Posted: January 27th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: bajka, carlo coloddi, jarosław mikołajewski, media rodzina, opowiesc, pinokio, recenzja | No Comments »
Pinokio to postać fikcyjna stworzona przez Carla Collodiego, autora powieści Pinokio (Le avventure di Pinocchio), która ukazywała się w odcinkach w latach 1881-1883.

Początkowa historia tego drewnianego pajacyka nie była obiecująca. Ot, w skromnym finale autor zabił swojego bohatera. Na całe szczęśćie młodzież, do której bajka była skierowana, nie dopuściła, by tak zacny bohater dokonał żywota. Collodi musiał pisać inne – bardziej optymistyczne zakończenie.
Opowieść zaczęła robić dużą karierę po śmierci twórcy. Wymieńmy filmy, spektakle, przeróbki tekstu czy komiks – a to tylko mała część pinokiomanii, która zapewne trwa do dnia dzisiejszego. Zachwyt ten uszczuplił nam jednak prawdziwy wygląd tekstu oraz – w wielu wypadkach – wizerunek samego Pinokia.
Wszak według najnowszego (i na razie najlepszego) wydania wydawnictwa Media Rodzina drewniana kukiełka odżywa. Nowy przekład książki Carla Collodiego “Pinokio. Historia pajacyka” pióra Jarosława Mikołajewskiego z ilustracjami Roberta Innocentiego każe klęknąć na oba kolana jeśli idzie o szczegóły edytorskie i tłumaczenie
Ta malarska interpretacja opowieści o Pinokio uznana została przez “New Yorkera” za z pewnością najpiękniejszą edycję świata pokazuje, że drewniana kukiełka na początku to kawał podłej szczapy, którą Gepetto powinien wrzucić w ogień najbliższego ogniska. Zły, opryskliwy i niesamowicie bezczelny Pinokio może być dla czytelników, którzy nie mieli wersji pełnej w rękach szokiem. Tak jednak było naprawdę. Pinokio chciał zabić, Pinokio próbował się powieścić, Pinokio siał strach i zniszczenie…
Widać w wydaniu Media Rodzina powolne dochodzenie Pinokia do bycia człowiekiem. Od zła absolutnego, poprzez wątpiącego naiwniaka po normalnego chłopca. Cały proces odbywa się oczywiście pod nadzorem dobrej wróżki, która słusznie gra jedną z głównych ról w bajce. Podobnie jak świerszcz, który jest głosem kształtującego się u Pinokia sumienia.
Czytając nowe tłumaczenie chłoniemy włoskość opowieści. To zapewne to, o czym mówił Maciejewski w rozmowie z Gazetą Wyborczą: Tłumaczenie “Pinokia” to przecież jedna z tych prac, które można bardzo zepsuć, a poprawić nią niczego się nie da. Zresztą nie ma potrzeby. Dotychczasowe przekłady są bardzo dobre. W przypadku takim jak ten tłumaczenie jest więc celem samym w sobie – to poprowadzenie ulubionej opowieści własnym głosem. Choć poczuciu bliskości z tekstem, czyli radości, towarzyszy też pewna ambicja – znalezienie tonacji, która byłaby polskim ekwiwalentem toskańskiej zaczepności ze skłonnością do wzruszonej emfazy i elegancji. Znalezienie formy dla takiego dziecięcego gadania, w którym jest pogłos Dantego, Petrarki, Boccaccia…
Klimat całości utrzymany jest przez ilustracje Roberto Innocentiego. Zresztą, kto inny mógł stworzyć tak dokładne malarskie przedstawienie opowieści jak nie Włoch? Przecież to on czuje klimat drzemiący gdzieś pomiędzy wierszami tekstu. Tę włoskość polskiemu czytelnikowi nieznaną.
Mistrzowska rzecz. Prawdziwa ozdoba bibliotecznej półki.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 26th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: książka, media rodzina, recenzja, uwaga budowa | No Comments »
Tato, a jak buduje się domy? – pewnie zapyta za lat parę mój syn. Jak filolog muszę więc już teraz chłonąć podstawy wiedzy architektonicznej zaczynając od czegoś lekkiego acz wartościowego. Na pierwszy ogień “Uwaga, budowa!”.

