Posted: January 26th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: iwona chmielewska, janusz korczak, książka, książki, media rodzina, pamiętnik blumki, recenzja | No Comments »
Mija 70 lat od tragicznej śmierci Janusza Korczaka, ale też sto od utworzenia przez niego Domu Sierot. Będzie więc okazja rozmawiać nie tylko o tym, jak zginął, ale też jak przeżył życie najsłynniejszy polski pedagog.

Wiele tekstów pojawiających się w mediach pisze, że wyidealizowaony obraz doktora mija się zupełnie z prawdą, która jest bardzo bolesna. Bo czy wiemy, że zginął z dziećmi w komorze gazowej? Czy rzeczywiście był taki dobry? Nie miał żadnych chwil załamania? A jaki naprawdę był dla dzieci?
Ilona Chmielewska – autorka książki “Pamiętnik Blumki” zbudowała opowieść ze strzępków myśli korczakowskiej. Myśli, która do dzisiaj wydaje się być bardzo aktualna i przekonująca. Bo przecież sąd dziecięcy nad dorosłymi może się odbywać. A dzieci między sobą dogadują się lepiej niż za pośrednictwem rodziców ogarniętych gniewem i flustracją dnia codziennego. Kieszonkowe może być małe ale regularne. A dorosły musi przeprosić dziecko, gdy zrobi mu krzywdę.
Książka ta to myśl słowna i obrazkowa. Piękne ilustracje doskonale oddają to, co pisze autorka dając nam jednocześnie pole do szerszego rozumienia Janusza Korczaka i jego pomysłu na wychowywanie dzieci. Na pierwszy rzut oka pomysłu wyidealizowanego, nieprzeznaczonego dla tego świata. Jednak po chwili zastanowienia kupuję go w całości dla dobra swojego syna i rodziny.
Autorka książki jest laureatką wielu nagród. Najważniejsze z nich to Złote Jabłko na Biennale Ilustracji w Bratysławie i ilustratorski „Oskar”, Bologna Ragazzi Award, w kategorii „Non fiction”. Za “Pamiętnik Blumki” należą jej się kolejne.
Mądra książka. Dla dziecka i rodzica.
Iwona Chmielewska. “Pamiętnik Blumki”, Media Rodzina, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 25th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: Atul Gawande, books, książka, książki, potega checklisty, znak | No Comments »
Specjaliści twierdzą, że trzeba dobrze planować czas, by życie nie uciekło nam przez palce. Inni zaś twierdzą, że należy tylko pozytywnie dumać nad swym żywotem, by osiągnąć wieczne szczęście. Atul Gawande sukces upatruje w checkliście.

Autor, w przeciwieństwie do innych naukowców, podaje przykłady na zbawienne funkcje checklisty. Dziewczynka, która została wskrzeszona z martwych po ponad 40-minutowym pobycie na dnie w lodowatym stawie. Katastrofy lotnicze, w których jest zero ofiar śmiertelnych. Działania kucharzy w znanej restauracji i ich wyśmienite posiłki.
Dlaczego te sytuacje kończą się pozytywnie? Wszystkich łączy umiłowanie jasnych zasad spisanych w punktach. Nie muszą być one wywieszone w miejscu pracy – są jakby wypalone w tej części mózgu, która opowiada za ważne zadania. Lekarz więc wie, jak postępować w wypadku zawału, wymiany cewnika czy szycia rany. Kucharz nie pomyli się gdy idzie o kolejność dodawania składników czy regulowania temperatury. Pilot zaś sprawdzi najważniejsze mechanizmy samolotu, zanim wzniesie się w powietrze.
Nie zawsze jednak jest różowo. Atul Gawande podaje przykłady, które świadczą o tym, że rutyna może zabić ideę checklisty. Przyzwyczajenie u kucharza spowoduje, że potrawa nie będzie taka dobra, a i zdarzy się, że mistrz będzie chciał iść na skróty. Czasem więc checklista musi wisieć na widocznym miejscu.
Ważne jest również pojęcie zespołu i współpracy. Choć autor jest mistrzem od spraw medycznych pokazuje w swoich przednich anegdotach, że najskuteczniejszy jest team postępujący zgodnie z zasadami checklisty. Wszystko idzie jak po maśle, gdy każdy zna swoje miejsce w szeregu. Jeśli nie – Houston mamy problem!
Jak my możemy wykorzystać ten “wynalazek”? Gdy chcemy złapać formę, nauczyć się języka czy dostać lepszą pracę. Dobrze rozplanowany dzień z ukierunkowaniem na dany cel powinno nam – według Atula Gawande – przynieść plon obfity.
Atul Gawande pisze o rzeczach ważnych ciekawie rzucając raz po raz przykładami, które lepiej niż teoretyczne rozwiązania ilustrują nam tą sprawę. Checklista rządzi – naucz się sporządzać ją i TY!
Atul Gawande, “Potęga checklisty”, Znak, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 19th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | No Comments »
Sun Tzu to jeden z największych starożytnych myślicieli Dalekiego Wschodu, autor Sztuki wojennej Sun Zi (孙子兵法), najstarszego na świecie podręcznika sztuki wojennej.

