Czyta się w coraz większych głębiach tak, że czytanie każdego arcydzieła jest...

Jest legendą – Stephen King i inni kłaniają się Mathesonowi

Posted: November 22nd, 2011 | Author: | Filed under: Recenzje | Tags: , , , | No Comments »

Nieznane mi zupełnie wydawnictwo Sine Qua Non wydało książkę, która w Polsce nie powinna się ukzywać. “Jest legendą” to zbiór opowiadań lepszych twórców grozy, którzy oddają hołd Richardowi Mathesonowi – człowiekowi, któremu King może do dzisiaj czyścić buty.

Matheson rodził się w Allendale w New Jersey. Jest dzieckiem norweskich imigrantów. Dorastał w Brooklynie, w 1943 roku został wyrzucony ze szkoły. Wstąpił do wojska i uczestniczył w drugiej wojnie światowej jako żołnierz piechoty.

Ożenił się w 1952 i miał czwórkę dzieci, spośród których troje zostało pisarzami (jeden z jego synów napisał opowiadanie do zbioru). Jego najbardziej znanym dziełem jest powieść “Jestem legendą”, na podstawie której powstał film z Willem Smithem w roli głównej. Filmów zresztą na podstawie tej powieści mamy zdecydowanie więcej – w Polsce jednak nieznanych.

Mathesona na półkach bibliotek w Polsce próżno szukać. Dlatego szkoda, że gro polskich czytelników będzie poznawać go przez przeróbki zamieszczone w “Jest legendą”.

Zbiór otwiera opowiadanie (“Gaz do dechy”) Stephena Kinga i Joe Hill Kinga, które opowiada o pojedynku na szosie. Zdecydowanie za długie, rozwlekłe choć finalnie miło zaskakujące jest nie najlepszym wstępem do książki. Znajduję w niej treści o niebo ciekawsze.

“Piękno odebrane ci w tym życiu istnieje wiecznie” to remake opowiadania “Button”. Krótki list czytany przez tajemniczego jegomościa nie zwiastuje eksplozji w finale opowieści. Równie ciekawa jest sprawa “Wezwanego”. Co i dlaczego pcha go do czynienia zła? Czy uda się gościa w końcu dorwać? A może dobro jednak zwycięża?

Czytając “Dallas 63″ Kinga nie sposób nie wspomnieć tu o opowiadaniu Johna Shirleya, który również mierzy się z motywem zmiany przeszłości na rzecz lepszej (?) przyszłości. Czy zmiana przeszłości zawsze wychodzi na dobre? Albo powinniśmy zapytać: Czy zmiana przeszłości w ogóle może być dobra?

Książka nie jest totalnie wspaniała, niemniej miłośnik opowieści z dreszczykiem powinien się w nią zaopatrzyć.

“Jest legendą”, wydawnictwo Sine Qua Non, 2011.

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.

More Posts


Dallas 63

Posted: October 6th, 2011 | Author: | Filed under: Nowinki ze świata książki | Tags: , | No Comments »

22 listopada 1963 roku w Dallas padły trzy strzały, które zabiły prezydenta Kennedy’ego i zmieniły świat. A gdyby tak można było temu zapobiec? Gdyby można było ocalić JFK i zmienić bieg historii?

Jake Epping to trzydziestopięcioletni nauczyciel angielskiego w Lisbon Falls w stanie Maine, który dorabia, prowadząc kursy przygotowawcze do matury zaocznej dla dorosłych. Od jednego ze swoich uczniów, Harry’ego Dunninga, dostaje wypracowanie – makabryczną, wstrząsającą opowieść w pierwszej osobie o tym, jak pewnej nocy przed pięćdziesięciu laty ojciec Harry’ego zatłukł na śmierć jego matkę i braci, a siostrę pobił tak bardzo, że nigdy nie odzyskała przytomności. Od tego wszystko się zaczyna…

Wkrótce potem przyjaciel Jake’a, Al, właściciel lokalnego baru, zdradza mu tajemnicę: jego spiżarnia jest portalem do roku 1958. Powierza Jake’owi szaloną – i, co jeszcze bardziej szalone, wykonalną – misję ocalenia Kennedy’ego. Tak oto Jake zaczyna swoje nowe życie jako George Amberson, życie w świecie Elvisa i JFK, amerykańskich krążowników szos i wczesnego rock and rolla, gniewnego samotnika nazwiskiem Lee Harvey Oswalda i Sadie Dunhill, pięknej szkolnej bibliotekarki, która zostaje miłością życia Jake’a – życia wbrew wszelkim normalnym regułom czasu.

„Dallas ’63” to hołd złożony prostszym czasom i poruszająca opowieść pełna gwałtownie narastającego suspensu, to Stephen King w swoim najlepszym epickim wydaniu.

