Posted: February 3rd, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: książka, mikołaj grynberg, świat książki | No Comments »
Autor “Ocalonych z XX wieku”, Mikołaj Grynberg, z wykształcenia psycholog, od dwudziestu lat zajmuje się fotografią, a od niedawna – autorskimi projektami, w których za pomocą fotografii i tekstu opisuje ludzkie losy wplecione w wielką historię.

Jest autorem książki “Auschwitz. Co ja tu robię?”, która ukazała się w 2010 roku nakładem wydawnictwa Muzeum Auschwitz-Birkenau. Jego najnowsza książka – “Ocaleni z XX wieku” pokazuje nam świadectwa osób, które zagładę przeżyły. Świadectwa, których już nic (?) nie zniszczy.
Zbiór rozmów, jakie przeprowadził autor w 2010 roku w Izraelu zaczyna się od państwa Maimon. Opowieści zaczynającej się smutno, jednak ze szczęśliwym zakończeniem. Opowieści, która zawiera wątki osobiste jak i te bardziej powszechne – o stosunkach pomiędzy Żydami a Polakami oraz Niemcami, o polityce, zdrowiu i pamięci.
Każda z rozmów jest inna – bo przecież nikt nie jest taki sam. Grynberg potrafi w rozmówcy zasiać klimat do zwierzeń/opowieści/odpowiedzi. Nie oszukujmy się – nie jest łatwo po latach wrócić do tak trudnych opowieści.
Pięknie są te rozmowy, bo “przesłuchujący” nie przeszkadza w narracji bohaterów. Plus jeszcze zdjęcie dokumentujące świadków historii – najtragiczniejszej, jaką przyszło oglądać ludziom.
Świetna rzecz.
Mikołaj Grynberg, “Ocaleni z XX wieku”, Świat Książki, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: February 3rd, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: książka, świat książki, tańczący z lwami, tony fitzjohn | No Comments »
Wszyscy fascynowali się Costnerem i jego “tańcem” z wilkami. Tony Fitzjohn to jednak inny poziom – on tańczył z … lwami.

„Zabawne, że kiedy lew dopada człowieka, nie rozrywa go na strzępy” – pisze na początku książki. Trudno o lepsze zdanie inicjujące wspaniałą opowieść o miłości i niepewności. O dzikiej naturze i “cywilizowanym” człowieku. Tony do Afryki przypłynął z Anglii jako buntownik, który nie miał tam szans na normalne życie. Dopiero poznanie Georga pozwoliło mu rozwinąć skrzydła i poznać swoją prawdziwą pasję – przyrodę.
Uczy się więc nasz bohater postępowania z jednymi z najbardziej niebezpiecznych zwierząt na świecie. Wszak lew to duży, mięsożerny ssak lądowy z rodziny kotowatych, drugi po tygrysie – co do wielkości – wśród czterech ryczących wielkich kotów. A i Tony miał z nimi wiele przygód.
Książka to niesamowita opowieść o Afryce, jakiej nie znamy. Ten klimat, roślinność i ludzie są nie do skopiowania z żadnej innej części świata. Styl życia i problemy fascynują a jednocześnie przerażają. Wszak to przez biurokrację Tony musiał porzucić lwy i chronić mniej groźnych przedstawicieli fauny Afryki.
Autor pisze ciekawie, choć czasem na tendencje do przynudzania nas szczegółami ze swojego bardzo osobistego życia. To jednak zrekompensowane jest przez zdjęcia, które na zawsze zatrzymają czytelnika w klimacie Czarnego Lądu.
Tony Fitzjohn, “Tańczący z lwami. Moja afrykańska przygoda”, Świat Książki, Warszawa 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: February 3rd, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: jerzy nowosielski, książka, książki, sztuka po koncu swiata | No Comments »
Wywiady, jakich udzielił Jerzy Nowosielski mówią o nim więcej niż jakakolwiek uczona biografia zawierająca nawet najmniejszy szczegół z życia tego wybitnego artysty.

