consumers by celebrity chef Jamie Oliver.
“We’re taking a product that would be sold in its cheaper form for dogs,” said Oliver on his TV show Food Revolution. “After this process, we can give it to humans.”
But a USDA spokesman said there were no plans to stop using pink slime as part of the national school lunch program.
“The U.S. Food and Drug Administration as well as the Food Safety and Inspection Service considers ammonium hydroxide as ‘generally recognized as safe,’” said the spokesman, Aaron Lavallee. “FSIS reviewed the suitability of Beef Products Inc.’s use of ammonium hydroxide in order to assess its effectiveness in performing the intended technical purpose of use, at lowest level necessary, and to ensure that the product is not adulterated or misleading to consumers.”
However, since ammonia beef falls outside the jurisdiction of federal labeling requirements, parents have no way of knowing what exactly is being served to their kids.
ACTA jest bardzo dobre, popieram, i będę głosował za ACTA natychmiast, jak tylko pojawi się w parlamencie. Ci młodzi ludzie nic nie rozumieją. Demonstrują z symbolami Polski Podziemnej. Ludzie ginęli na gestapo, w Oświęcimiu ginęli pod tymi symbolami! Jeśli ktoś w takiej sprawie wynosi symbole Polski Podziemnej to jest idiotą i nie należy z nim w ogóle dyskutować