Pisanie to psychoterapia
Posted: February 14th, 2010 | Author: admin | Filed under: Rozmowy kontrolowane | Tags: book, czas nadziei, jolanta wachowicz makowska, książka, książki, rozmowa, wydawnictwo bernardinum, wywiad | No Comments »Jolanta Wachowicz – Makowska opowiada o swojej najnowszej książce – “Czas nadziei”.
„Czas nadziei” napisało życie czy pani musiała interweniować by historia była tak doskonała?
„Czas nadziei” nie jest reportażem, tylko powieścią. A – jak wiadomo – powieść to nie „fotografia życia” tylko jej twórcza przeróbka. W każdym razie – jeśli nawet fotografia, to bardziej lub mniej podretuszowana. No więc i w tym przypadku życie pisało historie, a ja ją „retuszowałam”.
Ile jest pani w bohaterce „Czasu nadziei”?
Nie wiem jak na to pytanie należałoby odpowiedzieć. Czy – na szczęście (ze względu na chorobę bohaterki) nic. Czy (ze względu na jej dokonania) – niestety nic.
Zakończenie jest niezwykle optymistyczne – aż chciałoby się poznać dalsze losy bohaterki „Czasu nadziei”. Będzie taka możliwość?
Jedna z moich czytelniczek, przywoływana zresztą we wstępie, p. Filomena Rutkowska prosiła mnie, abym przysłała jej zakończenie powieści (pisanej w odcinkach w czasopiśmie „List do Pani”), bo ze względu na wiek – miała ponad 90. lat – boi się , ze go nie doczeka , a jest ciekawa, co będzie dalej. No wiec nie będzie dalszego ciągu. Życie go oczywiście napisało. Ja nie napiszę.
Napisała pani kilkanaście książek – pisarz to powołanie czy zawód, w którym pracujemy trochę lżej niż gdzie indziej?
Dlaczego lżej? To bardzo trudny „zawód” jeśli traktuje się go jako podstawę utrzymania. A jeśli uważa za „powołanie”? Powiedziałabym raczej – wewnętrzna potrzeba. Tak jak malarza ciągnie do farb i palety, tak niektórych ludzi ciągnie do opisywania świata zdarzeń i świata przeżyć. Robią to i malarze i pisarze z rozmaitym skutkiem. Czasem wspaniałym, czasem takim sobie, czasem żałosnym.
Jest pani pisarką optymistyczną i jest to zaraźliwe. Zdradzi nam pani receptę na taki stan ducha?
Z natury jestem straszliwa pesymistką. Może pisanie w optymistycznym stylu i duchu jest próbą wewnętrznej samoobrony? Taka samo-psychoterapią?
Jaka będzie pani następna książka?
Wydałam właśnie następną książkę – „Listy do Jasia”. Prawdziwe listy pisane do prawdziwego Jasia, czyli mojego jedenastoletniego obecnie wnuka. Pierwszy list był napisany w chwili jego urodzenia. Ostatni niedawno. Teraz pisze „Listy do Jędrusia” czyli mojego „średniego wnuka” między innymi o rodzinnych pamiątkach, które przetrwały czasy polskich dziejowych zawiei i zamieci. I „Listy do Jacka” = najmłodszego wnuka . Eseje o zmianach – w rozmaitych dziedzinach życia – jakie zaszły w okresie jednego , mojego pokolenia.











Leave a Reply