Maria Rodziewiczówna już za swojego życia biła pisarzy i pisarki na głowę – jeśli idzie o ilość sprzedanych egzemplarzy swoich utwórów. Dzisiaj również cieszy się niemałym zainteresowaniem – tak więc z radością przyjąłem do wiadomości, że wydawnictwo MG wznowiło jej”Farsę pani Heni”.
Urodzona na Żmudzi większość swojego życia spędziła w majątku Gruszowa na Polesiu. Patriotką była z prawdziwego zdarzenia – do końca broniła swego kawałka ziemi, swojej ojcowizny. To też pewnie było przyczyną mocy jej prozy, która wlewała w czytelnika siłę pozytywistycznego programu. Zresztą wielokrotnie wspominała o chęci wybudzenia Polaków z marazmu.
Rodziewiczówna w swojej twórczości pielęgnowała także mocny motyw powieści emancypacyjnej. Kobiety wyzwolone, które robią karierę to jej konik. Żadna autorka (i autor) do dzisiaj nie pokazał tak mocnych chrakterów jak właśnie ona.
Weźmy na przykład “Farsę pani Heni”. Zbudowana jest według klasycznego schematu, w którym kobieta chcąca zyskać sławę kieruje się w swym działaniu szlachetną ideą pokonuje wszelkie przeszkody, by w końcu uzyskać zasłużoną nagrodę.
Młoda śpiewaczka – Henia, by rozpocząć wymarzoną karierę, wyrwać się spod kurateli stryja . Wolność Heni Dobrzyńskiej może zapewnić tylko mąż, ale taki, który małżeństwo potraktuje równie fikcyjnie, jak i ona. Fortel się udaje i dziewczyna rusza w pogoni za sławą. Problem pojawia się w chwili, gdy formalny mąż, Tytus Chojecki, który stał się w międzyczasie poważnym magnatem, dochodzi do wniosku, że przyszedł czas, by założyć rodzinę.
Co urzeka w tej prostej opowieści? Przede wszystkim to, że osadzona jest ona w realiach ówczesnej Rzeczypospolitej. Każdy szczegół pokazuje nam piękno tamtego czasu, który przez wielu badaczy nie jest przedstawiany tak różowo. Rodziewiczówna umie w tej prostej opowieści wskrzesić bajkę, coś na pozór opowieści o biednej dziewczynce, która zostaję księżniczką. Zresztą jej bohaterowie to duże dzieci – nie do końca związane z otaczającą ich rzeczywistością.
Poczucie humoru, urok pejzaży pokazywanych przez autorkę oraz zapach tamtej Polski to idealna mieszanka na tak duże mrozy. Niech żyją Kresy – niech żyje Rodziewiczówna!
Maria Rodziewiczówna, “Farsa pani Heni”, wydawnictwo MG, 2012.
Specjaliści twierdzą, że trzeba dobrze planować czas, by życie nie uciekło nam przez palce. Inni zaś twierdzą, że należy tylko pozytywnie dumać nad swym żywotem, by osiągnąć wieczne szczęście. Atul Gawande sukces upatruje w checkliście.
Autor, w przeciwieństwie do innych naukowców, podaje przykłady na zbawienne funkcje checklisty. Dziewczynka, która została wskrzeszona z martwych po ponad 40-minutowym pobycie na dnie w lodowatym stawie. Katastrofy lotnicze, w których jest zero ofiar śmiertelnych. Działania kucharzy w znanej restauracji i ich wyśmienite posiłki.
Dlaczego te sytuacje kończą się pozytywnie? Wszystkich łączy umiłowanie jasnych zasad spisanych w punktach. Nie muszą być one wywieszone w miejscu pracy – są jakby wypalone w tej części mózgu, która opowiada za ważne zadania. Lekarz więc wie, jak postępować w wypadku zawału, wymiany cewnika czy szycia rany. Kucharz nie pomyli się gdy idzie o kolejność dodawania składników czy regulowania temperatury. Pilot zaś sprawdzi najważniejsze mechanizmy samolotu, zanim wzniesie się w powietrze.
Nie zawsze jednak jest różowo. Atul Gawande podaje przykłady, które świadczą o tym, że rutyna może zabić ideę checklisty. Przyzwyczajenie u kucharza spowoduje, że potrawa nie będzie taka dobra, a i zdarzy się, że mistrz będzie chciał iść na skróty. Czasem więc checklista musi wisieć na widocznym miejscu.
Ważne jest również pojęcie zespołu i współpracy. Choć autor jest mistrzem od spraw medycznych pokazuje w swoich przednich anegdotach, że najskuteczniejszy jest team postępujący zgodnie z zasadami checklisty. Wszystko idzie jak po maśle, gdy każdy zna swoje miejsce w szeregu. Jeśli nie – Houston mamy problem!