Uważa się go również za jednego z pierwszych realistów w teorii stosunków międzynarodowych, a jego książka jest współcześnie traktowana jak podręcznik prakseologii i reinterpretowana w odniesieniu do innych dziedzin, które wymagają stosowania strategii, jak m.in. zarządzanie przedsiębiorstwem.
Podstawową tezą “Sztuki Wojny” Sun Tzu jest to by pokonać przeciwnika mądrością a nie samą siłą. Mówił, że działania wojenne obejmują jednocześnie obszary polityki, ekonomii, działań militarnych oraz dyplomacji. Podstawowa koncepcja Sun Tzu zawarta została w maksymie: “zwyciężać bez konieczności podejmowania walki”.
To samo udowadnia generał Roman Polko wraz z małżonką. Wykorzystując lata doświadczenia wojennego i zarządzania strukturami wojskowymi pokazuje nam, jak można efektywnie zarządzać i walczyć ze wszelkimi przeciwnościami losu.
Kryzys nie będzie nam straszny – dzięki doskonałym grafikom, tabelkom i hasłom mamy w sobie moc do pobudzenia zespołu w taki sposób, by odpowiednio pokierować jego działaniami. Książka umożliwia również skuteczne doradzanie kadrze kierowniczej, która takiej rady potrzebuje.
Ale przecież walczyć nie trzeba tylko w kryzysie. Mamy przecież walki mniejsze, które codziennie toczyć musimy. Zawsze może być to nasz bój ostatni, a tego nie chcą zarówno właściciele jak i pracownicy firm. Dlatego dobrze jest mieć pod ręką książkę generała.
Do broni!
Paulina Polko , Roman Polko, “RozGROMić konkurencję. Sprawdzone w boju strategie dowodzenia, motywowania i zwyciężania”, Helion, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 9th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | No Comments »
Wojciech Cejrowski i jego opowieści o Meksyku bledną gdy przeczytamy książkę, która ukazała się nakładem wydawnictwa Drzewo Babel.

Już jego “Alfabet zakochanego w Indiach” robił wrażenie. Wyziewa z niego człowiek nietuzinkowy i ciekawy w każdym calu. Jest wszak Carriere pisarzem, dramaturgiem, dziennikarzem, scenarzystą, filozofem, socjologiem i masą innych ludzi w jednym. Umie pisać słowem lekkim ale niezwykle wyważonym i ciekawym.
Wciąga nas w swoją pasję. Wciągnął w Indie, wciągnie w Meksyk. Podobnie jak w rozmowie z Eco umie też przemycić swoją pasję do kolekcjonowania książek. Tak samo jest właśnie z państwem, którego stolicą jest Meksyk.
Pisze więc Carriere o miastach, które odwiedził. Przedstawia nam folklor, faunę i florę, które zapamiętał z ponad 40 wypraw do tego fascynującego kraju. Każde z pojęć, które przedstawia czytelnikowi jest pełne, opisane z pasją i wyczerpane do granic możliwości. Tak powinno być w tak indywidualnych alfabetach.
Trudno dyskutować z wyborem autora. Wszak jest to wybór zakochanego, co czuć na każdym kroku. Jednak miłość ta jest trzeźwa i umie opisywać rzeczywistość bez nadmiernego upiększania czy wybaczania grzechów. A tych też jest sporo w kraju kojarzącym się z kaktusami i Matką Bożą z Gaudelupe.
Mocna rzecz. Warto.
Jean-Claude Carriere, Alfabet zakochanego w Meksyku, Drzewo Babel, 2011.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 9th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: 2011., Krabat, Otfried Preussler, wydawnictwo BONA | No Comments »
Mało jest na polskim rynku książek niemieckich autorów – dodajmy mało ciekawych. Widać jednak, że ten nieprzyjemny trend próbuje zmienić wydawnictwo Bona, które pod koniec roku przesłało swoją nowość pt. – “Krabat”.

