Drugi tom bestsellerowej serii fantasy “Sekrety nieśmiertelnego Nicholasa Flamela” jest jeszcze bardziej niesamowita, magiczna i zaskakująca niż część pierwsza. Na dodatek otwarte zakończenie każe nam spokojnie czekać na finał opowieści o alchemiku i dwójce pozornie “zwykłych” bliźniąt.
Przypomnijmy – po ucieczce z Ojai, Nicholas, Josh, Sophie i Scatty znaleźli się w Paryżu, rodzinnym mieście Flamela. Jednak i tutaj czyhają na nich wrogowie – w tym potężny Niccolò Machiavelli pracujący dla doktora Dee – a upływający czas działa na niekorzyść Alchemika i jego żony. Każdego dnia bowiem bez tajemnej mikstury, na którą receptę dawała Księga, starzeją się o rok.
Zaskakujące zwroty akcji, magiczne walki na śmierć i życie – a to wszystko w imię uratowania ludzkości przed zagładą może się podobać. Miejsce akcji – Paryż odmalowane z najwyższą pieczołowitością, której trudno szukać w innych książkach tego gatunku. Razem z bohaterami podążamy starymi uliczkami miasta miłości delektując się każdym opisem miejsca, w którym akurat coś się dzieje.
Michael Scott umie tworzyć historię, która trzyma w napięciu do ostatniego momentu. Ma coś z Dana Browna, gdy dokładnie opisuje historię każdego miejsca, wydarzenia z nim związane. Mimo, że Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest niezamierzone i przypadkowe, to jednak nie trudno w Joannie d’Arc nie rozpoznać znanej nam historycznej postaci (o reszcie już nie wspominając).
Ujmuje opisami wszystkich mitycznych postaci, które znamy z Tolkiena, a także tworzy stwory nowe, których autor “Władcy pierścieni” by się nie powstydził. A wszystko to napisane doskonałym językiem, który pozwala nam za jednym razem “skonsumować” pokaźnych rozmiarów książkę.
Przednia lekcja historii i doskonała rozrywka to jednak za mało, by pochwalić tę książkę. Ją trzeba przeczytać obowiązkowo!
Mag. Sekrety nieśmiertlenego Nicholasa Flamela
Michael Scott
wydawnictwo Nasza Księgarnia
2009
Towarzystwo Jezusowe (jezuici) oraz, istniejące od ponad 137 lat, Wydawnictwo WAM poszukując nowych sposobów – przekraczających możliwości książki – pozytywnego oddziaływania na współczesne społeczeństwo, zdecydowali się otworzyć portal społecznościowo-informacyjny” – czytamy w informacji prasowej anonsującej uruchomienie nowego portalu Deon.pl.
Poza informacjami z życia Kościoła, na łamach portalu znajdują się również aktualne wiadomości z Polski i ze świata dotyczące polityki, gospodarki, sportu, kultury i nauki, rodziny, dzieci, zainteresowań i hobby, zdrowia i urody, kultury i rozrywki.
Deon.pl adresowany jest do odbiorców w wieku 25-55 lat. Użytkownicy serwisu mogą tworzyć profie i galerie, dodawać artykuły i komentować.
E-booki prawdopodobnie niedługo wyprą tradycyjne książki. Do gry wkracza bowiem internetowy potentat – Google. Firma już w pierwszej połowie 2010 roku chce rozpocząć sprzedaż elektronicznych książek. Dzięki platformie Google Editions będzie je można nabyć i czytać za pomocą komputera, a nawet telefonu komórkowego. Pierwszy “googlowy” sklep online ma oferować pół miliona książek. Głównie autorstwa pisarzy, z którymi już współpracuje.
Tom Turvey, szef programu Google Books w Ameryce Północnej, Południowej i Azji, poinformował o tym na 61. Targach Książki we Frankfurcie. – Będzie to oparte na dostępie z poziomu przeglądarki internetowej – mówi Tom Turvey i dodaje, że rozwijający się rynek e-książek umożliwi korzystanie z nich gdziekolwiek, niezależnie od rodzaju dostępu czy miejsca.
Google chce, by e-booki z jego sklepu można było czytać na każdym urządzeniu z zainstalowaną przeglądarką www, czyli także w telefonach komórkowych. W ten sposób koncern chce stać się konkurentem urządzenia Kindle firmy Amazon, które służy właśnie do czytania elektronicznych książek. Zapowiedź Googla pojawiła się dokładnie tydzień po informacji o tym, że Amazon chce udostępnić Kindle w stu krajach świata.
