Grzegorz Kasdepke opowiada o pisaniu książek dla dzieci i kontynuacji doskonałej serii o detektywie Pozytywce.
Tworzenie literatury dla dzieci to ciężki kawał chleba?
Jeżeli już trzymamy się metafor rodem z piekarni, to pisanie dla dzieci kojarzy mi się raczej z apetyczną, świeżutką bagietką. Choć tylko piekarz wie, ile trzeba się napracować, aby była tak smaczna.
Jak powinna wyglądać idealna książka dla dzieci – zarówno pod względem treści jak i formy?
Chwała Bogu, żadna ze szkół wyższych nie kształci inżynierów bajkologów. Nie ma prezycyjnie opisanych wzorców książek dla dzieci. Są za to książki, które – po przeczytaniu – wydają się idealne. Przykład? A choćby „Mikołajek”. Czy książki o Pippi. Zabawne, wielowarstwowe, trafiające do dzieci, ale i do dorosłych.
„Mam prawo, czyli nieomal wszystko, co powinniście wiedzieć o prawach dziecka, a nie macie kogo zapytać” to jedna z Pana książek, które w łatwy sposób przedstawiają trudne dla dzieci sprawy. Trzeba pisać o sprawach oczywistych w tak prosty sposób?
A po co pisać w sposób skomplikowany? O czymkolwiek? Jeżeli ktoś nie umie pisać w sposób prosty, nie powinien pisać wcale.
A „Horror! czyli skąd się biorą dzieci” też wpisuje się w łatwe mówienie o trudnych sprawach? Wszak wiele już książek o ciąży dla dzieci i dorosłych napisano…
Nie szkodzi, o Bondzie nakręcono wiele filmów, a wciąż powstają nowe. Scenarzyści chcą się zmierzyć z historią agenta 007, autorzy książek dla najmłodszych – z opowieścią o tym, skąd się biorą dzieci. Taki rytuał inicjacyjny.
Osobiście podobała mi się seria o „Detektywie Pozytywce”. Kiedy kontynuacja tej serii?
Już pod koniec tego roku. Nie tylko czytelnicy nie mogą się doczekać nowych przygód Pozytywki – ja też czekam na nie z utęsknieniem. Zdradzę, że w kolejnej serii nasz dzielny detektyw ruszy w Polskę i spotka wiele ciekawych osób. Między innymi Adama Wajraka.
Którą swoją książkę uważa Pan za najlepszą? Czy ma Pan swoich małych recenzentów?
Pisarze bywają przywiązani do swoich pierwszych i ostatnich książek. Pierwszą była zabawna „KACPERIADA” – opowieść o moim synku. Jedną z ostatnich „Kiedy byłem mały…” – opowieść o mnie. Lubię obie. Nie tylko lubię – jestem z nich dumny. A recenzenci? Najsroższym bywa mój syn.
Prozaicznie – dlaczego warto czytać dzieciom?
Prozaiczne pytania prowokują do patetycznych odpowiedzi. Czytajmy dzieciom, by uczynić je przyszłą elitą świata.
Czym zaskoczy Pan młodszych i starszych czytelników w najbliższej przyszłości?
Już niedługo pojawi się napisana wspólnie z Anią Onichimowską książka „GDYBYM BYŁ DZIEWCZYNKĄ/GDYBYM BYŁA CHŁOPCEM”. A wkrótce także zupełnie nowa seria kryminałów, której bohaterem będzie pewien… koń.
O autorze:
Grzegorz Kasdepke woli pisać książki, niż notki biograficzne, dlatego tych kilka krótkich zdań powstawało, ku rozpaczy redaktorów “Naszej Księgarni”, ponad pół roku.
Z wykształcenia dziennikarz, z wyboru – bajkopisarz. Autor wielu cieszących się powodzeniem książek dla dzieci (między innymi: “Kacperiada”, “Co to znaczy…” część I i II, “Kuba i Buba”, “Bon czy ton”, “Słodki rok Kuby i Buby”, “Dziwne przypadki bajkopisarza”, “Przyjaciele”, “Niesforny alfabet”, “Z piaskownicy w świat”, “Detektyw Pozytywka”, “Nowe kłopoty detektywa Pozytywki” i inne).
