Czyta się w coraz większych głębiach tak, że czytanie każdego arcydzieła jest...

Miłość czy ślub?

Posted: April 8th, 2010 | Author: | Filed under: Rozmowy kontrolowane | Tags: , , , , , | No Comments »

Ryszard Makowski analizuje dogłębnie Ryśka, którego bliżej poznamy czytając “Miłość czy sport” oraz “Miłość czy pieniądze”.

makowski

Czy zna pan kobiety, które znają się na sporcie w sposób uprawniający je do pełnienia funkcji kierownika działu sportowego?
Nie znam. To znaczy oczywiście kobieta mogłaby spokojnie być kierownikiem działu sportowego gazety, rozgłośni czy stacji telewizyjnej, ale nie słyszałem o takim przypadku. Przyjęło się, że to raczej mężczyźni prowadzą ten dział. Dlaczego nie wiem? Wiele kobiet pracuje w redakcjach sportowych i robią to znakomicie. Widać siła przyzwyczajenia. Być może moja powieść „Miłość czy sport”, okaże się romansem futurystycznym.

Nie wykluczam, że gdzieś kobieta jest szefową. Moja niewiedza na ten temat nie może być poglądem obowiązującym.

Skąd pomysł na opowieść o losach pewnego Ryśka – życie czy wyobraźnia?
Życie z wyobraźnią na przemian. Przyjaźnię się od lat z Jankiem Zabieglikiem, który miał jedną posadę przez całe życie – był redaktorem sportowym „Życia Warszawy”. Był, bo odszedł na emeryturę. Dzięki tej znajomości przez wiele lat obserwowałem prace redakcji sportowej.

Środowisko dziennikarzy sportowych poznałem też jeżdżąc na turnieje tenisowe do Sopotu. Tam nawet miałem status dziennikarza i spędzałem sporo czasu w biurze prasowym. Pisywałem także do gazet sportowych – „Barwy sportu”, „Gem, set, mecz”, a przez ponad sześć lat w „Życiu Warszawy” zamieszczałem co tydzień wierszowany komentarz sportowy. Z tym, że moja opowieść jest całkowitą fikcją i postacie łącznie z głównym bohaterem są stworzone dla potrzeb narracji.

Pomimo wielu perypetii i kłopotów Rysiek i tak wychodzi obronną ręką z kłopotów? Z czego to wynika?
To wynika z tego, że lubię swojego bohatera. Poza tym książka z założenia ma być pogodna. Sposób patrzenie Ryśka na świat jest zbliżony do mojego własnego, a ja zawsze się staram z kłopotów jakoś wybrnąć, co z pomocą Opatrzności na razie mi się udaje. A są nawet bonusy od losu jak możliwość wydawania książek w wydawnictwie „Grasshopper”. Nie jest jakaś moja próba „przypunktowania”, tylko autentycznie miło się kooperuje.

Zna pan takich dziennikarzy? Jak ocenia pan ten zawód, który przedstawia pan w krzywym zwierciadle?
Tak jak napisałem powyżej znam wielu redaktorów, ale moje postacie są fikcyjne. Zawód dziennikarza sportowego może być bardzo fajnym zajęciem. To zależy gdzie się pracuje. Jeśli jest się w dobrej stacji telewizyjnej można zjechać kawał świata i brać udział w najważniejszych imprezach naszej cywilizacji. Igrzyska Olimpijskie czy Mistrzostwa Świata w piłce nożnej elektryzują cały glob. Mój nauczyciel WF –u ze szkoły średniej Włodek Szaranowicz jest przykładem osoby, która odniosła sukces w tej profesji. Poza tym są dziennikarze sportowi, którzy przechodzą do legendy. Bohdan Tomaszewski, Jan Ciszewski a ostatnio Tomasz Zimoch.

Czy doczekamy się opowieści o kolejnych – pewnie niemniej ciekawych losach Ryśka wykreowanego przez pana pióro?
Moja opowieść składa się w zamierzeniu z trzech części – „Miłość czy sport”, „Miłość czy pieniądze” i ”Miłość czy ślub”. Pierwsza się ukazała, druga się ukazuje, a trzecią mam zamiar napisać. Przed tą trzecią mam największa tremę, ale jakoś to będzie, o ile małżeństwo można uznać happy endem. Nie wykluczam jednak i dalszych części.

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.

Warto także przeczytać:



Leave a Reply