Tak jak w Eryniach przenosimy się do Lwowa, tym razem główny bohater zostaje zwolniony za niesubordynację, a policja nie może sobie poradzić sama ze śledztwem, do którego klucz stanowi pewien zapis w języku hebrajskim.. świetny kryminał, autor fantastycznie operuje językiem, a przy tym nie oszczędza mocnych scen.
2
Sasasasa said at 1:25 am on June 15th, 2011:
Myślę sobie, że nie pochłaniam kryminałów, jak ich miłośnicy. Sięgam po nie jedynie od czasu do czasu, ale przyznać muszę, że z radością i nieukrywaną ekscytacją sięgam po Krajewskiego. Tajemnica i tok śledztwa są dla mnie poniekąd dodatkami do tego, co interesuje mnie najbardziej, a jest to komisarz Popielski. Lubię jego oddanie pracy i córce (kolejność raczej nieprzypadkowa ), lubię jego przyjaciół, ale przede wszystkim uwielbiam jego autokrytykę, pełen kąśliwych uwag dystans do siebie, swojego ciała i wyglądu. Lubię jego nieporadność do kobiet i niekończące się analizy. Dlatego lubię książki Krajewskiego. Są gdzieś tam z boku, nieopodal morderstw i ciemnego, deszczowego Lwowa, takie… erudycyjne
Tak jak w Eryniach przenosimy się do Lwowa, tym razem główny bohater zostaje zwolniony za niesubordynację, a policja nie może sobie poradzić sama ze śledztwem, do którego klucz stanowi pewien zapis w języku hebrajskim.. świetny kryminał, autor fantastycznie operuje językiem, a przy tym nie oszczędza mocnych scen.
Myślę sobie, że nie pochłaniam kryminałów, jak ich miłośnicy. Sięgam po nie jedynie od czasu do czasu, ale przyznać muszę, że z radością i nieukrywaną ekscytacją sięgam po Krajewskiego. Tajemnica i tok śledztwa są dla mnie poniekąd dodatkami do tego, co interesuje mnie najbardziej, a jest to komisarz Popielski. Lubię jego oddanie pracy i córce (kolejność raczej nieprzypadkowa
), lubię jego przyjaciół, ale przede wszystkim uwielbiam jego autokrytykę, pełen kąśliwych uwag dystans do siebie, swojego ciała i wyglądu. Lubię jego nieporadność do kobiet i niekończące się analizy. Dlatego lubię książki Krajewskiego. Są gdzieś tam z boku, nieopodal morderstw i ciemnego, deszczowego Lwowa, takie… erudycyjne