Erast Fandorin powraca. Po swoim zaskaującym śledztwie w “Azazelu” mamy okazję posłuchać o jego przygodach w “Gambicie tureckim”. Czyta Krzysztof Gosztyła.
Jest rok 1877. Rosja toczy wojnę z Turcją. Fandorin przedziera się do rosyjskiego sztabu z ważną wiadomością, ratując po drodze Warwarę Suworow, chcącą spotkać się ze swoim narzeczonym – szyfrantem. Dowództwo wysyła zaszyfrowaną depeszę, rozkazującą zajęcie Plewny. Jednak do sztabu dociera rozkaz zajęcia Nikopola. Szyfrant zostaje oskarżony o zdradę. Fandorin rozpoczyna śledztwo, mające wskazać winowajcę.
Detektywistyczny bohater tej i kilkunastu innych opowieści ma w sobie coś z Kurta Wallandera oraz Sherlocka Holmesa. Ma maniery rodem z carskiego dworu, fizycznie nie ustępuje żadnemu z superbohaterów i jeszcze doskonale włada bronią – zarówno tą klasyczną jak i swym intelektem, który pozwala mu na rozpracowywanie przeciwnika i sprawcy w dość krótkim czasie.
Akunin jak zwykle stworzył opowieść trzymającą w napięciu do ostatniego momentu. To dzięki takim autorom jak on lektura kryminałów przestała być sprawą wstydliwą w wielu kręgach, nałogiem, z którym trzeba się ukrywać. To właśnie dzięki “Gambitowi tureckiemu” możemy o kryminałach usłyszeć na uczelniach, seminariach ale również w gimnazjach, które, podobnie do alma mater, nie są kuźnią talentów i inteligencji (powtarzam za Gazetą Wyborczą).
Dochodzenie … do odkrycia sprawcy jest przyjemnością. Z Akuninem trwa ona dłużej niż w innych przypadkach. I jeszcze dostajemy ten klimat państwa wschodu, gdzie realia utrudniają dobrym glinom działalność zmierzającą do triumfu dobra.
Gosztyła jak zwykle umie słuchacza omotać swoją interpretacją utworu. Można powiedzieć – i nie będzie to przesadą – iż Akunin tworzy swoje opowieści do czytania na głos. To zupełnie inna bajka i radość.
Polecam – do słuchania w samochodzie, domu czy pracy. A co tam – dobrej literatury nigdy nie za wiele.
Boris Akunin, “Gambit turecki”, Świat Książki, 2012, czyta Krzysztof Gosztyła.
Roberto Saviano powraca na polski rynek w książce “Piękno i piekło”. Książce, która dokumentuje obraz człowieka skazanego na śmierć przez mafię.
Nie ma autor łatwego życia. Śmierć czyha na niego częściej niż na statystycznego Kowalskiego. 24-godzinna ochrona, zmiany miejsca zamieszkania, brak przyjaciół i kogoś bliskiego to kara za wyjawienie tajemnic Camorry – ponoć najokrutniejszej mafii na świecie.
Nie może więc dziwić fakt, że Roberto w swoich tekstach powstałych od 2004 roku wałkuje przede wszystkim jeden temat – mafię. Pisze o powiązaniach, ludziach, wydarzeniach z camorrą związanych. Kreśli portrety bohaterów filmu na podstawie jego pierwszej książki. Wspomina koncert przeciwko tej organizacji.
Na całe szczęście nie poświęca się tylko temu. Pisze o spotkaniu z Messim (FC Barcelona). Czytamy doskonały reportaż o dochodzeniu do celu nawet pomimo niesamowicie ciężkiej genetycznej choroby. W mistrzowski sposób przedstawia nam to Saviano, który udowadnia, że nie tylko mafia jest jego oczkiem w głowie.
Dużo miejsca poświęca pisarzom. Debatuje o o Salmanie Rushdiem, Gustawie Herlingu-Grudzińskim, o zamordowanych dziennikarzach Enzu Biagim, Annie Politkowskiej i Giancarlu Sianim. Polskie nazwiska nie są przypadkowe – Saviano jest nimi wyraźnie zafascynowany. Czuć uwielbienie i chęć naśladowania ich drogi.
