Wywiady, jakich udzielił Jerzy Nowosielski mówią o nim więcej niż jakakolwiek uczona biografia zawierająca nawet najmniejszy szczegół z życia tego wybitnego artysty.
Niepowtarzalny styl Jerzego Nowosielskiego charakteryzuje się stosowaniem płaskiego układu barwnych plam obwiedzionych czystą linią konturu i syntetyzującym widzeniem codzienności. Nowosielski jest autorem licznych polichromii w kościołach i nie tylko. Prace artysty znajdują się w licznych zbiorach muzealnych w Polsce i w kolekcjach prywatnych (USA, Kanada, Francja, Niemcy). W
Potężne dzieło każe nam zastanowić się już na wstępie, czy Nowosielski był bardziej malarzem czy pisarzem? A może jednym i drugim? Wszak widać, że jego erudycja pozwala mu opisywać namalowane lepiej niż rzeszom krytyków sztuki, jakich przyszło mi w moim miarę młodym życiu czytać.
Nowosielski opowiada o sobie, ale także o innych. Czytamy więc o jego sakralizacji sztuki (a właściwie sacrum), o początkach bycia artystą i nieudanych pierwszych próbach tworzenia. Nowosielski stara się powiedzieć wiele na temat tworzenia swoich ikon – ich magii i prostoty.
Podzielona na 10 części książka pokazuje Nowosielskiego w pigułce. Ten, kto nigdy nie spotkał się z twórczością autora może w taki właśnie sposób zacząć jego odkrywanie. I wracać do niego – nie raz…
Jerzy Nowosielski, “Sztuka po końcu świata”, ZNAK, 2012.
Maria Rodziewiczówna już za swojego życia biła pisarzy i pisarki na głowę – jeśli idzie o ilość sprzedanych egzemplarzy swoich utwórów. Dzisiaj również cieszy się niemałym zainteresowaniem – tak więc z radością przyjąłem do wiadomości, że wydawnictwo MG wznowiło jej”Farsę pani Heni”.
Urodzona na Żmudzi większość swojego życia spędziła w majątku Gruszowa na Polesiu. Patriotką była z prawdziwego zdarzenia – do końca broniła swego kawałka ziemi, swojej ojcowizny. To też pewnie było przyczyną mocy jej prozy, która wlewała w czytelnika siłę pozytywistycznego programu. Zresztą wielokrotnie wspominała o chęci wybudzenia Polaków z marazmu.
Rodziewiczówna w swojej twórczości pielęgnowała także mocny motyw powieści emancypacyjnej. Kobiety wyzwolone, które robią karierę to jej konik. Żadna autorka (i autor) do dzisiaj nie pokazał tak mocnych chrakterów jak właśnie ona.
Weźmy na przykład “Farsę pani Heni”. Zbudowana jest według klasycznego schematu, w którym kobieta chcąca zyskać sławę kieruje się w swym działaniu szlachetną ideą pokonuje wszelkie przeszkody, by w końcu uzyskać zasłużoną nagrodę.
Młoda śpiewaczka – Henia, by rozpocząć wymarzoną karierę, wyrwać się spod kurateli stryja . Wolność Heni Dobrzyńskiej może zapewnić tylko mąż, ale taki, który małżeństwo potraktuje równie fikcyjnie, jak i ona. Fortel się udaje i dziewczyna rusza w pogoni za sławą. Problem pojawia się w chwili, gdy formalny mąż, Tytus Chojecki, który stał się w międzyczasie poważnym magnatem, dochodzi do wniosku, że przyszedł czas, by założyć rodzinę.
Co urzeka w tej prostej opowieści? Przede wszystkim to, że osadzona jest ona w realiach ówczesnej Rzeczypospolitej. Każdy szczegół pokazuje nam piękno tamtego czasu, który przez wielu badaczy nie jest przedstawiany tak różowo. Rodziewiczówna umie w tej prostej opowieści wskrzesić bajkę, coś na pozór opowieści o biednej dziewczynce, która zostaję księżniczką. Zresztą jej bohaterowie to duże dzieci – nie do końca związane z otaczającą ich rzeczywistością.
Poczucie humoru, urok pejzaży pokazywanych przez autorkę oraz zapach tamtej Polski to idealna mieszanka na tak duże mrozy. Niech żyją Kresy – niech żyje Rodziewiczówna!