Niepowtarzalny styl Jerzego Nowosielskiego charakteryzuje się stosowaniem płaskiego układu barwnych plam obwiedzionych czystą linią konturu i syntetyzującym widzeniem codzienności. Nowosielski jest autorem licznych polichromii w kościołach i nie tylko. Prace artysty znajdują się w licznych zbiorach muzealnych w Polsce i w kolekcjach prywatnych (USA, Kanada, Francja, Niemcy). W
Potężne dzieło każe nam zastanowić się już na wstępie, czy Nowosielski był bardziej malarzem czy pisarzem? A może jednym i drugim? Wszak widać, że jego erudycja pozwala mu opisywać namalowane lepiej niż rzeszom krytyków sztuki, jakich przyszło mi w moim miarę młodym życiu czytać.
Nowosielski opowiada o sobie, ale także o innych. Czytamy więc o jego sakralizacji sztuki (a właściwie sacrum), o początkach bycia artystą i nieudanych pierwszych próbach tworzenia. Nowosielski stara się powiedzieć wiele na temat tworzenia swoich ikon – ich magii i prostoty.
Podzielona na 10 części książka pokazuje Nowosielskiego w pigułce. Ten, kto nigdy nie spotkał się z twórczością autora może w taki właśnie sposób zacząć jego odkrywanie. I wracać do niego – nie raz…
Jerzy Nowosielski, “Sztuka po końcu świata”, ZNAK, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: February 3rd, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: Kaui Hart Hemmings, książka, spadkobiercy, znak | No Comments »
Ekranizacja bestsellerowej powieści Kaui Hart Hemmings robi wrażenie – pewnie głównie ze względu na Georga Clooney’a. Sama jednak książka jest o niebo lepsza.

“Spadkobiercy” opowiadają o rodzinie Matta Kinga, spadkobiercy wielkiej fortuny na Hawajach. Kiedy po wypadku jego żona zapada w śpiączkę, musi nagle zająć się wychowaniem swoich córek. A nie jest to dla faceta sprawa łatwa – szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że dziewczyny są w dość trudnym wieku. Jedna z nich żąda więcej wolności. Młodsza chce ją naśladować. Wynikające z tego nieporozumienia i niejasności piętrzą się – by w końcu eksplodować wraz z kolejną nieciekawą wiadomością.
Matt dowiaduje się bowiem, że żona miała kochanka. Miłość swojego życia, z którą czuła, że byt ma smak. Facet znajdujący się w takiej sytuacji ma bardzo ciężko.
Razem więc z Mattem przeżywam jego problemy nie zazdroszcząc mu ani przez chwilę. Choć nie można się oprzeć wrażeniu, że te problemy bledną gdzieś w natłoku hawajskiego klimatu. Piękne to miejsce do rozgrywania perypetii śmiesznych jak i tych trochę mniej ciekawych.
Choć fikcja miesza się z faktami można się w Hawajach zakochać. Mocna rzecz. Przeczytać zamiast oglądać film – najlepszą decyzją na panujące w Polsce mrozy.
Kaui Hart Hemmings, “Spadkobiercy”, Znak, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: February 2nd, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: books, czytelnia, farsa pani heni, książka, książki, wydawnictwo mg | No Comments »
Maria Rodziewiczówna już za swojego życia biła pisarzy i pisarki na głowę – jeśli idzie o ilość sprzedanych egzemplarzy swoich utwórów. Dzisiaj również cieszy się niemałym zainteresowaniem – tak więc z radością przyjąłem do wiadomości, że wydawnictwo MG wznowiło jej”Farsę pani Heni”.

