Książka dla dzieci to musi być konkret. Dziecko nie kupi niejasnej opowieści, zawiłej narracji i smutnych bohaterów, którzy nie niosą z sobą pozytywnych wartości. Po co więc sięgnąć chcąc sprawić najmłodszym dobry prezent książkowy? Z pomocą przychodzi nam najnowsza propozycja Naszej Księgarni.
Tomy poświęcone Chotomskiej i Brzechwie dają nam możliwość obcowania z najwyższej jakości literaturą dla dzieci. Wiersze Jana Brzechwy to świat pełen przygód, natomiast Chotomska to słowo, które wykazuje niesamowitą wartość plastyczną.
Któż z nas nie czytał w dzieciństwie (i to pewnie nie raz) opowieści o szalonym profesorze Kleksie ze słynnej Akademii. Polska była wtedy magiczną potęgą literatury. Potter to przy każdym bohaterze Brzechwy ubogi Anglik pukający do naszego raju.
A Wanda Chotomska i jej “Wiersze pod psem”? Nasza Księgarnia przedstawia nam wybór “najlepszych” tworów obojga. Wybór subiektywny, bo gdyby dać wszystkie (lub wszystkie najlepsze) pisarskie twory Brzechwy i Chotomskiej zbiór musiałby mieć objętość co najmniej Gomulickiego i Norwida w jego opracowaniu.
Obecnie rymowanki (nawet te przeznaczone dla dzieci) traktowane są pogardliwie z wyraźną niechęcią. Mało kto jednak zadał sobie trochę trudu, by dokładnie przeanalizować jakość prostych rymowanek. Nie wiem, czy jest na świecie autor, który jak Chotomska, potrafi z sensem zrymować wszystko. Tak, by jeszcze długo pamiętać chociażby “czarną krowę w kropki bordo…”
Piękne edytorskie wydania idealne na prezent i na półkę dla każdego czytelnika idealnego.
Wydawnictwo NASZA KSIĘGARNIA ogłasza konkurs na współczesną powieść obyczajową dla kobiet. Nagrodą w konkursie jest podpisanie kontraktu z Wydawnictwem i wydanie książki w serii Babie lato.
Konkurs rozpoczynamy 8 marca w Dzień Kobiet, prace można nadsyłać do końca lipca na adres babielato@nk.com.pl Ogłoszenie wyników nastąpi w dniu 22 września 2011 roku. Regulamin konkursu dostępny jest tutaj.
Życie przyjaciół z Doliny Muminków skupia się wokół domu Mamy i Tatusia Muminka, gdzie każdy może liczyć na pomoc i przyjaźń. Cieszący się nieustającą popularnością cykl książek fińskiej pisarki Tove Jansson nareszcie w formie książek do słuchania w wybitnej interpretacji Krzysztofa Kowalewskiego!
Przedstawiamy przygody Zuźki i jej przyjaciół z zerówki – tym razem w formie książki do słuchania. Poznajcie najsympatyczniejsze łobuziaki od czasu Mikołajka i Mateuszka!
W połowie czerwca 1941 r. w bydlęcych wagonach z Litwy, tylko w pierwszym tygodniu wywieziono około 30 tys. mieszkańców, zginęło z nich – 28 tys. Szacuje się ,że za cały okres sowieckiej opupacji Litwa straciła około 800 tys. mieszkańców. Jeszcze około 300 tys. osób doświadczyło okrucieństwa reżimu koministycznego – więzień łagrów, zesłań na Syberię.
Ruta Sepetys opisuje te wydarzenia w “Szarych śniegach Syberii”. Jest to prawdopodobnie pierwsza tak dokładna relacja świadka tych wydarzeń na polskim rynku wydawniczym. Głównym narratorem jej opowieści jest Lina – dziewczyna, której rodzina doświadczyła tych wydarzeń. Ojciec – rektor uniwersytetu został zabrany i nie do końca wiadomo, gdzie jest. Wraz z matką i bratem w bydlęcym wagonie wywożeni są na Syberię, by tam doświadczyć losu, który zgotował człowiek człowiekowi.
Wrażliwa dziewczyna ma talent malarski, co widać, gdy dokumentuje życie obozowe. W swojej twórczości rysunkach ukrywa wskazówki, które mają ułatwić ojcu odnalezienie ich. Ta jej działalność jest niczym w porównaniu z tym, co dzieje się w obozie.
