Najnowsza książka Marka Krajewskiego Erynie rozpoczyna nowy cykl kryminałów, w którym akcja przenosi się do przedwojennego Lwowa. Oficjalna premiera książki przypada na 20 maja.
Również 20 maja w sieci pojawi się elektroniczna wersja powieści Erynie.Będzie można ją nabyć nie tylko w największych polskich sklepach z eBookami ale również w wersji na iPada, za pośrednictwem darmowej aplikacji eGazety.pl, dostępnej w AppStore. Zarówno Erynie jak i Śmierć w Breslau w wersji elektronicznej będą kosztowały jedynie 27,90 zł.
“Erynie” Marka Krajewskiego miały być hitem. Prawda okazała się boleśniejsza.
Lwów, maj 1939 roku. W strasznych męczarniach ginie mały chłopiec. Wieść o rytualnym mordzie dokonanym przez Żydów obiega miasto. Wybucha panika. Czyje dziecko będzie następne? Całe miasto liczy na komisarza Edwarda Popielskiego. Jednak komisarz nie chce poprowadzić sprawy. Nie tym razem.
Marek Krajewski jak ryba w wodzie czuje się w motywach mitologicznych. Pomysł na wykorzystanie Erynii jest przedni i czytający kupuje go od razu. Również Lwów anno domini 1939 ma coś w sobie ciekawego. Opisane przez Krajewskiego uliczki i ludzie na długo zapadają w pamięć. Chciałoby się pomieszkać w tak magicznym mieście…
Niestety sama zbrodnia tak ciekawa i wciągająca nie jest. Męczarnie męczarniami, ale oprócz tego nic ciekawego. Popielski, który prowadzi śledztwo nie leżał obok Mocka z pierwszych opowieści Krajewskiego. Bezbarwny, nieprzyciągający i słaby glina snuje się po Lwowie wywołując bardziej współczucie niż podziw całego środowiska.
Nudności może wywoływać również narracja, którą snuje się jak flaczki z olejem. Nawet wspomniana mitologia i Lwów blednie przy tak niezaangażowanym słowie.
Szkoda, że Krajewski zrezygnował z Wrocławia. To było coś… “Erynie” to zemsta Wrocławia? Innej odpowiedzi nie ma…
Graham Masterton znany jako twórca horrorów jest też ciekawym pisarzem kryminalnym z nutką harlequina. Świadczy o tym “Błyskawica”.
Akcja tylko z pozoru jest prosta. Bradley Winger ginie na słonym jeziorze Utah podczas próby ustanawiania światowego rekordu prędkości jazdy samochodem. Ktoś prawdopodobnie umyślnie zanieczyścił paliwo w zbiorniku pojazdu. Syn Bradleya, Craig, początkowo pragnie jedynie rozwiązać zagadkę śmierci ojca, ale zaraża się jego obsesją szybkości. Choć nie jest zawodowym kierowcą, decyduje sie pobić rekord i przekroczyć barierę tysiąca stu kilometrów na godzinę.
Masterton jako pisarz takich powieści? A jednak stało się, choć trzeba przyznać, że pisarz wychodzi ponad ramy gatunku, który sam sobie narzuca. Wątek kryminalny prowadzony jest poprawnie, choć główny sprawca wszelkiego zła bardziej przypomina postać rodem z dobrego horroru. Wątek miłosny dodaje akcji nutki dekadencji, co rusz atakując wyobraźnię ostrymi scenami erotycznymi.
Gdzieś w tym wszystkim jest chęć bicia rekordu prędkości. “Błyskawica” wywołuje (nie)zdrowie chęci bicia rekordów nawet u ludzi, którzy nie interesują się tym na co dzień. Właśnie w odniesieniu do tej sytuacji widać dobrą warstwę psychologiczną, jaką stworzył Masterton. Postaci są krwiste i unerwione tak, że czytanie pochłania nas bez reszty.
Dobra książka w wykonaniu Mastertona. Czekam jednak na jego opowieści grozy – takie powieści pasują do niego tylko od święta.
