Biruta Markuza w swojej książce “Zioła i przyprawy mojej kuchni” przedstawia nam nietypowe pomysły na dania, które niekoniecznie zawierają zioła z kuchni autorki.
Jest to pierwsza książka o mojej kuchni i moich doświadczeniach z ziołami. Przyda się każdemu, kto zechce poświęcić temu trochę czasu. Proszę nie zapominać, że zioła prócz smaku i dobrotliwego wpływu na nasz organizm mogą dostarczyć nie lada przyjemności i relaksu przy ich uprawie. Radzę spróbować, koszt tej próby niewielki, a radość duża!
I rzeczywiście! Autorka pisząc o dobroczynnym wpływie ziół ma dużo racji. Osłabienie, smutek czy pomniejsze dolegliwości dadzą się spokojnie wyleczyć używając odpowiednich proporcji mieszanek ziołowych. Oczywiście zanim przystąpimy do leczenia należy dokładnie zapoznać się z zaleceniami, jakie charakteryzują każde zioło.
Autora oprócz opisów daje nam porady, które umożliwią samodzielną uprawę ziół i ich obróbkę, która nie zabije najważniejszych w nich składników. Dodatkowo mamy też przepisy na wszystkie pory roku i samopoczucie. Z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie.
Wszystko to opisane w sposób niezwykle ciekawy.
Leczenie przyprawionym jedzeniem jest lepsze (i smaczniejsze) niż kolejne antybiotyki. Oczywiście zanim zaczniemy ufać ziółkom bezgranicznie należy skonsultować się z lekarzem.
Mimo wszystko smacznego.
Biruta Markuza
“Zioła i przyprawy mojej kuchni”
Zysk i s-ka
2010
Jak nie będziesz pracowała, to też będziesz pracować na kasie. Te dwa stwierdzenia dość często słyszy kasjerka (o przepraszam, hostessa kasy). Jedna z nich zdecydowała się na opisanie tego stanu rzeczy – najpierw na blogu, później w książce.
Odważna nazywa się Anna Sam. Pokazuje klientów i sytuacje, które są trudne do wyobrażenia. Gile przyklejone do towarów. Mało ciekawe sposoby na podryw, które stosuje szeroki wachlarz klientów. Dodatkowo parę sposobów na kradzież w supermarkecie.
Oczywiście klient to nie wszystko. Jest i dyrekcja – raz lepsza, raz gorsza. Na godzinę pracy przysługuje osobie 3 minuty przerwy – czyli wyścig do toalety czas zacząć. Przerwa w pracy też nie jest za długa, więc Anna Sam ma ją zaplanowane co do minuty. To wszystko pokryte jest ciągłym dźwiękiem biip!
Trzeba jednak pamiętać o drugiej stronie medalu. Akcja dzieje się we Francji. Obrywają francuskie sieci handlowe. Tydzień pracy ma 30 godzin. Niedziele wedle przypisów wolne. Kasjerka jest tylko kasjerką – nie musi ganiać od kasy do wykładania towaru. Nie musi pracować na akord – szybciej, szybciej, szybciej…
Porównuję to do polskiej sytuacji hostess kasy i … oceniam Annę Sam negatywnie. Mimo, że w na kasie siedziała lat parę, to w polskich warunkach nie miałaby siły na pisanie bloga i pracę na polskiej kasie tyle czasu. Nie miałaby tylu przerw, wolnych weekendów, etc.
Zastanawiam się więc, jakby wyglądały wspomnienia polskiej kasjerki? Obstawiam, że lektura byłaby o wiele przyjemniejsza i bardziej przerażająca. Nie byłoby też problemów z tłumaczeniem, które pozostawia wiele do życzenia.
Niepozornie wyglądająca (bo mniejsza niż pozostałe) książki z serii “Punkty przełomowe” jest jednocześnie biblią każdego chcącego być na topie ideowca XXI wieku.
Cyfrowy Maoizm, badvertising czy ploretariacki dryf – to tylko wybrane zagadnienia, które w pełni wyjaśnione są w książce. Idee są różne, jak różni są ludzie żyjący na świecie. Ciekawe jest podejście autora, który stara się wyjaśnić skąd pochodzą współczesne idee (warto przeczytać pyszny wstęp). Filozofia XXI wieku żyje i bije na głowę wszystkie dotychczasowe systemy myśli.
