Wielu przyjmuje, że wielki kompozytor umarł z powodu reumatycznej gorączki. Są jednak tacy ludzie, jak autor “Spisku Mozarta”, którzy twierdzą inaczej.
Scott Mariani w posłowiu do książki napisał, że ma własne zdanie. Mniemam, że wierzy w plotki o otruciu kompozytora. To nie jest najważniejsze. “Spisek Mozarta” stanowi doskonałą książkę, która zajmie nam czas pomiędzy malowaniem jajek a pieczeniem mazurków.
Obserwujemy więc młodego badacza tematu Mozarta, który zostaje zamordowany. Jego siostra – znana śpiewaczka operowa w oficjalną wersję – samobójstwo nie wierzy i prosi o pomoc swojego znajomego. Ben – major z SAS podejmuje się wyjaśnienia zagadki, która z każdą stroną robi się coraz bardziej zagmatwana.
Mariani tworzy nowego Bourne’a. Choć nasz Ben nie ma zaników pamięci i nie zna wyrafinowanych sposób zabijania z paru opresji wychodzi bez szwanku. Szybki, przebiegły i doskonale orientujący się w obsłudze sprzętu, jaki ratuje mu życie ma także coś z Jamesa Bonda. Ciekawa postać.
Mariani nie nakręca intrygi ponad siły czytelnika. Sypie konkretami, nie przedłuża scen walki i agonii, na dodatek pięknie finalizuje sprawę. Oszczędnie gospodaruje językiem, co tylko wzmaga nastrój niepewności i zaskoczenia. Dobrze, że obeznany jest w świecie dóbr luksusowych, które obowiązkowe są w tego typu przygodach.
W tle oczywiście muzyka Mozarta i echa Browna, który wolnomularstwo skrzywdził. Mariani przeciwnie – pokazuje jego siłę i misję.
Doskonałe. Czekam na trzecią jego książkę, która jeszcze w tym roku ukaże się nakładem wydawnictwa MUZA.
graaniola.pl to jedna z lepszych stron poświęconych książce (i przy okazji) całej twórczości Zafona przetłumaczonej na język polski.
Multimedia, fragmenty powieści to obowiązkowe elementy strony, o które zadbało wydawnictwo. Recenzje są również – jednak przewaga tych z mediów tradycyjnych jest porażająca. Oczywiście plus za recenzje z blogów – chociaż jest ich o wiele więcej (i czasem są lepsze niż te zaprezentowane na stronie). Dobrze też, że zagraniczne głosy na temat autora zostały przetłumaczone i znalazły tu swoje miejsce.
Ciekawa szata graficzna ze zdjęciami Barcelony dodaje klimatu. Dzięki fotografiom możemy udać się w podróż śladami (prawie) każdej z książek Zafona.
W czasach, kiedy największym problemem badaczy ebooków jest data, kiedy przestanie się książki drukować, są na świecie miejsca, w których TYLKO taka forma może być przydatna.
IKEA z okazji urodzin zafundowała takie regałki, które wypełniły książki drukowane. Ciekawe, czy polskie plaże w okresie wakacyjnym mogą zostać tak zabudowane?
Słowo/Obraz Terytoria wyprzedaje się więc można pozwolić sobie na kupno paru ciekawych rzeczy. Tak jest z “Magazynem snów” Andrzeja Klimowskiego.
Książka jest niesamowita, piękna i zmusza do myślenia. Niby nic nowego – każda książka coś w sobie ma. Tyle, że ta została narysowana – dosłownie. Ani jednego słowa, przecinka czy myślnika. Przy rysunkach żadnej, podejrzanej o kontakty z ochami i achami, chmurki. 200 rysunków, które znaczą więcej niż drobny maczek wysypany na karty książki.