Głównym bohaterem książki jes Krabat, który wbrew legendom postanawia pójść za głosem dochodzącym z tajemniczego młyna. Miejsce to przez wielu uznane jest za przeklęte. Po przybyciu staje się dwunastym czeladnikiem. Rządzi jednooki młynarz, który jest Mistrzem nauczającym swych uczniów czarnej magii…
Autor akcję osadza w Łużycach. Ślady osadnictwa na terenie Łużyc pozostawiły plemiona celtyckie zastąpiły je plemiona wschodniogermańskie. Można więc przypuszczać, że to właśnie one odpowiedzialne są za głosy, które słyszy nasz główny bohater.
Czy warto ryzykować naukę czarnej magii, gdy trzeba zapłacić za to wiele? Na to i inne pytania odpowiedzi udziela główny bohater, którego losy do ostatniej strony śledzimy z zapartym tchem. Pewnie dzięki dobremu tłumaczeniu – wszak przekłady książek naszych zachodnich sąsiadów w większości wykonane zostały słabo i w efekcie, nieciekawie.
Umie autor zainteresować czytelnika w każdym wieku. Jest w jego pomyśle jakaś magia literacka, która wciąga pchając nas w stronę innych jego dzieł.
Choć książka jest starsza niż Harry Potter, ten ostatni mógłby się wiele od niej nauczyć. Naprawdę kawał dobrej literatury.
Polecam i czekam na kolejne propozycje wydawnictwa BONA.
Otfried Preussler, Krabat, wydawnictwo BONA, 2011.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 9th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | No Comments »
Chcesz poznać wszystkie sekrety agenta Jej Królewskiej Mości? Michał Grzesiek – nasz krajan rozkłada na czynniki pierwsze nawet najbardziej skomplikowane wątki człowieka z licencją na zabijanie. Skutecznie, ciekawie dając powód do dumy. Polak potrafi.

Bond to fikcyjna postać brytyjskiego agenta MI6 (brytyjski wywiad wojskowy) stworzona przez pisarza Iana Fleminga. Bond jest protagonistą w wielu powieściach i opowiadaniach Fleminga, po jego śmierci dalsze przygody Bonda opisywali Kingsley Amis, John Gardner i Raymond Benson.
Michał Grzesiek każdemu z dwudziestu dwóch filmów z oficjalnej serii o Jamesie Bondzie poświecił osobny rozdział, dzielący się z kolei na trzy części przedstawiające zdarzenia związane z przygotowaniami, realizacją i premierą danego tytułu. Pokazuje nam szczegóły dotyczące produkcji oraz plotki dotyczące każdego z filmów. Kto z kim i dlaczego – to tylko jedno z wielu pytań, na które znajdziemy w tym obszernym kompendium odpowiedź.
Szkoda, że nie ma w książce dobrego indeksu nazwisk oraz spisu ilustracji. Tych ostatnich też jest za mało. Znawcy kojarzą jeszcze odtwórców głównych ról jednak laik, który chciałby się z nim zaznajomić musi co chwila zerkać do internetu.
Niemniej pozycja, która powinna być kontynuowana. Świetna rzecz dla wyznawców Bonda jak i tylko sympatyków.
Polecam.
Michał Grzesiek, James Bond. Szpieg, którego kochamy, Bukowy las, 2011.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 9th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: książki, mariola pryzwan, mg, wydawnictwo, zbyszek cybulski | No Comments »
Są ludzie, którzy zawsze będą młodzi. Są ludzie będący ikonami za życia. Jest Zbyszek Cybulski. Jest – na zawsze.