Jak my możemy wykorzystać ten “wynalazek”? Gdy chcemy złapać formę, nauczyć się języka czy dostać lepszą pracę. Dobrze rozplanowany dzień z ukierunkowaniem na dany cel powinno nam – według Atula Gawande – przynieść plon obfity.
Atul Gawande pisze o rzeczach ważnych ciekawie rzucając raz po raz przykładami, które lepiej niż teoretyczne rozwiązania ilustrują nam tą sprawę. Checklista rządzi – naucz się sporządzać ją i TY!
W środę 25 sierpnia o godz. 13.00 lub 15.00 (do wyboru) w Krakowie w hotelu Swing (ul. Dobrego Pasterza 124) odbędzie się seminarium „Druk na żądanie, e-booki, czytniki”. Spotkanie poświęcone będzie zmianom na rynku wydawniczym i poligraficznym w dobie digitalizacji.
Organziatorami seminarium są Biblioteka Analiz Sp. z o.o. i Digital System Sp. z o.o.
Wybór godziny pozostawiamy Gościom. Osoby zainteresowane udziałem proszone są o kontakt z Marią Grucel: tel. 12 661 87 80, e-mail: seminarium@digitalsystem.pl.
Adam Zalewski po “Rowerzyście” i “Cieniu znad jeziora” nie wydał kolejnej książki. Cisza i spokój była tylko zapowiedzią jego najnowszej książki – “Sześć razy śmierć”.
Do ręki dostajemy sześć opowiadań, które pokazują, że czasem ważną rolę odgrywa jakość, a nie ilość. Nie znajdziemy tu potworów z piekła rodem. Straszniejsze są ludzkie instynkty, które budzą się do życia w najmniej oczekiwanym momencie.
Mamy więc głowę rodziny, która bije swoich najbliższych. Mocniej i mocniej… Pozorna wiara w to, że wszyscy przymykają oko na jego działanie doprowadzi do tragedii, której nikt się nie spodziewa. Jest i sadownik, który nie chce wchodzić w miasteczkowe układy. Hardy i odważny napotyka jednak na zepsute społeczeństwo, które nie patyczkuje się z młodym. Kolejne opowiadania udowadniają tezę, że jest najgorsze zło sprawia tylko człowiek człowiekowi.
Adam Zalewski znów jest w swoim żywiole. Stany Zjednoczone stanowią scenerię opowiadań, które dostajemy do rąk dzięki Funkybooks. Miasteczka zapomniane przez ludzi i Boga są świadkiem tych mrożących krew w żyłach opowieści. Salem, Wyoming, Kolorado, Wschodnie Wybrzeże opisane przez Zalewskiego są czasem bardziej swojskie i nam bliższe niż polskie krainy. To się chwali.
Doskonała narracja, w której amerykański styl i słówka odgrywają dość ważną rolę. Przy okazji nie drażni to czytelnika, który normalnie takie zabiegi by odrzucił. Umie autor trzymać nas w napięciu do ostatniego momentu.
Jedna z lepszych propozycji mrocznych opowiadań, jakie ukazały się w ostatnim czasie. Polecam.
130 tysięcy egzemplarzy książki “Kapuściński non-fiction” Artura Domosławskiego sprzedało się w ciągu miesiąca od premiery (książka ukazała się na rynku w ostatnich dniach lutego).
Do wydawnictwa wciąż spływają zamówienia na kolejne dodruki.
- To absolutny fenomen – mówi redaktor naczelny “Świata Książki” Paweł Szwed. – Najodważniejsze osoby wewnątrz wydawnictwa zakładały, a i to z przymrużeniem oka, ze sprzedamy 100 tysięcy egzemplarzy. Tymczasem wygląda na to, ze do końca roku możemy sprzedać blisko 200 tysięcy.
Książka jest wciąż na pierwszym miejscu listy bestsellerów Merlina i na drugim w Empiku.
Wersja audio sprzedała się dotąd w nakładzie ponad 3000 egzemplarzy.
y już wszystko wiemy, pani doktor, my już wiemy, że nie mamy ani mamusi, ani tatusia, i że my też nie przeżyjemy. Ale czy pani doktor będzie z nami do końca? – spytała autorkę mała Marysia, gdy było jasne, że lada moment do dziecięcego szpitala w getcie wejdą Niemcy.
Adina Blady-Szwajger była ze swymi pacjentami do końca, a żeby nie zostały zamordowane przez gestapo, postanowiła podać im morfinę… Porażające świadectwo życia w piekle, tłumaczące to, na co zdecydowała się pani doktor, spisane pod naciskiem Marka Edelmana.