Jak informuje wydawca (Media Rodzina) ta książka to polskie tłumaczenie niemieckiego hitu z 2009 Wydawnictwa Brockhaus. W 2010 roku książka została nominowana do prestiżowej nagrody Deutscher Jugendliteratur Preis oraz zdobyła liczne wyróżnienia wydawnicze.
Czytając tę opowieść Marka, który krok po kroku wyjaśnia nam niuanse związane z budową domu czuję się lepiej. Tajna wiedza architektoniczna i murarska stoi teraz otworem przed małym i dużym poszukiwaczem wiedzy praktycznej.
Chcesz wiedzieć jak powstaje piwnica? Dlaczego trzeba dobrze przygotować plac budowy? Które podłogi będą najlepsze do twojego pokoju? Te i inne pytania znajdują odpowiedź w książce. Całość uzupełniają rysunki pokazujące każdy szczegół nowego domu narratora.
Podróż poprzez etapy budowy z Markiem i grupą fachowców jest przyjemna choć czasem głupio, że taki mały chłopiec tłumaczy dorosłym czytelnikom rzeczy, wydawać by się mogło, podstawowe jeśli chodzi o budowę domu. Nie na wszystkim jednak można się znać. Warto jednak pamiętać, że płaski dach jest dobry, bo można go wykorzystać na ogródek w centrum miasta.
Czasem myślę, że “Uwaga, budowa!” mogłaby być pierwszym podręcznikiem dla budowlańca. Książka z dużą dawką wiedzy. Warto!
Rolf Toyka, Ferenc B. Regos, Heike Ossenkop, “Uwaga, budowa!”, Media Rodzina, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 26th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: dwa serca anioła, książka, paweł pawlak, recenzja, serce, wojciech widłak | No Comments »
Dracula wołają na Romka jego znajomi z podwórka. Syn pyta: dlaczego? Przecież główny bohater książki “Dwa serca anioła” krwi nie pije ani nie kocha spać w dzień.

Romek jest chory. Gdy miał sześć lat, znalazł się w szpitalu i usłyszał, że ma ubytek w przegrodzie międzykomorowej. Bardzo poważna wada musi być operowana. Niestety – opowieść nie przynosi wielkich nadziei – operacja jest droga i nie do końca wiadomo, czy ktokolwiek się jej podejmie.
Pewnego dnia spotyka tajemniczego pana Felicjana, z którym, pomimo różnicy wieku znajduje wspólny język. Bliska znajomość pozwala obydwojgu inaczej spojrzeć na pewne sprawy i ułożyć sobie życie w odpowiedniej kolejności.
Pomimo ciężkiego tematu jest to książka pogodna i optymistyczna. Pierwszoosobowa narracja Romka przesycona jest humorem i brakiem myśli o najgorszym. Nie nakręca się też nasz bohater pozytywnie – żyje normalnie i cieszy się z każdej chwili – i tej gorszej i tej lepszej.
Wojciech Widłak umiejętnie nakreśla postawy poszczególnych bohaterów książki. Jak podchodzą do choroby niewinnego chłopca? Mama jest zła na cały świat, koledzy nie rozumieją, a pan Felicjan… on jeden wie, o co w tym wszystkim chodzi. Zresztą jako pisarz mówi, że dopiero teraz zrozumiał, o czym ważnym można pisać.
Opowieść pozwalają nam również zrozumieć ciekawe ilustracje Pawła Pawlaka, który wczuł się w klimat opowieści. Można jej w ogóle nie czytać – każdy jego obraz powie nam ciut więcej niż słowa.
Czy anioły istnieją? Okazuje się, że można głęboko w to wierzyć.
“Dwa serca anioła”, Wojciech Widłak, Media Rodzina, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 26th, 2012 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: iwona chmielewska, janusz korczak, książka, książki, media rodzina, pamiętnik blumki, recenzja | No Comments »
Mija 70 lat od tragicznej śmierci Janusza Korczaka, ale też sto od utworzenia przez niego Domu Sierot. Będzie więc okazja rozmawiać nie tylko o tym, jak zginął, ale też jak przeżył życie najsłynniejszy polski pedagog.