Książka do nabycia od 8 listopada tutaj.

Stephen King (ur. 1947) napisał ponad pięćdziesiąt książek i wszystkie zyskały status światowych bestsellerów. Znajdują się między nimi: „Lśnienie” (1998), „Miasteczko Salem” (1998), „Misery” (2004) czy „Pod kopułą” (2010). Powieści Kinga doczekały się wielomilionowych nakładów, tłumaczeń na przeszło 30 języków, a na całym świecie można znaleźć ponad 300 milionów egzemplarzy książek z jego nazwiskiem na okładce. Stephen King mieszka w stanie Maine z żoną, powieściopisarką Tabithą King. „Dallas ’63” zostanie przeniesione na wielki ekran przez Jonathana Demme’a, który kupił prawa filmowe do książki. King będzie jednym z producentów filmu.

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.

More Posts


Full dark. No stars

Posted: February 10th, 2011 | Author: | Filed under: Recenzje | Tags: , , | No Comments »

“Czarna bezgwiezdna noc” to najnowsze dziełko Stephena Kinga, które na razie możemy czytać dzięki dobrodziejstwu Kindle i Amazona (wersja papierowa). Po raz kolejny okazuje się, że autor “Lśnienia” jest mistrzem krótkich opowieści.

Do rąk dostajemy cztery opowieści, które udowadniają, że w każdym z nas mieszka tak zwane drugie ja. Zaczynamy opowiadaniem “1922″, w którym to James, gdy dowiaduje się o planach żony, wkracza na drogę zbrodni i morderstwa. W “Wielkim kierowcy” poznajemy Tess – “znaną” pisarkę, która przemierza USA wzdłuż i wszerz swoim samochodem. Pewnego razu zostaje zgwałcona i dopiero wtedy odkrywa, że pod powłoką miłej pisareczki kryje się wielki demon. “Dobry interes” pokazuje nam, że pakty z diabłem nie do końca muszą być złe – ba, czasem nawet wynagrodzą nam wszelkie ziemskie niepowodzenia. Ostatnie opowiadanie w zbiorze udowadnia, że “Dobre małżeństwo” nie musi być wcale takie dobre.

Co rzuca się od razu w oczy? Taka sama budowa tomu “Full dark.No stars” jak w przypadku “4 po północy” czy “Czterech pór roku”. 4 opowiadania – nowele o różnej długości, z których każda ma w sobie coś, co potwierdza wielkość Stephena Kinga. Czy jest to kreacja wydarzenia, kreacja postaci czy sam język (mowa tu o wersji oryginalnej).

W najnowszym zbiorze jednak King skupia się na przedstawieniu jednego motywu w czterech rożnych opowiadaniach. Ta monotematyczność wychodzi mu na dobre – możemy dzięki niej obserwować, jakimi sposobami King chce nam pokazać nasze demony. Wiadomo wszak, że prawdziwy horror tworzymy właśnie my sami.

Są i miejsca znane już nam z poprzednich opowieści Kinga. W “Dobrym interesie” napotkamy się na Derry i inne szczegóły ze świata Stephena Kinga.

Kawał dobrej roboty – kiedy pojawi się na polskim rynku? Nie wiem, jednak szczerze polecam sięganie po wersję angielską twórczości Stephena Kinga.

“Full dark. No stars”, Stephen King, Edycja na Kindle.

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.

More Posts


Oczy smoka

Posted: January 24th, 2011 | Author: | Filed under: Recenzje | Tags: , , , | No Comments »

Dawno, dawno temu była kraina, gdzie rządził król i królowa. Tej ostatniej zmarło się przy porodzie, więc władca sam wychowywał dwóch synów.

Kiedy w królewstwie Delain ginie ten dobry król Roland, o otrucie władcy zostaje oskarżony jego syn Peter, następca tronu. W rzeczywistości winny zbrodni jest królewski czarnoksiężnik Flagg, jeden z największych żyjących magów. Człowiek, który tysiąc lat swego życia spędził na studiowaniu Wielkiej Księgi Zaklęć. Flagg zrobi wszystko, by władzę objął młodszy syn Rolanda Thomas.

Peter zostaje aresztowany, osądzony i skazany na uwięzienie przez resztę życia w celi na szczycie Iglicy. Flagg obejmuje stanowisko doradcy nowego króla – Thomasa. Szepcząc młodzieńcowi na ucho, spiskując i knując, zły czarodziej przejmuje stopniowo władzę nad całym państwem.

Wszystko doprowadziłoby do upadku królestwa, gdyby nie siła, z jaką Thomas chce udowodnić swoją niewinność. Tu możemy obserwować prawdziwy talent Stephena Kinga. Miota, kluczy by wyprowadzić dobrego bohatera ze zgotowanej mu pułapki.