Wydawnictwo MG pod koniec grudnia wydało książkę, która niestety przeszła bez większego echa. A szkoda, bo Mariola Pryzwan przeprowadziła ze Zbyszkiem Cybulskim wywiad, w którym aktor zza grobu opowiada nam o różnych sprawach. Jest więc opinia o nauczaniu aktorstwa, przyjaźni, miłości czy zakochaniu. Są sprawy bardziej prozaiczne – typowe życie statystycznego Kowalskiego, który musiał płacić rachunki i żyć w PRl-u.
Ciekawe są listy do żony. Intymne, pełne uczucia ale i spraw prozaicznych. Fani i badacze historii Zbyszka Cybulskiego powinni być wdzięczni Elżbiecie Chwalibóg – Cybulskiej za to, że udostępniła opinii publicznej takie materiały.
Ta książka to także niezwykły album, który można oglądać bez końca. Czytelnik może zobaczyć w nim mandat za przejazd koleją na gapę (!), bilet lotniczy do Paryża, wykaz rzeczy kupionych w Szwecji za honorarium otrzymane za film „Kochać” czy umowę na rolę Maćka Chełmickiego. Są listy do żony pisane po urodzeniu syna Maćka, po raz pierwszy publikowane zdjęcie Zbyszka z żoną i synem w ich warszawskim mieszkaniu na Czerniakowskiej oraz felietony w formie listów do młodego czytelnika, które Zbyszek pisał dla tygodnika harcerskiego „Na przełaj” w 1962 roku.
Jaki więc był Zbyszek Cybulski? Przekonajcie się sami – warto!
Mariola Pryzwan, Cybulski o sobie, wydawnictwo MG, 2011.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 9th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: biografia serca, genialna maszyna, historia, książka, serce, znak | No Comments »
Kiedy dziś zadamy pytanie: Z czym kojarzy Ci się serce? większość ludzi odpowie pewnie, że z reklamą TP S.A. Na całe szczęście są jeszcze wydawnictwa przypominające nam, że bez serca nie moglibyśmy żyć, a i sam narząd ma historię ciekawą. Nawet bardzo

A gdy torba serca nabrzmiewa mi od pocałunków/ wyjmuję je i zapalam/ by świeciły jak świeczki/ nad smutnym ociemniałym kamieniem ulicy – pisał Aelksander Wat. Maria Konopnicka zaś recytowała: A gdy serce twe przytłoczy/ Myśl, że żyć nie warto,/ Z łez ocieraj cudze oczy,/ Chociaż twoich nie otarto.
Według encyklopedii serce to centralny narząd układu krwionośnego położony w klatce piersiowej, w śródpiersiu środkowym, wewnątrz worka osierdziowego. Stephen Amidon oraz brat Thomas wyjaśniają nam jednak, jak w historii poznawaliśmy to niezwykłe urządzenie, które pozwala na żyć i do którego wymienieni wyżej pisali peany na cześć.
Poruszamy się więc od wieków najstarszych aż do współczesności. W zgrabnych rozdziałach autorzy pokazują nam rozwój wiedzy o sercu i krążeniu oraz innowacyjne metody leczenia i opieki nad tym ważnym narządem. Mamy więc kurację cytrusami, jest upuszczanie krwi oraz ciekawy przypadek, w którym ówcześni mogli pracę serca obserwować na żywo nawet serca dotykając.
Historia tego narządu pokazuje nam kraje i obyczaje wielu państw świata. Ta prosta, a jednocześnie tak skomplikowana maszyna we wszystkich badaczach wywoływała i wywołuje zachwyt nad istotą ludzkiego istnienia. Łączy ona ludzi bez względu na płeć, wiek, rasę, religię czy inne różnice. Słowa o posiadaniu serca i patrzeniu w nie powinny być dla wielu hasłem do końca życia… i o jeden dzień dłużej. Może wtedy świat byłby lepszy.
“Genialna maszyna”, podobnie jak inne książki z tej serii, każe nam zachwycać się pięknem i doskonałością ludzkiego organizmu przy okazji składając hołd twórcy takiej maszyny. Książka pisana z pasją. Czyta się jednym tchem i… nie zapomina na długo.
Stephen Amidon, Thomas Amidon, Genialna Maszyna, Znak, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 3rd, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: gry, grywalizacja, helion, midea, paweł tkaczyk | No Comments »
Paweł Tkaczyk przyjął na siebie rolę ewangelizatora w zakresie grywalizacji. Ta młoda gałąź marketingu ma być kolejnym krokiem milowym w zdobywaniu klientów, osiąganiu najlepszych wyników i podboju rynku XXI wieku.