Wojciech Burszta i Mariusz Czubaj w “Krwawej setce” ciekawie przedstawiają historię tak zwanego kryminału.Robią to z najwyższą pieczołowitością, której pozazdrościć może im każdy badacz literatury
Z wyborem czasami nie można się zgadzać. Opisywanie Mankella na końcu książki jest rzeczą niegodną, bo przeciez autor to niezwykły. Umieszczanie obok niego Browna (w połączeniu z Eco) również powoduje u mnie burzę hormonów, która aż prosi, by autorom obić buźkę. Reszta jest już lepsza, co oszczędza mi wyjazdu do Warszawy.
E. A. Poe na początku, Doyle ze swoim Sherlockiem – to tylko niektórzy autorzy, jakich możemy poznać dzięki duetowi badaczy. Są nazwiska, które w Polsce nie zagościły do roku 2007, ale też takie, które nie wyszły poza określony krąg odbiorców. Tu jednak potwierdza się teza o uniwersalności kryminału. Bez względu na to, gdzie się dzieje, przemawia do Afrykańczyka/Japończyka czy Polaka.
Całą pracę wieńczą szkice o historii i przemianach literatury kryminalnej, zestawienia prezentujące zdobywców najbardziej prestiżowych nagród przyznawanych w tej dziedzinie oraz rozmowy z wybitnymi pisarzami (m.in. H. Mankellem, F. Forsythem, B. Akuninem) o ich warsztacie twórczym. Prawdziwa gratka dla fanów tego gatunku, bo tak zebranych wywiadów również próżno szukać na księgarskich półkach.
Ciekawa praca – szkoda, że wymagająca już aktualizacji – temat kryminału jest jak rzeka. Nie dość, że płynie, to jeszcze ciągle się rozszerza i dostaje nowych odgałęzień. Polecam.
Wojciech Burszta Mariusz Czubaj
“Krwawa setka”
Muza
2007
Tegorocznym laureatem Nagrody Wielkiego Kalibru dla najlepszej polskiej powieści kryminalnej lub sensacyjnej wydanej w 2008 roku została powieść „21:37” Mariusza Czubaja (W.A.B.)
O książce:
21:37 rozpoczyna cykl powieści kryminalnych Mariusza Czubaja Polski psychopata z komisarzem Rudolfem Heinzem w roli głównej. Rudi zbliża się do pięćdziesiątki. Lubi kuchnię śląską, cierpi na reumatologiczne zapalenie stawów, a w wolnych chwilach słucha Johna Lee Hookera oraz Steviego Ray Vaughana i gra na gitarze rockowe standardy.
Wychowuje dorastającego syna, z którym coraz bardziej traci kontakt. Przede wszystkim zaś jest „samotnym łowcą tropiącym dzikie, unikatowe sztuki w rodzaju seryjnych morderców”, czyli najlepszym w kraju profilerem. Typuje sprawców najbardziej brutalnych i tajemniczych przestępstw.
Wiosną 2007 Rudolf Heinz dołącza do specjalnej grupy operacyjnej, która ma wyjaśnić sprawę makabrycznego morderstwa. W pobliżu warszawskiego Centrum Olimpijskiego znaleziono ciała dwóch młodych mężczyzn. Morderca najwidoczniej postanowił zabawić się z policją i pozostawił dodatkowe wskazówki. Co oznaczają różowe trójkąty namalowane szminką na torbach foliowych, którymi owinięto głowy ofiar, i liczby: 21 i 37? Policja podejrzewa, że zbrodnia może mieć charakter rytualny. Okazuje się, że ofiary były studentami seminarium duchownego, do którego prowadzi jeden z tropów. Komisarz Heinz podejmuje ryzykowną, intelektualną grę z mordercą. Czy „samotny łowca” wpadnie na właściwy ślad? I czy odnajdzie wspólny język z policjantami z Warszawy: Karloffem i „Czarną Wiedźmą”?
Śledztwo Heinzowi utrudniają traumatyczne doświadczenia z przeszłości oraz to, że na Śląsku – a więc jego macierzystym terenie – zaczyna grasować morderca kobiet.
Klasyczny kryminał osadzony w polskich, bardzo współczesnych realiach. Napisany z mistrzowską precyzją i antropologiczną wyobraźnią. A komisarz Heinz – niczym inspektor Maigret Simenona – nie spocznie, póki nie wyjaśni każdej, najbardziej nawet demonicznej zagadki.
