“Wielka księga strachu” jest doskonałą odpowiedzią na potrzeby antologii opowiadań największych mistrzów horroru.
Książka zawiera opowiadania grozy takich mistrzów pióra, jak Edgar Allan Poe, Guy de Maupassant, Charles Dickens, Gérard de Nerval czy Robert Louis Stevenson. Są w niej historie o wampirach i o tajemniczych zabójstwach, pojawia się też czarny kot, a akcja dzieje się w budzących grozę starych domostwach.
Historie zostały opowiedziane na nowo i nieco skrócone w stosunku do oryginałów. I wychodzi to im na dobre, bo niektóre pierwotnie takiego nastroju grozy nie miały. Ciekawy jest też podział opowiadań przez wydawcę, który ułatwia poszukiwanie tematyki idealnej dla danego odbiorcy.
A tej jest sporo. Możemy delektować się krwią chłeptaną przez wygłodniałe wampiry. Jeśli nie pasują nam takie klimaty – przypominający mieszkańca “Smętarza dla zwierzaków” kot zniszczy swego właściciela. Cieńkie? Jeśli tak, proponuję opowiadanie, w którym psychika zaczyna płatać figle. Co jest prawdą, a co fikcją? Wybór może okazać się śmiertelny…
Niesamowite rysunki uzupełniają tylko ponury nastrój. Szkoda, że takich pozycji jest na rynku cały czas za mało. Mam nadzieję, że rok 2010 to zmieni.
W ostatnim dniu 2009 roku mamy jeszcze jedną radosną nowinę. W ramach realizacji projektu Lektury dla Polonii finansowego przes Senat RP wydaliśmy przepiękny, dwupłytowy album z utworami pisarzy i poetów z biblioteki Wolne Lektury. Album składa się z dwóch płyt oraz poradnika dla użytkowników biblioteki www.wolnelektury.pl. Na pierwszej płycie znajdują się gotowe do czytania i drukowania utwory w plikach PDF.
Natomiast na drugiej wytłoczone zostały audiobooki nagrane w trakcie realizacji projektu Czytamy Słuchając. Przeszukiwanie i nawigacja po nagraniach jest łatwa i wygodna, ponieważ na płycie znajduje się, bardzo zgrabnie zaprojektowany i wykonany przez Tomka Stelmaszczuka, odtwarzacz mp3.Lektury dla Polonii rozkladowka
6500 płyt trafiło dziś do Ministerstwa Edukacji Narodowej, które roześle je do polskich szkół i bibliotek na całym świecie. Projekt został zrealizowany przez Fundacje Nowoczesna Polską, a a sfinansowany ze środków Senatu Rzeczpospolitej Polskiej, partnerem projektu było Ministerstwo Edukacji Narodowej.
Bardzo cieszymy się z tego wydania, ponieważ album umożliwi dotarcie Wolnym Lekturom także do uczniów i nauczycieli zamieszkujących tereny, na których dostęp do internetu nie jest jeszcze powszechny. Natomiast tam, gdzie z dostępem do internetu nie ma już problemu, płyta będzie formą promocji biblioteki Wolne Lektury dzięki której Polacy rozsiani po całym świecie mają łatwy dostęp do skarbów polskiej literatury.
Apokaliptyczna wizja, w której telefony komórkowe sieją zniszczenie może wydawać się lekko kiczowata. Niemniej taki koniec w wykonaniu Kinga jest przedni i zasługuje na uwagę.
Do autora komiksów Claya Riddella wreszcie uśmiechnęło się szczęście – udało mu się podpisać w Bostonie lukratywny kontrakt wydawniczy. Wracając ze spotkania, jest świadkiem dziwnego zdarzenia. Kupująca lody kobieta i dwie nastolatki wpadają w krwiożerczy szał. Szybko okazuje się, że nie tylko one. Ulice zapełniają się bełkoczącymi ludźmi, przechodnie bez powodu rzucają się na siebie, z nieba spadają samoloty. Clay z przerażeniem obserwuje, że szaleństwo ogarnia tych, którzy używali telefonów komórkowych.
Klasyczny horror ma się dobrze i King to udowadnia. W prawie każdej swojej książce. “Komórka” jest apokaliptyczna w swojej wymowie, anie takiej zagłady można by się po Kingu spodziewać. Bo kto by pomyślał, że będą nas prześladować komórki. I choć może to wydać się kiczowate – sygnał z telefonu zamieniający w zombie – to po głębszym zastanowieniu daje radę.