Taka mozaika lub, jak kto woli, przeplatanka tematów pięknych i piekielnych ma pewnie pokazać, że “zło dobrem zwyciężaj”, a nie myśl na jego temat za dużo. Czy ta recepta jest skuteczna? Książka i sam autor twierdzą, że tak. Rzeczywistość jest jednak inna…
“Zbieracz truskawek” przypomina głównego bohatera “Pachnidła”. Lektura jednak przynosi nam więcej korzyści niż czytanie Suskinda.
Nagie ciało dziewczyny znajdują dzieci bawiące się w lesie. Obcięto jej włosy. Została zgwałcona. Szeroko otwarte oczy przeraziły tego, kto znalazł ciało. Oczy te wyrażają również ogromne zdziwienie. Miasteczko,z którego pochodziła dziewczyna jest przerażone. Podobnie media, które piszą o psychopatycznym mordercy. Na pogrzebie ofiary Jeff publicznie deklaruje, że znajdzie mordercę.
To wywołuje nieuchronny upadek elementów układanki. Zaczyna się pościg, w którym albo morderca zostanie ujęty, albo ścigająca zginie.
Monika Feth miesza kryminał z dobrej jakości thrillerem. Do tego miejscami wrzuca opowieść grozy z zaskakującym finałem. Pozorny misz masz ma swój głęboki sens. Ciekawa jest również opowieść z perspektywy kilku osób. Widzimy tę samą sytuację oczyma młodszych i starszych. Sama narracja również się zmienia. To dodatkowy atut książki.
Te wszystkie zabiegi nie ułatwiają czytania. Zabawa jest jednak przednia. Morderca ma coś z bohatera “Pachnidła”. Zbrodnia jest bo występuje brak miłości. Jednak w “Zbieraczu truskawek” sprawa jest jeszcze bardziej “wyuzdana.
Żeby dowiedzieć się, o co chodzi – polecam przeczytać.
Gratuluję znów dobrego wydawniczego nosa Naszej Księgarni. Polecam.
Moda na Schmitta za sprawą jego nowej książki znów ożywa. Warto więc wrócić do początków jego obecności na polskim rynku wydawniczym. Na początek “Pan Ibrahim i kwiaty Koranu”.
Kiedy mały Momo podkrada smakołyki w sklepie pana Ibrahima, nawet nie podejrzewa, że stary Arab, który tak naprawdę wcale nie jest Arabem, stanie się wkrótce jego przyjacielem i duchowym przewodnikiem. Nie podejrzewa, że ten człowiek tak zmieni jego życie. Nie podejrzewa, że może być tak bardzo szczęśliwy. Ale po kolei…
Momo jest wyznania mojżeszowego. Ibrahimowi bliżej jest do Koranu. Te dwie religie, które za bardzo nie pałają do siebie miłością w książce Schmitta stanowią tylko tło do właściwego sensu opowieści. Można być szczęśliwym i będąc Żydem i będąc Muzułmaninem. Poza tym nie każdy Żyd to złodziej, a Muzułmanin to terrorysta.
Takie utarte schematy tylko utrudniają nam życie, co pokazuje przykład Momo. Maska, którą zakładamy; poza, którą przybieramy winny być jedyne i prawdziwe – nasze. Inaczej ciężko z tego życia się cieszyć, o lekkości bytu nie wspominając.
Schmitt ma lekkie pióro, które czyta się z przyjemnością. Analiza ludzkiego bytu zarówno widoczna w słowach jak i ukryta gdzieś pomiędzy kropką i przecinkiem robi wrażenie. I nie ma racji dziennikarka “Przekroju” porównując autora “Oskara i pani Róży” do Coehlo. Emmanuel to zupełnie inna – wyższa półka. I w myśli i w słowie i w …. (właściwe wpisać).
Wyśmienita literatura.
“Pan Ibrahim i kwiaty Koranu”
Eric Emmanuel Schmitt
Znak
2004
Najnowszy zbiór opowiadań mistrza horroru, Stephena Kinga, zawiera 13 krótkich tekstów, w tym wiele nowych, nigdy dotąd niepublikowanych.