Cały czas pamięta jednak, że baśń kieruje do najmłodszych, więc nie unika śmiesznych wstawek i tłumaczeń, które w innej literaturze skreśliłyby go na czas długi.

I choć wiele podobnych baśni o truciu, królewiczach i z happy endem można przeczytać to warto sięgnąć po “Oczy smoka”. By powiedzieć się, że King to nie tylko horror (właściwie tego gatunku u niego najmniej). By w świecie smutno kończącej się literatury znaleźć coś optymistycznego, oraz by dowiedzieć się, że istnieją eksiążki, do których z pewnością wrócimy.

Udało się Stephenowi Kingowi napisać baśń z prawdziwego zdarzenia. Podziękowania należą się przede wszystkim Naomi – gdyby nie ona – pewnie nie przeczytalibyśmy takiej pozycji w twórczości Stephena Kinga.

Polecam.

“The eyes of dragon”, Stephen King, Signet, 1987.

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.

More Posts


Lampka i Kindle

Posted: December 16th, 2010 | Author: | Filed under: TV Książki | Tags: , , , , | No Comments »

Ciekawe połączenie.

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.

More Posts


The boogeyman – trailer

Posted: December 16th, 2010 | Author: | Filed under: TV Książki | Tags: , , , , | No Comments »

Zapowiedź filmu “The Boogeyman” na podstawie książki Stephena Kinga.

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.

More Posts


Ameryka XXI wieku

Posted: April 19th, 2010 | Author: | Filed under: Różności | Tags: , , , , , , , , | No Comments »

Albatros w kwietniu serwuje nam “Uciekiniera” – powieść Kinga, która pokazuje nam Amerykę XXI wieku.

Uciekinier

Przerażająca wizja Ameryki ze zdegradowanym środowiskiem naturalnym, wyraźnym podziałem na dwie klasy społeczne (biednych oraz bogatych) i wszechobecną telewizją Free Vee. Ben Richards należy do biedaczków, którzy stracili pracę bojąc się o swoje zdrowie. Mieli wybór – albo dobre samopoczucie, albo silne rakotwórcze promieniowanie w fabryce.

Praca skończyła się pobiciem kierownika. Córka Bena choruje na zapalenie płuc. Jedynym ratunkiem są pieniądze – a te ojciec zdobyć może uczestnicząc w programie “Uciekinier”. Wypadki następujące po sobie nie malują się w jasnych barwach.

Aby przeżyć Richard musi uciekać się do coraz bardziej drastycznych środków. Musi zabijać, kraść, porywać. Musi zniszczyć swoje człowieczeństwo. Jak zakończy się ten zabieg?

Stephen King w “Uciekinierze” pokazuje wizję, która w czasie wydawania (lata 80) mogła przerażać. Media, które mają zgubny wpływ na człowieka? Media, które szukają przede wszystkim taniej sensacji? Scenariusz zaczął sprawdzać się szybciej niż przewidział to autor (akcja dzieje się w 2034 roku).

Stephen King ciekawie stopniuje napięcie, które doprowadza nas do finału całej ucieczki. Ciekawie opisuje aspekty techniczne takiego pościgu. Pamiętajmy, że pisze to w latach, które nie przewidywały tego typu reality show.

Oczywiście czasami przesadza zarówno z nadmiarem środków stylistycznych jak i staraniu się poszerzeniu książki. Amerykanie muszą jednak mieć opasłe tomiska – inaczej się to nie sprzedaje.

Piękny (choć naciągany) finał. Na szczęście King w dobrej formie.

Stephen King
“Uciekinier”
Albatros
2010

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.

More Posts


Stephen King zastrzeżony

Posted: April 5th, 2010 | Author: | Filed under: Nowinki ze świata książki | Tags: | No Comments »

Literackich fan p. na facebooku coraz więcej – a na razie tylko jeden jest zastrzeżony ;)

Image and video hosting by TinyPic

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.

More Posts


Apokaliptyczna wizja Kinga

Posted: March 25th, 2010 | Author: | Filed under: Recenzje | Tags: , , , , , | No Comments »

“Bastion” lepiej niż “Pod kopułą” pokazuje, że apokalipsa św. Jana to nic w porównaniu z tym, co może nas spotkać.

bastion

Ktoś kicha. Zaraz potem umiera. I nagle cały świat powoli zaczyna się walić. Ludzie umierają na tajemniczą odmianę grypy (która zresztą została stworzona przez ludzi). Epidemia obudziła w ludziach wszystko co najgorsze, do głosu doszły najniższe, najbardziej prymitywne instynkty. Gwałty, rabieże czy masowe morderstwa są na porządku dziennym. Na szczęście jest paru ludzi, którym zależy na zbawieniu ludzkości.