Maria Rodziewiczówna, “Farsa pani Heni”, wydawnictwo MG, 2012.
Wydawnictwo Edgar – znane do tej pory z porządnych opracowań językowych – wypuściło na rynek serię książek o charakterze poradnikowym. Jedną z nich jest “Asertywność na co dzień” Agnieszki Wróbel – pedagoga, psychoterapeuty i trenera asertywności.
Czym w ogóle jest tytułowa asertywność? Czy definicja wyjaśni choć część tego pojęcia? Asertywność – według wszelkich podręczników – to umiejętność wyrażania własnego zdania, elastyczności zachowania, przyjmowania krytyki, ocen i pochwał. Niewątpliwie w parze z asertywnością idzie empatia. Człowiek asertywny potrafi spojrzeć z perspektywy innych na rzeczywistość. Potrafi też nauczyć ich swojego spojrzenia na świat – tak, by nikt nie był pokrzywdzony.
Łatwo być asertywnym? Zdania są podzielone. Autorka książki nie obiecuje nam, że już po paru stronach będziemy narzucać swoje zdanie innym bez kłótni i gniewu. Asertowności uczymy się krok po kroku – w dobrze skonstruowanym kursie Agnieszki Wróbel.
Najpierw więc uczymy się wyznaczać granice i szanować terytorium innych. Potem autorka pokazuje nam, że odmawiać można bez poczucia winy, by w końcu pokazać nam jak wyrażać swoje emocje, myśli i oczekiwania.
Wszystko to podane jest w ciekawej formie edytorskiej, która wyróżniła rzeczy warte zapamiętania.
Ciekawa rzecz. Polecam.
Agnieszka Wróbel, “Asertywność na co dzień”, wydawnictwo Edgar, 2012.
Autor “Optymizmu można się nauczyć” wkracza w rok 2012 książką “Pełnia życia”. To, podobnie jak inne jego książki, poradnik pokazujący proste i skuteczne sposoby, jak wydobyć się z pesymizmu, porzucić negatywne myślenie i udoskonalić własne życie. W oparciu o psychologię.
Według wydawcy autor wystąpił on do psychologów z apelem, aby swój tradycyjny cel walkę z cierpieniem uzupełnili o cel nowy: badanie tego, co nadaje życiu głębszy sens oraz tworzenie warunków, które pozwolą osiągać życiowy dobrostan. Ta książka też jest o tym i powinna sprawić, że życie tych, którzy zastosują się do jej zaleceń, stanie się lepsze.
Autor unika mówienia, że tylko pozytywne myślenie da nam wszystko, czego zapragniemy. Uprawiając naukę skupia się na rzeczach, które mogą pomóc nam w lepszych relacjach z otoczeniem. By jednak tak się stało, należy wykonać odpowiedni wysiłek.
Dlaczego niektórzy są szczęśliwi nie mając niczego, a inni posiadając dużo chodzą z nosem na kwintę? Czemu Stephen King sprzedaje miliony egzemplarzy swoich książek na świecie, a Bentley Little znany jest tylko w Stanach Zjednoczonych? Dlaczego Kowalczyk wygrywa, a Norweżki nie?
Na szczęście według Seligmana składa się wiele czynników – wiedza, siła, sprawność , etc. Najważniejsza jest jednak pozytywna energia rozumiana jako uśmiech od rana, brak kłótni i lekko optymistyczne spojrzenie na życie. Tak w skrócie można przedstawić jego psychologię pozytywną, która zaraża wiernych czytelników.
Przyznać trzeba, że pomimo potężnej dawki naukowej mowy da się z książki wyrwać coś dla siebie. Zachęcam i czekam na wznowienie innych pozycji autora.
Martin E.P. Seligmann, “Pełnia życia”, Media Rodzina, 2012.
Mija 70 lat od tragicznej śmierci Janusza Korczaka, ale też sto od utworzenia przez niego Domu Sierot. Będzie więc okazja rozmawiać nie tylko o tym, jak zginął, ale też jak przeżył życie najsłynniejszy polski pedagog.
Wiele tekstów pojawiających się w mediach pisze, że wyidealizowaony obraz doktora mija się zupełnie z prawdą, która jest bardzo bolesna. Bo czy wiemy, że zginął z dziećmi w komorze gazowej? Czy rzeczywiście był taki dobry? Nie miał żadnych chwil załamania? A jaki naprawdę był dla dzieci?