James Harkin zna się na idei XXI wieku i nie wciska nam kitu. Wyczerpuje wszystkie wybrane pojęcia pozwalając nam rozumieć (i nazywać) zjawiska, których w naszym kraju sporo. Ot, choćby “czas zabawy”, który najlepiej widać w serwisie wykop.pl. Sentyment do gumy boomer, gwiazdek z milky way’a czy resoraków (lub kloców lego) jest ideą, dzięki której najwięcej zyskują producenci ww. produktów. Userzy, chcący być cool/ekstra/etc. dopłacają do interesu mając jednak swoją ideę, która jest WAŻNA. Bo człowiek XXI wieku według “Trendologii” nie samą kasą żyje, a ideą.
Mam nadzieję, że wydawca wynotował parę nazwisk oraz parę publikacji, które w książce są wspomniane. Zaprezentowane tam stanowisko z pewnością uzupełnią dobrą serię “Punktów przełomowych”.
Dobra promocja na facebooku nie minęła się z prawdą. “Trendologia” jest lekturą obowiązkową – czy tego chcemy czy nie. Polecam.
Amerykańska gwiazda literatury sensacyjnej. Sławę przyniosła mu powieść “L.A.Requiem”, nominowana do nagrody Edgara. Prawa do sfilmowania jednej z kolejnych, “Anioła zniszczenia”, kupiła Columbia. “Osaczony” jest z kolei filmem, jaki nakręcono na podstawie jego thrillera, z Brucem Willisem w roli głównej.
Jest autorem 11 książek i – według magazynu People – najbardziej sexy pośród amerykańskich pisarzy.
Mieszka w Los Angeles.
Czyli książka znana głównie z reklamy “Chrześcijanin to nie kretyn”. Warto przeczytać? Odpowiedź jest prosta – WARTO, niemniej samo przejście przez książkę łatwe nie będzie.
Wydawnictwo św. Stanisława serwuje nam potężną książkę, która zawiera wywiad – rzekę z znanym na świecie (mniej w Polsce) Vittorio Messorim (1941), świadomym tego, że życie “albo się przeżywa, albo się je pisze”. DO wywiadu trudno go było namówić (bo w ogóle rzadko udziela się publicznie jako “ekspert”) woląc przekazywać swoje poglądy i wiedzę we własnych dziełach.
Co takiego zawiera książka, że trzeba ją mieć na półce (katolickiej lub nie)? Przede wszystkim ogromne świadectwo wiary, które nie jest tam wiarą byle jaką – w stylu wierzę bo wierzę; wierzę bo się w wierze wychowałem etc. Messori świadom obecności wielu (agnostycy, ateiści i reszta nastawionych do wierzących anty) , którzy takie argumenty zbijają szybko postawił na wiedzę i pokazanie tego, co zawiera się w słowach reklamy “chrześcijanin to nie kretyn”.
Książka ta – która jest historią życia, ale także refleksją o ogromnej wartości kulturalnej – jest między innymi odpowiedzią na dzisiejsze pamflety, w których oskarża się o ciemnotę i brak inteligencji ludzi mających jeszcze odwagę mówienia, że są osobami wierzącymi.
Dodajmy – historią, w której przykłady świadczą o tym, że chrześcijaństwo to nie wariactwo, ale religia z dobrymi podstawami, a chrześcijanin to nie bezmyślna owieczka, która jedyne co potrafi, to trzepać paciorki i czekać na zbawienie.
Inne – bardziej inteligenckie spojrzenie na religię może się podobać,a co najważniejsze może się przydać. Jasne argumenty mogą pomóc wielu, którzy w towarzystwie boją się przyznać (gdy padnie takie pytanie) do swojej wiary. Szkoda, ze tak mało mamy takich książek.
Ale lepsze to – niż nic. Polecam
Vittorio Messori
Dlaczego wierzę
wyd. św. Stanisława BM
2009
Szukasz pełnej humoru prozy fantasy? Lepiej nie mogłeś trafić – “Przenośne drzwi” Toma Holta zadowolą każdego konesera literatury.
Start w nowej pracy jest zawsze stresujący (zwłaszcza kiedy tak naprawdę jej nie chcesz). Gdy Paul Carpenter przychodzi do biura J.W. Wells & Co i od razu czuje się znudzony (jedynie nowa atrakcyjna koleżanka przyciąga jego uwagę), nawet nie ma pojęcia, w jakie wpadł tarapaty. Wkrótce odkrywa, że zarząd, który wypłacać mu będzie pensję, jest w rzeczywistości przykrywką dla niezwykle osobliwej “lewej” organizacji. Paul widzi, że dookoła dziwnie się dzieje, a w sobie (o zgrozo!) odkrywa niepokojące pokłady czarodziejskich talentów.
