Czyta się w coraz większych głębiach tak, że czytanie każdego arcydzieła jest...

Pisanie dla dzieci kojarzy mi się raczej z apetyczną, świeżutką bagietką

Posted: June 15th, 2010 | Author: | Filed under: Rozmowy kontrolowane | Tags: , , , , , , | No Comments »

Grzegorz Kasdepke opowiada o pisaniu książek dla dzieci i kontynuacji doskonałej serii o detektywie Pozytywce.

Kasdepke

Tworzenie literatury dla dzieci to ciężki kawał chleba?
Jeżeli już trzymamy się metafor rodem z piekarni, to pisanie dla dzieci kojarzy mi się raczej z apetyczną, świeżutką bagietką. Choć tylko piekarz wie, ile trzeba się napracować, aby była tak smaczna.

Jak powinna wyglądać idealna książka dla dzieci – zarówno pod względem treści jak i formy?
Chwała Bogu, żadna ze szkół wyższych nie kształci inżynierów bajkologów. Nie ma prezycyjnie opisanych wzorców książek dla dzieci. Są za to książki, które – po przeczytaniu – wydają się idealne. Przykład? A choćby „Mikołajek”. Czy książki o Pippi. Zabawne, wielowarstwowe, trafiające do dzieci, ale i do dorosłych.

„Mam prawo, czyli nieomal wszystko, co powinniście wiedzieć o prawach dziecka, a nie macie kogo zapytać” to jedna z Pana książek, które w łatwy sposób przedstawiają trudne dla dzieci sprawy. Trzeba pisać o sprawach oczywistych w tak prosty sposób?
A po co pisać w sposób skomplikowany? O czymkolwiek? Jeżeli ktoś nie umie pisać w sposób prosty, nie powinien pisać wcale.

A „Horror! czyli skąd się biorą dzieci” też wpisuje się w łatwe mówienie o trudnych sprawach? Wszak wiele już książek o ciąży dla dzieci i dorosłych napisano…
Nie szkodzi, o Bondzie nakręcono wiele filmów, a wciąż powstają nowe. Scenarzyści chcą się zmierzyć z historią agenta 007, autorzy książek dla najmłodszych – z opowieścią o tym, skąd się biorą dzieci. Taki rytuał inicjacyjny.

Osobiście podobała mi się seria o „Detektywie Pozytywce”. Kiedy kontynuacja tej serii?
Już pod koniec tego roku. Nie tylko czytelnicy nie mogą się doczekać nowych przygód Pozytywki – ja też czekam na nie z utęsknieniem. Zdradzę, że w kolejnej serii nasz dzielny detektyw ruszy w Polskę i spotka wiele ciekawych osób. Między innymi Adama Wajraka.

Którą swoją książkę uważa Pan za najlepszą? Czy ma Pan swoich małych recenzentów?
Pisarze bywają przywiązani do swoich pierwszych i ostatnich książek. Pierwszą była zabawna „KACPERIADA” – opowieść o moim synku. Jedną z ostatnich „Kiedy byłem mały…” – opowieść o mnie. Lubię obie. Nie tylko lubię – jestem z nich dumny. A recenzenci? Najsroższym bywa mój syn.

Prozaicznie – dlaczego warto czytać dzieciom?
Prozaiczne pytania prowokują do patetycznych odpowiedzi. Czytajmy dzieciom, by uczynić je przyszłą elitą świata.

Czym zaskoczy Pan młodszych i starszych czytelników w najbliższej przyszłości?
Już niedługo pojawi się napisana wspólnie z Anią Onichimowską książka „GDYBYM BYŁ DZIEWCZYNKĄ/GDYBYM BYŁA CHŁOPCEM”. A wkrótce także zupełnie nowa seria kryminałów, której bohaterem będzie pewien… koń.

O autorze:

Grzegorz Kasdepke woli pisać książki, niż notki biograficzne, dlatego tych kilka krótkich zdań powstawało, ku rozpaczy redaktorów “Naszej Księgarni”, ponad pół roku.

Z wykształcenia dziennikarz, z wyboru – bajkopisarz. Autor wielu cieszących się powodzeniem książek dla dzieci (między innymi: “Kacperiada”, “Co to znaczy…” część I i II, “Kuba i Buba”, “Bon czy ton”, “Słodki rok Kuby i Buby”, “Dziwne przypadki bajkopisarza”, “Przyjaciele”, “Niesforny alfabet”, “Z piaskownicy w świat”, “Detektyw Pozytywka”, “Nowe kłopoty detektywa Pozytywki” i inne).

Współautor nadzwyczaj udanego syna, Kacpra, z myślą o którym planuje kolejne, coraz poważniejsze dzieła. Leń i obżartuch. Scenarzysta telewizyjny; maczał palce przy powstawaniu scenariuszy “Ciuchci”, “Podwieczorka u Mini i Maxa”, “Budzika”, a także – przez ponad cztery lata – telenoweli “Klan”. Wielbiciel radia, twórca licznych słuchowisk radiowych.

Pożeracz książek – pierwszą przeżuł jeszcze w kołysce, teraz pożera je w inny sposób, choć z równym zapałem. Były wieloletni redaktor naczelny magazynu “Świerszczyk”; w trakcie redagowania tego szacownego tytułu wyglądał niewiele poważniej od swoich czytelników – napawało go to trudno dziś zrozumiałą dumą.
Fantasta i marzyciel. Pytany podczas spotkań, czy lubi dzieci, zdecydowanie odpowiada: “Nie!”. Potem rży jak osioł – i wszyscy wiedzą, że to chyba jednak nieprawda.

fot. Ola Cieślak

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.

Warto także przeczytać:



Leave a Reply