Niewielka wyrwa w otaczającej nas rzeczywistości potrafi sprawić, że świat staje się przerażającym i zadziwiającym miejscem. Po zmroku, po zachodzie słońca to, co oczywiste, staje się inne, nierozpoznawalne i niepokojące. Poznaj obsesje dręczące “Gingerbread Girl” i dwóch sąsiadów, którzy bez reszty zaangażowani w spór o ziemię, trafiają do naprawdę paskudnego miejsca. Przeczytaj o człowieku, który chciał interweniować w przypadku przemocy domowej i starszych ludziach, którzy w poszukiwaniu sposobu na przerwanie monotonii codzienności, posunęli się ciut zbyt daleko, o głuchoniemym autostopowiczu pomagającym pewnemu kierowcy uporać się z romansem jego żony oraz niewidomej dziewczynie, której pocałunki mają niezwykłą moc. Granica pomiędzy życiem a śmiercią, realnością a szaleństwem, zaciera się z każdą kolejną stroną…
Oprócz Skazani na Shawshank w tomie znajdują się mini powieści Zdolny uczeń, Ciało i Metoda oddychania.
SKAZANI NA SHAWSHANK Andy odsiaduje karę dożywotniego więzienia za podwójne morderstwo, którego nie popełnił. W Shawshank rządzą sadystyczni strażnicy, a dyrektor więzienia to hipokryta i oszust. Ale Andy jest sprytniejszy od każdego z nich. Lata, jakie przyjdzie mu spędzić w celi, wykorzysta na przygotowanie misternego planu zemsty tak zaskakującego, że zmyli nawet najbliższych mu współwięźniów… ZDOLNY UCZEŃ Todd Bowden wpada na trop hitlerowskiego zbrodniarza, który pod przybranym nazwiskiem ukrywa się w amerykańskim miasteczkiem. Trzynastoletni chłopak okaże się bardzo pojętym uczniem oprawcy z Auschwitz… METODA ODDYCHANIA Emlyn McCarron opowiada historię niezwykłego porodu, jaki przed laty odebrał w Wigilię Bożego Narodzenia. Porodu, który zaczął się śmiercią pacjentki w wyjątkowo drastycznych okolicznościach…
Martyna znana jest z robienia rzeczy nietuzinkowych. Zdobywanie korony świata, udział w rajdach zarezerwowanych dla mężczyzn – to dla niej betka. Ale czy na świecie są podobne kobiety? Wojciechowska odnalazła je na krańcu świata.
Książka składa się z reportaży pokazujących fascynujące miejsca, i kulturę. Martyna Wojciechowska przemierzyła kulę ziemską w poszukiwaniu bohaterek do swojego najnowszego programu Kobieta na krańcu świata.. Odnalazła je między innymi w najbiedniejszej dzielnicy boliwijskiego La Paz, na argentyńskiej pampie, rajskiej plaży Zanzibaru i w pływającym domu na zatoce Ha Long.
Kobiety, które przedstawia autorka są niezwykłe. W świecie, gdzie rządzi kult macho czy też mężczyzna rządzi niewiastą nie jest im łatwo żyć. One stanowią wyrwę w tym uporządkowanym dla samców środowisku.
Nie jest oczywiście łatwo. Szykany, ból czy odrzucenie – to niektóre przykrości spotykające kobiety. Jednak one – element rządzący w XXI wieku nadają ton powolnym zmianom, jakie zachodzą w ich krajach.
Całość napisana lepiej niż wszystkie książki Pałkiewicza. Dodajmy do tego jeszcze żywe foto – i za dość wysoką cenę otrzymujemy książkę idealną.
Zdecydowanie warto.
Martyna Wojciechowska
“Kobieta na krańcu świata”
wydawnictwo National Geographic
2009
Wierni polskim przekładom czytelnicy mogą błogosławić październik tego roku. “Zamek z piasku, który runął” wieńczy dzieło, które rozsławiło nazwisko Larsson (nie mylić z piłkarzem) i sprzedało się w mln egzemplarzy.
Trzecia i ostatnia część serii Millennium zaczyna się w miejscu, w którym kończy się Dziewczyna, która igrała z ogniem. Lisbeth Salander przeżywa próbę pogrzebania jej żywcem. Ale jej kłopoty na tym się nie kończą. Mikael Blomkvist sięga w skrywaną przeszłość Salander i rusza w pogoń za prawdą. Pisze ważny tekst, który ma oczyścić nazwisko Lisbeth Salander i wywołać trzęsienie ziemi w rządzie, służbach bezpieczeństwa i całym kraju. Lisbeth Salander w końcu ma szansę pogodzić się z własną przeszłością.
