Posted: April 29th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: emil ze smalandii, nasza księgarnia, nk, wnk | No Comments »
Jeśli ktoś chce poznać całą ideę wychowania dzieci, jaką stworzyła Astrid Lindgren musi przeczytać “Emila ze Smalandii”.

Opowieść ta to niekończące się perypetie chłopca, który z wyglądu przypomina anioła. Jego blond włosy, niebieskie oczy i przysadzista figura tworzą z niego skandynawskiego herubina, w którym zakochać powinni się rodzice, sąsiedzi i wszystkie koleżanki z klasy.
Niestety, pozory mylą. Emil jest największym rozrabiaką, jakiego nosiła ziemia Smalandii w historii. Psoci, przeszkadza, płata figle, które sprawiają kłopot. Na dodatek nie naprawia ich – tylko z charakterystycznym uśmieszkiem mówi, że to nie jego wina.
Bądźmy jednak sprawiedliwi – Emil jest przykładem chłopca, którego dorośli nie zrozumieją. Nie mogą, bo nie pamiętają już czasów swojego bycia małym. Zapomnieli już, co to ciekawość świata i rzeczy, które są zabronione. Pewnie dlatego ojciec po każdej wpadce zamyka Emila za karę w swoim warsztacie. Z jednej strony to okrutne – z drugiej zaś dobre dla chłopca, który ma rzeźbiarski talent.
Astrid narodziła się chyba tylko po to, by pisać książki dla dzieci. Jej bohaterowie nie nudzą, wciągają i sprawiają, że każdy chciałby się z nimi identyfikować. To nic, że w tej Smalandii nie ma komputera, telewizora czy PS3. Przygód tam tyle, że życia nie starczyłoby na przeżycie choćby połowy z nich.
Czy Emila zrozumieją polskie dzieci? Myślę, że zapadnie on w pamięć na długo umysłom wychowanym w XXI wieku. Oby – bo takie bajki już się nie zdarzają. A jeśli są – to jeszcze na nie nie natrafiłem.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
More Posts
Posted: April 28th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | No Comments »
Za moich czasów w piątek punkt 19:00 zasiadało się przed telewizorem, by obejrzeć kolejną część przygód stworów rodem z Finlandii. Ciekawy był ten kraj widziany przez pryzmat Muminków – teraz przypominany przez Naszą Księgarnię – “Muminki – księga pierwsza”.

Znawcy piszą, że Muminek to hipopotam dwunożny rodem z Finlandii. Rzeczywiście – swą budową zarówno Muminek, jak i Tata Muminka oraz reszta gatunku nie różnią się niczym od stwora z Nilu. Są jednak inteligentniejsze, mieszkają w domku, który skrywa miliony tajemnic i prowadzą życie, którego zazdroszczą im dzieci (i dorośli) na całym świecie.
W pierwszym tomie “Muminków” znajduje się pięć książek: “Małe trolle i duża powódź”, “Kometa nad Doliną Muminków”, “W Dolinie Muminków”, “Lato Muminków” oraz “Zima Muminków”. Poznajemy, oprócz Muminków, Ryjka, Włóczykija, Pannę Migotkę, Piżmowca i Paszczaka. Galeria postaci, które noszą cechy – pozytywne i negatywne nas – ludzi.
I choć stwory te mają problemy i sprawiają kłopoty to i tak nie da się ich nie lubić. Razem z nimi śmiejemy się i płaczemy, bawimy i obserwujemy z uwagą, wspominamy i odkrywamy nowe lądy. Pewnie bajka ta nie mogłaby powstać gdyby nie wojna i chęć stworzenia czegoś optymistycznego, czegoś, co mogło dawać pocieszenie innym.
Klasyka, która nigdy się nie zestarzeje.
Tove Jansson, “Muminki – księga pierwsza”, Nasza Księgarnia, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
More Posts
Posted: April 28th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: krowa matylda na czatach, książka, media rodzina, recenzja | No Comments »
Krótka aczkolwiek niezwykła opowieść o pewnej krowie, której marzeniem było…