Czy wyobrażasz sobie, że przez chociażby przez jeden dzień mógłbyś żyć dosłownie według zasad biblii? Czytając choćby Księgę Przysłów możesz już odłożyć takie plany na półkę. Niemniej znalazł się facet (A.J. Jacobs), który postanowił 365 dni postępować, tak jak głosi pismo.
A.J. Jacobs jest Żydem ateistą – a dokładnie – parafrazując jego początkowe słowa z książki – ma w dupie fakt, czy siła wyższa rządzi tym światem czy nie. Jego poprzedni projekt – jak stać się najmądrzejszym człowiekiem na świecie (czytając encyklopedię) cieszył się powodzeniem, więc rzucone przypadkiem zdanie o wujku, który rygorystycznie przestrzega nakazów pisma musiało pchnąć nietypowego dziennikarza na tak anielski pomysł.
Jacobs zapuszcza brodę, przypina frędzle, dnie w róg, każde zdanie kończy stwierdzeniem: “jeśli Bóg pozwoli” i je koszernie. Ze wszystkich biblii, które zdobył (a przygotowanie do eksperymentu robi wrażenie – szczególnie biblia hip hopowa czy wodoodporna) dosłownie realizuje każde napisane w biblii zdanie.
Od Jacobsa obrywają ortodoksyjni (i nie) Żydzi, amisze i inni, którzy za przewodnik po życiu obrali sobie biblię. Mimo, że miało być przestrzeganie całej świętej księgi (stary i nowy testament) Jacobs obraca się w 99 procentach w Starym Testamencie, co czyni książkę ciężko zrozumiałą dla gojów. Widać, ciągnie Jacobsa do korzeni (a miało być obiektywnie).
Niektóre zdarzenia śmieszne, inne nudne – ale pewno taka miała być ta książka. Dobrze napisana, chociaż tylko kolejne fakty dosłownego rozumienia słowa bożego zmuszają do czytania. Można, ale nie trzeba czytać – większość informacji o książce dostępna na youtube. Miłego oglądania.
A.J. Jacobs
Rok biblijnego życia
wydawnictwo literackie
2009
W ramach Pory Prozy 2009 w Wołowskim Ośrodku Kultury odbyło się spotkanie z młodzieżą poświęcone literaturze współczesnej oraz słabej kondycji czytelnictwa. Spotkanie prowadzą Jacek Bierut, Grzegorz Czekański, Karol Pęcherz – Fundacja Na Rzecz Kultury i Edukacji im. Tymoteusza Karpowicza
W ramach 5 edycji Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania w klubie festiwalowym “Literatka” we Wrocławiu odbyła się kolejna edycja The Battle of 7 Words tym razem w wersji short story.
Kolejna powieść o najdzikszych istotach fantasy! Bracia-orkowie Balbok i Rammar w swojej ojczyźnie są czczeni jak bohaterowie. Objadając się bru-milem, popijanym mnóstwem posokowego piwa, orkowie toną w bogactwie.
Jednak kiedy tak rozkoszują się swawolną, leniwą egzystencją, w Stęchłej Marchii złapany zostaje człowiek, który okazuje się być wysłańcem ludzi: pierwszy raz od początków czasu zdarza się, że proszą oni o pomoc orków, swoich odwiecznych wrogów. Powodem jest fakt, że po stronie pokojowych królestw pewna ponura istota, dysponująca nadludzką władzą, przygotowuje wojenną wyprawę. Balbok i Rammar wyruszają na swą najniebezpieczniejszą misję. Wraz z szemraną zgrają gnomów, krasnali i barbarów muszą stawić czoła przeciwnikowi, dysponującemu piekielną bronią: przemożną nienawiścią do wszystkiego, cokolwiek żyje na świecie…
Kuchnia jest sercem domu, ale jego duszę można znaleźć na balkonie. Debiut literacki Riny Frank, która urodziła się w Hajfie trzy lata po powstaniu państwa Izrael, to opowieść o początkach kraju emigrantów z punktu widzenia małej dziewczynki. Taka perspektywa pozwala z zupełnie nowego, bardzo osobistego punktu widzenia przyglądać się historii. Być może stąd niezwykła popularność ciepłej i pełnej humoru, ale i nostalgii powieści “Każdy dom potrzebuje balkonu”, która stała się światowym bestsellerem.