Larsson we wszystkich 3 częściach “Millenium” udowodnił, że książka gruba nie musi być dennie nudna. Podczas gdy “Zmierzch” i inne tytuły nakazem wydawcy muszą mieć stron 500 plus, co powoduje powstanie zdań typu: Edwadr wyjrzał przez okno. Na zewnątrz była ładna/brzydka pogoda (potem parę stron opisu pogody), w szwedzkiej trylogii każde słowo ma sens, a objętość nie jest sztucznie pompowana.
Nie wiem, jak autor “Millenium” wpadł na pomysł tej historii. I nie chodzi tutaj o “Zamek z piasku, który runął”. Wszystkie 3 części są skonstruowane doskonale zarówno pod względem warsztatu jak i języka. Brawa należą się autorowi polskiego przekładu Larssonowskiego dzieła, który niewiernie tłumaczył tę opowieść (porównaj wierna angielska wersja).
Przednia zabawa, która uniemożliwia oderwanie się od książki na kilka godzin. Miłośnicy Larssona mogą wybierać się na ekranizację pierwszej części Millenium (premiera 6 listopada). Nieznający pisarza powinni modlić się o taki prezent pod choinkę.
Stieg Larsson
Zamek z piasku, który runął
wydawnictwo Czarna Owca
2009
Opowieść o największej, awanturniczej wyprawie Polaków, porównywalnej z podbojami hiszpańskich konkwistadorów. Wyprawie po koronę carów Moskwy, zwanej Trzecim Rzymem.
Książka o zderzeniu dwóch światów wyrosłej na gruncie wolności szlacheckiej Rzeczypospolitej i ksenofobicznej Moskwy, odgrodzonej od Europy murem prawosławia. Opowieść o fenomenie husarii i wojska polskiego, zwyciężających na mroźnych stepach i lodowych pustkowiach Rosji, gdzie wieki później klęskę poniosły armie Napoleona i III Rzeszy.
Pierwszym tomem „Samozwańca rozpoczyna Jacek Komuda nowy, poświęcony stosunkom polsko-rosyjskim cykl „Orły na Kremlu.
Akcja powieści jest niesamowicie wciągająca. W Richmond dochodzi do serii okrutnych zbrodni, których policja nie potrafi wyjaśnić. Sprawca posługuje się niewidzialną szablą, nie pozostawia po sobie żadnych śladów. Aby rozwikłać zagadkę, detektyw Decker będzie musiał poznać tajemnice magicznej religii z Czarnego Lądu.
Masterton daje w “Szarym Diable” to, co ma do zaoferowania najlepszego. Wartka akcja, która nie kończy się kulminacją w połowie książki, której reszta to samo dopowiedzenia. Doskonałe rozeznanie tematu magii i wierzeń czarnego lądu zasługuje na szczególną uwagę bo jest to motyw niewałkowany przez wszystkich. No i ten thrill przechodzący po plecach, gdy zło czai się na kolejnej karcie powieści – prawdziwy majstersztyk.
Oczywiście wśród ochów i achów są i rzeczy, które w Mastertonie i jego stylu przestają się podobać. Opisy seksualnych orgii były dobre, ale z czasem się już przejadły. Brak im finezji – każde bara bara u Mastertona ma taki sam wstęp, początek i zakończenie. Kobiety mogą czuć się obrażone, bo autor zawsze traktuje je jako narzędzie. Ale cóż, taki urok Grahama.
Niektóre motywy (jak zmarła kochanka detektywa) trącą myszką, gdy pojawiają się okryte kocem lub głowa eksploduje im podczas rozmowy. Na całe szczęście takich kwiatuszków nie ma zbyt wiele, więc można spokojnie i bez nerwów dotrzeć do niezłego finału.
Jak zwykle język oraz styl powieści są najmocniejszą stroną całego przedsięwzięcia. Brawa dla tłumacza oraz samego autora, który w oryginale robi jeszcze większe wrażenie.
Pomimo lat paru, które minęły od wydania tej książki w Polsce nadal dobra i niesamowicie wciągająca. Tak tworzy się pomnik opierający się sile czasu.
Polecam.
Szary diabeł
Graham Masterton
wydawnictwo Albatros
2004
Czyli o początkach pewnego jabłuszka, które dzisiaj rządzi światem.