Współautor nadzwyczaj udanego syna, Kacpra, z myślą o którym planuje kolejne, coraz poważniejsze dzieła. Leń i obżartuch. Scenarzysta telewizyjny; maczał palce przy powstawaniu scenariuszy “Ciuchci”, “Podwieczorka u Mini i Maxa”, “Budzika”, a także – przez ponad cztery lata – telenoweli “Klan”. Wielbiciel radia, twórca licznych słuchowisk radiowych.
Pożeracz książek – pierwszą przeżuł jeszcze w kołysce, teraz pożera je w inny sposób, choć z równym zapałem. Były wieloletni redaktor naczelny magazynu “Świerszczyk”; w trakcie redagowania tego szacownego tytułu wyglądał niewiele poważniej od swoich czytelników – napawało go to trudno dziś zrozumiałą dumą.
Fantasta i marzyciel. Pytany podczas spotkań, czy lubi dzieci, zdecydowanie odpowiada: “Nie!”. Potem rży jak osioł – i wszyscy wiedzą, że to chyba jednak nieprawda.
Żona Pawła Anderena zniknęła bez śladu. Bohater “Drogi pod wiatr” zostaje razem z dwójką małych dzieci.
Wydawać by się mogło, że taka sytuacja nie może mieć miejsca. Wszak tyle mówi się o wiecznej pępowinie, o związkach dzieci z matką. Adam Olivier jednak pokazuje, że nie trzeba iść utartą drogą. Opisuje sytuacje, które mrożą krew w żyłach. Nie można nazwać ich patologią, jednak psychiczna struna naciągnięta do granic wytrzymałości w pewnym momencie pęka. I nie zostaje już nic.
Autor kreśli portrety psychologiczne z wyczuciem, które każe nam dokładnie, do końca obserwować. Wykreowane postaci nie są statyczne, nie są takie same przez tych kilkaset stron. Ewolucja, zmiana – te hasła przyświecają autorowi, który trzyma nas w napięciu do samego końca.
WNK jest serią, gdzie nie istnieje (prawie) pojęcie happy endu. Mocna literatura pokazuje nam, że czasem róż w okularach blednie i nie pomaga na niektóre problemy tego świata. Jednak dobrze, że mamy taki literacki katalizator pozwalający na chwilę zapomnieć o szczęśliwych finałach.
Ciekawa pozycja, po którą warto sięgnąć.
“Droga pod wiatr”
Olivier Adam
Nasza Księgarnia
2010
Fani wschodnich sztuk walki i klimatu rodem z kraju kwitnącej wiśni mogą czuć się uradowani. Właśnie ukazała się druga część przygód “Młodego samuraja”.
Jack Fletcher nie za bardzo zmienił się od ostatniego razu. Mimo, że zdaje sobie sprawę z faktu, że bycie samurajem to nie łatwa sprawa, zdarza mu się popełniać karygodne błędy. Ot, traktowanie miecza byle jak powoduje, że znów musi zacząć o miecz walczyć.
Ćwiczenia dają mu ostro w kość (podobnie jak koledzy ze szkółki). Jack musi na dodatek uważać na Smocze Oko, który cały czas czeka na jego potknięcie. Kiedy jednak dochodzi do ostatecznego starcia nasz bohater …. Zachęcam do lektury.
Chris Bradford wbił się w niszę na rynku. Mało ostatnimi czasy poruszano popularny kiedyś temat samurajów – ich kodeksu, obyczajów i walk (lubianych najbardziej). Lubię czytać dokładne opisy Chrisa – jego znajomość białej broni, kolejnych części rytuałów robi wrażenie. Każde słowo, podobnie jak ruchy miecza, jest przemyślane i oddaje w pełni to, co składa się na kulturę kraju kwitnącej wiśni.
Chris Bradford nieźle spisuje się w opisach walk. Cięcia, uniki i ciosy lepsze są niż kolejne wątpliwej jakości walki Pudzianowskiego.
Czekam na kolejną część przygód o samurajach. Oczywiście autorstwa Chrisa.
“Młody samuraj. Droga Miecza.”
Chris Bradford
Nasza Księgarnia
2010
Mateuszek (ten, co ma brata Głupka) powraca. W dobrej formie, która bawi i młodszych i starszych miłośników opowieści z perspektywy małego filozofa.
Razem z nim przeżywamy wyjścia do szkoły, ocenianie stosunków z dziewczynami czy obstawianie, że tata z delegacji przywiezie swoim dzieciom psa. Oczywiście nie zapominajmy o wstępie, gdzie nasz bohater materialistycznie zgadza się wydawcy sprzedać te wspomnienia za dużą sumę pieniędzy. Materialistami nie jesteśmy, więc pomińmy te działania milczeniem.
