Ludzie są jacy byli, tylko absurdy są nieco inne
Posted: February 19th, 2010 | Author: admin | Filed under: Rozmowy kontrolowane | Tags: król krzywego zwierciadła, książka, maciej replewicz, stanisław bareja, zysk i s-ka | No Comments »Maciej Replewicz opowiada o pracy nad książką o Barei oraz … o Polsce tamtych lat.

Skąd pomysł na napisanie książki o jednym z najbardziej znanych reżyserów?
O Barei pisano wiele ale płytko, operując oklepanymi sloganami „łowca absurdów PRL” lub „reżyser kultowych komedii z epoki PRL”. Jako fan jego filmów od 1986 roku czułem, że ten niezwykły człowiek zasługuje na uczciwą biografię a nie na papkę i drętwe etykietki. Każdego roku odchodzi kilku aktorów, który z nim pracowali. Ludzka pamięć szwankuje z każdym dniem, miesiącem. Pomysł narodził się w 2007 roku, gdy w sposób niezauważony minęła 20 rocznica śmierci reżysera. . Po roku udało się znaleźć wydawcę, który nie ma alergii na debiutantów.
Ciężko pracowało się nad książką? Zbieranie informacji od tylu osób i przekonanie ich do podzielenia się wspomnieniami nie było chyba łatwe?
Materiały do biografii zbierałem ponad dwa lata. Większość osób, do których się zwróciłem z pytaniami, pomogło mi bardziej niż mógłbym tego oczekiwać. Stanisława Bareja był dla nich ważną postacią. Dzięki nim udało się nie tylko odtworzyć losy reżysera, ale także zbudować „klimat”, opisać okoliczności w jakich tworzył filmy. Wdowa po reżyserze poświęciła mi setki godzin ale były także trudne momenty jak np. nasza rozmowa o „dniach ostatnich”, o śmierci w dalekim Essen. Trudno w takich chwilach myśleć o tym bez emocji. Z wielu osób, do których się
zwróciłem odmówiły tylko trzy. . Jednym z nich był ówczesny pracownik cenzury, który na dźwięk słowa „Bareja” rzucił słuchawką i to nie zdziwiło mnie wcale.. Dwie osoby, chyba zbyt szybko zapomniały, jakim człowiekiem był bohater mojej książki, choć wiele mu zawdzięczają.
Co jest najbardziej fascynującego w postaci Stanisława Barei – sprawy prywatne, filmy czy inne związane z nim ciekawostki?
Często autentyczne wydarzenia z jego życia trafiały do scenariuszy a czasem – na filmową taśmę. Pomysły na sceny i gagi znajdował na ulicy, w sklepie, na przyjęciu u znajomych lub w gazecie. Jego komedie są także dokumentem epoki. Często sam w nich grywał epizody, rejestrował samego siebie i bliskich. Chciał aby z tego samego powodu „prawda czasu i prawda ekranu” była udziałem całej ekipy filmowej. Nie chodziło tu przecież o głodowe honoraria za dzień zdjęciowy ale o dokument, pamiątkę dla siebie i następnych pokoleń. Podczas każdej z setek rozmów zawsze, choć czasem wcześniej a czasem na końcu rozmowy padało to samo zdanie „Staszek był wspaniałym człowiekiem”. Mówili to aktorzy i epizodyści, kamerzysta, kaskader, żona, syn i wszyscy wyjątkowo byli wyjątkowo zgodni w ocenie Stanisława Barei. Nawet jego ówczesny wróg – Bohdan Poręba określił go mianem „wyjątkowo przyzwoitego człowieka”. To powoduje, że Bareja fascynuje nie tylko jako reżyser ale jako uczciwy, odważny i niezwykle inteligentny człowiek, który potrafił pozostać sobą nawet w najgorszych okolicznościach.
Dlaczego zastosował pan ciekawy zabieg dzieląc książkę na scenopis a nie na klasyczne rozdziały?