Władza, seks i duże pieniądze. Frank Tallis łączy to wszystko w “Zgubnych kłamstwach”.
Wiedeń, rok 1903. W laboratorium chemicznym szkoły wojskowej znaleziono zwłoki jednego z kadetów. Autopsja wykazuje śmierć naturalną, ale prowadzący dochodzenie inspektor Rheinhardt zwraca uwagę na rany zadane brzytwą. Podejrzenie pada na grupę kadetów oddających się sadystycznym zabawom. Gdy okazuje się, że zmarły chłopiec był częstym gościem żony wicedyrektora szkoły, nasuwają się również inne motywy. Policja zwraca się o pomoc do dr. Maksa Liebermanna.
“Zgubne kłamstwa” są trzecią częścią cyklu, w której główne skrzypce gra Maks Liebermann. Miłośnik Freuda umie rozwikłać każdą zagadkę. Nie dziwi więc, że i tym razem udaje mu się dojść do prawdy. Przy okazji widać, jak zawód autora (jest psychologiem klinicznym) generuje wiele wątków i zdań w powieści. Miłośnicy tej dziedziny nauki nie powinni być zawiedzeni – odniesień jest aż nadto.
Podążamy ścieżkami Wiednia – miasta, w którego zaułkach najlepiej czują się wszelkiego rodzaju kryminalne zagadki. Tallis nie zanudza szczegółami – dając jednocześnie możliwość wypełniania miejsc akcji zgodnie z wolą każdego czytelnika.
Dobrze napisana powieść, w której tle widzimy Wiedeń z okresu największego rozkwitu musi podobać się każdemu. Autor pracuje obecnie nad koleją powieścią z cyklu przygód Liebermanna, na które z pewnością warto czekać.
Frank Tallis
“Zgubne kłamstwa”
wydawnictwo Publicat
2009
Trwa świetna passa Henninga Mankella, a jego zeszłoroczny kryminał Chińczyk stał się międzynarodowym wydarzeniem. Na początku 2010 roku ukaże się w USA, Wielkiej Brytanii i Kanadzie. Polska premiera już w listopadzie 2009 roku!
Mankell w swoich kryminałach nie ogranicza się do anatomii zbrodni; zabiera również głos w dyskusjach na tematy polityczne i społeczne. Taka też jest problematyka jego powieści Chińczyk, która odważnie podejmuje zagadnienie rozwoju i ekspansji światowego mocarstwa. Prawa do przekładu Chińczyka zakupiło kilkunastu wydawców z całego świata.
W styczniu 2006 roku w odludnej wiosce zostaje brutalnie zamordowanych kilkanaście osób, w Szwecji wybucha medialna gorączka, a dochodzenie w zagadkowej sprawie nie prowadzi do jej wyjaśnienia.
Tymczasem Birgitta Roslin, doświadczony sędzia, odkrywa, że jest spokrewniona z dwiema ofiarami i rozpoczyna prywatne śledztwo. Niebawem wpada na trop Chińczyka, który może być odpowiedzialny za masakrę. Ten ślad prowadzi do stolicy Chin i Birgitta wybiera się na wycieczkę do Pekinu. Szukając mordercy, poznaje rodzeństwo, które symbolizuje wewnętrzne rozdarcie tego kraju: komunistkę Hong Qui, która sprawuje nad cudzoziemką dyskretną opiekę, i jej brata Ya Ru, reprezentującego frakcję „kapitalistyczną”.
Rozgrywki polityczne w Chinach nieoczekiwanie splotą się z wydarzeniami w szwedzkiej wiosce… Birgitta Roslin chce rozwiązać zagadkę masakry, choć sama znajdzie się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
Ta bardzo ważna książka w przekonujący sposób opisuje sytuację świata dziś i jutro, z Chinami w jego centrum.
„Ystads Allehanda”
Fantastyczna książka. Jak dotąd, najlepsza w tym roku. Bez względu na to, czy czytana jako kryminał, thriller, powieść czy komentarz do dzisiejszego świata […], jest fascynująca.