Ilona Chmielewska – autorka książki “Pamiętnik Blumki” zbudowała opowieść ze strzępków myśli korczakowskiej. Myśli, która do dzisiaj wydaje się być bardzo aktualna i przekonująca. Bo przecież sąd dziecięcy nad dorosłymi może się odbywać. A dzieci między sobą dogadują się lepiej niż za pośrednictwem rodziców ogarniętych gniewem i flustracją dnia codziennego. Kieszonkowe może być małe ale regularne. A dorosły musi przeprosić dziecko, gdy zrobi mu krzywdę.
Książka ta to myśl słowna i obrazkowa. Piękne ilustracje doskonale oddają to, co pisze autorka dając nam jednocześnie pole do szerszego rozumienia Janusza Korczaka i jego pomysłu na wychowywanie dzieci. Na pierwszy rzut oka pomysłu wyidealizowanego, nieprzeznaczonego dla tego świata. Jednak po chwili zastanowienia kupuję go w całości dla dobra swojego syna i rodziny.
Autorka książki jest laureatką wielu nagród. Najważniejsze z nich to Złote Jabłko na Biennale Ilustracji w Bratysławie i ilustratorski „Oskar”, Bologna Ragazzi Award, w kategorii „Non fiction”. Za “Pamiętnik Blumki” należą jej się kolejne.
Mądra książka. Dla dziecka i rodzica.
Iwona Chmielewska. “Pamiętnik Blumki”, Media Rodzina, 2012.
Specjaliści twierdzą, że trzeba dobrze planować czas, by życie nie uciekło nam przez palce. Inni zaś twierdzą, że należy tylko pozytywnie dumać nad swym żywotem, by osiągnąć wieczne szczęście. Atul Gawande sukces upatruje w checkliście.
Autor, w przeciwieństwie do innych naukowców, podaje przykłady na zbawienne funkcje checklisty. Dziewczynka, która została wskrzeszona z martwych po ponad 40-minutowym pobycie na dnie w lodowatym stawie. Katastrofy lotnicze, w których jest zero ofiar śmiertelnych. Działania kucharzy w znanej restauracji i ich wyśmienite posiłki.
Dlaczego te sytuacje kończą się pozytywnie? Wszystkich łączy umiłowanie jasnych zasad spisanych w punktach. Nie muszą być one wywieszone w miejscu pracy – są jakby wypalone w tej części mózgu, która opowiada za ważne zadania. Lekarz więc wie, jak postępować w wypadku zawału, wymiany cewnika czy szycia rany. Kucharz nie pomyli się gdy idzie o kolejność dodawania składników czy regulowania temperatury. Pilot zaś sprawdzi najważniejsze mechanizmy samolotu, zanim wzniesie się w powietrze.
Nie zawsze jednak jest różowo. Atul Gawande podaje przykłady, które świadczą o tym, że rutyna może zabić ideę checklisty. Przyzwyczajenie u kucharza spowoduje, że potrawa nie będzie taka dobra, a i zdarzy się, że mistrz będzie chciał iść na skróty. Czasem więc checklista musi wisieć na widocznym miejscu.
Ważne jest również pojęcie zespołu i współpracy. Choć autor jest mistrzem od spraw medycznych pokazuje w swoich przednich anegdotach, że najskuteczniejszy jest team postępujący zgodnie z zasadami checklisty. Wszystko idzie jak po maśle, gdy każdy zna swoje miejsce w szeregu. Jeśli nie – Houston mamy problem!
Jak my możemy wykorzystać ten “wynalazek”? Gdy chcemy złapać formę, nauczyć się języka czy dostać lepszą pracę. Dobrze rozplanowany dzień z ukierunkowaniem na dany cel powinno nam – według Atula Gawande – przynieść plon obfity.
Atul Gawande pisze o rzeczach ważnych ciekawie rzucając raz po raz przykładami, które lepiej niż teoretyczne rozwiązania ilustrują nam tą sprawę. Checklista rządzi – naucz się sporządzać ją i TY!