Gdyby był mądry i rozważny jak nakazują księgi przepowiadające wybranych otoczyłby się laskami i spijał drinki na ciepłej wyspie. Niestety, jak na nierozgarniętego Angola przystało dzięki magii pakuje się w nie lada kłopoty, z których trudno jest się wykaraskać.
O dziwo wydawnictwo Prószyński, które dawno nie gościło w moich rękach i nie zostało wsparte przeze mnie kupnem ich książki może się cieszyć faktem wydania takiej powieści (której już powinni zazdrościć inni wydawcy literatury fantasy).
Tom Holt ma dar do tworzenia opowieści trzymających w napięciu (jak w dobrej jakości thrillerze) a na dodatek okrasza to sporą dawką uniwersalnego (na szczęście nie angielskiego) humoru, który podoba się lecz nie powoduje totalnej chichawki. Dla jaj nazywa go ktoś następcą Pratchetta. Daleko mu do niego – na całe szczęście z takim stylem pisania może orać swoje poletko dalej bez obaw, że pozostanie bez środków do życia.
Mieszające się z popkulturą motywy literackie (gnomy, smoki, wróżki czy trolle) oraz polskie akcenty (Kazimierz Susłowicz – ponoć olbrzym) dodają całej opowieści pikanterii i zdecydowanie przemawiają za tym, by wspierać finansowo wydawcę oraz autora. Magiczne mikstury oraz niespodziewane wydarzenia rodem z horroru – to tylko epizodyczne – lecz ważne w całej narracji akcenty, które proszą o
Przednia zabawa gwarantowana – ja czekam na kolejne jego opowieści.
Drugi tom bestsellerowej serii fantasy “Sekrety nieśmiertelnego Nicholasa Flamela” jest jeszcze bardziej niesamowita, magiczna i zaskakująca niż część pierwsza. Na dodatek otwarte zakończenie każe nam spokojnie czekać na finał opowieści o alchemiku i dwójce pozornie “zwykłych” bliźniąt.
Przypomnijmy – po ucieczce z Ojai, Nicholas, Josh, Sophie i Scatty znaleźli się w Paryżu, rodzinnym mieście Flamela. Jednak i tutaj czyhają na nich wrogowie – w tym potężny Niccolò Machiavelli pracujący dla doktora Dee – a upływający czas działa na niekorzyść Alchemika i jego żony. Każdego dnia bowiem bez tajemnej mikstury, na którą receptę dawała Księga, starzeją się o rok.
Zaskakujące zwroty akcji, magiczne walki na śmierć i życie – a to wszystko w imię uratowania ludzkości przed zagładą może się podobać. Miejsce akcji – Paryż odmalowane z najwyższą pieczołowitością, której trudno szukać w innych książkach tego gatunku. Razem z bohaterami podążamy starymi uliczkami miasta miłości delektując się każdym opisem miejsca, w którym akurat coś się dzieje.
Michael Scott umie tworzyć historię, która trzyma w napięciu do ostatniego momentu. Ma coś z Dana Browna, gdy dokładnie opisuje historię każdego miejsca, wydarzenia z nim związane. Mimo, że Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest niezamierzone i przypadkowe, to jednak nie trudno w Joannie d’Arc nie rozpoznać znanej nam historycznej postaci (o reszcie już nie wspominając).
Ujmuje opisami wszystkich mitycznych postaci, które znamy z Tolkiena, a także tworzy stwory nowe, których autor “Władcy pierścieni” by się nie powstydził. A wszystko to napisane doskonałym językiem, który pozwala nam za jednym razem “skonsumować” pokaźnych rozmiarów książkę.
Przednia lekcja historii i doskonała rozrywka to jednak za mało, by pochwalić tę książkę. Ją trzeba przeczytać obowiązkowo!
Mag. Sekrety nieśmiertlenego Nicholasa Flamela
Michael Scott
wydawnictwo Nasza Księgarnia
2009
Kolejna powieść o najdzikszych istotach fantasy! Bracia-orkowie Balbok i Rammar w swojej ojczyźnie są czczeni jak bohaterowie. Objadając się bru-milem, popijanym mnóstwem posokowego piwa, orkowie toną w bogactwie.