Zanim napisałem pierwsze słowo, wiedziałem że ta książka musi być inna, bo i jej bohater był osobą nieprzeciętną. Pomysł na schemat scenariusza lub scenopisu przyszedł mi do głowy po lekturze oryginalnych scenopisów, które Bareja woził w teczce na plan filmowy. Chciałem, by „Król krzywego zwierciadła” nawiązywał do filmów Barei, nie tylko treścią ale także formą. Nawet pierwszy tytuł miał brzmieć „Stanisław Bareja w 24 ujęciach”. Zresztą „odręcznie” pisany tytuł i nazwisko bohatera na okładce to wierna rekonstrukcja jego autentycznego podpisu na okładce scenariusza serialu „Zawód – taksówkarz” czyli „Zmienników”.Także rysunki Adriana Frankowskiego nawiązują do tych, które wyszły spod ręki Króla. Okładkowy Miś ma u nogi „kulę” w postaci cenzorskiej pieczątki jak jego twórca. Nawet „peerelowski” papier to celowy zabieg a nie cięcie kosztów przez wydawcę. Bareja i kredowy papier ? To nie byłaby książka o nim…
Pana książka to prawdziwa kopalnia wiedzy o reżyserze. To także tamta Polska, o której pan w opowiada. Co najbardziej się panu w niej podobało?
To lata mojego dzieciństwa – urodziłem się w1973 roku. Gdy myślę o latach 70. nie był to czas ani radosnej euforii ani śmiertelnej traumy. Oglądając filmy Barei przeżywamy deja vu – transparenty przed 22 lipca, kolejki i cały PRL w pigułce. Uważam że warto go pamiętać, ale nie warto za nim tęsknić. Czy poza pełnymi półkami w sklepach tak wiele się zmieniło ? Ludzie są jacy byli, tylko absurdy są nieco inne.
Gdyby Bareja dożył końca komuny, o czym teraz robiłby filmy?
Komunizm skończył się w 1989 roku ale trwa w mentalności ludzi. W połączeniu z ogólnym schamieniem, rozpychaniem się łokciami, układami, dzikim pędem ku mamonie i korporacyjnym wyścigiem szczurów także dziś tworzy klimat podobny do tego z „Misia”. System się zmienił, ale ludzie pozostali łgarzami, kombinatorami i egoistami jak wówczas. Tematów dla Króla Krzywego Zwierciadła nie zabrakłoby. Jak ostatni jego scenariusz „Kilometr za horyzontem” byłyby to komedie gorzkie, pesymistyczne, bezlitosne.
A o czym będzie Pana następna książka?
Nie wiem, czy w ogóle powstanie. Nie ma już drugiego Barei. Reżyserzy przez duże R i aktorzy przez duże A mają już biografie a o wyrobnikach i kreowanych przez media beztalenciach nie warto pisać.
O książce:
![]()
Film jest okropnie płaski. Oglądałem go trzy dni temu, starałem się o nim zapomnieć i pozostało mi tylko ogólne wrażenie (…) Film przyjąłem bardzo źle,(…) to jest straszliwe. Tak wiceminister kultury Janusz Wilhelmi oceniał jedną z komedii reżysera najbardziej znienawidzonego przez władze PRL.
Życie Stanisława Barei nie było łatwe. Zadbali o to cenzorzy, dyspozycyjni dziennikarze i “życzliwi” koledzy po fachu, których drażniło przenikliwe spojrzenie, ostra ironia oraz status komedii, uznanej za gatunek upośledzony, plebejski. Zarzucano mu niechlujstwo warsztatowe stosowanie oklepanych gagów, mało wybredny dowcip. Był jednak znakomitym obserwatorem, który w krótkiej scenie potrafił wyrazić więcej niż inni w całym filmie.
W przeciwieństwie do wielu produkcji, które wówczas uznano za wybitne, komedie Barei przetrwały próbę czasu i przemiany ustrojowe, stając się ponadczasowymi klasykami. Są dokumentami epoki PRL i portretami zbiorowym Polaków. On sam pośmiertnie został uznany królem krzywego zwierciadła. Stanisław Tym dodaje: nie portretowaliśmy absurdów systemu – to system był jednym wielkim absurdem.











Leave a Reply