Czyta się w coraz większych głębiach tak, że czytanie każdego arcydzieła jest...

Białoszewski i jego dziennik

Posted: February 16th, 2012 | Author: | Filed under: Recenzje | Tags: , , , | No Comments »

Wydany przez Znak Dziennik Białoszewskiego na prawie 1000 stron opisuje życie poety, którego nie do końca znaliśmy. Dzięki tej publikacji możemy na nowo spojrzeć na jego twórczość – zresztą tak dobrą, że nie pasującą do ówczesnych realiów.

Dziennik odpowiada na wiele pytań. Dlaczego do rangi tematów poezji Białoszewski wprowadził przedmioty codziennego użytku – szarą masę zniszczonych sprzętów, obiektów należących dawno do sfery kiczu? Dlaczego dążył (i wykorzystywał) mowę potoczną z dużą ilością błędów, pomieszań do opisywania świata go otaczającego? Dlaczego w jego twórczości słowa, sny, spotkania i traumy łączą się w jedną, silną masę, która do dzisiaj zalega nieczytana w bibliotekach czy księgarniach?

Dziennik Białoszewskiego każe życzliwszym okiem spojrzeć na to co stworzył autor oklepanego w szkole “Pamiętnika z powstania Warszawskiego”. Wszak i na ten utwór można spojrzeć inaczej, bo w “Tajnym dzienniku” pojawiają się informacje na temat dalszych losów niektórych bohaterów, wzmianki o procesie powstawania oraz opinie o tamtym wydarzeniu, którego Miron był naocznym świadkiem.

Idźmy dalej – Tyrmand zostawił nam obraz swojej Warszawy – stolicy, którą kochał miłością nieodwzajemnioną. Białoszewski kreśli nam w swoim dzienniku obraz Polski, Europy i świata bez charakterystycznego nastawienia, że “my Polaki to szare chłopaki”. Miron więc podróżuje, kosztuje życie w Polsce, Europie oraz Stanach Zjednoczonych i … pisze. Czytelnika bierze za ręke i prowadzi do wzruszeń oraz refleksji. Nie zachwyca się światem – przeciwnie – pisze chłodno i z dystansem do kolorowego świata – tak różnego od ziemi ojczystej.

Białoszewski – pomimo swojej samotności w tłumie (wszak taki los geniusza) – prowadził życie dość towarzyskie. Kogo to nie było w jego mieszkaniu? Przewija się więc Maria Janion, Maria Żmigrodzka czy Jacek Trznadel czy masa innych osób. Z kim miał kontakt najlepszy? Kto go rozumiał? Jestem przekonany, że nikt.

Zapis rozpoczęty w 1975 roku pokazuje, że Białoszewski to inna epoka. Nie dla niego Związki Literatów, PRL czy inne “dobrodziejstwa” ówczesnego świata. Liczy się tylko literatura – ona jedyną jego miłością. Nawet homoseksualne związki nie dają mu tyle radości, co ona. Poddaje się jej bez reszty i do samego końca.

Widać ogromną pracę, jaką włożyło wydwnictwo w opracowanie “Tajnego Dziennika”. Bogate przypisy, wstęp oraz indeks osób ułatwiają lekturę nawet tym, którzy nie mają pojęcia o Lu. Lu. czy Białoszewski myli im się z Bartoszewskim. Marzeniem byłby dodatkowy spis rzeczy i miejsc – tych wszak mamy w dzienniku masę.

Białoszewski został zamieciony pod dywan historii. Czy “Tajny dziennik” pozwoli mu na zajęcie innej – godnej pozycji? Uważam, że tak być powinno.

Miron Białoszewski, “Tajny Dziennik”, Znak, 2012.

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.

More Posts

Warto także przeczytać:



Leave a Reply