300 gram chleba dla ciężko pracujących ludzi jest rację zupełnie niewystarczającą. Ludzie chorują, a niektórzy umierają z powodu takich warunków. Jeszcze większym zagrożeniem jest niesamowite zimno oraz strażnicy z piekła rodem. Także zdrajcy, którzy służą oprawcy nie ułatwiają życia niewinnym ludziom.
Bo właściwie dlaczego zostali aresztowani i wywiezieni? Odpowiedzi nie potrafią udzielić nawet sami strażnicy. Takich opowieści już dawno nie było.
Czy historia kończy się dla bohaterów szczęśliwie? Czy finał jest równie mocny jak reszta książki? Czytajcie.
“Dolina Szkieletów. Duch w machinie.” to dobra kontynuacja przygód Ryana i Sarah, którzy
Ryan i Sarah nadal badają sprawę przeszłości Doliny Szkieletów. Powoli kawałki upiornej układanki trafiają na swoje miejsce i Ryan zaczyna sądzić, że nawet we własnym domu nie jest bezpieczny. Ktoś próbuje ich powstrzymać – tylko kto? Odpowiedź jest niesamowicie przerażająca.
Patric Carman stworzył dzieło wyjątkowe jak na nasze czasy. Dzięki hasłom możemy połączyć naszą lekturę wraz z odkrywaniem strony www.dolinaszkieletow.pl, gdzie mamy dostęp do filmów i innych gadżetów, które poszerzają możliwości naszej lektury. Książka multimedialna na iPada to pikuś w porównaniu z takim zabiegiem. To także doskonały przykład tego, że książka drukowana może doskonale wbić się w nowe technologie.
Autor dba przy tym o stworzenie akcji i bohaterów, którzy bez dodatków trzymają nas w napięciu do samego końca. To także dzięki sprawnej narracji do końca będziemy chcieli rozwiązać tajemnicę Doliny Szkieletów.
Ciekawa propozycja dla młodzieży i entuzjastów połączenia literatury i nowych technologii.
“Dolina szkieletów. Duch w machinie.”, Patric Carman, Nasza Księgarnia, 2010.
Życie usłane różami nie musi być szczęśliwe. Holly Talbott, żona finansisty, ma nieograniczony kredyt w najlepszych sklepach Nowego Jorku. A jednak trafia w nią jak grom z jasnego nieba wiadomość o tym, że mąż nie chce mieć już jej za żonę.
Zdrada, która jest przyczyną rozwodu pozwala jednak Holly poznać życie, w którym nie wszyscy ubierają się u Diora. Nie ma wśród wszystkich mieszkańców Nowego Yorku rekinów finansjery i nie każdy ma specjalne konta i złote karty kredytowe.
Życie, jakie poznaje nasza bohaterka w ciuchach Armaniego nie musi być szare i nieciekawe. Odnajdywanie się w nowej rzeczywistości jest niezwykle ciekawe dzięki doskonałemu talentowi autorki. Oczywiście nie obędzie się bez upadków wywołujących salwy śmiechu oraz lekkie współczucie. Wszystko jednak dobrze się kończy i to jest najlepsze w książkach tego typu.
Zdanie “Dowcipna parodia stylu życia bogaczy z Manhattanu autorki bestsellerów Jill Kargman.” również dobrze określa całą książkę. Amerykański humor i mnóstwo tabelek w literaturze (jakby nie było) pięknej na długo zapada w pamięć.
Pełna humoru pozycja, która rozjaśnia ciut jesienne dni.
“Rozwód od Armaniego”
Jill Kargman
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
2010
Grzegorz Kasdepke tworząc Detektywa Pozytywkę pewnie nie przewidział, że poczciwy śledczy będzie musiał stać się … profesorem tłumaczącym dzieciom świat.
W rękach trzymam akurat zeszyt dla dwulatka. Razem z detektywem Pozytywką poznajemy najpierw bohaterów całej opowieści. Jest Pani Ryczaj – sroga i sprawiedliwa jednocześnie nauczycielka języka polskiego. Jest i pani Majewska, która wraz z panem Mietkiem tworzą dziwną parę.
Dwulatek koloruje, znajduje zagubione skarpetki czy łączy niepołączone linie. Widać, że zadania zostały przemyślane i przygotowane zgodnie z metodyką edukacji przedszkolnej. Dobra zabawa połączona z nauką stanowi cenną sprawę. Dlatego cieszy taka pozycja na rynku wydawniczym.
Doskonała oprawa graficzna i merytoryczna cieszy. Szkoda, że takich wydawnictw jest tak mało. i tylko do lat pięciu.
“Akademia detektywa Pozytywki”
Grzegorz Kasdepke
Nasza Księgarnia
2010
Grzegorz Kasdepke opowiada o pisaniu książek dla dzieci i kontynuacji doskonałej serii o detektywie Pozytywce.