Codziennie rano już przy dojeniu Matylda niecierpliwie wyglądała na podwórze. Było bowiem coś, co krowa Matylda kochała nad życie. Był to … listonosz, który codziennie odwiedzał jej gospodarstwo, chociaż nigdy nie miał dla niej paczki czy nawet małego listu.
“Krowa Matylda na czatach” to ciekawa książka o zawadiackiej krowie, przeganianym listonoszu i gospodyni, która chciałaby dostawać niezniszczone paczki mieści się na kilkunastu stronach książki. To jednak duży atut opowieści, którą można czytać już z małym – rocznym – dzieckiem. Sugestywnie narysowane obrazki z dobrze dobranym tekstem powodują, że radość z lektury i oglądania jest podwójna.
Krowa dobrym bohaterem literackim? Okazuje się, że poczciwa krasula w kolorze zebry da się lubić, a jej imię zapada w pamięć. To już nie tylko zwierzę dające mleko a inteligentna i dążąca do celu bestyjka. I jeszcze sprawnie rozdaje listy oraz paczki.
“Krowa Matylda na czatach”, Alexander Steffensmeier, Media Rodzina, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
More Posts
Posted: April 28th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: malgorzata gutowska adamczyk, Małgorzata Gutowska-Adamczyk rozmawia z czytelniczkami cukierni pod amorem, pwn | No Comments »
“Cukiernia pod Amorem” dla wielu jest opowieścią, która nigdy się nie skończy. Dla wielu jest ona synonimem dobrego pisarstwa, które charakteryzuje autorkę – Małgorzatę Gutowską-Adamczyk. Dlatego nie dziwi mnie, że z rozmów o książce powstało coś więcej – coś, co określiłbym mianem głosu zwyczajnych Polek w dyskusji o kraju, jego współczesności i przyszłości.

Pięć czytelniczek miało okazję podzielić się swoimi przemyśleniami z autorką “Cukierni pod Amorem” na temat szczęścia, życia, dobrych rad, kobiet, religii czy myśleniu pozytywnym. Na pierwszy rzut oka człowiek nie spodziewa się nic szczególnego – gdy jednak zaczniemy czytać – okazuje się, że zwykłe Polki mają więcej racji niż wielu przewodników po współczesnym duchowym życiu Polaków.
Czytamy więc o marzeniach, które trzeba realizować, a nie tylko marzyć. Z samego bowiem bujania w obłokach nic dobrego się nie urodziło. Porażka boli? I dobrze, bo to znak, że żyjesz. Zawsze można się po niej podnieść i wygrać jeszcze więcej niż się straciło. Feminizm kończy się wtedy, gdy trzeba wnieść meble na czwarte piętro. Rodzic nie ma nigdy wakacji.
To tylko mała część myśli, jakie znajdziemy w tych rozmowach. Okazuje się bowiem, że Polki wyzwolone to nie takie, które samotnie realizują się na manifestacjach feministycznych, a te, które wychowują dzieci i męża oraz czerpią radość z wykonywanej pracy. Miło jest przeczytać, że jeszcze istnieją takie kobiety niewybite przez współczesny model wyzwolonej i modnej.
Jakby wyglądała Polska rządzona przez takie kobiety? Im nie potrzeba parytetów, nowego prawa czy wiecznej pomocy państwa. One dają sobie doskonale radę z problemami i zmieniają świat – ten wokół nich, by pewnie w przyszłości wypłynąć na szersze wody. Bez niczyjej pomocy.
Zakończenie książki to pytania (ponoć najciekawsze) do Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk. Po raz kolejny potwierdza się to, o czym wielokrotnie pisałem gdy natrafiałem na jej książki. Autorka spełniona, twórczo płodna i niezwykle ciekawa życia, które pięknie przelewa na papier. Dobry przykład pisarki wiedzącej, że trzeba pisać, by być na topie. Trzeba walczyć nie oglądając się na pomoc ze strony wydawnictwa, państwa czy Bóg wie jeszcze kogo i czego.
Bardzo pozytywna książka wydana nakładem PWN-u. Co jednak nie jest zaskoczeniem, gdy przeczyta się ją od pierwszej do ostatniej strony. Warto.
Małgorzata Gutowska-Adamczyk, “Małgorzata Gutowska-Adamczyk rozmawia z czytelniczkami cukierni pod amorem”, Nasza Księgarnia, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
More Posts
Posted: April 28th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: dania z anegdota, hanna szymanderska, książka, książki, świat książki | No Comments »
Hanna Szymanderska zmierzyła się (z pozytywnym skutkiem) z tematem, który nurtuje wielu. Mianowicie – co jadali wielcy tego świata? Czy miało to wpływ na ich nietuzikowe kariery?