Poradnik uczy, jak dzięki technikom relaksacji pokonać codzienny stres i osiągnąć wewnętrzny spokój, uznawany na Dalekim Wschodzie za naturalny stan naszego umysłu. Z książki dowiesz się, że to właśnie umysł jest narzędziem, które może nas zaprowadzić do pełni szczęścia, jeśli tylko będziemy się nim odpowiednio posługiwać.
Książka podzielona jest na dwie części. Pierwsza z nich opisuje zjawisko stresu, jego przyczyny, skutki oraz skuteczne sposoby radzenia sobie ze nim. Nauczysz się, jak unikać sytuacji konfliktowych, reagować na własne i cudze emocje oraz jak je kontrolować. Zwiększysz wiedzę na temat wpływu myśli na rzeczywistość i przekonasz się, jaką siłę mają afirmacje.
Druga, praktyczna część poradnika, to podróż w głąb ciała i umysłu: ćwiczenia oddechowe, relaksacje i medytacje. Dowiesz się, jak korzystać z technik wizualizacji w życiu codziennym i poznasz sposoby harmonizowania siedmiu czakr w swoim ciele.
Odkryjesz techniki wykorzystujące moc muzyki i uzdrawiające właściwości dźwięków takich instrumentów jak: bębny, gongi i misy tybetańskie. Doskonałym uzupełnieniem książki jest płyta z prowadzoną przez autorkę relaksacją, podróżą przez czakry oraz muzyką wprowadzającą w stan głębokiego relaksu (alfa).
Dlaczego poradnik trafia w Samo Sedno?
- przybliża zjawisko stresu i dostarcza wskazówek, jak sobie z nim radzić- uczy pozytywnego myślenia i kontroli emocji
- objaśnia psychologiczne przyczyny powstawania chorób fizycznych
- prezentuje praktyczne techniki pracy z ciałem i umysłem
- dołączona do książki płyta zawiera prowadzoną przez autorkę relaksację oraz wizualizację: podróż przez czakry
O autorce:
Dagmara Gmitrzak – trenerka rozwoju osobistego, socjolog, terapeutka reiki, dziennikarka. Ukończyła Instytut Stosowanych Nauk Społecznych oraz podyplomowe studia na Wydziale Dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, kurs medytacji mindfullness, szkolenie z muzykoterapii oraz liczne warsztaty w Polsce, Chorwacji i Hiszpanii. Od dziesięciu lat prowadzi z sukcesem warsztaty rozwoju osobistego. Autorka trzech książek z tej dziedziny.
ISBN: 978-83-7788-015-9
cena: 34,90 zł
ilość stron: 208
Więcej informacji: www.SamoSedno.com.pl
Samo Sedno to seria nowoczesnych, praktycznych i podręcznych poradników, które trafiają w samo sedno. W serii znajdują się tytuły o tematyce m.in. biznesowej, parentingowej, psychologicznej czy dotyczącej zdrowego stylu życia i rozwoju osobistego.
Oglądając trzyminutowy materiał reklamujący książkę pt. RozGROMić konkurencję, trudno oprzeć się wrażeniu, że to zapowiedź filmu sensacyjnego – z misjami pokojowymi, operacjami specjalnymi i wątkiem biznesowym na dokładkę. Tymczasem oglądamy dynamiczną reklamę… książki.
RozGROMić konkurencję to dzieło duetu autorskiego Romana i Pauliny Polko. Pierwszy polski podręcznik zarządzania dla menedżerów napisany przez wojskowego tej rangi. Na Zachodzie to standard – biznes chętnie czerpie z doświadczeń wojskowych w zakresie leadershipu, metod realizacji celów czy działania w warunkach permanentnego kryzysu. Roman Polko – generał, były dowódca jednostki specjalnej GROM i trener biznesu – książką, której jest współautorem uzupełnia tę lukę na półce polskich podręczników biznesowych.
TAK też można reklamować książkę!
Zastanawialiśmy się nad formą przekazu reklamowego, który najlepiej odda przesłanie książki. – mówi Justyna Wydra, brand manager w wydawnictwie Helion SA – Zdecydowaliśmy o produkcji krótkiej, dynamicznej formy filmowej, w której Roman Polko będzie główną postacią i jednocześnie narratorem. Jest niesamowicie charyzmatyczną, dynamiczną osobowością, dlatego uznaliśmy, że nikt inny nie będzie tak autentyczny i przekonywujący. Trailer reklamowy stanowi efekt współpracy autorów książki (treść, zdjęcia z misji), działu marketingu wydawnictwa (koncepcja) i agencji marketingowej Chilid z Gliwic (zdjęcia i postprodukcja).