„Kulturspeilet”
Henning Mankell jest bardzo zręcznym i fachowym pisarzem, który wykorzystuje ramy gatunku do wyższych celów, nie nużąc przy tym […]. Powieść czyta się wyjątkowo dobrze i trudno ją odłożyć […]. Prawdopodobnie najlepsza książka od Psów z Rygi.
„Politiken”
Język Mankella jest bardzo obrazowy. Ta powieść jest najlepszym thrillerem od piętnastu lat.
Klimat świąteczny sprzyja tego typu opowieściom, więc Panie i Panowie – przed Państwem “Utracona”.
Kto mógłby dopuścić się tak bestialskiej zbrodni? I co sprowadziło Hinduskę do tej zapomnianej przez wszystkich norweskiej wioski? Zakrwawione sari to jeden z niewielu czytelnych śladów zabójstwa, które wstrząsnęło krajem. Policja gubi się w prowadzeniu sprawy, bo ustalane przez nią fakty nie łączą się w spójną całość. Indie i Norwegia – co może je łączyć? Okazuje się, że wiele, lecz Gundar Jorman – jedyna osoba znająca prawdę czuwa przy łóżku siostry, która w ważnym momencie uległa tragicznemu wypadkowi.
Karin Fossum nie bez przyczyny dostała tyle nagród (vide o autorce). Nie bez przyczyny wydawnictwu Znak dobrze się wydaje – czytaj – mają nosa do książek.
Utracona to nowy przykład dobrej literatury skandynawskiej, która w Polsce mus dobrze się sprzedawać. Ciekawie napisana, bez zbędnych ozdobników, oszczędna w opisie – daje esencję prawdziwego kryminału, który każdy miłośnik tego gatunku chciałby czytać na codzień.
Karin Fossum nie jest mistrzynią zbrodni – samo w sobie morderstwo hinduski nie jest wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. Jednakże psychologia świadków, policji oraz samego mordercy (który mistrzowsko zostaje zdemaskowany w dialogu finałowym) zasługuje na uznanie. Język – chociaż oszczędny – zdradza więcej niż powinien (jeśli dobrze wypełnimy sobie miejsca niedookreślenia).
Miejmy nadzieję, że takich sekretnych powieści Fossum będzie więcej, czego wydawnictwu i sobie życzę.
Karin Fossum
Utracona
wydawnictwo Znak
2008
O autorce:
Karin Fossum powraca z kolejną znakomitą powieścią. To właśnie za tę książkę autorka została w 2008 roku uhonorowana prestiżową Los Angeles Times Book Prize. Jurorzy docenili pisarski kunszt autorki oraz precyzję, z jaką kreśli psychologiczne portrety bohaterów. Bo Utracona to powieść wyjątkowa. Używając stylistyki kryminału, Fossum kreśli poruszającą historię odnalezionej miłości, którą niszczy brutalna zbrodnia. Zbrodnia tak okrutna, że nie można znaleźć dla niej wyjaśnienia. Nikt nie zatęskni za zamordowaną, z wyjątkiem jednego człowieka, który byłby gotowy oddać za nią życie.
Choć mogłoby się wydawać, że słowa wydawcy: Elitarny sport, piękne kobiety i brutalna zbrodnia zapowiadają bardziej krwawy Harlequin – na szczęście mamy do czynienia z w miarę ciekawym kryminałem.
Elena WEstes, detektyw znana z innych powieści pisarki wkracza do akcji, rozgrywającej się tym razem w bogatym środowisku socjety Palm Beach. Milionerzy, gracze polo, drogie samochody i piękne kobiety, a wśród nich Irena Markowa, której zmasakrowane ciało Elena znajduje porzucone nad brzegiem kanału.
Zamiast zajmować się tym, co kocha najbardziej – końmi – była policjantka musi mierzyć się z rosyjską mafią, sekretnym Klubem alibi, ale przede wszystkim z własną przeszłością. Kiedy na scenie pojawia się były narzeczony Eleny, który staje się głównym podejrzanym w sprawie morderstwa Iryny, sprawy się komplikują do granic możliwości.