“Magazyn snów” Klimowskiego zaczyna kojarzyć się już od pierwszego rysunku. Co siedzi w głowie autora? Drabina Jakuba, drobne masturbacje, a zaraz potem zbiorowe gwałty. Porwania dziewic, morderstwa starych matron. Igły wbijane w głowę. Rozpiętość śnienia autora jest duża. Nie pomylę się jednak, że każdy z nas mógłby podobnie przelewać kadry ze swoich snów. Trzeba mieć tylko talent do kresek. Klimowski ma…
Niektórzy pisali, że to Dali inni wskazywali na nową jakość surrealizmu made by Andrzej Klimowski. Przede wszystkim zwracam uwagę na doskonałą zabawę, jaka czeka każdego, kto znajdzie i zacznie oglądać to dziełko.
Prawdziwy majstersztyk, który powinienem zrecenzować jednym rysunkiem. Szkoda, że umiem to opisać.
Andrzej Klimowski, Magazyn snów, słowo/obraz terytoria Gdańsk 2002, s. 256, ISBN 83-88560-51-4.
“Słowo przeciwko kamorze” – to tytuł najnowszej książki Roberto Saviano, autora głośnej “Gomorry”. Od 4 lat młody włoski pisarz, demaskujący mafię z Neapolu, z powodu pogróżek przez całą dobę znajduje się pod ścisłą ochroną policji.
W związku z premierą swej najnowszej książki powiedział, że jeżdżąc samochodem z ochroną ma zawsze te same marzenia: wsiąść na motor i objechać nim Neapol, iść do sklepu i nie zostać rozpoznanym.
- Kiedyś chciałem zjeść loda na ulicy, ale ochrona mi odradziła. Powiedzieli: “Unikaj takich sytuacji. Zrobią ci jeszcze zdjęcie, a potem opublikują je z podpisem: patrzcie, jak się bawi pisarz pod ochroną, podczas gdy my podatnicy płacimy za jego eskortę” – wspomniał Saviano, cytowany przez weekendowy magazyn dziennika “La Repubblica”.
Wszystkich którzy lubią zabawę słowem: poetów, studentów i ludzi z pasją, którzy chcą się podzielić swoją poetycką twórczością zapraszam na Slam poetycki, który odbędzie się w klubie Bohema Jazz w Gdyni .
Nagroda jest jedna i niepodzielna – 500PLN. Wystarczy tylko wziąć pięć własnych, niepublikowanych oraz nienagradzanych wierszy i wyjść na scenę.
Data: 31 marca 2010
Termin: 20:00 – 22:30
Lokalizacja: Bohema Jazz Club – ul.Waszyngtona 21 (Centrum “Gemini”)
Tom zawiera krótkie teksty prozatorskie Rilkego, w większości nie tłumaczone dotychczas na język polski, pochodzące z lat 1898-1924. Są wśród nich artykuły publikowane przez Rilkego w prasie, eseje, prozy poetyckie, listy i fragmenty dzienników.
Jest więc m.in. słynny esej o lalkach, dwa niezwykle interesujące młodzieńcze cykle próz: Notatki o melodii rzeczy oraz Interieurs, za życia nie publikowane przez autora, wybrane listy do Klary Rilke oraz dwa listy do polskiego tłumacza poety, Witolda Hulewicza, ponadto zaś wiele drobnych fragmentów z późniejszych i nieudostępnionych jak dotąd czytelnikom w całości dzienników Rilkego (znajdujących się cały czas w rękach prywatnych), które autor rozpowszechniał nieraz w kręgu przyjaciół.
Teksty wybrane zostały w sposób subiektywny i ułożone chronologicznie, co ma uwydatnić fakt, że składają się wszystkie na rodzaj nieustannego dziennika, którego autor przez większość życia obraca się w kręgu podobnych problemów – wątki, które podejmowane były w tekstach najwcześniejszych, powracają często w zapiskach z ostatnich lat życia.