“Bastion” nie należy do książek cieniutkich. Poza tym nie jest napisany w sposób prosty, umożliwiający szybkie pochłanianie treści. Wielowątkowość każe uważnie śledzić każde słowo (i przecinek) w celu lepszego zrozumienia następujących po sobie zdarzeń.

Apokalipsa Kinga to działania ludzi, którzy w obliczu zagrożenia zaczynają robić rzeczy, o których się fizjonomom nie śniło. Najgorsze ludzkie instynkty zostały uruchomione. Brawa dla Kinga, że umie oddawać je w tak przekonującej i obrazowej formie.

W tym obrazie zła i nieprzeniknionych ciemności mamy oczywiście światełko nadziei. Matka Abigail, która stanowi przeciwieństwo złego człowieka i parę innych osób zostały odmalowane w sposób mistrzowski. I tu mistrz grozy pokazuje swoje umiejętności. Dobro jest mu bliższe i chociaż nie nazywa go bogiem, to wszystkie znaki zostawione w powieści na to wskazują.

Doskonała sprawa – polecam.

Stephen King
“Bastion”
Albatros
2009

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.

More Posts


Czarny dom już 6 kwietnia

Posted: March 25th, 2010 | Author: | Filed under: TV Książki | Tags: , , , | No Comments »

Ledwo mieliśmy okazję cieszyć się wydaniem “Pod kopułą”, Prószyński wyda “Czarny dom”.

czarny dom

Dwadzieścia lat temu Jack Sawyer zawędrował do Terytoriów, by ocalić swoją matkę i jej Dwójniczkę przed śmiercią. Obecnie jest byłym funkcjonariuszem wydziału zabójstw policji Los Angeles i wiedzie ciche życie w małym mieście w Wisconsin. Jego spokój nie trwa jednak długo, wkrótce w okolicy dochodzi do serii okrutnych morderstw, a Sawyer zostaje zaangażowany w śledztwo. Czy zabójstwa są dziełem psychopaty, czy też spokojnym miasteczkiem zawładnęła tajemnicza, złowroga siła? Jack wraz z Aniołami Piekieł rusza do walki z nieznanym, którego potęga przerasta wszelkie oczekiwania. Wynik tej próby sił do ostatniej chwili pozostanie niepewny…

Zobacz zapowiedź video

Stephen King (ur. 1947 w Portland) napisał ponad pięćdziesiąt książek i wszystkie zyskały status światowych bestsellerów. Znajduje się między nimi seria Mroczna Wieża oraz powieści: „Lśnienie” (1998), „Miasteczko Salem” (1998), „Worek kości” (1998) czy „Misery” (2004). Powieści Kinga doczekały się wielomilionowych nakładów, tłumaczeń na przeszło 30 języków, a na całym świecie można znaleźć ponad 300 milionów egzemplarzy książek z jego nazwiskiem na okładce. Stephen King mieszka w stanie Maine z żoną, powieściopisarką Tabithą King.

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.

More Posts


Jesień niewinności – audiobook

Posted: March 19th, 2010 | Author: | Filed under: Recenzje | Tags: , , , , | No Comments »

Czy można dobrze bawić się słuchając audiobooków? Odpowiedź twierdząca odnosi się tylko do “Jesieni niewinności” i do lektora, jakim był Zapasiewicz.

Ciało

Opowiadanie, które usłyszymy w audiobooku pochodzi z książki “Cztery pory roku” – tej samej, którą otwiera “Skazani na Shawshank”.

Narracja jest pierwszoosobowa i na dodatek prowadzona z perspektywy czasu. Dlatego wspomniany już na wstępie kontrowersyjny autor jest jak najbardziej na miejscu. Szorstki głos zaczyna opowieść… “O najważniejszych sprawach najtrudniej opowiedzieć..”

O czym usłyszymy? Czwórka małolatów dowiaduje się o trupie. Trup leż gdzieś w okolicy ich zamieszkania, więc jest ciekawie. Pikanterii dodaje fakt, że jest lato, a młodzi się nudzą. Zwłoki stają się więc sensem ich wolnego czasu. Jednak ta niezwykła wyprawa nabiera jeszcze większych rumieńców. Im bliżej znalezienia “skarbu”, tym większa zmiana u naszych bohaterów.

King pokazuje klasę w tej krótkiej opowieści. Jest strasznie, momentami nawet za bardzo. Jest morał i ciekawa opowieść. Ucząca, śmiesząca i bawiąca.

Dodatkowo dzięki wykonaniu Zapasiewicza można poczuć thrill, jaki przebiega przez całą wypowiedź.

Polecam. Ciało do nabycia w sklepie Nexto.pl

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.

More Posts


King w wyśmienitej formie!