Wiele tekstów pojawiających się w mediach pisze, że wyidealizowaony obraz doktora mija się zupełnie z prawdą, która jest bardzo bolesna. Bo czy wiemy, że zginął z dziećmi w komorze gazowej? Czy rzeczywiście był taki dobry? Nie miał żadnych chwil załamania? A jaki naprawdę był dla dzieci?
Ilona Chmielewska – autorka książki “Pamiętnik Blumki” zbudowała opowieść ze strzępków myśli korczakowskiej. Myśli, która do dzisiaj wydaje się być bardzo aktualna i przekonująca. Bo przecież sąd dziecięcy nad dorosłymi może się odbywać. A dzieci między sobą dogadują się lepiej niż za pośrednictwem rodziców ogarniętych gniewem i flustracją dnia codziennego. Kieszonkowe może być małe ale regularne. A dorosły musi przeprosić dziecko, gdy zrobi mu krzywdę.
Książka ta to myśl słowna i obrazkowa. Piękne ilustracje doskonale oddają to, co pisze autorka dając nam jednocześnie pole do szerszego rozumienia Janusza Korczaka i jego pomysłu na wychowywanie dzieci. Na pierwszy rzut oka pomysłu wyidealizowanego, nieprzeznaczonego dla tego świata. Jednak po chwili zastanowienia kupuję go w całości dla dobra swojego syna i rodziny.
Autorka książki jest laureatką wielu nagród. Najważniejsze z nich to Złote Jabłko na Biennale Ilustracji w Bratysławie i ilustratorski „Oskar”, Bologna Ragazzi Award, w kategorii „Non fiction”. Za “Pamiętnik Blumki” należą jej się kolejne.
Mądra książka. Dla dziecka i rodzica.
Iwona Chmielewska. “Pamiętnik Blumki”, Media Rodzina, 2012.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: February 3rd, 2011 | Author: admin | Filed under: Nowinki ze świata książki | Tags: antoni czechow, książka, recenzja, tomasz mann | No Comments »
10 lutego nakładem wydawnictwa Sic! ukaże się Nieciekawa historia (Z zapisków starego człowieka) Antoniego Czechowa w przekładzie i z komentarz Rene Śliwowskiego, z dodatkiem eseju Tomasza Manna o Czechowie w przekładzie Izabeli Czermakowej.
Skoro już wymieniamy i chwalimy opowiadania Czechowa, koniecznie muszę wspomnieć Nieciekawą historię, która jest mi najdroższą ze wszystkich jego nowel; jest to utwór całkiem niepospolity, fascynujący i w swej cichej, smutnej dziwności nie ma sobie równego w żadnej literaturze; zdumiewa on choćby tym, że młody, niespełna trzydziestoletni człowiek z najgłębszym wyczuciem czyni narratorem tej zapowiedzianej jako „nieciekawa”, lecz wstrząsającej historii – starca, światowej sławy uczonego w randze generała, z tytułem ekscelencji, który często też tak się w swoich wyznaniach tytułuje: „Wasza ekscelencjo!”, co brzmi jak: „O mój Boże!”. Bo chociaż jest to ktoś wysoko postawiony w oficjalnej hierarchii, jego umysł i samokrytycyzm, oraz krytycyzm w ogóle, są na takim poziomie, że uświadamia on sobie całą niedorzeczność otaczającej go sławy i okazywanej mu czci; w głębi duszy jest człowiekiem zrozpaczonym, spostrzega bowiem, że jego życiu wraz z wszystkimi zasługami brak było duchowego centrum, jakiejś „ogólnej idei”, że w gruncie rzeczy było to życie bezsensowne, życie człowieka zrozpaczonego.
Tomasz Mann, „Esej o Czechowie” (fragment)
Antoni Pawłowicz Czechow(1860–1904) – nowelista i dramatopisarz rosyjski. Autor m.in. dramatów: Płatonow (1881), Wujaszek Wania (1900), Wiśniowy sad (1901), Trzy siostry (1904); opowiadań: Wielki step (1888) i Sala nr 6 (1892) oraz relacji ze swojej wyprawy do miejsc zesłania pt. Wyspa Sachalin (1895).