Czym jest grywalizacja? Autor pisze:
Gry komputerowe, tak jak kreskówki z Myszką Miki, warunkują nas do pewnych zachowań. A ponieważ spędzamy na graniu mnóstwo czasu, warunkowanie to jest niezwykle silne i zaczyna być widoczne w wielu miejscach, które do tej pory z graniem nie miały wiele wspólnego. Ten trend nazywa się grywalizacją (ang. gamification) – mechanizmy znane z gier (nie tylko komputerowych) są używane, by zmienić nasze zachowania w prawdziwym życiu. Jak to działa?
Oczywiście to dopiero początek definicji tego, przez co możemy wpływać na rzesze ludzi. Jest dużo w tej teorii pomysłów Zimbardo, pojawia się Huizinga oraz inni badacze, którzy grę (nie tylko komputerową oraz playstation) traktują jako najważniejsze odkrycie człowieka.
Książka napisana jest w sposób przystępny, nawet dla laika, który nie chce wykorzystywać grywalizacji w praktyce. Autor bawi się z nami zostawiając puste miejsca w tekście zmuszając do aktywnego odbioru treści. Szkoda jednak, że w książce nie ma bibliografii dotyczącej problemu oraz przypisów, które ułatwiłyby poszukiwania w źródłach.
Szkoda także, że Paweł Tkaczyk zapominał, jak ma na imię jego siostrzeniec
Ale to szczegół – miejmy nadzieję, że rodzina się nie obrazi.
Ciekawa książka – warto.
Paweł Tkaczyk, “Grywalizacja”, Helion, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 2nd, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: bernardinum, ocalny, wlodzimierz zaczek | No Comments »
Włodzimierz Zaczek w swojej książce pokazuje, jak bardzo świat rzeczywisty uzależniony jest od tego duchowego.