Posted: March 18th, 2010 | Author: | Filed under: Recenzje | Tags: , , | No Comments »

Już “Po zachodzie słońca” pokazało, że Stephen King powraca do wysokiej formy. Jej apogeum przypadło na “Pod kopułą”.

pod kopułą

Chester’s Mill pewnego dnia zostaje przykryte tajemniczą kopułą. Rozbija się samolot, widzimy świstaka przecinanego na pół. Ludzie zostają zamknięci i nie mają szans (na razie) na wyjście z sytuacji. Oczywiście taka izolacja nie przynosi nic dobrego. W ludziach (i tak zepsutych do szpiku kości) budzą się pragnienia i żądze, za które powinni wisieć na najbliższym drzewie. Są oczywiście też osobnicy dobrzy (Barbara – weteran z Iraku), którzy muszą stoczyć walkę z szatanem. A jego siła rośnie w miarę zbliżania się do końca…

Motyw apokalipsy w poprzednich powieściach Kinga nie wychodził najlepiej. Oczywiście jest ciekawy “Bastion”, ale już “Komórka” nie należy do powieści najwyższych lotów. Są samotni wędrowcy, którzy przeżyli i szukają schronienia i innych ocalonych. To jednak pikuś w porównaniu z “Pod kopułą”.

Dwa obozy – dobry i zły pokazują, jakie instynkty kierują ludźmi w sytuacjach ekstremalnych. Najpierw przestaje się liczyć prawo. Potem ludzie za nic mają najwyższe nakazy. Na końcu jest samowolka. Jedni chcą kopuły, inni chcą kopułę zlikwidować. A King jako wszechwiedzący doskonale oddaje tę walkę i wszystkie uczucia z nią związane.

Dostaje się także politykom, mediom i … sieci, która w “Pod kopułą” odgrywa również ważną rolę. Niestety znów nie popisano się z tłumaczeniem. Dlatego lepiej w miarę możliwości sięgać po oryginał, który pokazuje prawdziwy artyzm języka mistrza.

1000 stron doskonałego wypasu – obowiązkowo trzeba przeczytać.

“Pod kopułą”
Stephen King
Prószyński i S-ka
2010

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.

More Posts


Taniec śmierci z Kingiem

Posted: March 15th, 2010 | Author: | Filed under: Recenzje | Tags: , , , , | No Comments »

“Dance macabre” to 600 stron doskonałej opowieści o rozwoju gatunku, który cieszy się sporą odpowiedzialnością.

dance macabre

Danse macabre to książka dla tych, których interesuje mechanizm opowieści grozy – ale też i dla wszystkich ciekawych tego jak działa umysł autora horroru. Stephen King bardziej niż w “Jak pisać? Pamiętnik rzemieśnika” ujawnia, jakie nastroje targają pisarzem, jak rodzą się pomysły na horror i jak powstaje pierwsze zdanie mrocznej opowieści?

Jak zostać znanym twórcą opowieści grozy? Oczywiście sprawa nie jest taka prosta. Można jak w przypadku Kinga, mieć żonę i dwójkę dzieci, mało zarabiać i ledwo wiązać koniec z końcem. Można, jak King, zacząć ćpać i stworzyć “Cujo” nie pamiętając procesu twórczego. Można też jak Lovecraft zamknąć się w sobie i zostać znanym po śmierci. Sposobów tyle, ilu pisarzy grozy.

Oczywiście King nie skupia się tylko na książkach. W kręgu jego zainteresowania jest również film oraz inne formy pokazywania horroru szerszemu gronu odbiorców. Pierwsze filmy o UFO, pierwsze filmy o wampirach i inne są także w kręgu jego zainteresowań.

To jednak za mało, by zaciekawić czytelnika (tu myślę o mnie). Brakuje tu pewności w poruszaniu się po twórczości innych pisarzy. Samo rzucanie przykładami nie przekłada się na wyjaśnienie istoty horroru. A swój przykład King lepiej opisał w “Pamiętniku”.

Książka ma opisywać pewien okres, jednak gdzieś na 200 stronie intencja autora rozmywa się do mało uporządkowanych zapisków. Wieje niepotrzebną nudą.

Jednak brawa za podjęcie tematu, który po doszlifowaniu mógłby stanowić ciekawe doświadczenie dla czytelników zainteresowanych tym gatunkiem.

Ciekawa pozycja teoretyczna dotycząca horroru. Choć “Pamiętnik rzemieślnika” był o niebo lepszy.

“Dance Macabre”
Stephen King
Prószyński i S-ka
2010

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.