Książka “Każdy dom potrzebuje balkonu” jest opowieścią autobiograficzną. Dlaczego zdecydowała się Pani opowiedzieć w książce historię swojego dzieciństwa i pierwszego małżeństwa?
Zaczęłam pisać tę książkę po śmierci mojej siostry, która zginęła w wypadku samochodowym. Chciałam opowiedzieć jej córkom, a także moim dzieciom o naszym ubogim dzieciństwie, dlatego zaczęłam opowieść właśnie tego okresu naszego życia. Chciałam, żeby córki mojej siostry, które dziś mieszkają w pięknym domu, wiedziały, z jakiego pułapu startowała ich mama.
Dlaczego o swoim dzieciństwie opowiada Pani w pierwszej osobie, bardziej bezpośrednio, a o miłości, małżeństwie i rozstaniu w trzeciej osobie, czyli jakby z boku i z większym dystansem?
Użyłam narracji pierwszoosobowej na początku mojej powieści opowiadając o tym, co wydarzyło się dawno temu, natomiast kiedy zaczęłam pisać w ten sam sposób o swoim „obecnym” życiu odkryłam, że bardzo trudno jest opowiadać o ojcu moich dzieci i innych ludziach, których kocham. Potrzebowałam dystansu, żeby w sposób prawdziwy opowiedzieć historię mojego życia. Stąd zmiana narracji.
W swojej książce opowiada Pani o tym, że w dzieciństwie wstydziła się Pani rumuńskiego pochodzenia. Jak odnosi się Pani do niego dzisiaj?
Moja powieść pokazuje historię większości Izraelczyków: wstydziliśmy się używania na co dzień innego języka niż hebrajski, a w rzeczywistości musieliśmy to robić, ponieważ wielu naszych rodziców nie znało tego języka, który miał nas – emigrantów z różnych stron świata – połączyć.
Dzisiaj oczywiście jestem bardzo dumna z mojego rumuńskiego pochodzenia. Rumuni wiedzą jak cieszyć się pełnią życia, mają poczucie humoru i fantastyczną kuchnię.
Jakie zwyczaje swojej matki Pani przejęła?
Sporo zwyczajów zaczęłam wprowadzać w życie, kiedy sama zostałam matką dwójki dzieci. Na przykład zabrałam się za gotowanie i robię to nawet teraz, gdy mój najstarszy syn już ze mną nie mieszka. Nie wspomniałam o nim w mojej książce, ponieważ chciałam skoncentrować się na historii choroby mojej córki.
Czy zdarza się Pani odmawiać rumuńskie zaklęcia uzdrawiające, których używała Pani mama?
Bardzo bym chciała, ale, niestety, matka odmawiała je w języku jidisz, którego nie znam.
Które wspomnienie z dzieciństwa jest dla Pani najważniejsze?
Byliśmy bardzo biedną rodziną, ale jednocześnie obie z siostrą wzrastałyśmy w atmosferze rodzinnego ciepła i rodzicielskiej miłości. Mimo wszystkich trudności życia emigrantów, w naszej codzienności nie brakowało dobrego humoru. I generalnie właśnie takie podejście do życia jest dla mnie najważniejsze.
Jaki wpływ na rozwój pierwszego pokolenia ludzi urodzonych w Izraelu miało to, że wychowywali się wśród dorosłych, którzy przybyli do nowego państwa z różnych stron świata i mówili różnymi językami?
Zdolność do przyjmowania obcych i akceptowania cudzej inności to, moim zdaniem, najważniejsze cechy, które dało mi dorastanie w rodzinie emigrantów. Ta atmosfera początków Izraela naprawdę otwierała nam, dzieciom, umysł na świat i różnice pomiędzy ludźmi, a jednocześnie pozwalała zrozumieć, że tak naprawdę ludzie na całym świecie są tacy sami, i że wszyscy pragniemy życia w pokoju i życzliwości.
Czy coś z tego niezwykłego początku nowego państwa zniknęło w trakcie rozwoju Izraela? Czy jest coś, np. nastrój, emocje lub sposób życia z tamtych czasów, których brakuje Pani w dzisiejszym Izraelu?