Mateuszek wpada w tarapaty, bo wyobrażenie świata, jakie ma w sobie nijak nie przypomina schematycznego myślenia dorosłych. Ich ograniczenie, brak zauważania niektórych zjawisk może przerażać – jednak daje to do myślenia. A może czasem warto pomyśleć jak dziecko? Dać się ponieść fantazji i wybaczyć drobne błędy, jakie popełniają nasi milusińscy?
Doskonałe ilustracje Juliana Bohdanowicza, który oddał wygląd Mateuszka zgodnie z intencją autora.
Prezent na Dzień Dziecka jak znalazł.
“Mateuszek w tarapatach”
Elvira Lindo
Nasza Księgarnia
2010
Jak powiedzieć dziecku o tym, skąd się wzięło? Kasdepke Grzegorz bierze byka za rogi i w wesołej formie przedstawia nam całą sytuację.
Autor przechodzi od razu do rzeczy. Jest Bodzio, Rozalka i Grześ, którzy nie dają się nabrać na dzieci w kapuście czy pod choinką. Ich wychowawczyni połknęła dziecko! Trzeba jak najszybciej od niej uciec, schronić się gdzieś i zadzwonić po antyterrorystów. Pikanterii całemu zamieszaniu dodaje fakt, że w trakcie policyjnej interwencji poszkodowany zostaje narzeczony pani Miłki oraz dyrektorka przedszkola. Pani Miłka też ma się nie najlepiej…
Grzegorz Kasdepke świetnie bawił serią przygód po tytułem detektyw Pozytywka. Jednak przyznać trzeba, że z wielką łatwością zmienia perspektywę swoich pisarskich poszukiwań. Z korzyścią dla najmłodszej części czytelników. Prostota, z jaką przedstawia temat może się podobać. Nie zapomina również, by trzymać się w określonych ramach pozwalających uczyć dzieci na jeden z trudniejszych tematów rozmów.
Autor zostawia również parę dobrych rad dla dzieci i rodziców, którzy będą musieli zmierzyć się z wyjawieniem prawdy na temat dzieci i ich “pochodzenia”. Idealnie łączy pozytywne wartości edukacyjne z dobrą zabawą. Świetna rzecz.
“Horror, Czyli Skąd się Biorą Dzieci”
Grzegorz Kasdepke
Nasza Księgarnia
2010
15 maja na ulicy Kubusia Puchatka w Warszawie będziecie mogli się poczuć jak w Stumilowym Lesie!
Wydawnictwo Nasza Księgarnia i grupa Performeria Warszawy zapraszają do zabawy wszystkich, którzy kochają Kubusia Puchatka.
Wspólnie skosztujemy małego Conieco, razem z Prosiaczkiem pokonamy najgorsze strachy, zbudujemy dom dla Kłapouchego, pobrykamy z Tygrysem oraz poznamy krewnych i znajomych Królika. Holenderski Festyn dla Warszawy to atrakcje i dla dzieci i dla dorosłych, wszystko w radosnej atmosferze.
Małgorzata Gutowska-Adamczyk w pierwszej części sagi o Gutowie rozbudza nadzieje na bardzo zaskakujący finał. Szkoda tylko, że każe czekać nas na część następną.
Gutowo to miasteczko, w którym wszyscy znają wszystkich. Dlatego, kiedy archeolodzy dokonują tam ciekawego odkrycia, zaczyna się historia tak barwna, że aż trudno w nią uwierzyć. Miłość – śmierć, radość – smutek przeplatają się na kilkuset stronach dając nam wiele czytelniczej satysfakcji.
Małgorzata Gutowska-Adamczyk ma dar do tworzenia tego typu historii. Współczesność idealnie łączy z przeszłością. Pokazuje nam losy paru pokoleń – losy zagmatwane i trudne, ale opisane w taki sposób, że chcemy wiedzieć więcej.
Umie autorka pisać o przeszłości. Dworki, zwyczaje i obyczaje wywołują chęć powrotu do korzeni. Ech co to za piękne czasy, gdzie głównym zajęciem były miłostki i polityka a czasem wojna. Rozrywek wbrew pozorom było więcej, podobnie jak czasu. Znów na te opisy zakręci się nam zła.
No i ten zapach. Drożdżówki, jagodzianki czy chałka łechcą nasze zmysły. Może i nie tylko Gutów ma taką cukiernię. Trzeba umieć ją dobrze szukać. A wtedy trafimy na ucztę, po której będzie można spokojnie umierać.