More Posts


Najlepszy horror XXI wieku

Posted: February 22nd, 2010 | Author: | Filed under: Recenzje | Tags: , , , , , , , | 1 Comment »

“Lśnienie” przebija wszystko, co ukazało się przed/w trakcie/i po swojej publikacji. Horror idealny.

lśnienie

ięcioletni chłopiec Danny znalazł się z rodzicami w opustoszałym na zimie hotelu. Wrażliwe, obdarzone zdolnościami wizjonerskimi dziecko odbiera fluidy czające się w jego murach. Były one świadkami krwawych porachunków świata przestępczego i milionerów. Zdarzenia wraz z coraz cięższą zimą zaczynają narastać, a wszyscy mieszkańcy doświadczają rzeczy, o który nie śnił jeszcze żaden najmroczniejszy twórca horroru na świecie.

Stephen King w “Lśnieniu” uzyskał formę Adama Małysza z czasów, gdy ten wygrywał każdy konkurs wielkiej/małej czy średniej skoczni. Czytelnik, który sięga po tę książkę dosłownie płynie przez arcymistrzowsko przygotowane treści, które na moment nie pozwolą oderwać się od lektury.

Mistrz grozy pokazuje, na czym naprawdę horror polega. W “Lśnieniu” nie ma miejsca na obrzydzenie typu zgniły trup wychodzi z szafy i szarpie nas za szlafrok. Tu psychologia odgrywa niesamowicie ważną rolę. Strach wywoływany przez sytuacje, chwile i obrazy jest czasem nie do zniesienia. To jednak w horrorze jest najlepsze.

Język powieści odgrywa niezwykle ważną rolę w tym lśniącym zamieszaniu. Doskonale skonstruowane dialogi pozwalają dokładnie śledzić losy bohaterów. Tabularne wstawki z przeszłości tylko dopełniają koszmarnego obrazu pewnego hotelu w Górach Skalistych.

Nie sposób nie wspomnieć o ekranizacji “Lśnienia”. Jednym słowem – tylko książka i nie dziwią plotki o kłótni Stephena z reżyserem.

Kawał niesamowicie dobrej literatury.

“Lśnienie”
Stephen King
Prószyński i s-ka
2009

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.

More Posts


“Pod kopułą” – fragment

Posted: February 20th, 2010 | Author: | Filed under: Nowinki ze świata książki | Tags: , , , , , | No Comments »

Fragment powieści Kinga, która ukaże się w Polsce 9 marca.

