Czyta się w coraz większych głębiach tak, że czytanie każdego arcydzieła jest...

Karski

Posted: July 7th, 2011 | Author: | Filed under: Różności | Tags: , | No Comments »

Jan Karski doczekał się wielu publikacji. Wydaje się jednak, że dopiero książka pióra Andrzeja Żbikowskiego jest próbą integracji tragicznego losu polskich Żydów z polityczno-społeczną historią Polaków pod okupacją niemiecką i ich brawurowym oporem w ramach jedynego w Europie państwa podziemnego.

Jan Karski urodził się 24 czerwca 1914 roku w Łodzi jako Jan Kozielewski. Uformowany został przez katolicką rodzinę i wielokulturowość tego miasta. Latem 1942 roku Cyryl Ratajski, Delegat Rządu na Kraj powierzył mu misję do premiera generała Władysława Sikorskiego, a do swoich przedstawicieli w Londynie także przywódcy PPS, Stronnictwa Narodowego, Stronnictwa Pracy i Stronnictwa Ludowego. Karski uznał takie samo prawo żydowskich socjalistów (Bundu) i syjonistów.

Karski otrzymał wiele wyróżnień za swoją działalność: liczne doktoraty honorowe uczelni polskich i zagranicznych, odznaczenia (m.in. Order Orła Białego) i honory składane przez wybitnych mężów stanu na całym świecie.

Andrzej Żbikowski jako jedyny opisuje w tak przejmujący sposób samotny krzyk Karskiego, który głosił “wolnemu światu” zagładę Żydów, tragedię gett i inne, niemniej przerażające obrazy. Żbikowski umiejętnie rysuje grozę braku jakiegokolwiek odzewu na tą straszliwą zbrodnię.

Książka ta to także analiza i opinia tycząca się Państwa Podziemnego, które do dziś obrosło wieloma mitami. Profesor Żbikowski nie boi się głosić, że to nie Polska i jej dobro kierowało przywódcami tej organizacji, a osobista kariera i chęć osiągnięcia profitów.

Książka naukowa, napisana jednak piórem sprawnym i lekkim, które daje nam możliwość przeżycia lektury. Z korzyścią dla ciała i ducha.

Andrzej Żbikowski, “Karski, Świat Książki, 2011.

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.

More Posts

Warto także przeczytać:

  • No Related Post


Leave a Reply