Efekt? Zobaczcie sami:
RozGROMić konkurencję trafi do księgarń 30 stycznia br. W związku z publikacją książki zdecydowaliśmy o uruchomieniu jej fan page’u w serwisie Facebook ( http://www.facebook.com/rozgromickonkurencjePL ), poprzez który będziemy na bieżąco informować czytelników o tym co, gdzie i kiedy będzie się działo wokół książki. Chcemy, by profil tytułu stanowił także kanał komunikacji czytelnika z autorami – mówi Justyna Wydra.
Patronat nad książką objęli: Personel i Zarządzanie oraz Bankier.pl
Więcej o książce tutaj: http://onepress.pl/ksiazki/gromko.htm
Są ludzie, którzy zawsze będą młodzi. Są ludzie będący ikonami za życia. Jest Zbyszek Cybulski. Jest – na zawsze.
Wydawnictwo MG pod koniec grudnia wydało książkę, która niestety przeszła bez większego echa. A szkoda, bo Mariola Pryzwan przeprowadziła ze Zbyszkiem Cybulskim wywiad, w którym aktor zza grobu opowiada nam o różnych sprawach. Jest więc opinia o nauczaniu aktorstwa, przyjaźni, miłości czy zakochaniu. Są sprawy bardziej prozaiczne – typowe życie statystycznego Kowalskiego, który musiał płacić rachunki i żyć w PRl-u.
Ciekawe są listy do żony. Intymne, pełne uczucia ale i spraw prozaicznych. Fani i badacze historii Zbyszka Cybulskiego powinni być wdzięczni Elżbiecie Chwalibóg – Cybulskiej za to, że udostępniła opinii publicznej takie materiały.
Ta książka to także niezwykły album, który można oglądać bez końca. Czytelnik może zobaczyć w nim mandat za przejazd koleją na gapę (!), bilet lotniczy do Paryża, wykaz rzeczy kupionych w Szwecji za honorarium otrzymane za film „Kochać” czy umowę na rolę Maćka Chełmickiego. Są listy do żony pisane po urodzeniu syna Maćka, po raz pierwszy publikowane zdjęcie Zbyszka z żoną i synem w ich warszawskim mieszkaniu na Czerniakowskiej oraz felietony w formie listów do młodego czytelnika, które Zbyszek pisał dla tygodnika harcerskiego „Na przełaj” w 1962 roku.
Jaki więc był Zbyszek Cybulski? Przekonajcie się sami – warto!
Mariola Pryzwan, Cybulski o sobie, wydawnictwo MG, 2011.
Czasem książka, która wpadnie do ręki jest tak dobra, że nie wiadomo od czego zacząć. Ukradnę więc zdanie wydawcy. Niektóre książki są do czytania. Alef napędza do życia.
Czym w ogóle jest Alef? W mistycznych nurtach judaizmu graficzna forma alef symbolizuje nieskończoność oraz Boga, a także jedność. Uważa się, że litera ta składa się z dwóch judów (י, w gematrii mającego wartość 10) i z wawa (ו, 6) – ich dodana wartość numeryczna jest taka sama, jak wyrazu Bóg (jud-he-waw-he, יהוה, Jahwe). 26. gematria utrzymuje, że stanowi to dowód na jedność Boga.
Autor “Pielgrzyma” tym razem rusza na wyprawę w głąb Rosji. Szlak kolei transsyberyjskiej, która biegnie przez krainę ogromnych przestrzeni, niezliczonych bogactw naturalnych, dziesiątków zupełnie nam nieznanych azjatyckich narodów oraz niezliczonych rzek i jezior.
Ile magii jest już w każdym z mijanych obiektów? Wie Paulo i towarzyszący mu ludzie. Zresztą sam autor pokazuje nam te skarby w przerwach pomiędzy kolejnym dochodzeniem do doskonałości w swoich wierzeniach. Oczyma wyobraźni można zobaczyć niezwykle bogate i monumentalne budynki dworców kolejowych, których nie będzie w naszym kraju jeszcze przez kilkadziesiąt lat. I ci ludzie – twardzi, pracowici i chętni do pomocy. Nic dziwnego, że Coelho właśnie tam wyruszył w swoją pielgrzymkę.