Z Izraela tamtego czasu najbardziej brakuje mi ogólnej niewinności, dobrej woli i życzliwości, które sprawiały, że życie było prostsze i bardziej szczere. Myślę, że takie pełne szacunku podejście do innych zmieniło się na całym świecie.
Dlaczego każdy dom potrzebuje balkonu?
Każdy dom potrzebuje balkonu ponieważ jest to miejsce łączenia się świata wewnętrznego z zewnętrznym. Balkon jest integralną częścią domu, ale jednocześnie stanowi połączenie z Bogiem, ponieważ można Go dostrzec jedynie z balkonów. Balkon, jako część domu, jest miejscem, w którym masz poczucie bezpieczeństwa, a jednocześnie możesz otworzyć się na niebo, wolność, innych ludzi i na Boga.
Czy balkon jest ważniejszy od kuchni, która bywa uważana przez wielu ludzi za serce domu?
Kuchnia jest rzeczywiście sercem domu, ale kiedy chcesz odpocząć w ciszy po całym dniu pracy, znaleźć czas na to, by spojrzeć w siebie i w niebo, balkon staje się wybawieniem. Szczególnie w takich krajach jak Izrael, gdzie dni bywają naprawdę upalne.
Czy dziś żyje Pani w domu z balkonem? Czy jest ważnym miejscem w Pani domu? Czy balkon może dziś zastąpić telewizję lub… komputer?
Tak, żyję w domu z bardzo dużym balkonem, a gdybym go nie miała, pewnie siedziałabym non stop na sofie przed telewizorem i oglądałabym głupie programy telewizyjne. Na szczęście mogę uciekać na balkon, żeby odetchnąć świeżym powietrzem i popatrzeć na księżyc.
15 października br. na rynku ukaże się książka “Brat Karol, Siostra Wanda” – opowieść o przyjaźni Karola Wojtyły i Wandy Półtawskiej autorstwa Aleksandry Klich. A już 12 października na łamach “Gazety Wyborczej” pojawi się cykl redakcyjny “Godzina kobiet w Kościele”.
W swojej książce Aleksandra Klich przedstawia niezwykłą historię przyjaźni ks. Karola Wojtyły, późniejszego papieża, i lekarki z Krakowa Wandy Półtawskiej. Choć ich znajomość była bardzo bliska i trwała ponad pół wieku, nazwisko przyjaciółki papieża prawie nie pada w biografiach Jana Pawła II. Gdy sama Półtawska opublikowała fragmenty swoich pamiętników i część prywatnej korespondencji z Wojtyłą, spotkała się z krytyką hierarchów Kościoła, w tym bliskich współpracowników papieża. Aleksandra Klich napisała o tym głośny reportaż dla “Gazety Wyborczej”, który zainspirował jej dalsze poszukiwania reporterskie.
Jak dowodzi Klich, Półtawska miała wpływ na poglądy oraz decyzje Wojtyły w ważnych sprawach – dotyczących etyki katolickiej, polityki Kościoła w sprawie antykoncepcji, aborcji, in vitro oraz kwestiach personalnych. Wojtyła natomiast był dla Półtawskiej nie tylko duchowym przewodnikiem, ale też wyznaczał jej zadania w działalności naukowej, społecznej, kościelnej.
- Książka Aleksandry Klich jest równie obiektywną, rzetelną faktograficznie, jak pasjonującą literacko opowieścią o tym wątku życia naszego papieża – mówi Jan Turnau, redaktor “Gazety Wyborczej”.
Aleksandra Klich jest dziennikarką “Gazety Wyborczej”, Ślązaczką, polonistką, katoliczką, feministką, autorką książek: “Bez mitów. Portrety ze Śląska” i “Cały ten Kutz. Biografia niepokorna”.
Książkę “Brat Karol, Siostra Wanda” wzbogaca esej o przyjaźniach wybitnych ludzi Kościoła z kobietami, rozmowa z teologiem Jarosławem Makowskim o roli kobiet w Kościele oraz poświęcony Wandzie Półtawskiej film dokumentalny na płycie DVD pt. “Duśka” w reżyserii Wandy Różyckiej-Zborowskiej. Producentem filmu jest TBA Group.