Rene Śliwowski(ur. 1930 we Francji) – rusycysta, tłumacz, autor biografii Czechowa. Od roku 1953 związany z Uniwersytetem Warszawskim, gdzie w Instytucie Rusycystyki uzyskał stopień profesora zwyczajnego. Pracę naukową łączył z tłumaczeniami literatury rosyjskiej i publikacją licznych tomów utworów wybranych m.in. pisarzy rosyjskiego Srebrnego Wieku.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 25th, 2011 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: jakub żulczyk, książka, książki, nk, recenzja, zmorojewo | No Comments »
Po doskonałym “instytucie” czekałem na kolejną książkę Jakuba, która znów podniosłaby mi ciśnienie i ochotę na czytanie tego gatunku. Mamy “Zmorojewo”, które choć nie tak dobre i gdzieś obok wysokiej literatury potwierdza talent autora.
W roli głównej Tytus Grójecki – miłośnik horrorów i fantasy, który pomimo tak ciekawego hobby prowadzi normalne życie. Chodzi do szkoły, za którą nie przepada, nie posiada zbyt wielu znajomych,a rodzice nie do końca rozumieją swojego syna serwując mu codziennie mrożonki i zastępcze środki wychowawcze. Nawet na wycieczkę do Meksyku nie chcą go ze sobą zabrać.
W zamian jedzie do dziadków na Mazury. Na całe szczęście nie trąci tam myszką, bo w okolicy dzieją się rzeczy nadprzorodzone. Znikające miasto dostarczać będzie bohaterom (i czytelnikom) zabawy aż do samego finału.
Umie Żulczyk poruszać się po gatunkach. Najpierw “Instytut”, teraz “Zmorojewo”. Różni czytelnicy, inne wymagania i standardy. Jednak autor znajduje się w każdej sytuacji. Miesza znane nam polskie legendy z grami na playstation i dodaje ciut nowoczesnych opowieści grozy. Wychodzi z tego powieść, która momentami chłodzi krew nawet wytrawnego miłośnika creepystories.
Polskie klimaty w takich opowieściach to dodatkowy smaczek. Widać, że Mazury to region, w którym diabeł mówi dobranoc i jemu należy się miano polskiej stolicy horroru. Jeziora, lasy – lasy, jeziora i wszystko to dziewicze i pogrążone jeszcze czasem w średniowiecznym mroku. Czegóż chcieć więcej?
To ponoć początek przygód Tytusa pióra Jakuba Żulczyka. Mimo lat 26 czekam na kolejne, bo warto.
“Zmorojewo”, Jakub Żulczyk, Nasza Księgarnia, 2011.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: January 24th, 2011 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: książka, książki, malgorzata gutowska adamczyk, opinia, recenzja, świat | No Comments »
Dialogi rodem z “Misia”, “Bruneta wieczorową porą” i “Samych swoich”? Plus doskonały klimat czasów Polskiej Republiki Ludowej? Tylko u Gutowskiej – Adamczyk w najnowszej powieści “Mariola moje krople!”.
Jest listopad 1981 roku. Działa tu i “Solidarność” i stary związek zawodowy. Bufetowa pędzi bimber i chowa się świnia na mięso. Aktorzy przygotowują równolegle antyrosyjski dramat i prokościelną “Pastorałkę”. Na wieść, że teatr odwiedzi delegacja radziecka, dyrektor postanawia wystawić “Streap-tease”, nie mając pojęcia, że w poważnej sztuce Mrożka nikt się nie rozbiera. Gafa goni gafę szykując wszystkich na wielki finał.
Widać wyraźnie, że autorka czuje się jak ryba w wodzie obnażając to nasze polactwo. Podziały na prawych i nieprawych obywateli, udawany katolicyzm i brak dystansu do siebie. Pomimo, że akcja dzieje się w 1981 roku jestem przekonany, że na niektóre sytuacje wpływ miały dzisiejsze wydarzenia w naszej ojczyźnie.