Jak zwykle doskonały język powieści daje satysfakcję, że gramy w grę Stephena K. A finał jak zwykle zaskoczy nas (bo przecież nie jego).
Tak sądzi Jeff Bezos w udzielonym przez siebie wywiadzie:
I do. I don’t know how long it will take. You know, we love stories and we love narrative; we love to get lost in an author’s world. That’s not going to go away; that’s going to thrive. But the physical book really has had a 500-year run. It’s probably the most successful technology ever. It’s hard to come up with things that have had a longer run. If Gutenberg were alive today, he would recognize the physical book and know how to operate it immediately. Given how much change there has been everywhere else, what’s remarkable is how stable the book has been for so long. But no technology, not even one as elegant as the book, lasts forever.
Tablet Apple do tej pory był urządzeniem mitycznym i niepotwierdzonym. Trzeba przyznać, że w dalszym ciągu w sferze legendarnej oficjalnie pozostaje, natomiast nieoficjalnie – znana jest firma, która będzie produkować urządzenie – jest to Foxconn, producent między innymi iPodów czy iPhone’ów.
Źródłem doniesień jest serwis DigiTimes, który z kolei powołuje się na informacje od osób związanych z dostawcami Apple. Wynika z nich, że 10-calowe ekrany które znaleźć się mają w tablecie, dostarczane będą przez Innolux (spółkę zależną od Foxconn).
Tablet Apple i wzmocnione szkło
DigiTimes dodaje, że początkowo tablet Apple miał pojawić się na początku 2010 roku, lecz datę premiery przesunięto, ponieważ firma z Cupertino miała pewne obawy dotyczące wytrzymałości szkła ekranów. Teraz za utwardzanie szkła będzie odpowiadać inna spółka zależna od Foxconn – G-Tech Optoelectronics.
Galeria Internetowa SwiatAktu.pl już po miesiącu od premiery prezentuje wysoki poziom publikowanych fotografii, w związku z czym zamierza wydać je w formie albumu. Album będzie zawierał 199 wybitnych aktów oraz informacje o autorach.
Chcemy, żeby znalazły się tam najlepsze akty dlatego ogłaszamy eliminacje, które pozwolą nam je wyłonić. Dzięki państwa głosom każdego miesiąca zostanie wybranych po 10 najlepszych aktów, które zostaną opublikowane w albumie. Pozostałe 99 wybierze profesjonalne jury.
Wszystkich fotografów, którzy chcą zobaczyć swoje akty w ekskluzywnym albumie wydrukowane w najwyższej jakości zapraszamy do publikowania ich w galerii SwiatAktu.pl. Wszystkich koneserów artystycznej fotografii zachęcamy do głosowania na swoje ulubione akty.
Co miesiąc w redakcji SwiatAktu.pl odbywać się będzie losowanie atrakcyjnych nagród, przeznaczonych zarówno dla Autorów zgłaszających swoje prace, jak i dla głosujących.
Eliminacje rozpoczynają się 1 stycznia 2010 roku i będą trwały do 1 września 2010 roku.
Czy skandale mogą być ciekawe, a jednocześnie nie pukać od spodu? Ludwik Stomma udowadnia, że opisywanie skandalu jest sztuką. To, że gul wyskoczył Krzysiowy Ibiszowi to pikuś w porównaniu ze “Skandalami Polskimi”.
Skandal to wydarzenie głośne, sensacyjne, szokujące i poruszające opinię publiczną. Takie, o którym właśnie z powodu sensacyjnego i szokującego charakteru opowiada się później przez lata. Jednocześnie są to zawsze wydarzenia niejako z marginesu historii. Poruszyły i podnieciły współczesnych, nie wpłynęły jednak znacząco na bieg dziejów.
Wychodząc z takiego założenia szanowny autor przytacza skandale, które nie obaliły murów, nie zmieniły władców. Były i są pamiętane do dzisiaj. Kazimierz Wielki oprócz wymiany drewna na (mar)mur znany jest ze swojego pociągu do płci pięknej. Wszyscy kojarzymy gest Kozakiewicza, ale nie wszyscy kojarzymy wrednego dla dziennikarzy Jerzego Urbana.
