Całe szczęście, że na tę książkę nie wydałem ani złotówki. Wam też radzę wystrzegać się zarówno jej jak i wydawnictwa, które takie Gówno wydaje.
Na początku przez kilkadziesiąt stron możemy poczytać sobie o tym, że na pewno nauczysz się pisać teksty perswazyjne. Dzięki temu będziesz mógł dokonywać sprzedaży swoich produktów. I nie mówimy tu o sprzedaży w miarę zadowalającej. Klienci będą walili do Ciebie drzwiami i oknami, a Ty będziesz pławił się w gotówce. Przy okazji płodząc kolejne perswazyjne teksty.
Masa pozytywnych recenzji, opinii, poleceń niestety bierze górę nad tym, czego szukają potencjalni odbiorcy. Jak tworzyć te perswazyjne teksty po ładunku ochów i achów. Niestety te parę stron nie zasługuje na nazywanie tej książki jakimkolwiek poradnikiem.
Na pewno nieobce są Ci takie nazwiska, jak Richard Bandler, Joe Vitale, Kevin Hogan czy sam Robert Cialdini.
pisze wydawca o książce. Nieobce, jednak mówienie o tej książce, jako o stężeniu nauk tych ludzi jest robieniem ludzi w konia. Lepiej każdego z ww. autorów przeczytać osobno, bo ta pozycja ich nie streszcza.
Magia nazwiska ułatwia sprawę, jednak talent trzeba mieć. Thabita King nigdy nie przebije męża jako pisarka, jednak jej rola pierwszej recenzentki jest nieoceniona.
Calliope “Calley” Dakin jest ukochaną córeczką tatusia, co wielce irytuje jej matkę Robertę. Drażni ją również to, że dziewczynka słyszy rzeczy, których dziecko słyszeć nie powinno, i wie rzeczy, których dziecko za nic w świecie nie powinno wiedzieć.
Calley ma zaledwie siedem lat, kiedy jej ojciec zostaje brutalnie zamordowany i poćwiartowany przez dwie kobiety, bez wyraźnego motywu. Calley z matką muszą uciekać do Pensacola Beach, gdzie w domu identycznym jak ten, w którym mieszkała jej prababcia, czeka na nie obca kobieta.
Mistycyzm, tajemnica i płonące świecie przewijają się przez całą powieść. Od początku nie wiemy, czego spodziewać się należy w finale. Czy trup będzie siać się gęsto? A może kosmici pomogą małej Calley z wyjścia z kłopotów? Może jednak jakiś szaman woo doo?
Książka pisana przez dwie osoby jest dosyć niejasna. McDowell chciał pewnie napisać horror, a zakończenie Thabity przypomina melodramat. Niejasne sytuacje, które pojawiają się co rusz zniechęcają czytelnika do zagłębiania się w arkana myśli pisarskiej.
Michael McDowell nie zdążył dokończyć tej książki, a że Kingowie i rodzina Mc Dowellów się przyjaźnią, Thabita podjęła się dokończenia opowieści. Jak dla mnie z marnym skutkiem.
Thabita King, Michael McDowell
“W cieniu płonących świec”
Prószyński
2006
“Miasteczko Salem” to doskonałe antidotum na niedoskonałe powieści o wampirach, jakie ostatnimi czasy opanowały rynek.
Właściwie wszystko zaczyna się od pisarza – Ben Mears wraca do Salem, by opisać historię, która przytrafiła się mu w dzieciństwie. W tym samym czasie ktoś kupuje nawiedzony domek, z którym związane są wspomnienia Bena. Straker przywozi skrzynię zamkniętą na wiele kłódek. Co kryje? Oczywiście zło, które powoli zaczyna wykańczać miasto…
W “Miasteczku Salem” King jest w formie wyśmienitej. Nie ma tu rzeczy, które mogłyby w jakiś sposób zdenerwować czytelnika. Rozpoczynamy lekturę w czasie, gdy nad Salem unosi się piękne słońce. Z czasem jednak robi się coraz ciemniej. Nosferatu sieje się gęsto nie zważając na wiek i płeć (dzieciaki jako wampiry opisane mistrzowsko). Dodajmy do tego jeszcze księdza, który przegrywa ze złem i mamy powieść idealną.
King idealnie stopniuje napięcie. Mimo objętościowej masy, jaką stanowi ta książka każde słowo jest potrzebne, by jak najlepiej wypełnić sobie miejsca nie do określenia. Salem – w każdym umyśle inne – ma jednak parę mndo, które będą dla wszystkich wspólne. To mocny atut książki.
Motyw wampira, który powoli wysysa życie z miasteczka nie jest nowy. Jednak ten sequel robi wrażenie. I mimo kilkunastu lat, jakie upłynęły od premiery jest nadal świeżutki.
Powieści Kinga są albo dobre, albo można je przeczytać. Do tych drugich należy zdecydowanie powieść “Chudszy”.
Billy Halleck nie ma specjalnych powodów do narzekania. Jako wzięty adwokat z każdą sprawą zarabia coraz więcej. Sprawdza się jako mąż i ojciec. Ma wygodny dom i kochającą rodzinę. Jedyne, co go naprawdę trapi, to poważna nadwaga grożąca zawałem serca. Pewnego dnia, wracając z wystawnej kolacji, potrąca samochodem i zabija starą Cygankę. Sprawa trafia na wokandę.
Jak to zwykle w przypadku bogatych adwokatów bywa sprawa, dzięki koneksjom rozmywa się. Stary cygan nie jest zadowolony z wyroku. Rzuca klątwę na Billa, który zaczyna chudnąć. 1 kilogram mniej codziennie. I choć na początku jest to zbawienne dla jego zdrowia, z czasem zaczyna prowadzić prosto w ramiona śmierci.
Cyganie według Kinga są źli, okrutni, a ich ciała przypominają rozkładające się trupy. Straszne opisy tej grupy mieszają się z pięknością i czystością rdzennych mieszkańców USA. Mimo, że to wszystko ubrane jest w soczyste słowa, nie pozostaje na długo w umyśle miłośnika horroru.
Lepiej już z klątwami, urokami et cetera. Oprócz klątwy odchudzającej mamy także: zamienianie człowieka w gada, powolny rozkład ciała czy inne powodujące powolne konanie. Asortyment nie duży (i bardzo naciągany) co powoduje, że z horroru robi się lekka sensacja.
King i klątwy to niezbyt dobre połączenie. Poza tym lepiej wychodzą mu wstawki o polaczkach. Wolę już stare motywy przepuszczone przez wyobraźnię mistrza horroru. “Chudszy” się w niej nie znalazł.
Relacja z konferencji prasowej poświeconej akcji “Pamiętaj o 13 grudnia” oraz książce Jacka Dukaja “Wroniec”, która odbyła się w warszawskiej szkole “bednarska” 8 grudnia.
Ksiażka obrazująca w prosty i łatwy sposów pozyskiwanie produktów pszczelich oraz ich przetwarzanie. Dedykowana zarówno zjadaczom miodu, jak i ich producentom.
Wywiad z Pawłem Palińskim – autorem antologii grozy “4 pory mroku) wydanej nakładem Fabryki Słów. Rozmowę z autorem na antenie Radia Euro w programie “Kontrkultura” przeprowadziła Bogusława Marszalik.