ISBN: 978-83-60457-94-8, oprawa miękka ze skrzydełkami, format 125×197 cm, cena 37,90 zł
Patronat medialny:
Dwójka Polskie Radio, Tygodnik Powszechny
Książka pojawi się w księgarniach pod koniec kwietnia.
Kuszenie świętego Antoniego jest chyba najbardziej nieprzeniknioną książką Gustave’a Flauberta, do której on sam przywiązywał ogromną wagę, nazywając ją w listach „dziełem całego swojego życia”. Pracował nad nią w sumie dwadzieścia pięć lat i pozostawił trzy jej wersje, z których tylko ostatnią zdecydował się opublikować – ukazała się w Paryżu w roku 1874 nakładem Georges’a Charpentiera.
Właśnie tę ostateczną wersję Kuszenia prezentujemy czytelnikom w nowym i zarazem pierwszym współczesnym tłumaczeniu na język polski, mając nadzieję, że ów nowy przekład pozwoli nieco lepiej – od swego młodopolskiego poprzednika z roku 1907 – zrozumieć artystyczne zamierzenie Flauberta.
Zgodnie z założeniami serii Wielcy pisarze w nowych przekładach, oprócz przekładu Kuszenia świętego Antoniego książka zawiera także przypisy tłumacza, odsłaniające proweniencję postaci, miejsc i przedmiotów zjawiających się Antoniemu w noc kuszenia, oraz trzy komentarze: wykładnię historycznoliteracką, napisaną specjalnie do polskiego wydania przez wybitną francuską flaubertolożkę Gisèle Séginger; esej Renaty Lis o miejscu Kuszenia świętego Antoniego w życiu Flauberta oraz esej Ryszarda Przybylskiego o świętym Antonim Eremicie i przedstawieniach jego postaci w malarstwie europejskim. Tym razem zrezygnowaliśmy z zamieszczania kalendarium życia i twórczości Flauberta – zainteresowany czytelnik znajdzie je w naszym wydaniu Trzech baśni (w tej samej serii).
ISBN: 978-83-60457-93-1, oprawa miękka ze skrzydełkami, format 125×197 cm, cena 42,90 zł
Patronat medialny:
Dwójka Polskie Radio, Tygodnik Powszechny
What The Kids Are Eating of the Day: Ruled not good enough by America’s largest fast-food chains, the so-called “pink slime” — meat and meat by-products treated with ammonia — is still A-OK by U.S. Department of Agriculture standards.
McDonald’s, Burger King, and Taco Bell were all persuaded to stop using ammonia-treated meat after the practice of rinsing dog-grade meat with ammonia to wash away harmful bacteria was brought to the attention of consumers by celebrity chef Jamie Oliver.
“We’re taking a product that would be sold in its cheaper form for dogs,” said Oliver on his TV show Food Revolution. “After this process, we can give it to humans.”
But a USDA spokesman said there were no plans to stop using pink slime as part of the national school lunch program.
“The U.S. Food and Drug Administration as well as the Food Safety and Inspection Service considers ammonium hydroxide as ‘generally recognized as safe,’” said the spokesman, Aaron Lavallee. “FSIS reviewed the suitability of Beef Products Inc.’s use of ammonium hydroxide in order to assess its effectiveness in performing the intended technical purpose of use, at lowest level necessary, and to ensure that the product is not adulterated or misleading to consumers.”
However, since ammonia beef falls outside the jurisdiction of federal labeling requirements, parents have no way of knowing what exactly is being served to their kids.
ACTA jest bardzo dobre, popieram, i będę głosował za ACTA natychmiast, jak tylko pojawi się w parlamencie. Ci młodzi ludzie nic nie rozumieją. Demonstrują z symbolami Polski Podziemnej. Ludzie ginęli na gestapo, w Oświęcimiu ginęli pod tymi symbolami! Jeśli ktoś w takiej sprawie wynosi symbole Polski Podziemnej to jest idiotą i nie należy z nim w ogóle dyskutować