Autorka potrafi tworzyć bezbłędne dialogi, które wchodzą w pamięć. O ich kultowości będzie można mówić dopiero po ekranizacji powieści. Po “Cukierni pod amorem” kolejna książka Małgorzaty Gutowskiej – Adamczyk, która powinna doczekać się przeniesienia na duży ekran lub na deski teatru. Ponoć “jak zabić nastolatkę (w sobie)?”
może się podobać.
A i w tym wszystkim znajduje czas autorka na lekki romans, większą miłość – czyli to to lwice lubią najbardziej. Tygryski już mniej, ale dzięki krótkim rozdziałom docieramy do końca znajdując i smaczne kąski dla nas.
Godne polecenia.
“Mariola, moje krople!”, Małgorzata Gutowska – Adamczyk, Świat Książki, 2011.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: December 20th, 2010 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: book, książka, książki, miliarderzy z przypadku, recenzja, w.a.b | No Comments »
Facebook jest bardziej rozpoznawalny niż Bóg chrześcijański. Jednak po lekturze “Milarderów z przypadku” trzeba powiedzieć sobie jasno – powstanie książki twarzy ma korzenie niesamowicie gnuśne i nie do przyjęcia.

Ten obecnie jeden z najpopularniejszych portali społecznościowych (pół miliarda aktywnych użytkowników, sto milionów osób zapisanych w ciągu ostatniego pół roku) to jednocześnie prężnie działające przedsiębiorstwo warte miliony dolarów.
Zanim jednak facebook stał się stroną obowiązkową dla każdego z użytkowników, był skromną stroną internetową znaną tylko nielicznym studentom Harvardu, służącą głównie do oceny atrakcyjności studentek (Hot or not). Studentki zresztą nie były zachwycone tym, że ktoś ukradł ich fotografie…
Spuścmy zasłonę milczenia na wstepowanie do bractw, picie i pierwsze stosunki seksualne, które przewijają się w książce. Przejdźmy do rzeczy, która jako jedyna czyni tę książkę wartą przeczytania – kto jest twórcą serwisu?
Czy człowiek w sandałach, miłośnik płatków i swoich kręconych włosów? A może grupa studentów, która zleciła mu wykonanie takiego serwisu. Wszelkie poszlaki wskazują na to, że Mark Zuckerberg pomysł sobie przywłaszczył. I jeszcze oszukał swoich wiernych wspólników. O czym świadczą zresztą ugody zawarte z ludźmi zamieszanymi w projekt facebook.
Ben Mezrich odtwarza dialogi i sytuacje, które towarzyszyły powstawaniu facebooka. Choć czasem czyni to nieudolnie i nudnawo pokazuje nam obraz sytuacji.
Czy kiedyś dowiemy się, jaka jest prawda? Pewnie nie, jednak ziarno zostało zasiane. Dla wyjaśnienia – Mark Zuckerberg nie brał udziału w tworzeniu książki.
“Miliarderzy z przypadku Początki Facebooka. Opowieść o seksie, pieniądzach, geniuszu i zdradzie”, Ben Mezrich, W.A.B. 2010.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: December 13th, 2010 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: Cyberseks Skuteczna walka z uzależnieniem Autorzy: David L. Delmonico Elizabeth Griffin Patrick Carnes, media rodzina, recenzja | No Comments »
Pomimo, że technika poszła do przodu, a różnego rodzaju chaty nie są tak popularne cyberseks ma się dobrze. Dla jednych to przygoda jednorazowa, dla innych problem, z którym muszą się zmierzyć. Książka “Cyberseks. Skuteczna walka z uzależnieniem” jest jednak dla wszystkich zainteresowanych tematyką sieci.

Jak przystało na dobry poradnik zaczynamy od historii z życia wziętych. Kilkanaście przykładów pokazuje, że schemat zainteresowania cyberseksem jest prawie taki sam. Zaczyna się od chwil spędzonych przy stronach erotycznych. Potem przychodzi ochota na chaty, spotkania w realu i ucieczkę w inne – mocniejsze uzależnienia.