Urodzona na Żmudzi większość swojego życia spędziła w majątku Gruszowa na Polesiu. Patriotką była z prawdziwego zdarzenia – do końca broniła swego kawałka ziemi, swojej ojcowizny. To też pewnie było przyczyną mocy jej prozy, która wlewała w czytelnika siłę pozytywistycznego programu. Zresztą wielokrotnie wspominała o chęci wybudzenia Polaków z marazmu.
Rodziewiczówna w swojej twórczości pielęgnowała także mocny motyw powieści emancypacyjnej. Kobiety wyzwolone, które robią karierę to jej konik. Żadna autorka (i autor) do dzisiaj nie pokazał tak mocnych chrakterów jak właśnie ona.
Weźmy na przykład “Farsę pani Heni”. Zbudowana jest według klasycznego schematu, w którym kobieta chcąca zyskać sławę kieruje się w swym działaniu szlachetną ideą pokonuje wszelkie przeszkody, by w końcu uzyskać zasłużoną nagrodę.
Młoda śpiewaczka – Henia, by rozpocząć wymarzoną karierę, wyrwać się spod kurateli stryja . Wolność Heni Dobrzyńskiej może zapewnić tylko mąż, ale taki, który małżeństwo potraktuje równie fikcyjnie, jak i ona. Fortel się udaje i dziewczyna rusza w pogoni za sławą. Problem pojawia się w chwili, gdy formalny mąż, Tytus Chojecki, który stał się w międzyczasie poważnym magnatem, dochodzi do wniosku, że przyszedł czas, by założyć rodzinę.
Co urzeka w tej prostej opowieści? Przede wszystkim to, że osadzona jest ona w realiach ówczesnej Rzeczypospolitej. Każdy szczegół pokazuje nam piękno tamtego czasu, który przez wielu badaczy nie jest przedstawiany tak różowo. Rodziewiczówna umie w tej prostej opowieści wskrzesić bajkę, coś na pozór opowieści o biednej dziewczynce, która zostaję księżniczką. Zresztą jej bohaterowie to duże dzieci – nie do końca związane z otaczającą ich rzeczywistością.
Poczucie humoru, urok pejzaży pokazywanych przez autorkę oraz zapach tamtej Polski to idealna mieszanka na tak duże mrozy. Niech żyją Kresy – niech żyje Rodziewiczówna!
Maria Rodziewiczówna, “Farsa pani Heni”, wydawnictwo MG, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 29th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: agnieszka wróbel, asertywność na co dzień, edgar, książka, książki, samo sedno | No Comments »
Wydawnictwo Edgar – znane do tej pory z porządnych opracowań językowych – wypuściło na rynek serię książek o charakterze poradnikowym. Jedną z nich jest “Asertywność na co dzień” Agnieszki Wróbel – pedagoga, psychoterapeuty i trenera asertywności.

Czym w ogóle jest tytułowa asertywność? Czy definicja wyjaśni choć część tego pojęcia? Asertywność – według wszelkich podręczników – to umiejętność wyrażania własnego zdania, elastyczności zachowania, przyjmowania krytyki, ocen i pochwał. Niewątpliwie w parze z asertywnością idzie empatia. Człowiek asertywny potrafi spojrzeć z perspektywy innych na rzeczywistość. Potrafi też nauczyć ich swojego spojrzenia na świat – tak, by nikt nie był pokrzywdzony.
Łatwo być asertywnym? Zdania są podzielone. Autorka książki nie obiecuje nam, że już po paru stronach będziemy narzucać swoje zdanie innym bez kłótni i gniewu. Asertowności uczymy się krok po kroku – w dobrze skonstruowanym kursie Agnieszki Wróbel.
Najpierw więc uczymy się wyznaczać granice i szanować terytorium innych. Potem autorka pokazuje nam, że odmawiać można bez poczucia winy, by w końcu pokazać nam jak wyrażać swoje emocje, myśli i oczekiwania.
Wszystko to podane jest w ciekawej formie edytorskiej, która wyróżniła rzeczy warte zapamiętania.
Ciekawa rzecz. Polecam.
Agnieszka Wróbel, “Asertywność na co dzień”, wydawnictwo Edgar, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 27th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: book, książka, książki, martin e.p. seligman, media rodzina, myslenie, pozytywne | No Comments »
Autor “Optymizmu można się nauczyć” wkracza w rok 2012 książką “Pełnia życia”. To, podobnie jak inne jego książki, poradnik pokazujący proste i skuteczne sposoby, jak wydobyć się z pesymizmu, porzucić negatywne myślenie i udoskonalić własne życie. W oparciu o psychologię.