Główny bohater – pisarz, dostaje nietypowe zlecenie. Ma napisać biografię starszego pana, który na pozór niczym się nie wyróżnia. Oczywiście jest wielki majątek, są znajomości, jednak to wszystko nie powinno powodować, że w umowie dotyczącej wydania książki ma znaleźć się punkt mówiący o tym, że publikacja nastąpi dopiero po śmierci.
Takie postawienie sprawy przez Zaczka już wywołuje chęć szybkiego osiągnięcia ostatniej strony. Wszak podawane przez starszego pana fakty nie są tak tajemnicze, by chować je przed wszystkimi. Wojna, okupacja oraz czasy Polski komunistycznej znane są z grubsza większości społeczeństwa.
Pojawia się jednak tajemnicza postać – nie do końca wiadomo czy to kobieta czy mężczyzna, która pojawia się w najważniejszych chwilach bohatera biografii. Ratuje go od złego, doradza lub swoją obecnością wymusza zachowania z pozytywnym finałem. Kim, albo lepiej, czym jest? Nie do końca wiadomo.
Zaczek umiejętnie stopniuje napięcie i buduje otoczkę dla tej tajemnicy chrześcijaństwa. Twierdzę bowiem, że tajemnicza postać to anioł, który zgodnie ze słowami modlitwy chronił ode złego i zaprowadził do żywota wiecznego głównego bohatera. Nie wiemy bowiem wiele o samych aniołach stróżach.
Ponoć to osoba mająca pośredniczyć między Bogiem a człowiekiem i pełnić funkcję indywidualnego opiekuna. Wiara w nie opiera się m.in. na tekstach biblijnych. Uważa się, że każdy człowiek posiada swojego anioła stróża (tak głosił m.in. Bazyli Wielki).
W Księdze Hioba opisany jak “obrońca jeden z tysiąca”. Motyw ikonograficzny szczególnie popularny od XVII wieku. Wtedy też zaczęły powstawać modlitwy do Anioła Stróża. Przedstawiany głównie w towarzystwie dziecka, czasami osłania je tarczą. Papież Paweł V włączył Świętych Aniołów Stróżów do kalendarza Kościoła katolickiego.
Dobrze, że Zaczek pompuje trochę świeżej krwi w religijne pisarstwo. Jest nowocześnie, z ghostwriterem i rodzinną sagą. Polecam.
Włodzimierz Zaczek, Ocalony, Bernardinum, 2011.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 2nd, 2012 | Author: admin | Filed under: Nowinki ze świata książki, Recenzje | Tags: alef, drzewo babel, książki, paulo coelho | No Comments »
Czasem książka, która wpadnie do ręki jest tak dobra, że nie wiadomo od czego zacząć. Ukradnę więc zdanie wydawcy. Niektóre książki są do czytania. Alef napędza do życia.

Czym w ogóle jest Alef? W mistycznych nurtach judaizmu graficzna forma alef symbolizuje nieskończoność oraz Boga, a także jedność. Uważa się, że litera ta składa się z dwóch judów (י, w gematrii mającego wartość 10) i z wawa (ו, 6) – ich dodana wartość numeryczna jest taka sama, jak wyrazu Bóg (jud-he-waw-he, יהוה, Jahwe). 26. gematria utrzymuje, że stanowi to dowód na jedność Boga.
Autor “Pielgrzyma” tym razem rusza na wyprawę w głąb Rosji. Szlak kolei transsyberyjskiej, która biegnie przez krainę ogromnych przestrzeni, niezliczonych bogactw naturalnych, dziesiątków zupełnie nam nieznanych azjatyckich narodów oraz niezliczonych rzek i jezior.
Ile magii jest już w każdym z mijanych obiektów? Wie Paulo i towarzyszący mu ludzie. Zresztą sam autor pokazuje nam te skarby w przerwach pomiędzy kolejnym dochodzeniem do doskonałości w swoich wierzeniach. Oczyma wyobraźni można zobaczyć niezwykle bogate i monumentalne budynki dworców kolejowych, których nie będzie w naszym kraju jeszcze przez kilkadziesiąt lat. I ci ludzie – twardzi, pracowici i chętni do pomocy. Nic dziwnego, że Coelho właśnie tam wyruszył w swoją pielgrzymkę.
Była mu ona potrzebna. Pisze wszak, że tracił powoli zainteresowanie i chęć udowadniania czegoś światu. Iskra podboju nieznanych ziem paliła się w nim coraz słabszym blaskiem. Dlatego wraz z nami rozwiązuje tajemnicę wspomnianego wcześniej Alefa.
Jak zwykle Coelho czyni swoją myśl prostą i od razu wkłada ją w ramki. Nie dziwi więc kolejna wielka porcja cytatów, które zagościły w sieci.
Kawał dobrej roboty rzemieślnika, na którą warto było czekać.
Paulo Coelho, Alef, Drzewo Babel, 2011.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 1st, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: kontrasty, książka, poligraf, tomasz kowalczyk | No Comments »
Wydawnictwo Poligraf w wydanym tomiku Tomasza Kowalczyka pokazuje, że poezja XXI wieku istnieje i ma się dobrze. Nawet bardzo…