pod kopula

Duke Perkins patrzył na scenę, jaka się rozgrywała za plecami Dużego Jima. Ernie Calvert i Johnny Carver ze stacji benzynowej Mill Gas & Grocery pomagali Jackie wstać. Policjantka była oszołomiona. Z nosa ciekła jej krew, ale poza tym nie widać było obrażeń. Tak czy inaczej sytuacja wyglądała nieciekawie. Oczywiście w pewnym stopniu to normalne, gdy zdarzy się wypadek z ofiarami śmiertelnymi, lecz tym razem najwyraźniej coś potoczyło się gorzej niż zwykle.
Choćby kwestia samolotu. Na pewno wcale nie próbował lądować. Za dużo było wokół jego części, zbyt szeroko rozrzucone. I ci gapie. Też jakoś nie w porządku… Randolph nie zwrócił na to uwagi, ale Duke Perkins – owszem. Ludzie powinni utworzyć jedną grupę. Zawsze tak robili, jakby szukali pocieszenia w obliczu śmierci. Tymczasem tutaj ustawili się w dwóch grupach – po obu stronach miejskiej granicy. A ci, którzy zebrali się na terenie Motton, stali stanowczo zbyt blisko płonącej ciężarówki. W zasadzie w bezpiecznej odległości, jednak… dlaczego nie przechodzili dalej?
Zza zakrętu na południu wyłoniły się pierwsze wozy strażackie. Trzy. Z radością dostrzegł na boku drugiego złoty napis STRAŻ POŻARNA Chester’s Mill WÓZ NR 2. Tłumek zafalował, cofnął się między krzewy, robiąc straży więcej miejsca. Duke skupił się ponownie na Renniem.
– Co tu się stało? Coś wiesz?
Rennie otworzył usta, ale nie zdążył się odezwać, bo uprzedził go Ernie Calvert.
– Na drodze jest jakaś przeszkoda. Nie widać jej, panie władzo, ale jest. W nią uderzyła ciężarówka. I samolot też.
– Właśnie, cholera! – poparł go Dinsmore.
– I Wettington też się z nią zderzyła – dorzucił Johnny Carver. – Całe szczęście, że wolno szła.
Objął ramieniem Jackie, która nadal miała nieprzytomne spojrzenie. Na rękawie kurtki Carvera, naznaczonej hasłem: TANKUJĘ W GAS & GROCERY, widniała plama krwi policjantki. Nie uszło to uwagi Duke’a.
Po stronie Motton zjawił się kolejny wóz strażacki. Pierwsze dwa zablokowały drogę, ustawiając się w literę V. Strażacy już wysypywali się z samochodów, rozwijali węże. Duke usłyszał dobiegający od Castle Rock pulsujący sygnał karetki pogotowia.
A gdzie nasze? Też pojechały na te nieszczęsne ćwiczenia?
Nie podobała mu się ta myśl. Kto przy zdrowych zmysłach wysłałby karetkę do pożaru pustego budynku?
– Wygląda na to, że mamy tu jakąś niewidoczną barierę – zaczął Rennie.
– Tak, to już wiem – stwierdził Duke. – Nie mam pojęcia, co to właściwie ma znaczyć, ale że jest, już zrozumiałem.
Zostawił Renniego samemu sobie i podszedł do krwawiącej policjantki. Nie zauważył, że policzki wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej oblała głęboka czerwień.
– Jackie, przeżyjesz jakoś? – zwrócił się do Wettington.
– Przeżyję. – Dotknęła nosa. Krew ciekła coraz wolniej. – Złamany? – spytała. – Nie czuję, żeby był złamany.
– Nie, jest cały, ale i tak spuchnie. Nie przejmuj się, na zabawie dożynkowej będziesz już wyglądała całkiem dobrze.
Uśmiechnęła się słabo.
– Komendancie – odezwał się Rennie. – Stanowczo powinniśmy zadzwonić do jakichś służb bezpieczeństwa. Jeśli nie do Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, bo to chyba jednak zbyt radykalne posunięcie, to może po policję stanową…
Duke odsunął go na bok. Grzecznie, ale stanowczo. Nieomal odepchnął. Rennie zacisnął pięści, lecz zaraz rozluźnił dłonie. Owszem, przez całe życie raczej sam popychał, niż był popychany, ale zaciskanie pięści tak czy inaczej było dobre dla tępaków, czego doskonały przykład stanowił jego rodzony syn. Tak czy inaczej zniewaga nie pójdzie w niepamięć. I w odpowiednim momencie… Za jakiś czas… A zemsta im dojrzalsza, tym słodsza.
– Peter! – zawołał Duke do Randolpha. – Skontaktuj się ze szpitalem i spytaj, gdzie u licha ciężkiego jest nasza karetka! Ma być tutaj, i to już!
– Morrison się tym zajmie – odparł Randolph. Wziął z auta aparat fotograficzny i zaczął pstrykać zdjęcia.
– Ty się tym zajmiesz, i to natychmiast.
– Szefie, Jackie też może to sprawdzić, a nikt inny…
– Jak będę chciał znać twoje zdanie, to cię o nie zapytam.
Randolph zamierzał obrzucić komendanta spojrzeniem, które by mu wszystko powiedziało, lecz podniósłszy na niego wzrok, tylko odłożył aparat na przednie siedzenie i chwycił telefon komórkowy.
– Jackie, co to było? – odezwał się Duke.
– Nie wiem. Najpierw miałam dziwne wrażenie, jakby mnie przeszedł prąd, trochę tak jak wtedy, kiedy się niechcący dotknie bolców przy wsadzaniu wtyczki do gniazdka. A potem uderzyłam… Kurczę, nie wiem w co.