Według wydawcy autor wystąpił on do psychologów z apelem, aby swój tradycyjny cel walkę z cierpieniem uzupełnili o cel nowy: badanie tego, co nadaje życiu głębszy sens oraz tworzenie warunków, które pozwolą osiągać życiowy dobrostan. Ta książka też jest o tym i powinna sprawić, że życie tych, którzy zastosują się do jej zaleceń, stanie się lepsze.
Autor unika mówienia, że tylko pozytywne myślenie da nam wszystko, czego zapragniemy. Uprawiając naukę skupia się na rzeczach, które mogą pomóc nam w lepszych relacjach z otoczeniem. By jednak tak się stało, należy wykonać odpowiedni wysiłek.
Dlaczego niektórzy są szczęśliwi nie mając niczego, a inni posiadając dużo chodzą z nosem na kwintę? Czemu Stephen King sprzedaje miliony egzemplarzy swoich książek na świecie, a Bentley Little znany jest tylko w Stanach Zjednoczonych? Dlaczego Kowalczyk wygrywa, a Norweżki nie?
Na szczęście według Seligmana składa się wiele czynników – wiedza, siła, sprawność , etc. Najważniejsza jest jednak pozytywna energia rozumiana jako uśmiech od rana, brak kłótni i lekko optymistyczne spojrzenie na życie. Tak w skrócie można przedstawić jego psychologię pozytywną, która zaraża wiernych czytelników.
Przyznać trzeba, że pomimo potężnej dawki naukowej mowy da się z książki wyrwać coś dla siebie. Zachęcam i czekam na wznowienie innych pozycji autora.
Martin E.P. Seligmann, “Pełnia życia”, Media Rodzina, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 26th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: książka, media rodzina, recenzja, uwaga budowa | No Comments »
Tato, a jak buduje się domy? – pewnie zapyta za lat parę mój syn. Jak filolog muszę więc już teraz chłonąć podstawy wiedzy architektonicznej zaczynając od czegoś lekkiego acz wartościowego. Na pierwszy ogień “Uwaga, budowa!”.

Jak informuje wydawca (Media Rodzina) ta książka to polskie tłumaczenie niemieckiego hitu z 2009 Wydawnictwa Brockhaus. W 2010 roku książka została nominowana do prestiżowej nagrody Deutscher Jugendliteratur Preis oraz zdobyła liczne wyróżnienia wydawnicze.
Czytając tę opowieść Marka, który krok po kroku wyjaśnia nam niuanse związane z budową domu czuję się lepiej. Tajna wiedza architektoniczna i murarska stoi teraz otworem przed małym i dużym poszukiwaczem wiedzy praktycznej.
Chcesz wiedzieć jak powstaje piwnica? Dlaczego trzeba dobrze przygotować plac budowy? Które podłogi będą najlepsze do twojego pokoju? Te i inne pytania znajdują odpowiedź w książce. Całość uzupełniają rysunki pokazujące każdy szczegół nowego domu narratora.
Podróż poprzez etapy budowy z Markiem i grupą fachowców jest przyjemna choć czasem głupio, że taki mały chłopiec tłumaczy dorosłym czytelnikom rzeczy, wydawać by się mogło, podstawowe jeśli chodzi o budowę domu. Nie na wszystkim jednak można się znać. Warto jednak pamiętać, że płaski dach jest dobry, bo można go wykorzystać na ogródek w centrum miasta.
Czasem myślę, że “Uwaga, budowa!” mogłaby być pierwszym podręcznikiem dla budowlańca. Książka z dużą dawką wiedzy. Warto!
Rolf Toyka, Ferenc B. Regos, Heike Ossenkop, “Uwaga, budowa!”, Media Rodzina, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 26th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: dwa serca anioła, książka, paweł pawlak, recenzja, serce, wojciech widłak | No Comments »
Dracula wołają na Romka jego znajomi z podwórka. Syn pyta: dlaczego? Przecież główny bohater książki “Dwa serca anioła” krwi nie pije ani nie kocha spać w dzień.