Była mu ona potrzebna. Pisze wszak, że tracił powoli zainteresowanie i chęć udowadniania czegoś światu. Iskra podboju nieznanych ziem paliła się w nim coraz słabszym blaskiem. Dlatego wraz z nami rozwiązuje tajemnicę wspomnianego wcześniej Alefa.
Jak zwykle Coelho czyni swoją myśl prostą i od razu wkłada ją w ramki. Nie dziwi więc kolejna wielka porcja cytatów, które zagościły w sieci.
Kawał dobrej roboty rzemieślnika, na którą warto było czekać.
Klimat świąteczny może towarzyszyć nam przez cały rok – szczególnie jeśli podany jest w formie ciekawej i ponadczasowej. Do takiej zalicza się z pewnością “Dziadek do orzechów i król myszy” autorstwa E.T.A Hoffmanna w nowej edycji wydawnictwo Media Rodzina.
Adaptacji filmowych, teatralnych i operowych tej książki doczekaliśmy i doczekamy się mnóstwo. Wielu jednak zwraca uwagę na fakt trudności w zrozumieniu niektórych z nich. Wynika to zapewne z chęci dostosowania tekstu do rzeczywistości danego medium. Na szczęście propozycja wydawnictwa Media Rodzina rozwiewa wszelkie wątpliwości.
Dzięki współczesnemu stylowi i językowi baśń jest zdecydowanie bliższa gustom najmłodszych. Wszak teraz ta okrutna i dość ciężka walka z królem myszy nie wywołuje wielkich emocji. Nawet poczciwy ojciec chrzestny z czarną opaską mniej straszny jest niż “Piraci z Karaibów”. Dobrze więc stało się, że tłumacz przekładu wydawnictwa Media Rodzina wykonał kawał dobrej roboty, dzięki której z pociechą spędzimy miłe chwile podczas wieczornego czytania.
Dodatkowym atutem książki są ilustracje, które pobudzają dziecięcą wyobraźnię – dorosłym zaś pozwalają podziwiać piękne pokazanie opowieści za pomocą obrazów. Każdy szczegół (nawet grawerki na zegarach) oddają treść książki, co pozwala się zanurzyć w poszukiwaniach relacji intertekstualnych. Prawdziwy majstersztyk!
Dlaczego “Dziadka do orzechów” trzeba mieć na półce? Autor bajki E.T.A. Hoffmann w Warszawie spędził kilka lat, a w „Dziadku” sportretował swoich tamtejszych przyjaciół. Zresztą tropów polskich znaleźć można w twórczości Hoffmanna więcej. I jeszcze to Boże Narodzenie. Tak białe, mroźne i nieprzewidywalne jak dawniej. Plus odrobina miłości i happy endów. Czego chcieć więcej od świąt?
Warto.
E.T.A Hoffmann, “Dziadek do orzechów i król myszy”, Media Rodzina, 2011.
Richard Paul Evans ma talent do opowieści, których akcja zahacza o święta Bożego Narodzenia. Czy przeczytamy “Stokrotki w śniegu” czy “Szukając Noel” serca zmiękną nam bardziej niż przy słabej “Opowieści wigilijnej”. “Obiecaj mi”, która ukazała się niedawno nakładem wydawnictwa Znak jest dla mnie najlepszą powieścią pisarza przetłumaczoną na język polski.
Główną bohaterką opowieści jest Beth – kobieta po przejściach. Na całe (nie)szczęście poznajemy ją jeszcze zanim zaczynają się jej kłopoty. Okazuje się więc, że choroba jej córki jest bardzo poważna, a lekarze nie wiedzą jak jej pomóc. Dodatkowo mąż przyznaje się do prowadzenia rozwiązłego trybu życia. Jakby tego było mało Beth musi opiekować się nim,kiedy ten zapada na nieuleczalną chorobę. Kiedy umiera – wraz z córką pozostają bez jakichkolwiek środków do życia.
Tu na scenę wchodzi tajemniczy Matthew – niespodziewanie choć sam pomysł powieści wymusza takie koło ratunkowe. Wie dużo o Beth i … o przyszłości. Przeszłość też jest mu nieźle znana. Choć robi jeden zły ruch to jednak wszystkie jego decyzje są bardzo trafne. Anioł? Mag? Człowiek z przyszłości?