Alibi jest lekkie w swojej formie, co ułatwia dość szybką lekturę. Nie jest nudne – ba – sam pomysł ciekawie wymyślonego morderstwa, w którym pojawiają się poszlaki oraz mocne albi może się podobać. Tami Hoag pisze zgrabnie i choć znana czytelnikom przede wszystkim jako autorka romansów, sprawdza się w miarę jako twórczyni kryminalnych zagadek.
Specyficzny klimat opowieści, w którym miejsca niedookreślenia wypełnimy obrazami z Dynastii czy Mody na Sukces (bo inaczej się nie da ) powinien od razu odrzucać. Tu jednak znowu doskonałe tłumaczenie i zgrabność opowieści, która nie rozbija się na części pierwsze bierze górę i z pewnością dojdziemy do końca.
Można przeczytać.
Tami Hoag
Alibi
wydawnictwo Publicat
wrzesień 2009
Sanok, koniec XIX wieku. Kraniec cywilizowanego świata. Odkąd pod murami klasztoru znaleziono rozszarpane ciało rajcy miejskiego, ludność miasteczka żyje w ciągłym strachu. Mnożą się opowieści o bestii, którą nocą wychodzi z lasu, aby zabijać.
Dwudziestosiedmioletni Borys pracuje jako nauczyciel córki miejscowego lekarza. Przypadkiem trafią na sekcję zwłok ofiary: na jej ciele są ślady kłów, ale także… ludzkich dłoni. Dochodzenie prowadzi austriacki komisarz policji, sprawą interesuje się również dziennikarz lokalnej gazety. Czy na trop mordercy naprowadzą wizje, które Borys miewa od dzieciństwa? A może z zabójstwem ma coś wspólnego tajemnicza kobieta, która zamieszkała u miejscowej prostytutki?
Złoty wilk to połączenie powieści kryminalnej retro i mrocznego thrillera, bezbłędnie skonstruowane i trzymające w napięciu. Mistrz opowieści, a zarazem mieszkaniec Sanoka i znawca jego historii zabiera czytelników w fascynującą i wiarygodną wędrówkę po ulicach i zaułkach miasteczka sprzed stu lat.
Złoty wilk
Bartłomiej Rychert
wydawnictwo W.A.B
2009
Monk z przerażeniem słyszy, że w San Francisco panuje epidemia błękitnej grypy. Nie wie, co oznacza określenie “błękitna grypa” – ale brzmi to potwornie. Kapitan Stottlemeyer wyjaśnia mu, że tak naprawdę nie chodzi wcale o wirus choroby.
Po prostu policjanci w mieście postanowili gremialnie “chorować”, dopóki miasto nie zgodzi się na podwyżkę płac. Konflikt płacowy niespodziewanie umożliwia Monkowi powrót do służby w policji. Oznacza to jednak, że Monk zostanie łamistrajkiem, co wcale mu się nie podoba…
Monk znowu dostaje odznakę policyjną i kilku detektywów, którymi ma dowodzić. Niestety, niektórzy z członków tej grupy nadają się bardziej do kliniki psychiatrycznej. Muszą jednak połączyć siły, by ująć zabójcę wróżki, rozwikłać zagadkę serii napaści ze skutkiem śmiertelnym, a przede wszystkim… posprzątać swoje biurka.
Kiedy Chmielewska przystępowała do pisania „Całego zdania nieboszczyka”, miała w dorobku już trzy książki: „Klin”, „Wszyscy jesteśmy podejrzani”, „Krokodyl z kraju Karoliny”. Sam pomysł na powieść zrodził się w Danii w 1969 r., gdzie pierwszy raz w życiu, jedyny zresztą, zdarzyło się autorce stworzyć coś, co dałoby się nazwać konspektem książki.
„Nieboszczyk…” ukazał się w niebotycznym wówczas nakładzie stu dwudziestu tysięcy egzemplarzy. Przełamanie obowiązujących wówczas przedziwnych administracyjnych barier nakładowych, autorka uznała za własny, prywatny sukces. Zwłaszcza, że cały nakład „Nieboszczyka…” do tego stopnia wykupiono, że nawet ona nie otrzymała osobistego egzemplarza.
