Czyta się w coraz większych głębiach tak, że czytanie każdego arcydzieła jest...

Pisząc o tym, co człowieka boli i przeraża, łatwiej o autentyzm

Posted: April 7th, 2010 | Author: | Filed under: Rozmowy kontrolowane | Tags: , , , , | No Comments »

Wczoraj Cichowlas, dzisiaj Kyrcz Kazimierz. Rozmowa skrojona równie pięknie.

kyrcz

Jak się Panu pisze z Robertem Cichowlasem?
Momentami odnoszę wrażenie, że jesteśmy jak stare dobre małżeństwo – rozumiemy się wpół słowa, często mamy podobne czy nawet identyczne pomysły na temat tego jak dalej „pociągnąć” fabułę tego czy innego tekstu. Umiemy się też wspierać w trudnych momentach, których wciąż sporo się trafia… Jednocześnie jesteśmy osobnikami na tyle różnymi od siebie, że wciąż potrafimy się zaskakiwać. A właśnie element niepewności dodaje naszemu wspólnemu pisaniu koniecznego „pieprzu”. Czyli – podsumowując – jak dla mnie współpraca z Robertem ma same plusy.

Podaj trzy powody, dla których warto przeczytać „Koszmar na miarę”?
Dobrze się czyta, niesie pozytywne przesłanie, no i pozostawia deko nadziei, bo tym razem nie wszyscy giną.

Dlaczego horror, a nie inne, bardziej przyjemne gatunki?
Zależy co kto lubi… Mnie akurat groza sprawia maksymalną frajdę. Pewnie dlatego, że ten gatunek daje praktycznie nieograniczone możliwości. Można sponiewierać bohaterów, można ich uśmiercić, a potem ożywić i znów uśmiercić. Można pisać o wojnie, ale i zabójczej nudzie wieloletniego pokoju. Można osadzić akcję w kosmosie, pod ziemią czy w Bydgoszczy. Dostępna jest zarówno teraźniejszość, przeszłość jak i przyszłość… Poza tym, pisząc o tym, co człowieka boli i przeraża, łatwiej o autentyzm, o szczerość, która jest podstawą dobrej literatury.

Skąd pomysły na tak ciekawe opowieści? Kto stanowi dla Ciebie inspirację?
Lubię rozmawiać z ludźmi, którzy coś przeżyli, którzy mają jakieś przemyślenia. Nie muszę od razu się z nimi zgadzać, nawet lepiej, jeśli ich poglądy wywołują we mnie sprzeciw, bo to pobudza moje szare komórki do wytężonej pracy. Inspirują mnie też najbliżsi, ale to raczej oczywiste…

Jak oceniasz naszych rodzimych twórców opowieści grozy?
Nie mogę autorytatywnie wypowiadać się w tym temacie, tym bardziej, że nie znam większości ich dokonań. Po prostu nie starcza mi czasu. Mam oczywiście swoich ulubionych pisarzy takich jak Łukasz Orbitowski czy Dariusz Zientalak Jr, ale czytałem też mnóstwo świetnych opowiadań młodszych autorów. Osobną kwestią pozostaje czy ta „młodzież” będzie miała dość samozaparcia, by kontynuować walkę o siebie. A nie jest to łatwe. Praktycznie rzecz biorąc stworzyć opowiadanie, powieść czy choćby cykl sonetów może każdy. Ale niewielu ma siłę przebicia konieczną do tego, by doprowadzić do publikacji. Ludzie się zniechęcają, przestają pisać, dziwaczeją… Tu naprawdę trzeba mieć mocną psychikę, nie ma przeproś.

Kiedy można spodziewać się kolejnej Waszej i Twojej książki?
Mamy gotową jeszcze jedną powieść, no i liczymy na to, że ukaże się jeszcze przed Gwiazdką. Poza tym lada dzień zabierzemy się za kolejną, której pomysł dojrzewa w nas od poprzednich wakacji… A co do książki podpisanej przez samego Kyrcza; tak się składa, że od lat obiecuję sobie, że kiedyś napiszę coś „swojego”, tyle że… Ciągle odkładam to na „potem”. Szczególnie, że nie mam poczucia, że to co tworzymy z Robertem na spółkę nie jest „moje”.

Kazimierz Kyrcz jr bio:

Nieomal od urodzenia mieszka w Krakowie, gdzie ukończył filologię rosyjską na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jego praca magisterska poświęcona była adekwatności przekładu Mistrza i Małgorzaty.

Publikował we wszystkich liczących się krajowych pismach fantastycznych, a także w „Przekroju”, „Alfred Hitchcock poleca” i „Dobrym Humorze”. W 2004 roku ukazał się zbiór opowiadań grozy Piknik w piekle, który napisał z Dawidem Kainem. Dwa lata później na księgarskich półkach pojawiła się jego kontynuacja Horrorarium.
Opowiadania stworzone w duecie z Łukaszem Radeckim znalazły się w antologiach: Księga strachu, Pokój do wynajęcia, Białe szepty i Czarna kokarda.

Współpraca z Robertem Cichowlasem zaowocowała antologią Twarze szatana. Nie jest to jednak ostatnie słowo wspomnianych autorów, którzy zgodnym chórem zapowiadają kolejne wspólnie spłodzone dzieła.
W 2009 roku na podstawie opowiadania, które napisał z Łukaszem Śmiglem, powstał anglojęzyczny film krótkometrażowy Head to Love wyreżyserowany przez Amerykanina Vana Kassabiana.

Strona autora

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.

More Posts

Warto także przeczytać:



Leave a Reply