“Dania z anegdotą” to książka, w której przepisy połączone są z opowieściami dotyczącymi danej potrawy. Zaczynamy więc od sosów, poprzez sałaty, drób, ryby, przekąski, na deserach kończąc. Czytamy więc o naleśnikach a la Gundel nadziewanych masą orzechowo-migdałową, polane czekoladą i koniakiem. Ślinka cieknie nam na myśl o Stroganowie, który nazwę wziął od rodowego nazwiska rosyjskich bojarów. Mamy też dania, w których głównym składnikiem … jest przyprawa. Więc nie dziwmy się, gdy czytamy o curry z bakłażanem czy baraniną.
Miało być jednak o wielkich, sławnych i bogatych. Czytam więc ze smakiem o Chateaubrandzie, który był wielbicielem jedzenia wykwintnego i drogiego. Jego przepis na ziemniaki już sam w sobie jest daniem głównym i deserem – w naszych warunkach możemy dodać do niego jakiegoś smażonego mięsiwa.
Dobry musi być karp a la Pomian, którego nazwa pochodzi od autora – Edwarda Pożerskiego, który był uznanym autorytetem jeśli chodzi o kuchnię we Francji. Jest i zupa hrabiego Rumforda zaskakująca znakomitymi połączeniami i smakiem, który czuć z kart książki. Wszystko to opisane i wplecione w plotki z wielkiego świata, którego już nie ma.
Każdy przepis – choć niektóre mają już trochę lat da wykonać się we współczesnej kuchni. To doskonała odskocznia od tradycyjnych schabowych. Wielu twierdzi wręcz, że potrawy te są zdrowsze niż nasze współczesne. Cóż – jeść coś, co mógł wcinać Napoleon – bezcenne… Polecam na majówkę – niekoniecznie z grilla.
Hanna Szymanderska, “Dania z anegdotą”, Świat Książki, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
More Posts
Posted: April 28th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: album, książka, lasy równikowe, morza i oceany, recenzja, sawanny, świat książki | No Comments »
Kiedyś, kiedy jeszcze nie było Internetu, albumy bogato ilustrowane zdjęciami pozwalały nam poznawać życie w Afryce, Brazylii czy Australii.
Zapach kredowego papieru, po którym krążył palec pokazujący mieszkańców Nowej Zelandii, zwierzęta z afrykańskiego buszu czy lasów równikowych pamięta zapewne wielu. Potem przyszedł czas szybkiej informatyzacji życia, która wszystko wrzuciła do sieci. Wspomnienia jednak pozostały.
Budzi je do życia Świat Książki, który niedawno wypuścił na rynek serię albumów zawierających niesamowite zdjęcia z “Sawanny”, “Lasów równikowych” oraz “Mórz i oceanów”. Wzajemnie uzupełniając się książki te dają nam obraz świata, który przez zmiany klimatyczne kurczy się i sprawia, że wiele gatunków możemy podziwiać już tylko na fotografii.