Tworzenie literatury dla dzieci to ciężki kawał chleba?
Jeżeli już trzymamy się metafor rodem z piekarni, to pisanie dla dzieci kojarzy mi się raczej z apetyczną, świeżutką bagietką. Choć tylko piekarz wie, ile trzeba się napracować, aby była tak smaczna.
Jak powinna wyglądać idealna książka dla dzieci – zarówno pod względem treści jak i formy?
Chwała Bogu, żadna ze szkół wyższych nie kształci inżynierów bajkologów. Nie ma prezycyjnie opisanych wzorców książek dla dzieci. Są za to książki, które – po przeczytaniu – wydają się idealne. Przykład? A choćby „Mikołajek”. Czy książki o Pippi. Zabawne, wielowarstwowe, trafiające do dzieci, ale i do dorosłych.
„Mam prawo, czyli nieomal wszystko, co powinniście wiedzieć o prawach dziecka, a nie macie kogo zapytać” to jedna z Pana książek, które w łatwy sposób przedstawiają trudne dla dzieci sprawy. Trzeba pisać o sprawach oczywistych w tak prosty sposób?
A po co pisać w sposób skomplikowany? O czymkolwiek? Jeżeli ktoś nie umie pisać w sposób prosty, nie powinien pisać wcale.
A „Horror! czyli skąd się biorą dzieci” też wpisuje się w łatwe mówienie o trudnych sprawach? Wszak wiele już książek o ciąży dla dzieci i dorosłych napisano…
Nie szkodzi, o Bondzie nakręcono wiele filmów, a wciąż powstają nowe. Scenarzyści chcą się zmierzyć z historią agenta 007, autorzy książek dla najmłodszych – z opowieścią o tym, skąd się biorą dzieci. Taki rytuał inicjacyjny.
Osobiście podobała mi się seria o „Detektywie Pozytywce”. Kiedy kontynuacja tej serii?
Już pod koniec tego roku. Nie tylko czytelnicy nie mogą się doczekać nowych przygód Pozytywki – ja też czekam na nie z utęsknieniem. Zdradzę, że w kolejnej serii nasz dzielny detektyw ruszy w Polskę i spotka wiele ciekawych osób. Między innymi Adama Wajraka.
Którą swoją książkę uważa Pan za najlepszą? Czy ma Pan swoich małych recenzentów?
Pisarze bywają przywiązani do swoich pierwszych i ostatnich książek. Pierwszą była zabawna „KACPERIADA” – opowieść o moim synku. Jedną z ostatnich „Kiedy byłem mały…” – opowieść o mnie. Lubię obie. Nie tylko lubię – jestem z nich dumny. A recenzenci? Najsroższym bywa mój syn.
Prozaicznie – dlaczego warto czytać dzieciom?
Prozaiczne pytania prowokują do patetycznych odpowiedzi. Czytajmy dzieciom, by uczynić je przyszłą elitą świata.
Czym zaskoczy Pan młodszych i starszych czytelników w najbliższej przyszłości?
Już niedługo pojawi się napisana wspólnie z Anią Onichimowską książka „GDYBYM BYŁ DZIEWCZYNKĄ/GDYBYM BYŁA CHŁOPCEM”. A wkrótce także zupełnie nowa seria kryminałów, której bohaterem będzie pewien… koń.
O autorze:
Grzegorz Kasdepke woli pisać książki, niż notki biograficzne, dlatego tych kilka krótkich zdań powstawało, ku rozpaczy redaktorów “Naszej Księgarni”, ponad pół roku.
Z wykształcenia dziennikarz, z wyboru – bajkopisarz. Autor wielu cieszących się powodzeniem książek dla dzieci (między innymi: “Kacperiada”, “Co to znaczy…” część I i II, “Kuba i Buba”, “Bon czy ton”, “Słodki rok Kuby i Buby”, “Dziwne przypadki bajkopisarza”, “Przyjaciele”, “Niesforny alfabet”, “Z piaskownicy w świat”, “Detektyw Pozytywka”, “Nowe kłopoty detektywa Pozytywki” i inne).
Współautor nadzwyczaj udanego syna, Kacpra, z myślą o którym planuje kolejne, coraz poważniejsze dzieła. Leń i obżartuch. Scenarzysta telewizyjny; maczał palce przy powstawaniu scenariuszy “Ciuchci”, “Podwieczorka u Mini i Maxa”, “Budzika”, a także – przez ponad cztery lata – telenoweli “Klan”. Wielbiciel radia, twórca licznych słuchowisk radiowych.