Doskonały scenariusz na serial telewizyjny, który będziemy z przyjemnością oglądać. Bo na pewno już są chętni na tak obiecującą opowieść.
“Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy”
Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Nasza Księgarnia
2010
“Zbieracz truskawek” przypomina głównego bohatera “Pachnidła”. Lektura jednak przynosi nam więcej korzyści niż czytanie Suskinda.
Nagie ciało dziewczyny znajdują dzieci bawiące się w lesie. Obcięto jej włosy. Została zgwałcona. Szeroko otwarte oczy przeraziły tego, kto znalazł ciało. Oczy te wyrażają również ogromne zdziwienie. Miasteczko,z którego pochodziła dziewczyna jest przerażone. Podobnie media, które piszą o psychopatycznym mordercy. Na pogrzebie ofiary Jeff publicznie deklaruje, że znajdzie mordercę.
To wywołuje nieuchronny upadek elementów układanki. Zaczyna się pościg, w którym albo morderca zostanie ujęty, albo ścigająca zginie.
Monika Feth miesza kryminał z dobrej jakości thrillerem. Do tego miejscami wrzuca opowieść grozy z zaskakującym finałem. Pozorny misz masz ma swój głęboki sens. Ciekawa jest również opowieść z perspektywy kilku osób. Widzimy tę samą sytuację oczyma młodszych i starszych. Sama narracja również się zmienia. To dodatkowy atut książki.
Te wszystkie zabiegi nie ułatwiają czytania. Zabawa jest jednak przednia. Morderca ma coś z bohatera “Pachnidła”. Zbrodnia jest bo występuje brak miłości. Jednak w “Zbieraczu truskawek” sprawa jest jeszcze bardziej “wyuzdana.
Żeby dowiedzieć się, o co chodzi – polecam przeczytać.
Gratuluję znów dobrego wydawniczego nosa Naszej Księgarni. Polecam.
Serdecznie zapraszamy na spotkanie z Justyną Bigos i Beatą Mozer, autorkami książki “Dziecko z chmur”.
Wzruszająca opowieść o adopcji i macierzyństwie. Autorki poznały się na studiach. Początkowo połączyły je wspólne zainteresowania. Po pewnym czasie odkryły, że borykają się z podobnymi problemami. Kiedy dla obu kobiet niepłodność przestała stanowić temat tabu, zdecydowały się spełnić swoje marzenia. Dzisiaj są szczęśliwymi matkami. Postanowiły podzielić się swoimi doświadczeniami, by dać nadzieję i przykład wszystkim tym, którzy z powodu braku dziecka przeżywają trudne chwile. To także odpowiednia lektura dla najbliższych, rodziny i przyjaciół ludzi cierpiących z powodu bezdzietności.
Justyna Bigos i Beata Mozer odważyły się opowiedzieć o swojej drodze do adopcyjnego macierzyństwa. Podjęły temat bliski tysiącom par małżeńskich w sposób oryginalny i odmienny od innych autorów książek o tej tematyce. Mówią o trudnych momentach intymnej sfery życia dwojga ludzi marzących o dziecku. Opisują drogę, która doprowadziła ich do narodzenia się jeszcze nie dziecka, ale już decyzji… Drogę do adopcji.
Joanna Skurska, dyrektor fundacji Dla Rodziny
Odważę się powiedzieć, że jest jakiś przedwieczny sens, tajemnica i przykazanie Rodziny Zastępczej, skoro sam Bóg powierzył swego Syna takiej właśnie rodzinie ludzkiej.
Piękna, mądra i wartościowa książka pięknych, mądrych i wartościowych kobiet, Justyny i Beaty. Tekst odważny, pełen dramatyzmu, krystalicznej szczerości, bezkompromisowy, głęboki, poruszający i wymowny.
Piotr Fronczewski
Autorki obalają stereotypy, konfrontują się z iluzją, zakłamaniem i brakiem tolerancji. Burzą świat bajki, odsłaniając zarazem czystość intencji, walkę o marzenia i narodziny miłości. Bo to jest książka o miłości, o rodzącym się uczuciu i nadziei…
Edyta Olszówka
Justyna Bigos - ur. 1 czerwca 1978 r. Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego (resocjalizacja), dodatkowo ukończyła Podyplomowe Studium Prawa Pracy na Wydziale Prawa Uniwersytetu Gdańskiego. Aktywna zawodowo, szczęśliwa żona i mama. Obecnie jest w trakcie procedury adopcyjnej swojego drugiego dziecka.