Gdy w spokojnym miasteczku Fjällbaka na zachodnim wybrzeżu Szwecji zostaje znaleziona martwa Alexandra Wijkner, wszystko wskazuje na to, że popełniła samobójstwo. Matka kobiety ma jednak wątpliwości i prosi przyjaciółkę córki z dzieciństwa, pisarkę Erikę Falck żeby przyjrzała się tej tragedii. Erika, która powróciła w rodzinne strony by poukładać własne sprawy, wspólnie z Patrikiem Hedströmem, kolegą z młodzieńczych lat, a obecnie policjantem, próbują rozwikłać sprawę. Wkrótce zaczynają podejrzewać, że śmierć Alex ma związek z mroczną tajemnicą z przeszłości.
Księżniczka z lodu – i kolejne części sagi, stały się olbrzymim sukcesem czytelniczym w całej Europie. Książki te nie ograniczają się jedynie do intrygi kryminalnej, ale są to także doskonałe powieści obyczajowe ze znakomicie oddanym klimatem współczesnej szwedzkiej prowincji, interesująco nakreślonymi, wiarygodnymi bohaterami oraz konsekwentnie prowadzonym wątkiem historii rodzinnej.
Cykl zapoczątkowany przez Księżniczkę sprzedał się już w łącznym nakładzie prawie trzech milionów egzemplarzy w tłumaczeniach m.in. na niemiecki, francuski, angielski i hiszpański.
Do policji w Göteborgu nadchodzą co jakiś czas zgłoszenia, że nieznajomy mężczyzna zaczepia małe dzieci i proponując słodycze, zwabia je do samochodu. Ponieważ nie dochodzi do przestępstwa, zgłoszenia są ignorowane. Jednak pewnego dnia z placu zabaw zostaje porwany czteroletni chłopczyk.
Kiedy się odnajduje, przerażony i mocno poturbowany, wiele wskazuje na to, że wykorzystano go seksualnie. Komisarz Erik Winter, który prowadzi śledztwo w sprawie serii brutalnych napaści na młodych mężczyzn, zaczyna podejrzewać, że między obiema sprawami istnieje związek. Tuż przed Wigilią Bożego Narodzenia porwane zostaje kolejne dziecko. Tym razem przepada bez wieści. Okres świąteczny zmienia się w prawdziwy koszmar dla komisarza, który wie, że musi działać błyskawicznie, by zapobiec straszliwej tragedii. Powieść Niebo to miejsce na ziemi została uznana przez Svenska Deckarakademi za najlepszy szwedzki kryminał roku 2001.
What The Kids Are Eating of the Day: Ruled not good enough by America’s largest fast-food chains, the so-called “pink slime” — meat and meat by-products treated with ammonia — is still A-OK by U.S. Department of Agriculture standards.
McDonald’s, Burger King, and Taco Bell were all persuaded to stop using ammonia-treated meat after the practice of rinsing dog-grade meat with ammonia to wash away harmful bacteria was brought to the attention of consumers by celebrity chef Jamie Oliver.
“We’re taking a product that would be sold in its cheaper form for dogs,” said Oliver on his TV show Food Revolution. “After this process, we can give it to humans.”
But a USDA spokesman said there were no plans to stop using pink slime as part of the national school lunch program.
“The U.S. Food and Drug Administration as well as the Food Safety and Inspection Service considers ammonium hydroxide as ‘generally recognized as safe,’” said the spokesman, Aaron Lavallee. “FSIS reviewed the suitability of Beef Products Inc.’s use of ammonium hydroxide in order to assess its effectiveness in performing the intended technical purpose of use, at lowest level necessary, and to ensure that the product is not adulterated or misleading to consumers.”
However, since ammonia beef falls outside the jurisdiction of federal labeling requirements, parents have no way of knowing what exactly is being served to their kids.
ACTA jest bardzo dobre, popieram, i będę głosował za ACTA natychmiast, jak tylko pojawi się w parlamencie. Ci młodzi ludzie nic nie rozumieją. Demonstrują z symbolami Polski Podziemnej. Ludzie ginęli na gestapo, w Oświęcimiu ginęli pod tymi symbolami! Jeśli ktoś w takiej sprawie wynosi symbole Polski Podziemnej to jest idiotą i nie należy z nim w ogóle dyskutować