Cieniutka jest granica pomiędzy brakiem a popadnięciem w uzależnienie. Autorzy dają dokładny opis pierwszych objawów charakteryzujących ten problem, który wbrew pozorom, dotyka coraz więcej osób.Dlaczego tak się dzieje i jak z cyberuzależnieniem walczyć? Czy trzeba przestać używać sieci, czy należy podjąć inne działania? Odpowiedź znajduje się w książce.
Pomimo, że przykłady w większości odnoszą się do chatów czy IRC’a to jednak książka nadąża za rozwijającą się techniką. I choć dla wielu książka może wydać się śmieszna, to stanowi pierwszą taką pozycję na rynku. Warto przeczytać.
Cyberseks. Skuteczna walka z uzależnieniem. David L. Delmonico Elizabeth Griffin Patrick Carnes. Wydawnictwo Media Rodzina. 2010.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: December 6th, 2010 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: książka, książki, rea, recenzja, sherlock holmes | No Comments »
Mało znane mi wydawnictwo Rea popełniło dziełko warte każdych pieniędzy – pokaźny tom przygód Sherlocka Holmesa.

Opowiadania o genialnym detektywie-amatorze, który potrafił rozwikłać najbardziej skomplikowane zagadki kryminalne nigdy jeszcze nie były tak blisko siebie. Najlepszy cały owoc twórczości sir Arthura Conana Doyle’a zebrało wydawnictwo Rea w jednym tomie. Dzięki temu zabiegowi możemy prześledzić drogę ekscentrycznego (ale i skutecznego) Holmesa, który detektywem (coraz lepszym) się stawał.
Mamy wszystkie opowiadania o Sherlocku Holmesie. To pierwsza pozycja na rynku, która Wydawnictwo zadbało, by pokaźne dzieło dało się czytać. Rozwiązania edytorskie pozwalają cieszyć oko dobrze wydanym produktem. To ważne w świecie wydawniczym, który po premierze filmu “Sherlock Holmes” zasypywał rynek czymkolwiek – byle w tytule znalazło się słowo Sherlock. Choć gabarytowo księga wszystkich dokonań robi straszne wrażenie – takie treści po prostu tego potrzebują.
Jaka jest recepta detektywa na sukces? W ściganiu przestępców pomaga Sherlockowi Holmesowi sztuka dedukcji, znajomość psychologii, chemii, prawa, literatury sensacyjnej, policyjne kroniki wypadków oraz nieodłączna fajka, a czasami gra na skrzypcach. Dodajmy do tego jeszcze Watsona, który obowiązkowo musi wysłuchiwać metod dedukcji oraz stanowić kontrast dla znakomitych umiejętności. Takie rzeczy nigdy się nie nudzą.
Chociaż czytałem opowiadania o angielskim detektywie już parę razy, często do nich powracam. Z “Księgą wszystkich dokonań Sehrlocka Holmesa” wydaną przez wydawnictwo Rea będą to regularne odwiedziny pod adresem Baker Street 221b.
Polecam.
Sir Arthur Conan Doyle
“Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa”
wydawnictwo Rea
2010
więcej informacji o wydawnictwie znajduje się po tym adresem.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: November 29th, 2010 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: 1q84, book, haruki murakami, książka, książki, muza s.a., recenzja | No Comments »
Na święta oprócz masy książek wydawanych na szybko, są takie, o których dyskutować będziemy jeszcze długo i gęsto. Jedną z nich jest “1Q84″.

Autor rozwija jednocześnie dwa wątki – rozdziały o numerach nieparzystych opowiadają historię kobiety imieniem Aomame, a rozdziały o numerach parzystych historię mężczyzny imieniem Tengo. Oboje w dzieciństwie się znali i wszystko wskazuje na to, że znów spotkają się dwadzieścia lat poźniej. Trudno jest jednak to przewidzieć wiedząc, że wątki, zdarzenia i sytuacje zmieniają się jak w kalejdoskopie. Co więcej ani bohaterowie ani my sami nie zdajemy sobie sprawy z tego, co jest w tej opowieści prawdziwe, a co stanowi fikcję nad fikcjami.