Romek jest chory. Gdy miał sześć lat, znalazł się w szpitalu i usłyszał, że ma ubytek w przegrodzie międzykomorowej. Bardzo poważna wada musi być operowana. Niestety – opowieść nie przynosi wielkich nadziei – operacja jest droga i nie do końca wiadomo, czy ktokolwiek się jej podejmie.
Pewnego dnia spotyka tajemniczego pana Felicjana, z którym, pomimo różnicy wieku znajduje wspólny język. Bliska znajomość pozwala obydwojgu inaczej spojrzeć na pewne sprawy i ułożyć sobie życie w odpowiedniej kolejności.
Pomimo ciężkiego tematu jest to książka pogodna i optymistyczna. Pierwszoosobowa narracja Romka przesycona jest humorem i brakiem myśli o najgorszym. Nie nakręca się też nasz bohater pozytywnie – żyje normalnie i cieszy się z każdej chwili – i tej gorszej i tej lepszej.
Wojciech Widłak umiejętnie nakreśla postawy poszczególnych bohaterów książki. Jak podchodzą do choroby niewinnego chłopca? Mama jest zła na cały świat, koledzy nie rozumieją, a pan Felicjan… on jeden wie, o co w tym wszystkim chodzi. Zresztą jako pisarz mówi, że dopiero teraz zrozumiał, o czym ważnym można pisać.
Opowieść pozwalają nam również zrozumieć ciekawe ilustracje Pawła Pawlaka, który wczuł się w klimat opowieści. Można jej w ogóle nie czytać – każdy jego obraz powie nam ciut więcej niż słowa.
Czy anioły istnieją? Okazuje się, że można głęboko w to wierzyć.
“Dwa serca anioła”, Wojciech Widłak, Media Rodzina, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 26th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: iwona chmielewska, janusz korczak, książka, książki, media rodzina, pamiętnik blumki, recenzja | No Comments »
Mija 70 lat od tragicznej śmierci Janusza Korczaka, ale też sto od utworzenia przez niego Domu Sierot. Będzie więc okazja rozmawiać nie tylko o tym, jak zginął, ale też jak przeżył życie najsłynniejszy polski pedagog.

Wiele tekstów pojawiających się w mediach pisze, że wyidealizowaony obraz doktora mija się zupełnie z prawdą, która jest bardzo bolesna. Bo czy wiemy, że zginął z dziećmi w komorze gazowej? Czy rzeczywiście był taki dobry? Nie miał żadnych chwil załamania? A jaki naprawdę był dla dzieci?
Ilona Chmielewska – autorka książki “Pamiętnik Blumki” zbudowała opowieść ze strzępków myśli korczakowskiej. Myśli, która do dzisiaj wydaje się być bardzo aktualna i przekonująca. Bo przecież sąd dziecięcy nad dorosłymi może się odbywać. A dzieci między sobą dogadują się lepiej niż za pośrednictwem rodziców ogarniętych gniewem i flustracją dnia codziennego. Kieszonkowe może być małe ale regularne. A dorosły musi przeprosić dziecko, gdy zrobi mu krzywdę.
Książka ta to myśl słowna i obrazkowa. Piękne ilustracje doskonale oddają to, co pisze autorka dając nam jednocześnie pole do szerszego rozumienia Janusza Korczaka i jego pomysłu na wychowywanie dzieci. Na pierwszy rzut oka pomysłu wyidealizowanego, nieprzeznaczonego dla tego świata. Jednak po chwili zastanowienia kupuję go w całości dla dobra swojego syna i rodziny.
Autorka książki jest laureatką wielu nagród. Najważniejsze z nich to Złote Jabłko na Biennale Ilustracji w Bratysławie i ilustratorski „Oskar”, Bologna Ragazzi Award, w kategorii „Non fiction”. Za “Pamiętnik Blumki” należą jej się kolejne.
Mądra książka. Dla dziecka i rodzica.
Iwona Chmielewska. “Pamiętnik Blumki”, Media Rodzina, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 25th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: Atul Gawande, books, książka, książki, potega checklisty, znak | No Comments »
Specjaliści twierdzą, że trzeba dobrze planować czas, by życie nie uciekło nam przez palce. Inni zaś twierdzą, że należy tylko pozytywnie dumać nad swym żywotem, by osiągnąć wieczne szczęście. Atul Gawande sukces upatruje w checkliście.