Stomma pisze ciekawie, chociaż gdyby książkę chciał o kolejne skandale powiększać, trzeba by było ją ocenić negatywnie. Zachowuje umiar i nie chce być historycznym pudlem.pl, co na szczęście mu się udaje.
Szkoda, że tylu medialnych patronów, a książka znikła gdzieś w odmętach księgarskich półek. Jeśli znajdziecie – kupcie i delektujcie się skandalem w wyśmienitej formie.
“Skandale polskie”
Ludwik Stomma
wydawnictwo Demart
2008
Najbardziej przerażająca powieść Kinga. Tytułowe To stanowi metamorfozę tkwiącego w ludziach zła. Niestety, wydane w 2009 roku polskie tłumaczenie powieści jest zabójstwem na pięknym dziele Stephena K.
Takiej ilości literówek nie widział jeszcze świat (no może poza Świadectwem – Stanisława Dziwisza). Czcionka i papier książki nie ułatwiają lektury – co jednak w przypadku tak dobrej powieści można przeżyć. A tyle czasu trzeba było czekać na polską wersję “It”… Szkoda, że Albatros wpisał się w linię złych wydawców, którzy mają gdzieś edytorską stronę książki.
Sama powieść soczysta i wyśmienita. To czai się w kanałach Derry. To porywa, zabija i przeraża mieszkańców. I podobnie jak w przypadku “Desperacji” grupa dzieci wygrywa ze złem. Niestety To powraca (mocniejsze, silniejsze). Dorosłe już dzieci muszą znów wskrzesić w sobie siłę, jaką miały, kiedy wygrały po raz pierwszy.
Jeśli ktoś poszukuje nietypowych motywów dziecięcych King i jego “To” idealne. Chociaż klaun po przeczytaniu książki zaczyna budzić tylko negatywne skojarzenia.
Doskonałe połączenie historii, psychologii i bożej ręki – napisane pod pseudonimem to totalny odlot dla wszystkich fanów Stephena K.
Górnicze miasteczko Desperacja, położone w odludnej części środkowej Newady, staje się miejscem niezwykłych, przerażających wydarzeń. Niegdyś kipiące życiem, od pewnego czasu sprawia wrażenie opuszczonego przez mieszkańców. Zostały tylko kojoty, skorpiony i myszołowy… oraz miejscowy policjant.
Podróżni, którzy tu trafią, poznają prawdziwy sens słowa desperacja. Jeśli King, jak ma w zwyczaju, wpadł na pomysł tej powieści podczas jakiejś podróży/pod wpływem impulsu, to trzeba tej wyobraźni postawić pomnik.
Łączenie przez autora zombie z wybrańcami Boga i zalewając to chińskim sosem nie wróży nic dobrego. W przypadku Kinga jednak mamy doskonałą krwawą jatkę z motywami religijnymi w tle. Poza tym autor tym razem nie przedstawia nam prostej fabuły. Kilka wątków potęguje nastrój grozy, a zombie to w przypadku innych rzeczy występujących w “Desperacji” niewinne aniołki.
Znów dzieci odgrywają ważną rolę w kingowskiej opowieści. To jedyny minus dobrej powieści, którą polecam.
Miesięcznik dla kobiet „Bluszcz” (Elipsa) od styczniowego numeru, który ukaże się 4 stycznia 2010 roku, zostanie odświeżony. Magazyn zyska nowe działy, zmodyfikowany layout, pojawią się w nim także nowi autorzy.
Do współpracowników tytułu dołączą muzyk Maciej Maleńczuk, który pisać będzie powieść science-fiction w odcinkach oraz poetka Anna Saraniecka, która będzie felietonistką pisma.
Nowe działy, które pojawią się w „Bluszczu”, to m.in. „Portretyo” (wywiady, portrety twórców), „Kobiety na skraju napisania” (felietony i opowiadania m.in. Małgorzaty Kalicińskiej i Katarzyny Grocholi), „Między Słowami” (opowiadania, treści dotyczące książek i literatury), „Piórem po mapie„ (opowiadania z różnych stron świata) oraz „Targowisko różności (treści różne np. wywiady o modzie, kawiarniane opowieści dawnej Warszawy). Nowością będzie także m.in. cykl fotografii artystycznej stworzonej specjalnie dla Bluszcza pt. „Spotkania Mikołaja Grynberga”
Nowe rozwiązania layoutowe w piśmie będą dotyczyły rozmieszczenia i zaakcentowania nowego podziału sekcji tematycznych. Każdy dział poprzedzony zostanie całostronicowymi ilustracjami i obrazami oraz specjalnie wybranymi cytatami.