Murakami odwołuje się (jak zwykle) do znanych nam mniej lub bardziej muzycznych utworów. Nie skąpi nam odwołań literackich (“Rok 1984″ Orwella) oraz paru innych chwytów znanych nam z poprzednich jego dzieł.
Aomame i Tengo są jak ogień i woda. Pozornie odpychający duecik pozwala nam delektować się literaturą magiczną, której jeszcze długo nic nie będzie dorównywać. Chcemy ostrości – daje nam go ta zabójcza kobieta. Delikatna literatura to Tengo.
Jak zwykle czuć wielką pracę, jaką wykonał Murakami. Nic nie jest tu przypadkowe. Szkoda tylko, że jest tego tak mało. Szkoda…
Doskonała rzecz. Polecam.
“1Q84″, Haruki Murakami, MUZA S.A., 2010.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: November 29th, 2010 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: książka, książki, recenzja, Rita E. Taeuber, skandal? sztuka!, świat książki | No Comments »
Pytanie zawarte w tytule prześladowało twórców i krytyków artystycznej muzy przez wieki. Dzisiaj o skandale trudniej, dlatego też książka “Skandal? Sztuka!” dobrze wpisuje się w gusta ludzi, którzy żądni są prawdziwych skandali.

Weźmy pierwszy przykład z książki. Michał Anioł i jego dzieło w Kaplicy Sykstyńskiej. Na parę dni przed śmiercią tego artysty wielu domagało się zniszczenia dzieła, inni zaś chcieli zamalowania nieprzyzwoitych i godzących w chrześcijańskie uczucia elementów dzieła. Jezus Michała Anioła to bardziej mitologiczny bóg. Podobnie z innymi bohaterami dzieła. Skandal dla ówczesnych. Sztuka dla współczesnych.
Podobnych przykładów autorzy książki znajdują mnóstwo. Od średniowiecza do czasów współczesnych istnieje problem odbioru sztuki. Dla jednych odkrywcza, dla innych obrazoburcza. Jak jednak temu zapobiec? Ani autorzy,ani artyści nie znajdują na to pytanie odpowiedzi. Po prostu sztuka (szczególnie ta nowa) związana jest ze skandalem. Tak ma być i basta!
Oprócz doskonałych reprodukcji obrazów mamy zgrabnie napisane rozdziały. Proporcje pomiędzy tekstem a obrazami zostają zachowane. Chciałbym więcej zdjęć dzieł uznanych przez autorów za skandaliczne. Temat wszak został niewyczerpany i zasługuje na jeszcze większy i dokładniejszy album.
Idealny prezent na gwiazdkę dla miłośników sztuki i dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej.
“Skandal? Sztuka!”, Ute Schueler /Rita E. Taeuber, Świat Książki, 2010.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: November 29th, 2010 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: książka, książki, malgorzata gutowska adamczyk, recenzja, wydawnictwo ikar | 1 Comment »
Gdy ma się 18 lat – pragnienie posiadania przynajmniej 30 jest bardzo duże. Z kolei gdy dobija się tego wieku – człowiek zaczyna marzyć o nastu latach. Co jest grane i czy można z tym powalczyć? Odpowiada Małgorzata Gutowska – Adamczyk w swojej najnowszej książce “Jak zabić nastolatkę (w sobie)…?”

Mamy wyjazd wakacyjny szczęśliwej rodziny, dwójkę dzieci i małżeństwo trochę już przestarzałe. Mąż chce odpoczywać, żona z kolei zostaje trafiona strzałą Amora gdy spostrzega Banderasa. Chłop ma się czym pochwalić, jednak by bałamucić mężatki? Nie wypada. Zauroczenie wywołuje wiele ciekawych sytuacji, które prowadzą do mądrego finału a’la Małgorzata Gutowska – Adamczyk.
Nie wiem, skąd autorka wzięła pomysł na napisanie tak krótkiej ale i pasjonującej opowieści. Czy główna bohaterka ma dużo czy mało z autorki? Nieważne – dobrze, że historia podoba się nawet mi – mężczyźnie lat 26. Więc o rzesze reszty czytelników jestem spokojny.