Kim jest Steve Wozniak? Dajmy encyklopedyczną wersję jego biografii:
Swój pierwszy komputer stworzył, gdy miał 13 lat [2]. W 1972 roku ukończył Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley.
W latach 1973-1976 pracował w firmie Hewlett-Packard. W 1976 założył wraz ze Stevem Jobsem, oraz Ronaldem Wayne’m firmę Apple. Zaprojektował od podstaw pierwszy komputer firmy Apple o nazwie Apple I, który przeznaczony był do samodzielnego montażu przez użytkownika. Jego różnorodne innowacje stworzyły podstawę pod początkowy sukces firmy.
Odszedł z Apple w 1985. W tym samym roku został odznaczony przez prezydenta USA National Medal of Technology.
Wziął udział w programie Dancing with the Stars (USA). Jego partnerką była Karina Smirnoff, zajęli 10. miejsce na 13 możliwych.
Dodajmy od siebie, że jest jednym z trzech założycieli Apple polskiego pochodzenia – więc to dwa pierwsze powody, dla których warto książkę przeczytać.
Sam Steve jakoś niewiele pisze o swoich polskich korzeniach (o rodzinie w ogóle) jednak jak zaznacza nie lubi dzielić się swoim prywatnym życiem, a swoimi projektami, które zrewolucjonizowały świat. Nie można jednak nie wspomnieć o jego dwóch żonach, zamiłowaniu do podróży oraz segwayów, których jest chyba największym fanem na świecie.
Dobrze – przejdźmy do meritum – Steve od dziecka naznaczony był na wynalezienie czegoś ekstra. Sukcesy na targach naukowych, poświęcanie czasu na budowanie skomplikowanych systemów elektronicznych i zabawa z telefonem (słynny telefon do papieża) zaowocowały Jabłuszkiem.
To jednak nie było by możliwe bez spotkania w pewnym okresie życia dwóch innych pasjonatów, którzy również chcieli rewolucjonizować świat. Pojawia się pytanie – czy to bajka, łut szczęścia, który przeznaczony jest tylko wybranym? Odpowiedź (według mnie) brzmi – nie, to sytuacja, która może zdarzyć się każdemu z nas – jeśli tylko będziemy tak konsekwentni jak Steve bawiąc się przy tym oczywiście. Bo dobry fun jest tak samo potrzebny jak talent.
Dość o życiu – czas na samą książkę. Jest szczera, czasem śmieszna – czasem smutna, ale niezwykle optymistyczna. Język luźnej opowieści sprawia, że jak w macu – przełączamy strona po stronie kolejne rozdziały, które napisane są tak, że w finale możemy sami zacząć myśleć o stworzeniu czegoś równie dobrego jak jabłuszko. Czy komuś się to uda (po lekturze Steve’a)? Myślę, że tak.
Wspomnienia nie tylko dla fanów nadgryzionego jabłuszka, ale dla wszystkich, którzy nie wierzą, że nie ma rzeczy niemożliwych. Wszystko można, jeśli się chce Polecam
iWoz
Steve Wozniak Gina Smith
wydawnictwo Studio Emka
2009
PODZIEMIA VENISS to przesiąknięta mrocznym pięknem i jednocześnie prawdziwie koszmarna opowieść, zdobywająca szturmem teren fantastycznej antyutopii, którą przekształca w zupełnie nową jakość. Jeff Vander Meer nie marnuje czasu na tworzenie konwencjonalnego, spójnego futurystycznego świata; zamiast tego jego postacie charakteryzują się niemal mitologiczną prostotą i żyją wśród krajobrazów, które wiele zawdzięczają zarówno Hieronimowi Boschowi i Salvadorowi Dali, jak i autorom SF, takim jak J.G. Ballard czy Simon Ings.
Rozgrywające się w świecie zewnętrznym katastrofy postępują ramię w ramię z głęboką refleksją i odkrywaniem przez bohaterów samych siebie. Pełno tu również intensywnych, rozrzuconych na wszystkich stronach powieści chwil piękna i grozy, żywcem wyjętych wprost z ze złego snu.
PODZIEMIA VENISS Jeffa VanderMeera ukazują się 26 czerwca w UCZCIE WYOBRAŹNI nakładem wydawnictwa Mag.