Richard Evans w ciekawy sposób pokazuje, że nawet najbardziej tragiczna sytuacja może mieć swoje rozwiązanie. Jako swoisty biblioterapeuta pozwala pokrzywdzonym przez los choć na chwilę uwierzyć, że coś może się w ich życiu zmienić. I nawet nie trzeba się otwierać. Czasem może zadbać o nas los ktoś, kto przypadkowo stanie na naszej drodze.
Jak zwykle Evans umie wydobyć ze swoich pisarskich pomysłów esencję i potrzebne szczegóły. Jego pisanie konkretne o sprawach wszak dość typowych powoduje, że za każde zdanie należą się mu słowa uznania. I ta jego umiejętność wytworzenia w nas wizji tej Ameryki, w której dzieje się akcja. Bez zdjęć, niepotrzebnych ilustracji. Pyszne.
“Mistrz cienia” Marka Lamstera to napisana z pasją opowieść o Rubensie, jakiego mało kto wie.
Sam autor mówi o swej książce, że to biografia polityczna artysty, który wiódł podwójne życie: malarza oraz dyplomaty i szpiega. Mark Lamster opowiada historię życia Rubensa, a także znakomicie odtwarza kulturę, konflikty religijne oraz intrygi polityczne tamtych czasów.
Peter Paul Rubens, malarz barokowy, przyszedł na świat 28 czerwca 1577 roku w Siegen położonym w Westfalii. Jego malarstwo cechuje przenikający wszystko ruch, dynamiczna kompozycja, dramatyzm, zmysłowość, witalność, wspaniałość, bogate barwy, silny światłocień i swobodna faktura. Miał doskonałą technikę.
Jak mówią znawcy – sięgał do malarzy różnych szkół i epok; swobodnie wykorzystując m.in. flamandzki realizm, koloryzm szkoły weneckiej i światłocień Carawaggia stworzył własny styl. Potrafił oddać rozległą skalę uczuć, np. w obrazach łączył nastrój, przeżycia ze świeckim przepychem, zaś w obrazach świeckich heroizm i radość życia. Zafascynowany pięknem nagiego kobiecego ciała, przedstawiał charakterystycznecdla gustu baroku kobiety o nadmiernie pełnych, przylegających się(tzw. rubensowskich) kształtach.
Rubens to jednak i tajemnice, które do dzisiaj nie są jasne. Czy ten mistrz malarstwa był bardziej zaangażowany w sztukę czy politykę? Sława i pieniądze to wynik autentycznego talentu czy zgrabnych posunięć szpiegowskich?
Lamster uzupełnia książki o przeróżne spisy pozwalające nam lepiej połapać się w dość zagmatwanej historii. Jednak na zimowe wieczory to opowieść jak znalazł.
Już 4 grudnia Poznań stanie się stolicą kina dziecięcego, a to za sprawą 29. Międzynarodowego Festiwalu Filmów Młodego Widza Ale Kino! Organizatorzy postawili na promocję produkcji młodzieżowych z najwyższej półki, choć w programie przewidziano też pokazy dla dorosłych kinomanów.
Ale Kino! to jedyny, na skalę krajową, festiwal filmowy zaadresowany do dzieci i młodzieży. Swoimi korzeniami sięga lat 60., ale od tamtego czasu przeszedł szereg gruntownych zmian. Dziś to międzynarodowe wydarzenie, które rocznie przyciąga ponad dziesięć tysięcy widzów. Festiwal odwiedza już trzecia generacja Poznaniaków.
Program imprezy obejmie 37 filmów pełnometrażowych oraz 70 produkcji krótkometrażowych. Większość stanowią obrazy, które powstały w latach 2009-2011, jednak dla polskich widzów będzie to pierwsza sposobność, by zobaczyć je w kinie. W Poznaniu prezentowane będą filmy nagrodzone na Berlinale, wyróżnione w Cannes czy docenione na wrocławskim festiwalu Nowe Horyzonty.
Na otwarciu festiwalu przedstawione zostaną dwa obrazy, które wzbudziły wielkie zainteresowanie w całej Europie. Zmuszające do myślenia i zachęcające do dyskusji „Na lodzie” Andrew Okpeaha MacLean’a, to podwójny laureat Berlinale 2011. Debiut Jana Komasy „Sala samobójców” będzie drugą produkcją, która wywołała niemałe kontrowersje w Polsce, ale też zdobyła wiele nagród. W związku ze zbliżającym się EURO 2012 zaplanowano też cykl pokazów filmowych o tematyce sportowej – w końcu Poznań to jedno z miast-gospodarzy nadchodzących rozgrywek.