Oglądamy więc sawanny wschodniej Afryki, na których spacerują sobie nosorożce spiczasto i tęponose. Widzimy sprawne koziołki skalne, które jako nieliczne ze zwierząt partnera/partnerkę wybierają sobie raz na całe życie.Są i psy dingo prześladowane przez hodowców owiec, a uwielbiane przez dzikie plemiona.

W lasach równikowych poznajemy drzewołaza karłowatego, który skrzek składa na liściach. Widzimy indrysy – hałaśliwe duchy drzew, które przypominają bohaterów współczesnych filmów animowanych dla dzieci. Są i też dzikie koty, bez których trudno wyobrazić sobie te tereny.

Na koniec zostawiamy “Morza i Oceany”, które zajmują największą powierzchnię ziemi. Ile bogactwa kryją w sobie zobaczymy zapewne w małej części, ponieważ trudno zmieścić wszystko na ograniczonej liczbie stron. Są więc rafy koralowe, matronicowe, omułki czy morza Arktyki.
Co łączy te trzy albumy? Przede wszystkim dobrze dobrane zdjęcia i tekst, który stanowi dobry wstęp do dalszego poszerzania naszej wiedzy z zakresu tych zróżnicowanych biotopów. Wszystkie zwierzęta pokazano w ich naturalnym środowisku – przeglądając więc te książki z dwuletnim prawie synem – wiem, że większość gatunków na żywo zobaczy w ZOO albo … tylko na zdjęciach.
Co ciekawsze pojęcia czy informacje z historii wzięte zostały w osobne ramki, co czyni te trzy książki także użytecznymi podręcznikami do szkoły. Żegnaj wikipedio, żegnaj Internecie! Nareszcie coś z jajem.
“Morza i oceany”; “Sawanny”; “Lasy równikowe”, Świat Książki, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
More Posts
Posted: April 28th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: dr oetker, książka, pyszne zapiekanki, świat książki, warto przeczytac | No Comments »
Według Encyklopedii zapiekanka w podstawowym znaczeniu jest to rodzaj jednogarnkowej potrawy – mieszaniny różnych produktów (makaronów, mięsa, jarzyn, serów) zapiekanych razem w piekarniku, często z dodatkiem sosów.

Książka wydana nakładem Świata Książki pokazuje, że sposobów na jej przyrządzenie może być tyle, ilu gości zdołamy usadzić przy jednym stole. Na dodatek wszyscy najedzą się i mile będą wspominać wieczór spod znaku zapiekanki właśnie.
Moim faworytem jest zapiekanka z owocami morza. Szybka, zdrowa i niesamowicie prosta w przygotowaniu nadaje się na wtorkową kolację i niedzielny obiad pod krawatem. Podobnie zresztą jak ogórkowa zapiekanka z krewetkami, które po przyrządzeniu rozpływają się w ustach nawet największych wrogów śliskich i ohydnych morza owoców.
Dlaczego kupować książkę tylko o zapiekankach? Ano dlatego, że w przeciwieństwie do innych przepisów nauczą się je robić zarówno żeńskie jak i męskie pierwiastki każdego domu. Dzięki temu na wielu polskich stołach zagoszczą dania z owocami morza, ryżem, serem czy składnikami, które przyjdą nam do głowy. Żegnaj kotlecie mielony! Zapiekanki nadchodzą!
“Pyszne zapiekanki”, Świat Książki, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
More Posts
Posted: April 28th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: book, książka, książki, reka flauberta, renata lis, sic, wydawnictwo sic | No Comments »
Ręka Flauberta to książka o mężczyźnie, który urodził się w Normandii w roku 1821 i po pewnym czasie, w tajemniczych okolicznościach, zajął się rzemiosłem skrajnie niebezpiecznym i trudnym: został pisarzem.