Autor, w przeciwieństwie do innych naukowców, podaje przykłady na zbawienne funkcje checklisty. Dziewczynka, która została wskrzeszona z martwych po ponad 40-minutowym pobycie na dnie w lodowatym stawie. Katastrofy lotnicze, w których jest zero ofiar śmiertelnych. Działania kucharzy w znanej restauracji i ich wyśmienite posiłki.
Dlaczego te sytuacje kończą się pozytywnie? Wszystkich łączy umiłowanie jasnych zasad spisanych w punktach. Nie muszą być one wywieszone w miejscu pracy – są jakby wypalone w tej części mózgu, która opowiada za ważne zadania. Lekarz więc wie, jak postępować w wypadku zawału, wymiany cewnika czy szycia rany. Kucharz nie pomyli się gdy idzie o kolejność dodawania składników czy regulowania temperatury. Pilot zaś sprawdzi najważniejsze mechanizmy samolotu, zanim wzniesie się w powietrze.
Nie zawsze jednak jest różowo. Atul Gawande podaje przykłady, które świadczą o tym, że rutyna może zabić ideę checklisty. Przyzwyczajenie u kucharza spowoduje, że potrawa nie będzie taka dobra, a i zdarzy się, że mistrz będzie chciał iść na skróty. Czasem więc checklista musi wisieć na widocznym miejscu.
Ważne jest również pojęcie zespołu i współpracy. Choć autor jest mistrzem od spraw medycznych pokazuje w swoich przednich anegdotach, że najskuteczniejszy jest team postępujący zgodnie z zasadami checklisty. Wszystko idzie jak po maśle, gdy każdy zna swoje miejsce w szeregu. Jeśli nie – Houston mamy problem!
Jak my możemy wykorzystać ten “wynalazek”? Gdy chcemy złapać formę, nauczyć się języka czy dostać lepszą pracę. Dobrze rozplanowany dzień z ukierunkowaniem na dany cel powinno nam – według Atula Gawande – przynieść plon obfity.
Atul Gawande pisze o rzeczach ważnych ciekawie rzucając raz po raz przykładami, które lepiej niż teoretyczne rozwiązania ilustrują nam tą sprawę. Checklista rządzi – naucz się sporządzać ją i TY!
Atul Gawande, “Potęga checklisty”, Znak, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 25th, 2012 | Author: admin | Filed under: Nowinki ze świata książki | Tags: białoszewski, książka, miron, tadek, tadeusz sobolewski, znak | No Comments »