Wśród wielu znakomitych tytułów tegorocznego Festiwalu wymienić należy choćby „Oddech” Karla Markovicsa – film wyróżniony w Cannes, który otrzymał austriacką nominację do Oskara. Będzie też można zobaczyć pełnometrażowe animacje, jak chociażby „Kot w Paryżu” w reżyserii Alain Gagnol i Jean-Loup Felicioli, czy „Kot rabina” reż. Antoine Delesvaux, Joann Sfar – obydwa obrazy nominowane do Europejskiej Nagrody Filmowej. W programie festiwalu znajdzie się także wiele filmów krótkometrażowych, aktorskich, pokazów specjalnych i animowanych, m.in. nadrodzona w Berlinie „Ziemia bohaterów” Sahima Omar Kalifa.
29. Międzynarodowy Festiwal Filmów Młodego Widza Ale Kino! rozpocznie się 4 grudnia, a zakończy się uroczystą galą 11 grudnia 2011 r. Nagrodą festiwalu są Złote Koziołki. Najlepszym filmom, które wybierze dziecięce jury, zostaną przyznane nagrody: Marcinka i Marcina.
Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne ogłasza ogólnopolski konkurs na scenariusz komiksu.
Wymagania:
Pełna dramaturgii historia Polski i Europy wpleciona w poruszające sceny z życia zarówno największych mistyków XX wieku jak i zwykłych ludzi;
Atrakcyjna opowieść dla młodego odbiorcy przedstawiająca niosących śmierć ideologii XX wieku, ale i dająca nadzieję na duchowe przemiany w świecie.
Sugerowane tło faktograficzne:
Objawienia w Fatimie, I Wojna Światowa, rewolucja bolszewicka, Bitwa Warszawska 1920 roku, Orędzie Miłosierdzia Bożego, Ojciec Pio, II Wojna Światowa, Jan Paweł II, polska Solidarność.
Termin nadsyłania prac – 16 marca 2012 (decyduje data stempla pocztowego) Rozstrzygnięcie konkursu – 18 maja 2012 Pełny Regulamin Konkursu na stronie www.polwen.pl
Pierwsza nagroda – 20.000 zł
Druga nagroda – 15.000 zł
Trzecia nagroda – 5.000 zł
What The Kids Are Eating of the Day: Ruled not good enough by America’s largest fast-food chains, the so-called “pink slime” — meat and meat by-products treated with ammonia — is still A-OK by U.S. Department of Agriculture standards.
McDonald’s, Burger King, and Taco Bell were all persuaded to stop using ammonia-treated meat after the practice of rinsing dog-grade meat with ammonia to wash away harmful bacteria was brought to the attention of consumers by celebrity chef Jamie Oliver.
“We’re taking a product that would be sold in its cheaper form for dogs,” said Oliver on his TV show Food Revolution. “After this process, we can give it to humans.”
But a USDA spokesman said there were no plans to stop using pink slime as part of the national school lunch program.
“The U.S. Food and Drug Administration as well as the Food Safety and Inspection Service considers ammonium hydroxide as ‘generally recognized as safe,’” said the spokesman, Aaron Lavallee. “FSIS reviewed the suitability of Beef Products Inc.’s use of ammonium hydroxide in order to assess its effectiveness in performing the intended technical purpose of use, at lowest level necessary, and to ensure that the product is not adulterated or misleading to consumers.”
However, since ammonia beef falls outside the jurisdiction of federal labeling requirements, parents have no way of knowing what exactly is being served to their kids.
ACTA jest bardzo dobre, popieram, i będę głosował za ACTA natychmiast, jak tylko pojawi się w parlamencie. Ci młodzi ludzie nic nie rozumieją. Demonstrują z symbolami Polski Podziemnej. Ludzie ginęli na gestapo, w Oświęcimiu ginęli pod tymi symbolami! Jeśli ktoś w takiej sprawie wynosi symbole Polski Podziemnej to jest idiotą i nie należy z nim w ogóle dyskutować