Czyta się w coraz większych głębiach tak, że czytanie każdego arcydzieła jest...

Jak żyć szczęśliwie w obcym kraju?

Posted: April 3rd, 2010 | Author: | Filed under: Recenzje | Tags: , , , , , , | 2 Comments »

Andrzej Olkiewicz pokazuje, jak ciężkie jest życie emigranta.

Olkiewicz

Myślałem, że czasy pierwszych emigracji (porozbiorowych czy popowstaniowych) dawno już minęły. Niestety autor udowadnia, że tradycja trzyma się nieźle.

Sam udowodnił, że można osiągnąć sukces w obcym kraju. Wyjechał do Szwecji wiedząc, że nie ma szans na powrót. Imał się różnych zajęć zgodnie z sentencją od pucybuta do milionera. Oczywiście, by zarabiać godziwie skończył studia w Szwecji przy okazji pomieszkując w paru innych, niemniej ciekawych krajach. Niestety, autor jest miłym wyjątkiem na tle opisywanej reszty naszych rodaków.

Główne wady emigracji? Przede wszystkim brak dystansu i umiejętności przystosowania się do nowego środowiska. Brak dystansu objawia się w dosłownym przyjmowaniu paru negatywnych opinii i rozlewaniu ich na całe społeczeństwo. Z kolei przystosowanie to język, którego warto używać nawet gdy w okolicy znajdują się polscy bracia i siostry.

Andrzej Olkowicz na swoim przykładzie pokazuje, że warto poznać i wprowadzać w życie słowo asymilacja. Oczywiście warto pamiętać o Polsce i jej dorobku. Gdy jednak decydujemy się mieszkać w innym kraju, trzeba zakasać rękawy i wiedzieć, kto jest tego kraju premierem, a kto popularnym pisarzem.

Autor rozpisuje się także naukowo i poetycko o tak zwanej duszy. Ona również stanowi duże wyzwanie dla emigranta. Czy ma cierpieć, smucić się? Czy te emocje da się wyeliminować? Przekonamy się, czytając uważnie Olkiewicza.

Niby Olkiewicz pisze o rzeczach podstawowych, a jednak warto je znać. Potem może być wstyd na cały świat. Że znów Polak, że znów coś zrobił nie tak … Emigranci – obecni i przyszli do lektury.

“Jak żyć szczęśliwie w innym kraju. Niezbędnik emigranta.”
Andrzej Olkiewicz
Czarna Owca
2010

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.

More Posts

Warto także przeczytać:


2 Comments on “Jak żyć szczęśliwie w obcym kraju?”

  1. 1 Misia said at 12:12 pm on April 12th, 2010:

    wow!! Niezgadzam się zupełnie z powyższą recenzją. Widać od razu, że pisał ją ktoś kto albo nigdy w życiu nie wystawił czubka nosa ze swojego kraju albo właśnie jakiś mocno sfrustrowany emigrant, z którego wychodzą jakieś narodowe kompleksy. Świadczą o tym już wyrażenia: “Niestety, autor jest miłym wyjątkiem na tle opisywanej reszty naszych rodaków” i “Potem może być wstyd na cały świat. Że znów Polak, że znów coś zrobił nie tak …” Te ostatnie stwierdzenie mówiąc kolokwialnie “wkurzyło mnie na maksa” takźe wprost muszę coś napisać. A więc..

    Przeczytałam tę książkę bardzo wnikliwie i wcale nie uważam, że autor w jakikolwiek sposób wywyższa się na tle reszty Polaków i innych emigrantów. Nie stwierdzam też, żeby w jakikolwiek sposób stawał się on “miłym wyjątkiem”, bo wielokrotnie podkreśla, że sam popełniał podobne błędy, że sam miał trudne momenty, że on też potrafił niemało narzekać. To że studiował i zrobił kariere bardzo mu się chwali, ale po raz drugi powtarzam: to nie czyni go żadnym wyjątkiem, bo jest wielu inteligentnych, wykształconych Polaków robiących karierę na obczyźnie.
    Uważam, że te problemy które opisuje są normalne i dotykają każdego emigranta, niezależnie od narodowości, religii czy statusu społecznego.
    Nie chce atakować autora recenzji, ale aż się prosi, za to, że tak bardzo wstydzi się swoich rodaków za granicą. Chyba żyje w przeświadczeniu, że Polacy są najgorszym z możliwych narodów i tylko oni “potrafią robić straszliwą wiochę” zagranicą. Moim zdaniem takie właśnie myślenie świadczy o jakimś problemie samego autora (tak jak pisałam najprawdopodobniej jakiś flustracjach) albo o jego ograniczeniu.

    Ja tak nie odebrałam tej książki. Czytając ją odnalazłam w niej w znacznym stopniu siebie (juz 10 lat na emigracji) i zachęcam wszystkich do lektury

  2. 2 admin said at 12:58 pm on April 12th, 2010:

    Piękny komentarz – szkoda tylko, że zaczynamy argumentem do osoby a nie do tekstu :) Miłej emigracji z powyższą książką lub bez niej. Serdeczności.


Leave a Reply