Jak to było? Wbiegałem na trzecie piętro. Plac Dąbrowskiego 7, mieszkanie 13. Wbiegałem na trzecie piętro. Kartka z wiadomością, że otwarte, już czekała na klamce. Taki miał zwyczaj – wiele osób przechowuje do dziś te kartki. (…) Zapach dymu papierosowego miał stężenie kadzidła. Ściany były poczerniałe od świec. Leżał na kozetce, we wnęce, która kiedyś była sceną jego teatru. Był tak wtopiony w to wnętrze, że złodziej, który kiedyś tam się dostał, nie zauważył jego obecności. Nad kozetką wisiała cerkiewna kadzielnica z wprawioną niebieską żaróweczką, dająca nocne, kolejowe światło. Do czytania zapalał stojącą na szafce lampkę, którą nazywaliśmy „przesłuchaniówa”, bo siedzących przy nim na skraju kozetki raziła w oczy. Jedną ręką mógł sięgnąć do adaptera pod ścianą, drugą do butelki po mleku, napełnionej wodą, w której gasił niedopałki. Bruliony i długopisy leżały przy łóżku. I szła muzyka, Palestrina, Mozart, Bach.
Tak zaczyna się książka Tadeusza Sobolewskiego o jednym z najbardziej niezwykłych i oryginalnych pisarzy – Mironie Białoszewskim. To rodzaj eseju i zarazem bardzo osobistego wspomnienia nie tylko o samym poecie, ale i całym środowisku, które się wokół niego kształtowało. Miron autor, Miron człowiek, Miron przyjaciel, Miron kochanek, Miron artysta, Miron sąsiad – Sobolewski pisze o kilku wcieleniach Białoszewskiego, tworząc wielowymiarowy barwny portret mistrza.
Kiedy umiera zakonnik, mówi się, że „odszedł do Boga”. Miron odszedł do literatury, która jest żywa, jak niestarzejący się portret Doriana Graya. Poświęcił się literaturze w takim stopniu, że badanie jego „życia” niezależnie od „twórczości” wydaje się bezprzedmiotowe. Trzeba zajmować się tym Mironem, który jest, a nie tym, którego nie ma.
Premiera: 23 lutego 2012
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 9th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: biografia serca, genialna maszyna, historia, książka, serce, znak | No Comments »
Kiedy dziś zadamy pytanie: Z czym kojarzy Ci się serce? większość ludzi odpowie pewnie, że z reklamą TP S.A. Na całe szczęście są jeszcze wydawnictwa przypominające nam, że bez serca nie moglibyśmy żyć, a i sam narząd ma historię ciekawą. Nawet bardzo

A gdy torba serca nabrzmiewa mi od pocałunków/ wyjmuję je i zapalam/ by świeciły jak świeczki/ nad smutnym ociemniałym kamieniem ulicy – pisał Aelksander Wat. Maria Konopnicka zaś recytowała: A gdy serce twe przytłoczy/ Myśl, że żyć nie warto,/ Z łez ocieraj cudze oczy,/ Chociaż twoich nie otarto.
Według encyklopedii serce to centralny narząd układu krwionośnego położony w klatce piersiowej, w śródpiersiu środkowym, wewnątrz worka osierdziowego. Stephen Amidon oraz brat Thomas wyjaśniają nam jednak, jak w historii poznawaliśmy to niezwykłe urządzenie, które pozwala na żyć i do którego wymienieni wyżej pisali peany na cześć.
Poruszamy się więc od wieków najstarszych aż do współczesności. W zgrabnych rozdziałach autorzy pokazują nam rozwój wiedzy o sercu i krążeniu oraz innowacyjne metody leczenia i opieki nad tym ważnym narządem. Mamy więc kurację cytrusami, jest upuszczanie krwi oraz ciekawy przypadek, w którym ówcześni mogli pracę serca obserwować na żywo nawet serca dotykając.
Historia tego narządu pokazuje nam kraje i obyczaje wielu państw świata. Ta prosta, a jednocześnie tak skomplikowana maszyna we wszystkich badaczach wywoływała i wywołuje zachwyt nad istotą ludzkiego istnienia. Łączy ona ludzi bez względu na płeć, wiek, rasę, religię czy inne różnice. Słowa o posiadaniu serca i patrzeniu w nie powinny być dla wielu hasłem do końca życia… i o jeden dzień dłużej. Może wtedy świat byłby lepszy.
“Genialna maszyna”, podobnie jak inne książki z tej serii, każe nam zachwycać się pięknem i doskonałością ludzkiego organizmu przy okazji składając hołd twórcy takiej maszyny. Książka pisana z pasją. Czyta się jednym tchem i… nie zapomina na długo.
Stephen Amidon, Thomas Amidon, Genialna Maszyna, Znak, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 1st, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: kontrasty, książka, poligraf, tomasz kowalczyk | No Comments »
Wydawnictwo Poligraf w wydanym tomiku Tomasza Kowalczyka pokazuje, że poezja XXI wieku istnieje i ma się dobrze. Nawet bardzo…