Autor młodszy ode o 6 lat wydaje się być człowiekiem dojrzałym aż nadto. Jego poezja czytana po raz pierwszy zaskakuje doskonałym warsztatem oraz myślą mądrą i wyważoną. Nie ma dla niego tematów złych, liryce niegodnych. I trudno się z nim nie zgodzić – co ma być wszak bohaterem współczesnego poety? Są więc wymioty, czekolada czy kolejny dzień.
Tomasz Kowalczyk ma słuch absolutny. Trudno mi usłyszeć jego interpretację Chopina, którego nie tyle rozkłada na czynniki pierwsze, co dodaje mu nowego ducha. Opada ten romantyczny kurz – jest nowe, piękne a jednocześnie zanurzone w tradycji. Widać, można znaleźć złoty środek.
Wyobrażam go sobie chodzącego ulicami miasta i wsłuchującego się w głos ludu. Ten nasz codzienny monolog powoduje, że powstają takie wierze jak “Modlitwy” – studium naszych czterech ścian. Prawdziwe i urzekające, bo przecież to jest właśnie Polska.
“Kontrasty” to esencja dobrego poetyckiego śniadania. Czekać teraz wypada na porządny obiad stawiany przez autora.
Tomasz Kowalczyk, “Kontrasty”, Poligraf, 2011.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 1st, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: dziadek do orzechow i krol myszy, eta hoffmann, książki, media, media rodzina | No Comments »
Klimat świąteczny może towarzyszyć nam przez cały rok – szczególnie jeśli podany jest w formie ciekawej i ponadczasowej. Do takiej zalicza się z pewnością “Dziadek do orzechów i król myszy” autorstwa E.T.A Hoffmanna w nowej edycji wydawnictwo Media Rodzina.

Adaptacji filmowych, teatralnych i operowych tej książki doczekaliśmy i doczekamy się mnóstwo. Wielu jednak zwraca uwagę na fakt trudności w zrozumieniu niektórych z nich. Wynika to zapewne z chęci dostosowania tekstu do rzeczywistości danego medium. Na szczęście propozycja wydawnictwa Media Rodzina rozwiewa wszelkie wątpliwości.
Dzięki współczesnemu stylowi i językowi baśń jest zdecydowanie bliższa gustom najmłodszych. Wszak teraz ta okrutna i dość ciężka walka z królem myszy nie wywołuje wielkich emocji. Nawet poczciwy ojciec chrzestny z czarną opaską mniej straszny jest niż “Piraci z Karaibów”. Dobrze więc stało się, że tłumacz przekładu wydawnictwa Media Rodzina wykonał kawał dobrej roboty, dzięki której z pociechą spędzimy miłe chwile podczas wieczornego czytania.
Dodatkowym atutem książki są ilustracje, które pobudzają dziecięcą wyobraźnię – dorosłym zaś pozwalają podziwiać piękne pokazanie opowieści za pomocą obrazów. Każdy szczegół (nawet grawerki na zegarach) oddają treść książki, co pozwala się zanurzyć w poszukiwaniach relacji intertekstualnych. Prawdziwy majstersztyk!
Dlaczego “Dziadka do orzechów” trzeba mieć na półce? Autor bajki E.T.A. Hoffmann w Warszawie spędził kilka lat, a w „Dziadku” sportretował swoich tamtejszych przyjaciół. Zresztą tropów polskich znaleźć można w twórczości Hoffmanna więcej. I jeszcze to Boże Narodzenie. Tak białe, mroźne i nieprzewidywalne jak dawniej. Plus odrobina miłości i happy endów. Czego chcieć więcej od świąt?
Warto.
E.T.A Hoffmann, “Dziadek do orzechów i król myszy”, Media Rodzina, 2011.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 1st, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: bukowy las, gdzie pada jabłko, jay elliot, książka, rewiev, steve jobs | No Comments »
Jay Elliot w książce “Steve Jobs – gdzie pada jabłko?” prawdopodobnie najpełniej kreśli obraz człowieka, którego każdy wynalazek traktowany był jako przełom w historii komputerów.