Beata Mozer - ur. 6 sierpnia 1976 r. Ukończyła pięcioletnie studia magisterskie na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego o specjalizacji resocjalizacja. Obecnie aktywna zawodowo w niepełnym wymiarze. Pełnoetatowa perfekcyjna pani domu. Spełniona żona i mama.
Środa, 7 kwietnia 2010, godzina 19.00 – Bookarnia, ul. Haffnera 7/9, Sopot
Po prawie 90 latach do Stumilowego Lasu powraca Miś o Bardzo Małym Rozumku!
„Powrót do Stumilowego Lasu” to pierwsza oficjalna kontynuacja „Kubusia Puchatka” i „Chatki Puchatka”, stworzonych w latach 20. XX wieku przez A.A. Milne’a. Nowe przygody najpopularniejszego misia świata napisał znawca tematu David Benedictus, twórca adaptacji audio przygód Misia. Autorem ilustracji jest Mark Burgess, znany jako ilustrator wcześniejszych wydań Kubusia Puchatka oraz wielu innych książek dla dzieci.
Książkę przetłumaczył Michał Rusinek.
Z okazji premiery „Powrotu do Stumilowego Lasu” przygotowaliśmy także nowe, eleganckie wydania „Kubusia Puchatka” i „Chatki Puchatka” – z kolorowymi ilustracjami!
Wszystkie trzy części przygód Misia Puchatka ukażą się również w wersji do słuchania – w znakomitej interpretacji Janusza Gajosa.
KONTRAPUNKT to nowa seria Wydawnictwa Nasza Księgarnia, prezentująca szczególnie godne uwagi dzieła współczesnych twórców wysmakowane literacko i skłaniające do refleksji. Utwory zauważone przez światową krytykę, nagradzane, lecz również te bardziej kameralne. Wszystkie niewątpliwie będą szczególnym czytelniczym przeżyciem.
Pierwszym tytułem w serii Kontrapunkt jest Tajemnica – Philippe’ a Grimberta.
Poruszająca historia o rodzinie, na której cieniem położyły się tajemnice z przeszłości. Główny bohater, Philippe, dorasta w powojennym Paryżu jako jedyne, chorowite i słabe dziecko wysportowanych i pięknych rodziców. Ma wrażenie, że nie spełniając ich oczekiwań, nie zasługuje w pełni na miłość. Czuje, że nie jest idealnym, właściwym dzieckiem takiej pary jak oni. Wyobraża więc sobie starszego brata, wspanialszego i silniejszego niż on, i dzieli z nim pokój, posiłki, całe życie. Kiedy zdradza swoją fantazję starej przyjaciółce rodziny, poznaje zaskakującą prawdę… Od tego momentu kolejne elementy bolesnej rodzinnej tajemnicy z przeszłości zaczynają wychodzić na światło dzienne.
Tajemnica odniosła ogromny sukces we Francji, została przetłumaczona na kilkanaście języków i obsypana nagrodami. Na jej podstawie nakręcono film fabularny.
Wampiry nie są już na topie. Teraz modne są wilkołaki.
Trey był zwyczajnym chłopakiem, który uczył się w szkole. Posiadał paru przyjaciół. Nie różnił się niczym od innych nastolatków. Do czasu. Pewnego dnia zjawia się tajemniczy jegomość, który twierdzi, że chłopak ma niesamowite zdolności. Od tego zaczyna się właściwa opowieść…
Treyowi przychodzi walczyć z siłami Otchłani, których istnienia do tej pory nie podejrzewał: z wampirami, demonami i dżinami. Jego sprzymierzeńcem będzie piękna i fascynująca córka Luciena, Alexa.
Wilkołaki są lepsze od wampirów. Więcej w nich dobra, więcej pogody ducha. Poza tym są przystojniejsze niż ich bladzi koledzy (i koleżanki) z kłami. A jak pokazuje książka Naszej Księgarni widać wyraźnie, że bezpieczniejsze są włochate stwory. Czegóż chcieć więcej?
Poza tym chyba każdy oczekiwał czegoś więcej niż ciągłej promocji wampirów. Napisana prostym językiem opowieść, która z pewnością zainteresuje młodszych (a może i starszych) czytelników.
Ciekawa sprawa warta zauważenia.
Steve Feasey
“Wilkołak. Dlaczego ja?”