Jeff VanderMeer jest dwukrotnym laureatem World Fantasy Award, finalistą Hugo Award, Bram Stoker Award, IHG Award, Philip K. Dick Award, i innych. Publicysta The Washington Post, Publishers Weekly I innych, członek jury nagrody The Aisner Award, Jest autorem zaliczanym do nurtu New Weird, do którego zalicza się również Wieki Światła Iana McLeoda (wyd. MAG czerwiec 2006). O samym nurcie New Weird tak opowiada VanderMeer : New Weird jest typem miejskiej literatury osadzonej w fantastycznym świecie, która obala wyidealizowane wyobrażenia o scenografii znanej z tradycyjnej fantasy, a robi to najczęściej przez wybór realistycznych, kompleksowych modeli świata, stanowiących punkt wyjścia do kreacji, w której mogą łączyć się elementy zarówno sf, jak i fantasy. New Weird jako gatunek odznacza się wysoką jakością i by ją osiągnąć, używa elementów właściwych, na przykład, dla surrealistycznego horroru w kwestii stylu, tonu opowieści i efektów odbywa się to w połączeniu ze stymulującym wpływem pisarzy nowofalowych i ich następców (a także protoplastów, jak Mervyn Peake oraz francuscy/angielscy dekadenci).
New weirdowska literatura odnosi się do problematyki współczesnego świata, nawet jeśli w sposób zakamuflowany, nie zawsze jednak są to odwołania do kwestii politycznych. Częściowo odwoływanie się do współczesnego świata polega na potędze wizji autorskiej i poddaniu się dziwactwom, wizji nie zamkniętej w nawiedzonym domu na wrzosowiskach ani jaskini na Antarktydzie. To poddanie się (albo wiara) autora może przyjąć różne formy, przy czym część z pisarzy stosuje w tym celu techniki postmodernistyczne, niepodważające jednak wykreowanej w tekście fantastycznej rzeczywistości. (cytat pochodzi z antologii, którą opracował Jeff Vander Meer wspólnie z żoną Ann). Wywiad z Jeffem VanderMeerem przeprowadził dla portalu Katedra Jan Żerański http://katedra.nast.pl/artykul/3863/Wywiad-z-Jeffem-VanderMeerem/
Oficjalna strona autora http://www.jeffvandermeer.com
Radiowa Agencja Fonograficzna oraz audioteka.pl rozpoczęły największą dotychczas produkcję audiobooka na polskim rynku. Blisko 200 aktorów bierze udział w nagraniach „Narrenturm” Andrzeja Sapkowskiego. Audiobook wzbogacony będzie wyjątkowymi efektami dźwiękowymi, specjalnie skomponowaną muzyką oraz pieśniami stworzonymi na potrzeby tej produkcji.
Produkcja „Narrenturm” – pierwszej części Trylogii Husyckiej Andrzeja Sapkowskiego – jest realizowana w Teatrze Polskiego Radia, jedynej w Polsce instytucji dysponującej warunkami technicznymi i zespołem posiadającym niezbędną wiedzę, by podołać tak wielkiemu przedsięwzięciu.
Dla miłośników audiobooków będzie to wyjątkowe wydarzenie, a dla osób, które nie miały jeszcze przyjemności obcowania z literaturą w tej formie, będzie to najlepsza okazja, aby poznać zalety słuchania książek. Nagranie „Narrenturm” budzi silne emocje – wzrusza, zatrważa, fascynuje. Sądzę, że premiera tej powieści w formie audiobooka może się okazać wydarzeniem, które zmieni nie do poznania polski rynek audiobooków – mówi Błażej Kukla, współtwórca serwisu internetowego audioteka.pl, który to serwis udostępni audiobook w formie plików do pobrania w formacie .mp3.
Od dawna zajmujemy się wydawaniem płyt muzycznych, ale to będzie nasz pierwszy audiobook. Czekaliśmy na dogodny moment, by zaistnieć w świecie książki mówionej i myślę, że Trylogia Sapkowskiego stwarza ku temu świetną okazję. Oczekujemy, że naszą produkcję będzie można porównać do premiery audiobooka „Harry’ego Pottera” czy „Władcy Pierścieni” w Niemczech, które to produkcje de facto rozpoczęły niezwykle dynamiczny i nieustający do dziś wzrost największego w Europie rynku audiobooków – mówi Wojciech Kwapisz, kierownik Radiowej Agencji Fonograficznej.