Od strony gapiów dobiegło chóralne „aaach!”. Strażacy właśnie zaczęli lać wodę na płonącą ciężarówkę. Silne strumienie spadały na ogień, ale za rozbitym samochodem od czegoś się odbijały, rozbryz­giwały na boki i tworzyły w powietrzu tęczowe łuki. Duke w życiu nie widział nic podobnego. Chociaż… trochę to przypominało myjnię samochodową, kiedy człowiek obserwuje strumienie wody pod dużym ciśnieniem na przedniej szybie.
Potem zobaczył tęczę również po stronie Mill. Ta była niewielka.
Jedna z patrzących, Lissa Jamieson, bibliotekarka, ruszyła w ich stronę.
– Lissa, stój! – krzyknął Duke.
Udała, że nie słyszy. Szła jak zahipnotyzowana. Zatrzymała się dosłownie kilka centymetrów od miejsca, gdzie strumień wody pod ogromnym ciśnieniem uderzał w powietrze, rozłożyła ramiona. Komendant widział, jak wilgotnieją jej włosy ściągnięte w koński ogon. Tuż za jej plecami zamigotała kolejna tęcza.
– Tyle wody z tamtej strony, a tutaj prawie nic! – zawołała Lissa entuzjastycznie. – Mgiełka jak z nawilżacza!
Peter Randolph podniósł wysoko rękę z telefonem i pokręcił głową.
– Mam sygnał, ale nie mogę się połączyć. Pewnie dlatego że wszyscy dzwonią. – Zatoczył ręką szeroki łuk. – Ciągle zajęte.
Duke nie wiedział, czy to możliwe, ale rzeczywiście, chyba wszyscy gapie mieli w rękach telefony, jedni gadali, inni robili zdjęcia, tylko Lissa nadal udawała nimfę wodną.
– Idź ją przyprowadź – polecił Randolphowi. – Zabierz ją stamtąd, zanim wyciągnie kryształy albo coś w ten deseń.
Randolph przybrał wyraz twarzy, który mówił wyraźnie, że takie polecenia są stanowczo poniżej jego szarży i godności, ale poszedł.
Duke się roześmiał. Głośno i serdecznie.
– Co w tym śmiesznego, na litość boską? – zirytował się Rennie.
Po stronie Motton zatrzymywało się na drodze coraz więcej wozów policyjnych z powiatu Castle. Jeżeli Perkins nie zapanuje nad sytuacją, kontrolę przejmie Rock. A potem wyciągnie profity.
Duke ucichł, lecz ciągle miał uśmieszek na ustach. Całkiem wyraźny.
– Niezła rozpsiajucha – powiedział. – Tak byś to nazwał, co? A ja się nauczyłem, że czasami jedynym sposobem na poradzenie sobie z rozpsiajuchą jest śmiech.
– Nie rozumiem, o co ci chodzi! – odparł Rennie zbyt głośno.
Synowie Dinsmore’a odsunęli się od niego, stanęli bliżej ojca.
– Wiem, wiem – powiedział Duke. – Nie szkodzi. Na razie wystarczy, żebyś pamiętał, kto tu dowodzi. Ja. Przynajmniej dopóki nie zjawi się szeryf powiatu. A ty jesteś radnym miejskim. Nie odgrywasz tu żadnej oficjalnej roli, dlatego proszę, żebyś się cofnął.
Pod koniec zdania Duke podniósł głos i wskazał miejsce, gdzie Henry Morrison rozciągał żółtą taśmę, omijając dwa większe szczątki samolotu.
– Proszę państwa, proszę się odsunąć, pozwolić nam pracować. Proszę iść za radnym Renniem. Zaprowadzi państwa za żółtą taśmę.
– Duke, wcale mi się to nie podoba – przestrzegł go Rennie.
– Bóg z tobą. W ogóle mnie to nie obchodzi – oznajmił Duke. – Zejdź z miejsca zdarzenia. I uważaj na taśmę. Nie chciałbym, żeby Henry musiał ją przytwierdzać po raz drugi.
– Komendancie, zapamiętaj sobie, jak się dzisiaj do mnie odnosisz. Bo ja tego nie zapomnę.
Rennie odszedł sztywnym krokiem, za nim ruszyli inni. Większość oglądała się przez ramię, spoglądała na delikatną mgiełkę przesączającą się przez barierę umazaną ropą, formującą na jezdni wilgotną linię. Kilkoro co bystrzejszych, między nimi Ernie Calvert, zdało sobie sprawę, że owa linia pokrywa się dokładnie z granicą między Motton a Mill.
Duży Jim Rennie czuł ogromną pokusę, by po dziecinnemu złośliwie zerwać taśmę starannie rozciągniętą przez Hanka Morrisona, ale się powstrzymał. Jednak nie zamierzał jej obchodzić dookoła i dopuścić do tego, żeby do jego eleganckich spodni, za które zapłacił sześćdziesiąt dolarów, poprzyczepiały się rzepy. Przeszedł pod plastikiem, przytrzymując go jedną ręką. Kosztowało go to nieco trudu, bo wydatny brzuch utrudniał ruchy.
Duke wolnym krokiem zbliżył się do miejsca, gdzie Jackie z czymś się zderzyła. Jedną rękę miał wyciągniętą przed siebie, jak ślepiec szukający drogi w nieznanym pomieszczeniu.
Tutaj upadła… a tutaj…
Poczuł ciarki, tak jak mówiła. Tyle że zamiast minąć, szybko zmieniły się one w palący ból po lewej stronie klatki piersiowej. Czasu starczyło mu tylko na to, by przypomnieć sobie ostatnie słowa Brendy: „Uważaj na rozrusznik”. Zaraz potem urządzenie eksplodowało mu w piersiach z taką siłą, że rozerwało koszulkę z logo drużyny Wildcats, którą włożył na siebie tego dnia, by uczcić popołudniowy mecz. Krew, strzępy bawełny i kawałki ciała uderzyły w barierę.
Z ust patrzących wyrwało się zgodne „aaach!”.
Duke chciał wymówić imię żony. Nie zdołał, ale w myślach wyraźnie ujrzał jej twarz. Uśmiechniętą.
A potem ciemność.

admin

W skrócie: Szczęśliwy mąż i ojciec zafascynowany światem literatury i nowych technologii.

More Posts