Nasza Księgarnia
2010
Hipertekstowa powieść dla młodzieży, która odsyła do dolinaszkieletow.pl. Tak będzie wyglądać literatura przyszłości.
Coś dziwnego się dzieje w Dolinie Szkieletów. Coś złowrogiego. Ryan był blisko odkrycia prawdy. I prawie zginął. Teraz ze złamaną nogą leży w łóżku. Wie, że nie może nikomu zaufać. Ma tylko swój tajny dziennik. Jego przyjaciółka Sarah dokonuje tymczasem kolejnych przerażających odkryć. Kręci o nich filmy, które umieszcza w sieci. Te filmy możemy obejrzeć my wchodząc na dolinaszkieletow.pl.
Strona nie jest wymieniona przypadkowo. To właśnie z niej dostajemy informacje, hasła i inne wiadomości, które pozwolą nam cieszyć się pełną treścią książki.
Nie można rozpływać się nad jej walorami artystycznymi. One są, jednak na nie zwraca się uwagę najmniej. Intertekstualność “Doliny szkieletów” fascynuje i wciąga. Brawa dla autora i wydawnictwa za fakt wejścia w dość drogą zabawę. Zostanie to jednak zapisane w kartach historii.
Oczywiście to nie ostatnia część tej opowieści. Wkrótce kolejne części fascynujących przygód. Teraz musimy zdać sobie sprawę, że czytanie nie będzie już nigdy takie samo.
Przychody wydawnictwa Nasza Księgarnia ze sprzedaży książek wyniosły 10,52 mln zł. Rok wcześniej było to 11,8 mln zł. Oficyna wydala 158 tytułów, w tym 76 nowości. Łączny nakład wydrukowanych książek to ponad 876 tys. egz., sprzedano ponad 770 tys. egz.
Największy udział w przychodach ze sprzedaży miała oferta skierowana do młodzieży – 47 proc. Niewiele mniej, bo aż 45 proc. przychodów przypadło na książkę dziecięcą (0-10 lat), a pozostałe 8 proc. wygenerowała sprzedaż publikacji dla dorosłych.
I właśnie wejście na rynek – na szersza skalę – tej części oferty Naszej Księgarni było najważniejszym wydarzeniem z handlowego punktu widzenia. Na 2010 oficyna zapowiada premiery kilku zróżnicowanych pod kątem tematycznym serii wydawniczych dla dorosłych czytelników.
Natomiast z marketingowego punktu widzenia najważniejszym wydarzeniem było przyznanie powieści „Złodziejka książek” Markusa Zusaka nagrody Dużego i Małego Donga. Po raz pierwszy, w osiemnastoletniej historii Konkursu Polskiej Sekcji IBBY „Dziecięcy Bestseller Roku” jedna książka zdobyła uznanie zarówno jury profesjonalnego, jak i jury dziecięcego.
Wydawnictwo zakończyło rok z zyskiem netto w wysokości 137 tys. zł. W firmie zatrudnionych było 36 pracowników.
Przeczytaj książkę, obejrzyj filmy na www.dolinaszkieletow.pl, poznaj prawdę…
Coś dziwnego się dzieje w Dolinie Szkieletów. Coś złowrogiego. Ryan był blisko odkrycia prawdy. I prawie zginął. Teraz ze złamaną nogą leży w łóżku. Wie, że nie może nikomu zaufać. Ma tylko swój tajny dziennik. Jego przyjaciółka Sarah dokonuje tymczasem kolejnych przerażających odkryć. Kręci o nich filmy, które umieszcza w sieci.
Ze śledztwa wynika jedno. Przyszłość jest niebezpieczna. Teraźniejszość jest nawiedzona. A przyszłość to śmierć.
Witajcie w Dolinie Szkieletów!
“Dolina Szkieletów”, multimedialny projekt Patricka Carmana, to opowiadana z dwóch perspektyw historia niezwykłego śledztwa prowadzonego przez parę przyjaciół. Składają się na nią tajne dzienniki Ryana McCraya oraz założona przez Sarah Fincher strona internetowa www.dolinaszkieletow.pl. Tylko wtajemniczeni w szczegóły dochodzenia czytelnicy tajnych zapisków mogą obejrzeć zakodowane w sieci amatorskie filmy dokumentujące odkrycia Sarah. A gdy to zrobią, poczują na własnej skórze grozę, jaka się czai w małym miasteczku o dziwnej nazwie…