Autor młodszy ode o 6 lat wydaje się być człowiekiem dojrzałym aż nadto. Jego poezja czytana po raz pierwszy zaskakuje doskonałym warsztatem oraz myślą mądrą i wyważoną. Nie ma dla niego tematów złych, liryce niegodnych. I trudno się z nim nie zgodzić – co ma być wszak bohaterem współczesnego poety? Są więc wymioty, czekolada czy kolejny dzień.
Tomasz Kowalczyk ma słuch absolutny. Trudno mi usłyszeć jego interpretację Chopina, którego nie tyle rozkłada na czynniki pierwsze, co dodaje mu nowego ducha. Opada ten romantyczny kurz – jest nowe, piękne a jednocześnie zanurzone w tradycji. Widać, można znaleźć złoty środek.
Wyobrażam go sobie chodzącego ulicami miasta i wsłuchującego się w głos ludu. Ten nasz codzienny monolog powoduje, że powstają takie wierze jak “Modlitwy” – studium naszych czterech ścian. Prawdziwe i urzekające, bo przecież to jest właśnie Polska.
“Kontrasty” to esencja dobrego poetyckiego śniadania. Czekać teraz wypada na porządny obiad stawiany przez autora.
Tomasz Kowalczyk, “Kontrasty”, Poligraf, 2011.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 1st, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: bukowy las, gdzie pada jabłko, jay elliot, książka, rewiev, steve jobs | No Comments »
Jay Elliot w książce “Steve Jobs – gdzie pada jabłko?” prawdopodobnie najpełniej kreśli obraz człowieka, którego każdy wynalazek traktowany był jako przełom w historii komputerów.

Poznali się, kiedy Jobs miał 25 lat. Jak twierdzi sam autor nigdy potem nie spotkał tak kreatywnego młodzieńca. Co go w nim najbardziej urzekło? Co sprawiło, że opuścił Intel? Przede wszystkim pewność siebie, pomysłowość oraz niezwykła wola zmiany świata. Widać było, że współtwórca Apple ma wizję i umie nią zarażać innych, a co najważniejsze, potrafi wprowadzić ją w życie.
Elliot dokładnie opisuje, w jaki sposób Jobs potrafił to robić. Zresztą jako jedna z najbliższych osób wielokrotnie przekonał się o skuteczności chociażby jego polityki kadrowej. Inwestowanie w talenty, wyszukiwanie najlepszych oraz skuteczna komunikacja wielu grup pracowniczych – to najważniejsze wyznaczniki jego polityki.
Ważną sprawą, o której szerzej pisze Elliot w swojej książce jest ewangelizacja. Nigdy nie byłoby sukcesu produktów Apple gdyby nie to, że Steve był ewangelistą głoszącym dobrą nowinę w postaci iPoda, iPada czy innych wynalazków. Oczywiście poprzedzone to było całkowitym nadzorem nad powstawaniem produktu, co jeszcze zwiększało jakość przypowieści oraz podnosiło wiarygodność ewangelisty Jobsa.
Pomimo, że miłośnik czarnego golfa i dżinsów miał również swoje wady, którymi wielu do siebie zraził trudno nie zgodzić się z Elliotem głoszącym nową erę w zarządzaniu firmami. Każdy prezes winien mieć chociaż 20 procent z tego, co miał Steve. Jeśli nie – przetrwanie na współczesnym rynku jest niemożliwe.
Polecam.
Jay Elliot, “Steve Jobs – gdzie pada jabłko?”, Bukowy Las, 2011.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.