Nic dziwnego, że autorka – Renata Lis, chwalona jest za tę książkę jak ostatnio żaden pisarz w Polsce. Widać wyraźnie, że jej praca – polegająca głównie na badaniu niewydanych w Polsce pism autora oraz szczegółów jego życia nie poszła na marne.
Zaczynamy więc o ręki, która do końca życia szpeciła bohatera książki. Jeden wypadek zaważył na tym, że znający francuskiego pisarza kojarzą go właśnie z tym szczegółem z paszportu, w którym widniał taki oto zapis: „znak szczególny: oparzenie na prawej ręce”.
Widzimy słynną wypchaną papugę, która do dzisiaj znajduje się w Muzeum Medycyny w Rouen. Tam też oglądać można jedną izbę, która w całości poświęcona jest autorowi “Salambo”. Należy jednak wcześniej zorientować się, czy opiekunowie tego miejsca mają zamiar je otworzyć. Przebywając w tym mieście dwa razy natrafiałem na zamknięte drzwi i jakikolwiek brak informacji o przyczynie.
Wróćmy jednak do Flauberta Renaty Lis. Bowiem jak w każdej próbie odtworzenia życia pisarza mamy do czynienia do pokazywania go wedle swoich teorii, opinii i przemyśleń. Jest więc autor “Pani Bovary” pracoholikiem, który namiętnie kocha kobiety i widzi upadek cywilizacji. Przeciwnik całkowitego oddania się we władanie maszynom daje do myślenia – czy postęp, nawet obecny, może być prowadzony po trupach?
Kolejne rozdziały książki to uzupełniające się eseje pokazujące nam pisarza, jakiego nie znamy. I choć on tylko do dzisiaj jest równie popularny co kiedyś, to w Polsce wiedza o nim dawkowana jest stopniowo. Dlatego warto przeczytać pierwszą tak pełną książkę Renaty Lis.
Renata Lis, “Ręka Flauberta”, Sic!, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
More Posts
Posted: April 16th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: kądziel, książka, książki, maria rodziewiczówna, mg, wydawnictwo | No Comments »
Kądziel to w przemyśle włókienniczym pęk włókien (lnianych, konopnych lub wełnianych) do przędzenia, umocowany na krążku przęślicy lub kołowrotka. Podobnie jest w powieści napisanej przez Marię Rodziewiczówną – powieści pod tym samym tytułem.

Wielu badaczy nie podchodzi do tej ani do innych książek pisarki z odpowiednią powagą. Nie pomylę się pisząc, że dla wielu Rodziewiczówna to taka pozytywistyczna Szczuka połączona z Coehlo. Dużo rad ubranych w słowa jednak bez szans na zastosowanie w życiu codziennym. I jeszcze to wielbienie Polaków i Polskości – jak napisał jeden z internautów – coś na wzór Radia Maryja i Naszego Dziennika. O zgrozo…
Mało jednak kto chce pamiętać, że Rodziewiczówna zgodnie z hasłami pozytywizmu sama potrafiła o siebie zadbać. Zarządzała niemałym majątkiem, pisała i pomagała wszystkim, którzy tej pomocy potrzebowali. Jej książki ówcześnie były bestsellerami, a ich jakość pozostawała zgodna z duchem epoki i poetyką.
Tak samo jest w przypadku “Kądzieli”. Taida Skarszewska – pewnie porte parole pisarki – musi utrzymać ogromne gospodarstwo. Jednak dla kobiety to same problemy. Trudno jej obrobić pole, siać i zbierać. Ma jednak kobieta silny charakter – potrafi walczyć o swoje – to jednak nic nie daje w czasach, gdzie liczy się pierwiastek męski.
Zaczyna więc bohaterka kombinować i w sieci powiązań i wzajemnej kobiecej pomocy widzi swoją siłę. Tylko razem mogą sobie poradzić bohaterki tej i innych powieści Rodziewiczówny. Czy sobie radzą? Przeczytać można w “Kądzieli”, jak i w “Pożarach i zgliszczach” czy “Klejnocie”.
Dobra i pełna pozytywistycznego optymizmu powieść, która uzupełnia wydawnicze braki na księgarskich półkach. Cieszę się, że wydawnictwa wracają do autorów, którzy powinni być ocaleni od zapomnienia.
Maria Rodziewiczówna, “Kądziel”, MG, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
More Posts
Posted: April 16th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: bosz, euro 2012, książka, książki | No Comments »
Wydawnictwo Bosz minimalistycznie ale i skutecznie prezentuje naszą skromną ojczyznę w wydanym przez siebie przewodniku “Euro – miasta i areny w Polsce”.