Pożeracz książek – pierwszą przeżuł jeszcze w kołysce, teraz pożera je w inny sposób, choć z równym zapałem. Były wieloletni redaktor naczelny magazynu “Świerszczyk”; w trakcie redagowania tego szacownego tytułu wyglądał niewiele poważniej od swoich czytelników – napawało go to trudno dziś zrozumiałą dumą.
Fantasta i marzyciel. Pytany podczas spotkań, czy lubi dzieci, zdecydowanie odpowiada: “Nie!”. Potem rży jak osioł – i wszyscy wiedzą, że to chyba jednak nieprawda.
Żona Pawła Anderena zniknęła bez śladu. Bohater “Drogi pod wiatr” zostaje razem z dwójką małych dzieci.
Wydawać by się mogło, że taka sytuacja nie może mieć miejsca. Wszak tyle mówi się o wiecznej pępowinie, o związkach dzieci z matką. Adam Olivier jednak pokazuje, że nie trzeba iść utartą drogą. Opisuje sytuacje, które mrożą krew w żyłach. Nie można nazwać ich patologią, jednak psychiczna struna naciągnięta do granic wytrzymałości w pewnym momencie pęka. I nie zostaje już nic.
Autor kreśli portrety psychologiczne z wyczuciem, które każe nam dokładnie, do końca obserwować. Wykreowane postaci nie są statyczne, nie są takie same przez tych kilkaset stron. Ewolucja, zmiana – te hasła przyświecają autorowi, który trzyma nas w napięciu do samego końca.
WNK jest serią, gdzie nie istnieje (prawie) pojęcie happy endu. Mocna literatura pokazuje nam, że czasem róż w okularach blednie i nie pomaga na niektóre problemy tego świata. Jednak dobrze, że mamy taki literacki katalizator pozwalający na chwilę zapomnieć o szczęśliwych finałach.
Ciekawa pozycja, po którą warto sięgnąć.
“Droga pod wiatr”
Olivier Adam
Nasza Księgarnia
2010
Fani wschodnich sztuk walki i klimatu rodem z kraju kwitnącej wiśni mogą czuć się uradowani. Właśnie ukazała się druga część przygód “Młodego samuraja”.
Jack Fletcher nie za bardzo zmienił się od ostatniego razu. Mimo, że zdaje sobie sprawę z faktu, że bycie samurajem to nie łatwa sprawa, zdarza mu się popełniać karygodne błędy. Ot, traktowanie miecza byle jak powoduje, że znów musi zacząć o miecz walczyć.
Ćwiczenia dają mu ostro w kość (podobnie jak koledzy ze szkółki). Jack musi na dodatek uważać na Smocze Oko, który cały czas czeka na jego potknięcie. Kiedy jednak dochodzi do ostatecznego starcia nasz bohater …. Zachęcam do lektury.
Chris Bradford wbił się w niszę na rynku. Mało ostatnimi czasy poruszano popularny kiedyś temat samurajów – ich kodeksu, obyczajów i walk (lubianych najbardziej). Lubię czytać dokładne opisy Chrisa – jego znajomość białej broni, kolejnych części rytuałów robi wrażenie. Każde słowo, podobnie jak ruchy miecza, jest przemyślane i oddaje w pełni to, co składa się na kulturę kraju kwitnącej wiśni.
Chris Bradford nieźle spisuje się w opisach walk. Cięcia, uniki i ciosy lepsze są niż kolejne wątpliwej jakości walki Pudzianowskiego.
Czekam na kolejną część przygód o samurajach. Oczywiście autorstwa Chrisa.
“Młody samuraj. Droga Miecza.”
Chris Bradford
Nasza Księgarnia
2010
Mateuszek (ten, co ma brata Głupka) powraca. W dobrej formie, która bawi i młodszych i starszych miłośników opowieści z perspektywy małego filozofa.
Razem z nim przeżywamy wyjścia do szkoły, ocenianie stosunków z dziewczynami czy obstawianie, że tata z delegacji przywiezie swoim dzieciom psa. Oczywiście nie zapominajmy o wstępie, gdzie nasz bohater materialistycznie zgadza się wydawcy sprzedać te wspomnienia za dużą sumę pieniędzy. Materialistami nie jesteśmy, więc pomińmy te działania milczeniem.