Publikacja, przygotowana w ramach Biblioteki Gazety Wyborczej, będzie dostępna od 15 października br. w kioskach, salonach Empik, księgarniach, na KulturalnySklep.pl oraz pod numerem infolinii 0 801 130 000 w cenie 34 zł.
Jej wydanie wspiera kampania promocyjna prowadzona na łamach dziennika “Metro”, “Gazety Wyborczej” i jej dodatków.
W związku z wydaniem książki, “Gazeta Wyborcza” 12 października rozpocznie cykl redakcyjny “Godzina kobiet w Kościele”. Codziennie na jej łamach będą pojawiać się artykuły, reportaże i wywiady poświęcone roli kobiet w Kościele, próbujące odpowiedzieć na pytania: jak katoliccy księża postrzegają kobiety? czy Kościół je dyskryminuje? czemu polskie feministki nie rozmawiają z biskupami? czy kobiety powinny prowadzić nabożeństwa? czy powinny być w większym stopniu aktywne w kuriach, sądach kościelnych, na wydziałach teologicznych?
Do dyskusji zaproszeni zostali wybitni teologowie, historycy Kościoła, księża oraz – przede wszystkim – same kobiety. W cyklu ukażą się m.in. “Feministyczna rewolucja Chrystusa” – wywiad z ks. prof. Alfonsem Józefem Skowronkiem, o tym czy polski Kościół dyskryminuje kobiety, wyniki badań na temat postrzegania kobiet przez polskich księży, tekst teologa Jarosława Makowskiego “Same sobie winne – czemu kobiety nie walczą o należne im miejsce?”, a także esej Aleksandry Klich “Co zawdzięczamy Wandzie Połtawskiej?”.
Mam wielką przyjemność zaprosić Państwa na niezwykłą pierwszą wystawę: Sztuka introligatorstwa – nowe techniki, nowe idee.
Na wystawie znajdą się książki i oprawy artystyczne Wydawnictwa Artystycznego Kurtiak i Ley. Większość pochodzi z kolekcji prywatnych. Ideą wystawy jest pokazanie introligatorstwa artystycznego jako jednej z współczesnych dziedzin sztuk plastycznych. Współczesne introligatorstwo artystyczne znajduje dla siebie nowe środki wyrazu i operuje nowoczesnym wzornictwem. Po raz pierwszy pokazanych zostanie wiele autorskich technik zdobienia opraw.
Uroczyste otwarcie odbędzie się 14 października 2009 roku o godz. 18.00 w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie Rynek Starego Miasta 20. Wstęp wolny.
PS. Informacja przesłana przez wydawnictwo Kurtiak i Ley uaktualniająca poprzednie info.
Wystawa będzie otwarta do 15 listopada 2009 r , ponieważ z powodu dużego zainteresowania udało się przedłużyć termin aż o 2 tygodnie w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie Rynek Starego Miasta 20.
Na Kongresie Kultury Polskiej prezes Izby Wydawców Prasy Wiesław Podkański zaapelował do ministra kultury o pilne podjęcie prac nad nowelizacją ustawy o prawie autorskim.
- Wraz z rozwojem Internetu tradycyjna prasa znalazła nowy obszar przestrzeni do funkcjonowania. Nie sposób nie zauważyć, że temu korzystnemu zjawisku towarzyszy coraz powszechniejsze naruszanie praw autorskich twórców – mówił Wiesław Podkański, prezes IWP, podczas panelu o statusie prawnym twórcy i dzieła sztuki, jaki odbył się na Kongresie Kultury Polskiej w Krakowie.
Podkański przedstawił uzgodnione stanowisko wydawców nie tylko prasy, ale też książek, w sprawie konieczności nowelizacji prawa autorskiego. Wydawcy postulują przede wszystkim doprecyzowanie granic tzw. dozwolonego użytku utworów, bo w skutek sprzecznych interpretacji prawnych nieprecyzyjne zapisy narażają na straty wydawców. Chcą zapewnienia przez prawo stosownej rekompensaty uprawnionym za korzystanie z ich utworów w ramach dozwolonego użytku publicznego z wyjątkiem celów naukowych. Postulują też likwidację licencji ustawowej dla ośrodków dokumentacji i informacji. Wnoszą także o nałożenie sankcji karnych na osoby uchylające się od wnoszenia opłat wynikających z licencji ustawowych i ściganie takich czynów z urzędu.