W ciągu 60 dni blisko 200 aktorów weźmie udział w nagraniach audiobooka o łącznym czasie ok. 1500 minut. Całość reżyseruje Janusz Kukuła, który ma w swoim dorobku wiele uznanych i nagradzanych produkcji Teatru Polskiego Radia, jak np. „Trylogię” Sienkiewicza czy „Quo Vadis”.
Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z tak wielkim przedsięwzięciem. Realizowanie tego wspaniałego utworu jest dla mnie nie tylko wyzwaniem artystycznym, ale również intelektualnym. Trylogia Sapkowskiego jest doskonałym przewodnikiem po historii Dolnego Śląska i wymaga dużego przygotowania, chociażby ze względu na różne języki, którymi się posługują bohaterowie powieści – mówi Janusz Kukuła.
Autorem muzyki jest Adam Skorupa – kompozytor ścieżki dźwiękowej do uhonorowanej wieloma międzynarodowymi nagrodami gry komputerowej „Wiedźmin”, uznany przez amerykański portal IGN najlepszym twórcą oryginalnej muzyki do gier komputerowych w 2007 roku.
Dotąd uczestniczyłem w produkcjach, w których zawsze był obecny element wizualny. Komponowanie muzyki do „Narrenturm” jest dla mnie zatem pewnym eksperymentem – czymś nowym, ale ekscytującym, gdyż mam szansę tworzyć coś więcej niż tylko specyficzny klimat fabuły. Muzyka jest tu bowiem elementem nośnym i będzie bardziej świadomie odbierana przez słuchacza – mówi Adam Skorupa.
Obsada aktorska to gwiazdy polskich scen, stale współpracujące z Teatrem Polskiego Radia oraz młodzi aktorzy, którzy już zdążyli zyskać uznanie środowiska. Narratorem będzie Krzysztof Gosztyła – laureat „Wielkiego Splendora’98”. Główną rolę reżyser powierzył Lesławowi Żurkowi – znanemu z roli w filmie „Mała Moskwa” i serialu „Londyńczycy”. W obsadzie znajdą się także m.in.: Marian Opania, Henryk Talar, Krzysztof Wakuliński, Mariusz Benoit, Anna Dereszowska, Magdalena Różdżka, Adam Ferency, Artur Barciś i wielu innych.
Fragmenty powieści będą emitowane na antenie Programu I Polskiego Radia w ramach tegorocznego „Lata z Radiem”, a całość audiobooka będzie do pobrania w serwisie audioteka.pl w formacie .mp3. Polskie Radio wyda audiobook również na płycie CD, wzbogaconej o książeczkę ze zdjęciami i wywiadami z artystami. Audiobook będzie dystrybuowany przez RUCH w ramach akcji „Ruch w Kulturze” oraz przez Empik w dziale książki. Tradycyjna książka drukowana ukazuje się nakładem wydawnictwa SuperNOWA, które od 1992 r. wydała jedenaście książek Andrzeja Sapkowskiego.
***
Trylogia Husycka to cykl historyczno-fantastyczny o wojnach husyckich, których akcja toczy się w piętnastym wieku na terenie Czech, Moraw, Śląska, Węgier, ówczesnej Polski i Niemiec. Sapkowski w niepowtarzalnym stylu opisuje okrucieństwo wojny, zwłaszcza bratobójczej i piętnuje nietolerancję religijną. W swojej powieści stworzył szereg barwnych postaci, którym przyszło żyć w czasach pogardy. Główny bohater – Reynevan z Bielawy – medyk, romantyczny kochanek i z konieczności husycki szpieg, określa sam siebie jako Ślązaka – nie Czecha ani Niemca, ani tym bardziej Polaka, choć biegle posługuje się językami wszystkich tych nacji. Studiował w Pradze, ale w trakcie swych rozlicznych peregrynacji odwiedził wiele czeskich i śląskich miast i miasteczek. Miejsca owe opisał Sapkowski z niezwykłym pietyzmem: średniowieczna Praga i Wrocław pod jego piórem wprost tętnią życiem. Wieloletnia, wręcz benedyktyńska kwerenda historyczna, jaką przeprowadził autor Trylogii została doceniona przez czytelników i recenzentów.