Mateuszek wpada w tarapaty, bo wyobrażenie świata, jakie ma w sobie nijak nie przypomina schematycznego myślenia dorosłych. Ich ograniczenie, brak zauważania niektórych zjawisk może przerażać – jednak daje to do myślenia. A może czasem warto pomyśleć jak dziecko? Dać się ponieść fantazji i wybaczyć drobne błędy, jakie popełniają nasi milusińscy?
Doskonałe ilustracje Juliana Bohdanowicza, który oddał wygląd Mateuszka zgodnie z intencją autora.
Prezent na Dzień Dziecka jak znalazł.
“Mateuszek w tarapatach”
Elvira Lindo
Nasza Księgarnia
2010
Jak powiedzieć dziecku o tym, skąd się wzięło? Kasdepke Grzegorz bierze byka za rogi i w wesołej formie przedstawia nam całą sytuację.
Autor przechodzi od razu do rzeczy. Jest Bodzio, Rozalka i Grześ, którzy nie dają się nabrać na dzieci w kapuście czy pod choinką. Ich wychowawczyni połknęła dziecko! Trzeba jak najszybciej od niej uciec, schronić się gdzieś i zadzwonić po antyterrorystów. Pikanterii całemu zamieszaniu dodaje fakt, że w trakcie policyjnej interwencji poszkodowany zostaje narzeczony pani Miłki oraz dyrektorka przedszkola. Pani Miłka też ma się nie najlepiej…
Grzegorz Kasdepke świetnie bawił serią przygód po tytułem detektyw Pozytywka. Jednak przyznać trzeba, że z wielką łatwością zmienia perspektywę swoich pisarskich poszukiwań. Z korzyścią dla najmłodszej części czytelników. Prostota, z jaką przedstawia temat może się podobać. Nie zapomina również, by trzymać się w określonych ramach pozwalających uczyć dzieci na jeden z trudniejszych tematów rozmów.
Autor zostawia również parę dobrych rad dla dzieci i rodziców, którzy będą musieli zmierzyć się z wyjawieniem prawdy na temat dzieci i ich “pochodzenia”. Idealnie łączy pozytywne wartości edukacyjne z dobrą zabawą. Świetna rzecz.
“Horror, Czyli Skąd się Biorą Dzieci”
Grzegorz Kasdepke
Nasza Księgarnia
2010
15 maja na ulicy Kubusia Puchatka w Warszawie będziecie mogli się poczuć jak w Stumilowym Lesie!
Wydawnictwo Nasza Księgarnia i grupa Performeria Warszawy zapraszają do zabawy wszystkich, którzy kochają Kubusia Puchatka.
Wspólnie skosztujemy małego Conieco, razem z Prosiaczkiem pokonamy najgorsze strachy, zbudujemy dom dla Kłapouchego, pobrykamy z Tygrysem oraz poznamy krewnych i znajomych Królika. Holenderski Festyn dla Warszawy to atrakcje i dla dzieci i dla dorosłych, wszystko w radosnej atmosferze.
What The Kids Are Eating of the Day: Ruled not good enough by America’s largest fast-food chains, the so-called “pink slime” — meat and meat by-products treated with ammonia — is still A-OK by U.S. Department of Agriculture standards.
McDonald’s, Burger King, and Taco Bell were all persuaded to stop using ammonia-treated meat after the practice of rinsing dog-grade meat with ammonia to wash away harmful bacteria was brought to the attention of consumers by celebrity chef Jamie Oliver.
“We’re taking a product that would be sold in its cheaper form for dogs,” said Oliver on his TV show Food Revolution. “After this process, we can give it to humans.”
But a USDA spokesman said there were no plans to stop using pink slime as part of the national school lunch program.
“The U.S. Food and Drug Administration as well as the Food Safety and Inspection Service considers ammonium hydroxide as ‘generally recognized as safe,’” said the spokesman, Aaron Lavallee. “FSIS reviewed the suitability of Beef Products Inc.’s use of ammonium hydroxide in order to assess its effectiveness in performing the intended technical purpose of use, at lowest level necessary, and to ensure that the product is not adulterated or misleading to consumers.”
However, since ammonia beef falls outside the jurisdiction of federal labeling requirements, parents have no way of knowing what exactly is being served to their kids.
ACTA jest bardzo dobre, popieram, i będę głosował za ACTA natychmiast, jak tylko pojawi się w parlamencie. Ci młodzi ludzie nic nie rozumieją. Demonstrują z symbolami Polski Podziemnej. Ludzie ginęli na gestapo, w Oświęcimiu ginęli pod tymi symbolami! Jeśli ktoś w takiej sprawie wynosi symbole Polski Podziemnej to jest idiotą i nie należy z nim w ogóle dyskutować