Akt to nieśmiertelny i „od zawsze” mający swoich wielbicieli temat w sztuce. Akt wszedł do fotografii niejako „bocznymi drzwiami”, fotografii nagich modelek używali jako pomocy malarskiej tacy mistrzowie jak Eugene Delacroix i Gustav Courbet. Oczywiście bardzo szybko fotografie te wydostały się z malarskich pracowni i trafiły przed oczy widzów. I do dziś akt pozostaje jednym z bardziej lubianych i fascynujących tematów w fotografii.
Internetowa galeria SwiatAktu.pl to miejsce dla wszystkich wielbicieli aktu, którzy pragną podzielić się swoimi pracami oraz chcieliby ugruntować i usystematyzować swoją wiedzę na ten temat.
Internetowa galeria SwiatAktu.pl ma za zadanie udowodnić, że mimo iż nagie ciało wydaje się nam tematem dość „wąskim”, można je pokazać na setki sposobów, od poetyckich i nastrojowych, po odważne, a nawet kontrowersyjne. Celem galerii SwiatAktu.pl jest również przełamać stereotyp, iż akt w sztuce związany jest tylko z kobiecym ciałem.
SwiatAktu.pl to miejsce gdzie można poznać historię aktu, która rozpoczyna się już w epoce kamiennej oraz śledzić wydarzenia związane z aktem, takie jak wystawy, warsztaty i konkursy.
Jeżeli Twoje szafy są przepełnione książkami, jeżeli dopuściłeś do tego by półki uginały się pod ciężarem makulatury a z każdego wolnego kąta spozierały na Ciebie zakurzone okładki zrób coś z tym! Oglądaj nasz serial a w kilka tygodni poradzisz sobie z książkami, które zalęgły się w TWOIM DOMU!
Czyli jak zabić nawet ciekawego bohatera literackiego – tę odpowiedź na Conana Barbarzyńcę? Tłumaczy Pilipiuk w bodajże 6 części przygód Jakuba Wędrowycza.
Jakub Wędrowycz polską odpowiedzią na Conana Barbarzyńcę. (Andriej Bielanin) Że bimbrownik, degenerat i społeczny pasożyt? A kto ochronił ludzkość przed Golemem i skrzyżowaniem wąglika z chorobą wściekłych krów? Dzięki komu doszło do obrad Okrągłego Stołu? Kto niby w 1948. uratował Świętego Mikołaja przed komunistami? Wędrowycz żywi, poi, ubiera, Wędrowycz nigdy nie umiera. Właśnie rusza na podbój stolicy.
No właśnie – ruszają z poczciwym Semenem do siedziby wszelkiego zła, inkwizycji, dziwek i w ogóle popapranych ludzi. Niestety, nie są to już ci sami ludzie, co we wcześniejszych opowieściach Pilipiuka.
Są za inteligentni, mają za dużo manier i gadają polszczyzną tak czystą, że aż strach. Dodatkowo parę razy dostają w czapę (może wiek już nie służy?). Nudą wieje w tym tytułowym opowiadaniu, które wydaje się być przedłużane na siłę i do którego finału dotrwać trudno.
Język, który stanowił ważną część opowieści jakiś przyblakły i nudny. Wędrowycz nie rzuca już filozoficznymi twierdzeniami – ba czasem gada od rzeczy. Czy pomysł na Jakuba jest już wypalony? Szkoda mówić, ale tak. Mimo usilnych zapewnień, że Wędrowycz poi, żywi, ubiera, Wędrowycz nigdy nie umiera” w “Homo bimbrownikus” możemy obserwować jego szybki pogrzeb.
Wcześniejsze trzy krótkie opowiadania poprzedzające opis wyjazdu do stolicy mają coś z dawnego uroku, który zachęcał do kupowania kolejnych przygód Wędrowycza.
Niestety to za mało, by płacić 33 złote za książę z nawet ciekawą zakładką i bohaterem, którego blask gdzieś się zapodział.
Andrzej Pilipiuk
Homo bimbrownikus
wydawnictwo Fabryka Słów
2009
Czyli będziemy kupować jeszcze taniej? Doskonała wiadomość dla wszystkich skner
Saturn rozszerza swoją ofertę o książki i wydawnictwa. Klienci
mogą wybierać spośród 3000 tytułów dostępnych w sklepie. Oferta książek ma stanowić poważną alternatywę dla największych graczy operujących na rynku
księgarskim.