Jednak kiedy tak rozkoszują się swawolną, leniwą egzystencją, w Stęchłej Marchii złapany zostaje człowiek, który okazuje się być wysłańcem ludzi: pierwszy raz od początków czasu zdarza się, że proszą oni o pomoc orków, swoich odwiecznych wrogów. Powodem jest fakt, że po stronie pokojowych królestw pewna ponura istota, dysponująca nadludzką władzą, przygotowuje wojenną wyprawę. Balbok i Rammar wyruszają na swą najniebezpieczniejszą misję. Wraz z szemraną zgrają gnomów, krasnali i barbarów muszą stawić czoła przeciwnikowi, dysponującemu piekielną bronią: przemożną nienawiścią do wszystkiego, cokolwiek żyje na świecie…
Na Kongresie Kultury Polskiej prezes Izby Wydawców Prasy Wiesław Podkański zaapelował do ministra kultury o pilne podjęcie prac nad nowelizacją ustawy o prawie autorskim.
- Wraz z rozwojem Internetu tradycyjna prasa znalazła nowy obszar przestrzeni do funkcjonowania. Nie sposób nie zauważyć, że temu korzystnemu zjawisku towarzyszy coraz powszechniejsze naruszanie praw autorskich twórców – mówił Wiesław Podkański, prezes IWP, podczas panelu o statusie prawnym twórcy i dzieła sztuki, jaki odbył się na Kongresie Kultury Polskiej w Krakowie.
Podkański przedstawił uzgodnione stanowisko wydawców nie tylko prasy, ale też książek, w sprawie konieczności nowelizacji prawa autorskiego. Wydawcy postulują przede wszystkim doprecyzowanie granic tzw. dozwolonego użytku utworów, bo w skutek sprzecznych interpretacji prawnych nieprecyzyjne zapisy narażają na straty wydawców. Chcą zapewnienia przez prawo stosownej rekompensaty uprawnionym za korzystanie z ich utworów w ramach dozwolonego użytku publicznego z wyjątkiem celów naukowych. Postulują też likwidację licencji ustawowej dla ośrodków dokumentacji i informacji. Wnoszą także o nałożenie sankcji karnych na osoby uchylające się od wnoszenia opłat wynikających z licencji ustawowych i ściganie takich czynów z urzędu.
Koniec spekulacji, jest werdykt. Pochodząca z Rumunii niemiecka pisarka otrzymała najbardziej prestiżowe wyróżnienie, literacką Nagrodę Nobla. Jak uzasadniła Królewska Szwedzka Akademia Nauk, “w swoich książkach Herta Müller z poezją i otwartością prozy opisuje krajobrazy wypędzenia”.
Herta Müller urodziła się w wiosce zamieszkałej głównie przez Niemców w wielokulturowym Banacie w Rumunii. Podczas wojny jej ojciec był żołnierzem SS. Jej matka po wojnie została wywieziona wraz z innymi Niemcami banackimi na roboty do Związku Radzieckiego. W dzieciństwie posługiwała się wyłącznie językiem niemieckim, język rumuński poznała dopiero w szkole. W Timişoarze studiowała germanistykę i literaturę rumuńską. W czasie studiów należała do literackiej Aktionsgruppe Banat, gdzie poznała przyszłego męża. W 1976 roku podjęła pracę jako tłumaczka tekstów technicznych w fabryce maszyn, jednak w roku 1979 po odmowie współpracy z Securitate straciła pracę. Zarobkowała, pracując w przedszkolu i udzielając prywatnych lekcji języka niemieckiego. W 1982 udało się jej wydać (po wcześniejszym okrojeniu przez cenzurę) swoją debiutancką powieść “Niziny”. W 1987 wraz ze swoim ówczesnym mężem Richardem Wagnerem po dwóch latach starań emigrowała do RFN. Obecnie mieszka w Berlinie, gdzie wykłada na Wolnym Uniwersytecie Berlina. W 2009 r. otrzymała literacką nagrodę Nobla.
Książki przetłumaczone na polski:
# Sercątko, przeł. Alicja Buras, 2003
# Dziś wolałabym siebie nie spotkać, przeł. Katarzyna Leszczyńska, 2004
# Lis już wtedy był myśliwym, przeł. Alicja Rosenau, 2005
# Król kłania się i zabija, przeł. Katarzyna Leszczyńska, 2005
# Niziny, przeł. Katarzyna Leszczyńska, 2006
# Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie, przeł. Katarzyna Leszczyńska, 2006
# Głód i jedwab, przeł. Katarzyna Leszczyńska, 2
Rysujesz, malujesz, fotografujesz? Ilustracje i design to Twoja pasja? Szukamy takich osób jak Ty!