Warszawa, Poznań, Kraków, Gdańsk i Wrocław będą gościć piłkarzy i kibiców. Czy są na to przygotowani? Bosz proponuje nam krótki acz konkretny przewodnik po tych stolicach europejskiej piłki w 2012 roku.
Mamy więc krótkie charakterystyki miast, ważne adresy i telefony oraz areny, na których rozgrywane będą mecze. Wszystko to ozdobione jest dobrymi jakościowo zdjęciami pomagającemu zlokalizować się zagranicznemu turyście. To ważne, bo Euro swoją drogą a Polska swoją i nie do końca wierzę, że wszystko będzie zapięte na ostatni guzik.
Tekst opisujący jest esencją tego, co każdy o danym mieście – jego historii i zabytkach wiedzieć powinien. To dobra książeczka dla wolontariuszy, którzy chcą budować chwałę polskiego imienia za darmo. Gdy turysta zapyta się ich o dobrą restaurację, autobus czy toaletę – ta ściąga może im pomóc.
Edytorski majstersztyk jest też ciekawym prezentem dla każdego kibica. Wiadomo wszak, że Euro nie zdarza się w Polsce często, tyle stadionów i dróg również nie buduje się co roku. Pod ręką warto więc mieć takie wydawnictwo w kolorze najlepszej murawy.
Użyteczne, tanie i skuteczne. Książka, która choć na chwilę powoduje wzrost narodowej dumy.
“Euro miasta i areny w Polsce – przewodnik”, wydawnictwo BOSZ, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
More Posts
Posted: April 10th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: objawy chorobowe | No Comments »
Wpisując w google słowo objawy zaatakuje nas lista przyczyn, które zwiastują kolejne choroby. Czy jednak można im wierzyć? A może lepiej zajrzeć do książki sprawdzonej?
John Wasson wydaje się być taką osobą. Jego “Objawy chorobowe od A do Z” zaskakują … skrupulatnością przy zachowaniu umiaru w wykorzystaniu papieru. Mówi więc autor, że objawy są tym, co czujemy, gdy organizm zaczyna szwankować. Jedne są lżejsze, inne cięższe – niemniej jednak żadnych lekceważyć nie wolno.
Co robić, gdy skóra ma dziwny odcień? Brodawki a kurzajki? Jak objawia się zapalenie płuc? To tylko niektóre z pytań, jakie zadaje sobie statystyczny Kowalski. Szuka w internecie, szpera i znajduje różne odpowiedzi, które złożone do kupy dają mu dwa tygodnie życia.
Książka Wassona w prosty sposób mówi kiedy trzeba się martwić, a kiedy można zapytać się o dolegliwość lekarza ogólnego bądź też wyleczyć się samemu. Nie straszy, nie wieszczy rychłego końca. Każe podchodzić do swojego zdrowia poważnie jednak bez podstawy chipochondyrcznej.
Wszystko to wydawnictwo ułożyło w zgrabne tabele otoczone tekstem, który to schemat pozwala poruszać się nam jak ryba w wodzie. Czegóż chcieć więcej?
Oczywiście po poradnik sięgamy, gdy coś nas naprawdę boli, a nie w każdym przypadku!
John Wasson, “Objawy chorobowe od A do Z”, Świat Książki, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
More Posts
Posted: April 10th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | No Comments »
Mężczyzna w XXI wieku musi umieć nie tylko wymieniać żarówki i kopać rowy pod kable z HD ale również czasem powinien coś ugotować. Jak zwierzę niecierpliwe musi następować ten proces szybko i bezboleśnie. Myślę więc, że książka “Szybko i zdrowo od A do Z” jest idealnym rozwiązaniem tego problemu.