Jako pierwsze zostało uruchomione specjalne kompaktowe stoisko w Saturnie w Poznaniu. Można na nim odnaleźć aż 3000 tytułów ułożonych w sposób ułatwiający orientację i łatwe dotarcie do poszukiwanych pozycji. Gdyby oferta ta okazała się dla kogoś niewystarczająca, może zamówić i odebrać w markecie dowolną pozycję spośród ponad 50 tysięcy dostępnych w ofercie przygotowanej we współpracy z Firmą Księgarską Jacek Olesiejuk.
Nowości wydawnicze polskie i światowe mają być dostępne w Saturnie w dniu premiery. „To odpowiedź na potrzeby klientów, głównie mieszkańców dużych miast, którzy oprócz nowinek technologicznych poszukują też płyt z muzyką i filmem, a także najnowszych książek” – mówi Hubert Karczewski, dyrektor Saturna w Poznaniu.
Takża oferta coraz popularniejszych audiobooków czyli nowoczesnych książek do słuchania będzie coraz większa i ma być stale poszerzana o nowości.
Kanon literatury będzie zawsze dostępny od ręki: powieści z kręgu sensacji, kryminału i fantastyki, dzieła noblistów i światowej sławy pisarzy. Ofertę uzupełnią poradniki, literatura faktu, książki o architekturze, sztuce, fotografii i albumy. Ciekawostką mają być wygodne wydania kieszonkowe książek poczytnych autorów w cenach od 9,90 zł do 14,90 zł. Do asortymentu dla dzieci wybrano m.in. książeczki, które dzięki specjalnemu formatowi, sztywnym stronom i miękkim okładkom z gąbki są przyjazne dla małych rączek. Młodzież znajdzie szeroki wybór atlasów i encyklopedii tematycznych, np. bestsellerową „Szkolną encyklopedię” czy „Ilustrowaną encyklopedię zwierząt”, „Atlas dinozaurów”, „Ilustrowany atlas dla dzieci”. Ofertę „edukacyjną” uzupełniają słowniki, np. „Pierwszy naukowy słownik angielsko-polski”, „Obrazkowy słownik angielsko-polski”, „Słownik angielsko-polski z ilustracjami”.
Na półkach sklepowych pojawią się książki m.in. takich wydawnictw jak: Arlekin, Parragon, Świat Książki, Znak, Akapit Press, Muza, Wydawnictwo Literackie, Kuryłowicz, Albatros, PiW, KDC, Prószyński, Drzewo Babel, Baobab.
„Jak przystało na Saturna, ceny są niższe niż powszechnie obowiązujące w sieciach handlowych. Przygotowaliśmy również szereg promocji, które z pewnością przypadną do gustu naszym klientom” – zapewnia Hubert Karczewski, dyrektor marketu Saturn w Poznaniu.
Pierwsza z czterech opowieści cyklu “Upiór Południa”, zapisków znad krawędzi świata związanych wspólnymi motywami upału i demonów autorstwa Mai Lidii Kossakowskiej.
Na upiorną kolekcję składają się: „Upiór Południa. Czerń, „Upiór Południa. Pamięć Umarłych, „Upiór Południa. Burzowe Kocię, „Upiór Południa. Czas mgieł.
What The Kids Are Eating of the Day: Ruled not good enough by America’s largest fast-food chains, the so-called “pink slime” — meat and meat by-products treated with ammonia — is still A-OK by U.S. Department of Agriculture standards.
McDonald’s, Burger King, and Taco Bell were all persuaded to stop using ammonia-treated meat after the practice of rinsing dog-grade meat with ammonia to wash away harmful bacteria was brought to the attention of consumers by celebrity chef Jamie Oliver.
“We’re taking a product that would be sold in its cheaper form for dogs,” said Oliver on his TV show Food Revolution. “After this process, we can give it to humans.”
But a USDA spokesman said there were no plans to stop using pink slime as part of the national school lunch program.
“The U.S. Food and Drug Administration as well as the Food Safety and Inspection Service considers ammonium hydroxide as ‘generally recognized as safe,’” said the spokesman, Aaron Lavallee. “FSIS reviewed the suitability of Beef Products Inc.’s use of ammonium hydroxide in order to assess its effectiveness in performing the intended technical purpose of use, at lowest level necessary, and to ensure that the product is not adulterated or misleading to consumers.”
However, since ammonia beef falls outside the jurisdiction of federal labeling requirements, parents have no way of knowing what exactly is being served to their kids.
ACTA jest bardzo dobre, popieram, i będę głosował za ACTA natychmiast, jak tylko pojawi się w parlamencie. Ci młodzi ludzie nic nie rozumieją. Demonstrują z symbolami Polski Podziemnej. Ludzie ginęli na gestapo, w Oświęcimiu ginęli pod tymi symbolami! Jeśli ktoś w takiej sprawie wynosi symbole Polski Podziemnej to jest idiotą i nie należy z nim w ogóle dyskutować