Jeśli masz już gotowe prace, ciekawy dorobek artystyczny, a świat go jeszcze nie widział, masz szansę, aby Twój talent wypłynął na szerokie wody. Niezależnie od tego, jakiej techniki używasz: rysujesz węglem czy stosujesz zaawansowane techniki kolażu komputerowego – szukamy oryginalnych, kreatywnych prac do tworzenia autorskich linii produktów.
Współpracują już z nami:
• Agata Endo Nowicka
Autorka komiksów, ilustracji i plakatów, znana z charakterystycznej pikselowej kreski. Od lat publikuje swoje prace w Polsce i za granicą, jej rysunki można oglądać co miesiąc m.in. w „Elle”, „Wysokich obcasach” i na okładkach „Lampy”.
• Andrzej Wieteszka
Specjalizuje się w projektowaniu prasowym i wydawniczym, typografii, ilustracji, filmie animowanym. Współpracował z wieloma magazynami w Polsce na etapie projektowania nowej makiety oraz jako dyrektor artystyczny (m.in.: „Cosmopolitan”, „Film”, „A4”). Obecnie pracuje niezależnie między innymi dla MTV Polska, Comedy Central (identy animowane), Oneill (ilustracje na kolekcje surfingowe).
• Ania Goszczyńska
„W pracy inspiruje mnie japońska kultura pop, którą staram się zderzać z innymi, bliskimi mi stylami: sztuką ludową i naiwną oraz stylistyką czechosłowackich kreskówek, które lubiłam w dzieciństwie” – zdradza Ania Goszczyńska (absolwentka Wydziału Wzornictwa Przemysłowego na warszawskiej ASP; tworzyła ilustracje dla magazynów: „Wysokie obcasy”, „Exklusiv”, „Aktivist” a także na plakaty i do programów telewizyjnych
• Bożka (Bożena Rydlewska)
„Fascynuje mnie piękno przyrody, zawarte w niej doskonałe połączenia kolorów i kształtów. Dla empiku stworzyłam kolekcję wzorów przywołujących niesamowity podwodny świat . Niech będą one dla Was inspiracją do kontemplacji radosnej i kolorowej natury wszechświata”.
• Andrzej Myśliwiec
„Niechaj wżdy narodowie postronni znają, że Polacy nie gęsi, iż swój design mają’ powiedziałby pewnie Mikołaj Rej gdyby żył dzisiaj i zobaczył kolekcję art’pap inspirowaną polską sztuką ludową, a przygotowaną przeze mnie.” –mówi Janusz Myśliwiec – „Stanisław Jachowicz dodałby jeszcze ‘cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie co posiadacie’. No to poznajcie”.
Nadeślij nam najlepsze prace ze swojego portfolio w terminie do dnia 31 października 2009 roku na adres empikart&pap@empik.com (plik PDF o wadze nie przekraczającej w sumie 5MB).
Wszystkie nadesłane prace obejrzymy, a z autorami najciekawszych propozycji nawiążemy współpracę, której celem będzie realizacja kolekcji autorskiej w empiku bądź też umieszczenie wybranej pracy jako elementu wystroju wnętrza kawiarni empik cafe.
W trzy lata po dojściu Hitlera do władzy, Niemcy przeżywają okres prosperity. Były oficer policji kryminalnej, a obecnie prywatny detektyw Bernhard Gunther też nie narzeka na brak zleceń – zwłaszcza od rodzin osób które zaginęły bez wieści. Pewnego letniego dnia, w szykującym się do Igrzysk Olimpijskich Berlinie, Gunther otrzyma zadanie które uwikła go w rozgrywki na samym szczycie nazistowskiej dyktatury.
“Marcowe Fiołki” to powieść otwierająca serię czarnych kryminałów o Bernim Guntherze, ukazujących czytelnikowi niezwykły obraz III Rzeszy u narodzin jej potęgi i po jej upadku. Kolejne tytuły cyklu to “Blady Złoczyńca”, “Niemieckie Requiem”, “Jeden z Wielu” oraz “Cichy Płomień”.
Marcowe Fiołki
Philip Kerr
wydawnictwo Red Horse
2009
Dość ciekawa propozycja, która, miejmy nadzieję pchnie więcej ludzi do korzystania z audiobooków.
Na Nexto.pl przygotowaliśmy wyjątkową strefę – Strefę ekskluzywnych kolekcji książek audio. Jest to specjalna strona, na której znajdziesz najlepsze audiobooki, starannie wyselekcjonowane przez zespół Nexto.pl. Znajdują się w niej najlepiej oceniane i najczęściej kupowane książki audio z naszej oferty. Aby przejść teraz do strony z kolekcjami audio kliknij tutaj.
