Kto pyta – nie błądzi
“Monopol na zbawienie” Szymona Hołowni pokazuje, że o religii można pisać/mówić w sposób ciekawy, bez teologicznego zadęcia. Ewangelię i pokrewne tłumaczyć tak, by zrozumiał i profesor i amator MTV (mocnego taniego wina/małej tandetnej vizji).

Czy z książki Szymona Hołowni dowiemy się, kto ma monopol na zbawienie? Nie. Monopol ma przyciągać uwagę, ma szokować – pisze Hołownia (choć mnie nie szokuje). Sprawa czy Bóg czy Budda ma monopol na zbawienie – jest tu zupełnie nieważna, więc proponuję skoczyć do kolejnego akapitu.
Hołownia rozpoczyna od tłumaczenia głębszego sensu 10 przykazań. Potem objaśnia pytania, które powiązane są z katolickim monopolem dołączonym do książki. Potem natrafiamy na smaczki, które pomijane są w innych publikacjach. Kto to taki dziewica konsekrowana? Co odpowiedzieć użytkownikowi wykop.pl, który twierdzi, że księża molestują dzieci (i to ich jedyne zajęcie) a kościół nic z tym nie robi? Jak w prosty sposób znów zrównać z ziemią znów użytkownika wykop.pl dla promowanie cieniutkiego Dawkinsa oraz wiele innych sposobów na pseudointeligencję, której ostatnio cała masa.
Miło czyta się takie rzeczy – szczególnie, gdy jest się katolikiem. Na wiele pytań księża nigdy w mojej karierze chodzenia na katechezę nie odpowiedzieli. Ile razy dziennie można przyjmować komunię? Czy opłatki mogą spożywać osoby przewlekle chore? Czy można jeść wołowinkę w piątek, a na wigilię przygotować sobie indyka? Hołownia wyraźnie wie, co lud boży interesuje, dlatego pyta i nie pozwala wierzącym błądzić.
Wszystko to napisane z humorem oraz zgodnie z zasadami pisania dobrego poradnika daje efekt, za który wydatek dużego grosza nie boli.
Oczywiście “Monopol” wielu kwestii nie rozwiązuje. Pewnie jednak doczekamy się kolejnej książki (z grą czy bez), w której dyrektor programowy Religia.tv rozwieje nasze wątpliwości.
Polecam.
Szymon Hołownia
Monopol na zbawienie
wydawnictwo Znak
2009
Warto także przeczytać:



[...] Przeczytaj recenzję książki [...]
[...] Przeczytaj opinie o książce [...]