Choć znane powiedzenie mówi – festina lente to książka Dr Oetkera udowadnia, że można dobre danie przyrządzić nie marnując cennego czasu. Na każdy przepis, który zawiera dokładne ilości, kalorie, gramy i kilojule dostajemy wskazówki pozwalające nam – mężczyznom – czuć się w kuchni jak ryba w wodzie. Nie będzie problemem zrobienie pomidorów z nadzieniem ryżowo – mięsnym. Potrawka curry stanie się naszym daniem przewodnim, natomiast ciastem czekoladowo – bananowym uwiedziemy niejedno niewieście serce.
Przepisy – co zaskakujące – nie należą do trudnych. Poziom określiłbym jako początkujący kuchcik z momentami kuchni pani Gessler. Tu mam na myśli Saltimbocca z wieprzowiny i ziemniaków. Nie ma się jednak co przerażać – potrawa jest trudna tylko z nazwy. Resztę zrobimy szybko i zdrowo.
Atutem książki jest to, że zawiera przepisy, za którymi tęsknimy. Ryż mleczny czy zupa pomidorowa mamy/babci były najlepsze. Można je przyrządzić samemu dzięki temu prostemu i dobrze ułożonemu poradnikowi.
Widać, że porządek alfabetyczny sprawdza się bardziej niż podział na ciasta, mięsa czy desery. Estetyka książki również zasługuje na uznanie. Niektóre zdjęcia jemy wzrokiem – wszystkie zaś stanowią dobrą inspirację dla naszych wykończeń.
Smacznego!
Dr Oetker, “Szybko i zdrowo od A do Z”, Świat Książki, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
More Posts
Posted: April 10th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: ludwik rajchman | No Comments »
Cudze chwalicie – swego nie znacie – powiedzenie to sprawdza się ostatnimi czasy dość mocno. W lipcu 1932 roku „Gazeta Bydgoska” opublikowała notatkę pod intrygującym tytułem: „Polak poprzednikiem Forda.” Rzecz była o Leonie Melanowskim, 72-letnim inżynierze mieszkającym wówczas w przytułku, w amerykańskim Cleveland.

Ludwik Rajchman to kolejna postać, która wywodzi się z naszego kraju. Żyd, patriota, lekarz, który był emisariuszem chińskiego rządu w USA, założycielem UNICEF-u oraz przyjacielem znanych ludzi. W 1923 zorganizował Państwowy Zakład Higieny, którego był pierwszym dyrektorem. W 1929 i 1930-1931 przebywał w Chinach, jako doradca medyczny Czang Kaj-szeka i Song Ziwena.
Dlaczego tak niewiele o nim wiemy? Okazuje się bowiem, że w kraju, który obcina kolejne godziny nauczania historii coraz więcej takich postaci będzie odchodzić w niepamięć. Historia najnowsza nie cieszy się popularnością, dlatego też autorce – Marcie Balińskiej – należą się słowa uznania za dobrze wykonaną pracę, która notuje życie Rajchmana dokładnie i z właściwym dystansem.
Autorka nie podchodzi do tematu jak do jeża – przedstawia nam historię życia, które mogłoby być podstawą niejednego filmu. Razem z nią poznajemy koleje losu, jakim poddany był główny bohater. Ile wyrzeczeń, wysiłku kosztowało go każde działanie? Przeczytacie w książce.
Człowiek – wizjoner, człowiek – orkiestra – te określenia jak ulał pasują do Rajchmana. Czy dzisiaj można w naszym kraju znaleźć jego następców? Będzie trudno. Dlatego młode pokolenia powinny wiedzieć o takich ludziach, by na podstawie ich biografii wyrabiać sobie wzór do naśladowania.
Marta Aleksandra Balińska, “Ludwik Rajchman”, Studio Emka, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
More Posts
Posted: April 10th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: cholerna niepodległość, piotr wierzbicki | No Comments »
Piotr Wierzbicki w swoim eseju “Cholerna niepodległość” pokazuje nam, że czasem poddańcza polityka europejska nie wychodzi na dobre naszemu państwu.