Bez zmian pozostanie objętość magazynu (168 stron), jego cena (9 zł) oraz nakład (ok. 100 tys. egz.).
Styczniowe wydanie „Bluszczu” wspierać będzie kampania w prasie, która zostanie przygotowana i zaplanowana przez dział marketingu Elipsy.
W środę 13 stycznia w Bibliotece Narodowej w Warszawie (Al. Niepodległości 213) odbędzie się zebranie naukowe, którego organizatorem jest Instytut Książi i Czytelnictwa BN. Podczas spotkania referat pt. „Czytelnicze doświadczenia nastolatków – podobieństwa i dystanse” przedstawi Zofia Zasacka.
Natomiast 21 stycznia w godz. 11-15.30 w sali 200 odbędzie się seminarium-konwersatorium „Biblioteki w systemie oświaty i kultury”. Hasłem spotkania będzie „Czytelnictwo i bibliotekarstwo końca pierwszej dekady”.
“Bez Sloganu” to książka powstała w oparciu o cykl popularnych internetowych programów dwóch młodych franciszkanów z Poznania o. Leonarda Bieleckiego i o. Jakuba Waszkowiaka.
Powstanie takiego cyklu było w Polsce zupełną nowością. Po raz pierwszy w Polsce każdy użytkownik internetu mógł obejrzeć i wysłuchać krótkiej katechezy, przygotowanej na zaproponowany przez internautów temat.
Przedstawione przez autorów rozważania zostały teraz utrwalone w bardziej tradycyjnym medium – na papierze, dzięki czemu możemy powrócić do nich jeszcze raz, dzięki wszystkim zaletom słowa drukowanego.
Autorzy mówią krótko, z humorem, jasno i bez ogródek o nawet najtrudniejszych problemach i tematach, związanych z Kościołem i religią. Będziemy mogli przeczytać m.in. rozważania o modlitwie, sakramentach, powołaniu, wolnej woli, o problemach związanych z seksualnością czy psychiką człowieka, w tym także o tych zagadnieniach, które mogą być trudne czy budzić niepokój, szczególnie młodych ludzi. Każda z katechez zachowuje formę dialogu i nie zajmuje więcej niż kilka stron.
O. Leonard Bielecki OFM, o. Jakub Waszkowiak OFM, Bez Sloganu. O Bogu, Kościele i wielu innych sprawach krótko, jasno, spontanicznie i od serca”, Wydawnictwo “Esprit”, ss. 124.
Paryski sąd stwierdził, że Google jest winne popełnienia przestępstwa złamania praw autorskich należących do francuskiej firmy La Martiniere. Firma ta jest właścicielem wydawnictwa Editions du Seuil. Prawnicy La Martiniere zarzucili wyszukiwarkowemu gigantowi nielegalne skopiowanie książek wspomnianego wydawnictwa. Zeskanowany materiał (fragmenty książek) został wykorzystany w wynikach wyszukiwania usługi Google Book.
Sąd uznając Google winnym nakazał kalifornijskiej firmie wypłacenie 300 000 euro jako wyrównanie strat, jakie poniosła firma La Martiniere, będąca właścicielem praw autorskich do zeskanowanych publikacji. Sąd nakazał również usunięcie spornego materiału z internetowych zasobów Google i dodatkowo zmotywował Google ustanawiając 10 000 euro kary za każdy dzień zwłoki w wykonaniu tego nakazu.
Wg serwisu Bloomberg, przedstawiciele Google planują złożenie apelacji. Serwis powołuje się przy tym na przesłaną e-mailem wypowiedź Philippe Colombeta, dyrektora działu deweloperskiego francuskiego oddziału Google Books, który napisał: “Francuscy czytelnicy stają teraz w obliczu zagrożenia dostępu do znacznego zasobu wiedzy i odsunięcia od reszty internetowej społeczności. Uważamy, że wyświetlanie ograniczonej liczby krótkich fragmentów książek jest zgodne z przepisami prawa autorskiego, zarówno we Francji i USA – oraz poprawia dostęp do książek”.