Jak zwykle w przypadku Małgorzaty Gutowskiej – Adamczyk mamy porządną dawkę dobrego humoru wyrażoną w doskonałych dialogach i przednie opisanych sytuacjach. Trzeba również powiedzieć, że autorka idealnie analizuje sytuacje kobiet (i mężczyzn) po 40-tce.
Więcej oczywiście zdradzać nie muszę. Czegóż można chcieć więcej?
“Jak zabić nastolatkę (w sobie)…?”, Małgorzata Gutowska – Adamczyk, Oficyna Wydawnicza Ikar, 2010.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: November 29th, 2010 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: book, kardynal jozef glemp, książka, książki, milena kindziuk, recenzja, świat książki | No Comments »
Kardynał Józef Glemp na stałe wpisał się w obraz kościoła katolickiego w Polsce. Wielu pewnie jednak nie wie nic o jego życiu, które choć pełne zakrętów, zaprowadziło go na drogę kapłańską.

Milena Kindziuk dotarła do wielu źródeł, które dają nam pełen obraz kardynała. Sam bohater nie ułatwiał zadania autorce. Mało mówi o swoim życiu prywatnym, czy to w wywiadach, czy podczas spotkań z przyjaciółmi. Na szczęście autorka wykonała kawał pracy, by dowiedzieć się na przykład, jakie oceny miał kardynał w podstawówce i dlaczego z muzyki miał tylko ocenę dostateczną.
Równie ciekawa była droga kapłańska Józefa Glempa. Przerwany romans z polonistyką, a potem seminarium dla wielu nie było zaskoczeniem. Już od wczesnego dzieciństwa Józef Glemp wykazywał się pobożnością, czego przykładem jego pamiętnik fragmentarycznie przytaczany w książce.
Całość ozdobiona jest materiałem fotograficznym, który dopełnia treści książki. Na szczególną uwagę zasługują zdjęcia pradziadków kardynała z początku wieku oraz rodziców. Chciałoby się, aby takie zdjęcia zachowywały się częściej.
Rozdziały przeplatane są fragmentami wywiadów, które dopełniają pogodnego wizerunku kapłana. Zawsze blisko ludzi, zawsze otwarty. Czy tacy kapłani jeszcze istnieją?
Biografia potrzebna.
“Kardynał Józef Glemp”, Milena Kindziuk, Świat Książki, 2010.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.
Posted: November 29th, 2010 | Author: admin | Filed under: Recenzje | Tags: beata lipov, book, dzieciaki szykuja swieta, książka, książki, recenzja, świat książki | No Comments »
Ech, co to były za święta, kiedy wraz z rodzicami przygotowywaliśmy ozdoby choinkowe, kręciliśmy mak czy robiliśmy masę ekstra gwiazdkowych rzeczy. Poradnik Beaty Lipov pozwoli wskrzesić w wielu domach dobra tradycję samodzielnego wykonywania elementów tego czasu.

Co będzie nam potrzebne do zabawy? Wystarczą nożyczki, klej i… zawartość domowych szuflad. Autorka tłumaczy krok po kroku jak i co wykonać, by powstały papierowe śnieżynki, bombki-karczochy, choinki z piórek, gwiazdy betlejemskie z bibułki. Rodzice – nie bądźcie przerażeni! Nei trzeba być plastykiem, by wykonać te ozdoby.
Autorka nie skupia się tylko na robótkach ręcznych. Dzieci mogą też pomóc w kuchni w “wyczarowaniu” babeczek z bałwankiem, czy choinki z piernika. Tu też możemy rozszerzyć zakres naszych prac.
Moim ulubionym fantem proponowanym przez autorkę są bombki – karczochy. Oczywiście każdy może modyfikować prezentowane przez Beatę Lipov konstrukcje tak, by uzyskać rzeczy najlepsze dla siebie.
Doskonałe zdjęcia ułatwiają całą zabawę. Świetna książka – doskonale nadająca się na mikołajki – dla mamy i dla dziecka.
“Dzieciaki przygotowują święta”, Beata Lipov, Świat Książki, 2010.
W skrócie:
Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.