Czytamy o tym w pierwszym rozdziale, który porusza dość świeże wyznanie Sikorskiego proszącego Niemcy o przejęcie przywództwa w Europie. A jak widzi rolę Polski? Czy jako prężnego partnera naszego zachodniego sąsiada czy może biernego obserwatora? Zastanawia się Wierzbicki.
Autor zadaje słuszne pytania – bo czy w dobie gdy nie mamy pistoletu przystawionego do skroni – możemy być pewni swojej niepodległości? Czy na 100 procent możemy powiedzieć, że żyjemy w wolnym kraju – niezależnym, suwerennym i dbającym o obywateli?
Już przykład Smoleńska i wraku, który nie może dotrzeć do Polski od dwóch lat sprawia, że nie do końca można wierzyć ludziom, którzy niepodległości kraju mają bronić. Wprowadzanie euro, zgadzanie się na niekorzystne prawa wymyślane przez UE – to tylko niektóre z argumentów, jakimi posługują się ludzie twierdzący, że Polska niepodległa nie jest. I o niepodległość trzeba walczyć.
Wierzbicki słusznie zauważa, że stan wolności nie jest dany na zawsze. Walczyć, a może lepiej, pracować na dobrobyt i spokój trzeba cały czas. Wspólnie. Szkoda, że obecnie coraz mniej ludzi w to wierzy.
Czy wierzyć zwolennikowi wejścia Polski do UE w jego przesłanie? Z pewnością warte jest ono uważnej (i niejednej lektury). Którą polecam.
Piotr Wierzbicki, “Cholerna niepodległość” Sic!, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
More Posts
Posted: April 3rd, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: book, irańska córka, książka, wnk | No Comments »
Iran to kraj, w którym jest jeszcze wiele tajemnic, o których nie dowie się świat. Jasmin Darznik urodzona w tym kraju przez jedno zdjęcie doszła do opowieści, która każe się zastanowić nad tym, czy z dziećmi warto postępować uczciwie cały czas – a nie dopiero po latach.

Życie kobiety w Iranie jest warte połowę tego, co życie mężczyzny. To powiedzenie, które krąży w sieci jest aktualne nawet teraz – kiedy kończę czytać “Irańską córkę”. Mąż, który przyłapie swą żonę na uprawianiu miłości z innym mężczyzną, może ich zabić. W przypadku udowodnienia zdrady małżeńskiej, kobieta może być wydana na śmierć przez ukamienowanie. To tylko jedno z wielu praw, dzięki którym kobieta przestała już dawno być przedstawicielką płci pięknej.
Jasmin Darznik nie doświadczyła tego, co jej matka, babka i reszta kobiecego pokolenia. Umie jednak pokazać to z całą stanowczością i siłą. Nie może odpowiedzieć na pytanie: dlaczego jest tak ogromna różnica pomiędzy krajami? dlaczego tam panuje średniowiecze?
Być może to przez to, że w kraju tym jest 700 ajatollahów i “fatwy” dyktowane przez nich stanowią wyższe prawo, niż przepisy kodeksu. Może dlatego, że edukacja nie jest na najwyższym poziomie. A może spowodowane jest to inną niż nasza – kulturą.
Dobrze przetłumaczona wciąga czytelnika w wydarzenia, które następują po sobie dość szybko. Widzimy wszak ogrom zła, jakie nie jest przez nikogo powstrzymywane.
To kolejna już książka, z której słychać wołanie o pomoc. Niestety, nikt jeszcze skutecznie nie rozwiązał teog problemu. Na szczęście “Iracka córka” przypomina władnym, że niektórzy pamiętają i chcą zmian. Uda się?
Jasmin Darznik, “Irańska córka. Sekretne życie mojej matki”, WNK, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
More Posts