Poznali się, kiedy Jobs miał 25 lat. Jak twierdzi sam autor nigdy potem nie spotkał tak kreatywnego młodzieńca. Co go w nim najbardziej urzekło? Co sprawiło, że opuścił Intel? Przede wszystkim pewność siebie, pomysłowość oraz niezwykła wola zmiany świata. Widać było, że współtwórca Apple ma wizję i umie nią zarażać innych, a co najważniejsze, potrafi wprowadzić ją w życie.
Elliot dokładnie opisuje, w jaki sposób Jobs potrafił to robić. Zresztą jako jedna z najbliższych osób wielokrotnie przekonał się o skuteczności chociażby jego polityki kadrowej. Inwestowanie w talenty, wyszukiwanie najlepszych oraz skuteczna komunikacja wielu grup pracowniczych – to najważniejsze wyznaczniki jego polityki.
Ważną sprawą, o której szerzej pisze Elliot w swojej książce jest ewangelizacja. Nigdy nie byłoby sukcesu produktów Apple gdyby nie to, że Steve był ewangelistą głoszącym dobrą nowinę w postaci iPoda, iPada czy innych wynalazków. Oczywiście poprzedzone to było całkowitym nadzorem nad powstawaniem produktu, co jeszcze zwiększało jakość przypowieści oraz podnosiło wiarygodność ewangelisty Jobsa.
Pomimo, że miłośnik czarnego golfa i dżinsów miał również swoje wady, którymi wielu do siebie zraził trudno nie zgodzić się z Elliotem głoszącym nową erę w zarządzaniu firmami. Każdy prezes winien mieć chociaż 20 procent z tego, co miał Steve. Jeśli nie – przetrwanie na współczesnym rynku jest niemożliwe.
Polecam.
Jay Elliot, “Steve Jobs – gdzie pada jabłko?”, Bukowy Las, 2011.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 1st, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: książka, świat książki, Villas. Nic przecież nie mam do ukrycia, violetta villas | No Comments »
Jerzy Danilewicz i Iza Michalewicz nie spodziewali się chyba, że w parenaście dni po premierze książki “Violetta Villas. Nic przecież nie mam do ukrycia” jej bohaterka umrze z do końca niewiadomych powodów.

Książka jest więc prawdopodobnie ostatnią próbą pokazania światu prawdziwej (i żywej) Violetty Villas. Bo trzeba powiedzieć, że artystka zbywała autorów wielokrotnie i skutecznie wskutek czego w ostatnim rozdziale mamy tylko próby umówienia się na rozmowy, a w całej książce przywołane są wypowiedzi z szeroko pojętego medialnego archiwum.
Jaka była Czesława Cieślak? Nie do końca z książki dowiedzieć się można. Jest wiele o jej gwiazdorstwie, trochę mniej o religijności, a śladowe ilości mamy człowieka. Wątki o wielkich pieniądzach przewijają się z opowieścią o nieszczęśliwym (choć i tu nie do końca wiadomo) życiu jedynego syna i rodziny. Ciekawe wyglądają te informacje zwłaszcza wobec wieści o testamencie divy. Kochała więc swoją rodzinę czy ich nienawidziła? Prawdy nie poznamy pewnie nigdy.
Trochę jest ostatnich lat życia artystki wykorzystywanej przez wszystkich i bronionej przez niewielu. Chociaż i ci ostatni wydają się również chcieć mieć udział w wielkim torcie, jak zostawiła posiadaczka najsłynniejszego wokalu RP.
Całe szczęście, że autorzy nie poświęcają wiele miejsca psom i kotom, które medialnie zabiły Villas jako artystkę. Szkoda, że w ich poszukiwaniach prawdziwej Czesi niewiele osób pomogło im ją znaleźć. Syn Krzysztof sam chce (a może już pisze) książkę o matce, inni wypowiadają się zdawkowo.
Ciekawie prezentuje się materiał fotograficzny, który przywołuje najlepsze lata życia artystki. Trudno uwierzyć, że w chwili śmierci, jak podawały media, była niebywale zaniedbana.
Myślę, że w świetle nowych faktów autorzy powinni książkę napisać jeszcze raz. Ludzie wszak lubią poznawać prawdę – całą.
Jerzy Danilewicz/Iza Michalewicz, Villas. Nic przecież nie mam do ukrycia, Świat Książki, 2011.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.