Czyta się w coraz większych głębiach tak, że czytanie każdego arcydzieła jest...

“Muchy w zupie i inne dramaty” Małgorzaty Żurakowskiej

Posted: February 26th, 2010 | Author: | Filed under: Nowinki ze świata książki | Tags: , , , | No Comments »

Muchy w zupie i inne dramaty Małgorzaty Żurakowskiej to zapiski współczesnej kobiety, radiowej dziennikarki i mamy, która z humorem i swadą opisuje codzienne wydarzenia.

malgorzata zurawiecka

To przezabawne opowieści o życiu rodziny – rodziców, trójki dzieci i psa, którym w codziennych zmaganiach towarzyszą przyjaciele. Rytm życia bije razem z porami roku, a zwykłym zdarzeniom towarzyszy dziecięcy śmiech i ciepło domowego ogniska.

Historie wprost z życia przeplatają się z fikcją, tworząc zwariowany świat, w którym czytelnik odnajduje siebie – bo komu nie zepsuła się choć raz lodówka albo czyj pies nie zjadł kiedyś ciasteczek chwilę przed przybyciem gości?…
Zapiski te ukazywały się na antenie Radia Lublin w latach 1998-2000 w programach „Magazyn Domowy” oraz „To i owo”.

Muchy w zupie – fragment

***

18.20
Znów wszyscy razem. Syn odrabia lekcje. Polski, OK, historia, przepytać z dat, biologia – tasiemce, brrr, obiad z głowy, i dobrze, nigdy nie mogę zabrać się za poważną kurację odchudzającą. Matematyka… ooo… przepraszam, ja się na matematykę nie godziłam. Tatuś matematyk, niech pracuje. Zaczyna się tak zwane tłumaczenie, najpierw tatusiowi, jak to jest, że syn takiego zdolnego ojca nie rozumie, dlaczego plus, a nie minus. Wreszcie siadają obaj w kuchni nad zadaniami. No to ja do dziewczynek.

– Co było w przedszkolu?
– Wąże.
– Prawdziwe?
– No, taka jedna pani przyniosła i pozwalała głaskać.
– Fuj, głaskałaś?
– Tak.
– A jakie były te węże?
– Fajne, jednego założyłam sobie na szyję, ale pani go zabrała. A sama nam mówiła, że to dusiciel, no to go troszkę poddusiłam, ale tylko troszkę, naprawdę.
– A co jadłaś?
– Zupę z muchami.
– Z jakimi muchami?
– Normalnymi.
– Zaraz, a skąd się te muchy w zupie wzięły?
– A pani nawrzucała.
Kapituluję.

(…)

***

niedziela

Dużo się teraz mówi o tym, że każdy powinien mieć bogate życie wewnętrzne. Jestem pewna, że życie wewnętrzne większości kobiet umiejscawia się w torebkach.

23.55

Nareszcie cisza. Dzieci spacyfikowane, mąż chrapie, w TV nie ma co oglądać. Jedyna okazja, żeby posprzątać w torebce. Kiedy dziś w pracy szukałam długopisu, bałam się do niej włożyć rękę, żeby mnie coś nie ugryzło. Ciągle dorzucam do niej coś nowego, ale żeby robić porządki, to nie… OK. Do roboty! Wysypać wszystko na tapczan, raz, naszykować worek na śmieci, dwa, rozpocząć segregowanie, trzy! Łatwiej powiedzieć, niż zrobić! Pomalutku… a może po prostu wszystko do kubła? Nie, a jeśli przypadkiem będzie tam coś ważnego? Bilet, całkiem dobry, tylko trochę pomięty… paczka chusteczek… klucze… paprochy… portfel… kartka z notatką: „Synku, wstaw wodę, jak wrócę, ugotuję makaron”, aaa… to dlatego spóźniłam się wczoraj z obiadem, jakbym tę kartkę zostawiła w kuchni, zamiast zabierać do pracy… Uuu, coś lepkiego… aha – guma do żucia oddana na przechowanie. Kartka z ocenami z ostatniej wywiadówki syna – do kosza, jeszcze nie daj Boże wpadnie w ręce męża! Trzy zapachy do ciasta, matko jedyna, całe szczęście, że się nie rozlały, dopiero byłby cyrk. Klucze, notatnik, klucze, grzebień, klucze… skąd ja mam tyle kluczy? – te od domu… te od piwnicy… te… zaraz… chyba od domofonu… tylko że domofon nie działa od lat… te nie mam pojęcia skąd, kwity z pralni… a, to dlatego nie mogłam znaleźć brązowej spódnicy… wizytówka… chyba 43., Polska wizytówkami stoi, podobno dodają prestiżu, ale kto mi ją dał? Nazwisko nic mi nie mówi… i jakieś obcojęzyczne tytuły… może poznam po głosie. Dzwonię.
– Halo! A dlaczego pan taki nieuprzejmy? No to co, że dwunasta, nigdy nie jest za późno na uporządkowanie życia wewnętrznego… proszę? Pan też!
Gbur jakiś, myśli, że jak ma wizytówkę, to mu wszystko wolno.
No proszę, jak pięknie się przejaśniło. Teraz tylko wytrzepać paprochy, śmieci do wiadra, a jutro od nowa wrzucę do torebki dwie lekko używane gumy do żucia moich dzieci, wizytówkę, cukierka, kolejny pęk kluczy i tak dalej… A może warto powalczyć o większą ascezę mojej torby? Eee… przecież trzeba mieć jakieś życie wewnętrzne.

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.

More Posts

Warto także przeczytać:



Leave a Reply