Po co ta strefa?
Obecnie nasza oferta liczy już ponad 4300 audiobooków. Książek audio na rynku przybywa z każdym tygodniem. Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że coraz trudniej jest samodzielnie wybrać te tytuły, które spełnią Twoje oczekiwania.
Przygotowaliśmy więc dla stałych klientów szereg zestawów książek do słuchania. Chcielibyśmy Ci pomóc wybrać kolejną książkę do wysłuchania w domu lub w drodze do pracy. Skorzystaj z naszych rekomendacji! Dodatkowo, tylko do 12 sierpnia 2009 do każdej książki audio zakupionej w ramach dowolnej kolekcji, otrzymasz za darmo I tom książki audio “Winnetou”, Karola Maya!
Czyli Graham Masterton nie jest tak do końca pisarzem wybitnym.
Mieszkająca pod Minneapolis agentka nieruchomości Lily Blake pada ofiarą nocnego napadu. Ktoś uprowadza jej dzieci. Lily ledwie uchodzi z życiem. O porwanie podejrzewa byłego męża. FBI jest bezradne. Kobieta decyduje się, więc zwrócić o pomoc do prywatnego detektywa. Ten z kolei wciąga w sprawę szamana Siuksów. Wezwany na pomoc duch – Wendigo – pomoże odnaleźć dzieci, pod warunkiem, że Lily doprowadzi do zwrotu indiańskich ziem zagarniętych pod zabudowę. Kiedy pojawiają się pierwsze ofiary, Lily zaczyna żywić wątpliwości, co do słuszności działań upiornego sojusznika. Wendigo łaknie zapłaty i nikt – ani nic – nie jest w stanie go powstrzymać…
Motywy indiańskie u Masterona są równie częste co jego podobne i bardzo fizyczne opisy robienia kolejnego loda głównemu bohaterowi. Niemniej jednak – o ile lody są jeszcze przyjemne, o tyle indiańskie szamany i inne bzdety psują powieść od pierwszej strony.
Duchy ratujące dzieci – nowe i dobre, jednak patrząc na całość ogólnie nieprzekonujące. Duchy indiańskie też słabe, co nie znaczy, że ktoś/kiedyś nie ukręci z tych motywów dobrego horroru. W tym wypadku niestety tak nie jest.
Sztuczność dialogów oraz sytuacji bije po oczach (i mózgu) więc spokojnie można darować sobie powieść nadal dobrego autora i sięgnąć po coś innego. Po co się wk…?
Czyli znów Masterton nie porywa, aczkolwiek nie napisał totalnego gniota.
Dwójka uczniów ginie spalona żywcem podczas randki w domku plażowym. Grozę sytuacji podkreśla fakt, że spaliło się jedynie łóżko, na którym leżeli, zaś dom pozostał nietknięty. Na ścianie utrwalił się fotograficzny wizerunek umierających. W mieszkaniu, które Jim wynajmuje od kolegi z pracy, ma miejsce podobne zdarzenie – w płomieniach staje kotka Jima. Wydaje się, że istnieje związek między tym wypadkiem, a XIX-wiecznym portretem tajemniczego mężczyzny, dagerotypisty Roberta Vane’a, który wisi w mieszkaniu. Jim stara się dowiedzieć czegoś więcej o Vanie. Okazuje się, że był on podejrzewany o wzniecanie pożarów, a nawet morderstwa. Tymczasem ktoś dybie na życie Jima, mają miejsce kolejne dziwne zdarzenia…
Tyle wydawca. Sama akcja może i ciekawa (nie ma to jak ludzie – aparaty fotograficzne wysysające złą stronę człowieka, by siać chaos i zniszczenie) jednak na tym pomysł się kończy. Dodajmy do tego jeszcze niesamowite zdolności Jima do widzenia duchów – jednak to za mało, by przyciągnąć skutecznie uwagę.
Historia rozwija się szybko, choć zdecydowanie wieje nudą. Zwęglone ciała, krew nie leje się w ogóle, a przerażenie i strach widać tylko na okładce (zresztą słabiutkiej). Dialogi są pompatyczne i niesamowicie sztuczne, co rzadkie jest u Mastertona. Cóż – pisać samych arcydzieł nie potrafi chyba i on.
Książka z 2004 roku więc trudno będzie ją dostać (na całe szczęście). Zainwestujcie lepiej w inne – ciekawsze pozycje.