Tomasz Konatkowski w dwóch ostatnich książkach o komisarzu Nowaku był mdły i dość nieczytelny. Jednak w “Nie ma takiego miasta” pokazuje coś, co zasługuje na uwagę.
W samym sercu Wielkiej Brytanii zostaje brutalnie zamordowany młody mężczyzna. Podejrzenia padają na grasujące ostatnio w tym kraju gangi rozwydrzonych, pijanych nastolatków. Wkrótce wychodzi na jaw, że denat był Polakiem. Do akcji wkracza komisarz Adam Nowak, przebywający służbowo w Londynie.
Zaczyna się dziać. Polak w Londynie to sprawa może nie egzotyczna (bo nas tam dużo), jednak gliniarzy na szkoleniach nie ma tam tak wielu. Nowak ma łatwiej badając sprawę “polskich” morderstw (dzięki znajomości języka). Jednak i angielski nie jest mu obcy (czytuje Timesa).
Konatkowski nie tworzy krawężnika, który pije, ma nieciekawe stosunki z żoną i powinien już dawno wąchać kwiatki od spodu. Adam Nowak jest obyty, ciekawy świata i nie ma kompleksów. Miło się czyta opowieść o nim i sposobach dochodzenia do prawdy.
Teren Anglii i okolic opisany jest przez autora pięknie. Brawa dla autora, który w posłowiu zdradza źródła swoich pozytywnych inspiracji.
Ciekawa rzecz na plażowanie. Polecam.
Tomasz Konatkowski
“Nie ma takiego miasta”
W.A.B
2010
Mankell to pikuś w porównaniu z Jensem Lapidusem, który tworzy kryminały doszlifowane w każdym miesjcu.
Mahmud – młody Irakijczyk, były więzień, próbujący ułożyć sobie życie, Thomas – policjant, który walczy z blokowaniem jego śledztwa w sprawie pewnego morderstwa, oraz Niklas – zagubiony i samotny weteran wojenny, który szuka zemsty… Gdy ci trzej znajdą się w tym samym miejscu i czasie, rozpocznie się walka na śmierć i życie.
Lapidus już pierwszą częścią trylogii zaskarbił sobie sympatię czytelników. Ten aktywny prawnik (niektórzy doradzali mu rzucenie zawodu i zajęcie się tylko pisaniem) pisze plastycznie. Sekcje zwłok, handel narkotykami i życie codzienne wszystkich warstw społecznych nadaje się od razu do przeniesienia na ekran. Plastyka opisów zasługuje na uznanie.
Lapidus to także ciekawe spojrzenie na szwedzkie społeczeństwo. Pozwoliło wszak ono najpierw wszystkim osiedlać się w tym kraju, a potem zaczęło budować osiedla zgodnie z krzywdzącym podziałem. Poza tym korupcja władzy, brak zainteresowania drugim człowiekiem – to tylko niektóre problemy poruszone przez pisarza.
Doskonała linearna narracja dopełnia “zimnego” dzieła. Czekamy zatem cierpliwie na kolejne książki tego mistrza pióra.
Jon Ronson w “Człowieku, który gapił się na kozy” pokazuje coś, co na pierwszy rzut oka przypomina chaos, o którym się fizjonomom i filozofom nie śniło.
Jon Ronson to dziennikarz i dokumentalista. Postać trochę tragiczna (vide życiorys), jednak uparcie dążąca do celu. Dlatego nie dziw, że gdy widzi faceta “zabijającego” chomika wzrokiem i słyszy o kozie w armii rzuca wszystko i drąży ten temat.
Przed dwa i pół roku zbierał materiały i przemierzył setki kilometrów, docierając do zaangażowanych w projekt ludzi. Efekt tej pracy zapiera dech: niewiarygodne historie, postacie jak z filmu sf, pomysły, które wydawały się bardzo zabawne, dopóki nie wprowadzono ich w życie.
Najlepsze jest oczywiście gapienie się na kozy i zabijanie ich wzrokiem. Oczywiście dochodzi do tego użycie mózgu w celu dowiedzenia się, co jest w danym budynku, wpływania na ludzi i tak dalej i tak dalej. Przenikanie przez ściany również amerykańska armia stosowała (nie wiadomo z jakim skutkiem). Pacyfizm i inne bardziej zakręcone sposoby życia również miały stworzyć super wojownika. Co z tego wyszło?
Jedni doszli do wniosku, że nic – jednak po WTC znów powrócono ponoć do takich koncepcji. Czy one walczą skutecznie z terroryzmem? Na ten temat wszyscy milczą, podobnie jak brak jest oficjalnych informacji o kozach i innych “niesamowitych” doświadczeniach.
Doskonałe dialogi. Ronson opisuje każde spotkanie z twórcami superwojowników w taki sposób, że trudno utrzymać należytą powagę i nie można powstrzymać śmiechu. Może trochę pokoloryzowane – jednak fajne opowieści.
Polskie absurdy to pikuś w porównaniu z pomysłami USA. Trzeba przeczytać – niekoniecznie zobaczyć – ekranizacja nie jest tak dobra.
“Człowiek, który gapił się na kozy”
Jon Ronson
W.A.B
2010
Podejrzenia czytelników, którzy latami wysyłali listy na londyński adres Sherlocka Holmesa – Baker Street 221B – wreszcie się potwierdziły. Słynny detektyw okazał się postacią realną, Studium w szkarłacie napisał doktor Watson, a demoniczny profesor Moriarty miał powiązania z irlandzkimi nacjonalistami… W tej fikcyjnej biografii prawda, zmyślenie i prawdopodobieństwo łączą się wręcz bezszwowo. Nick Rennison opisuje dom rodzinny Sherlocka Holmesa, zagubiony pośród ponurych wrzosowisk północnego Yorkshire, wyjaśnia, co łączyło detektywa z piękną Irene Adler, zdradza, ile jest prawdy w pogłoskach o jego homoseksualizmie, i rozstrzyga, czy był on uzależniony od narkotyków. A to wszystko na tle panoramy wiktoriańskiej Anglii – jej obyczajów, mody, polityki, nauki, kultury. Na kartach książki Rennisona pojawiają się również ikony tamtej epoki: królowa Wiktoria, Oscar Wilde, Zygmunt Freud i Kuba Rozpruwacz, a także Arthur Conan Doyle, który był – naturalnie! – agentem literackim doktora Watsona…
Tomasz Konatkowski w swoim debiucie nie błyszczy. Jednak śpiewają, że “Przystanek śmierć” jest najgorszą książką w jego wykonaniu.
Adam Nowak z Radzymina. Mieszka i pracuje w Warszawie. Poczciwy i nieco sfrustrowany policjant przed czterdziestką. Rozwiedziony. Kibic warszawskiej Polonii, spędzający samotne wieczory na słuchaniu muzyki z lat młodości. Facet jakich wielu.
Ten właśnie facet pełni zaszczytną funkcję policjanta od spraw kryminalnych. Na szczęście już początek książki (zabójstwo starszego pana na pętli tramwajowej) przynosi mu trochę pracy. Łącząc CSI, Kryminalnych i Borewicza metody Nowak stara się odkryć, kto jest mordercą.
Schematyczna, nieciekawa, prosta – to tylko niektóre słowa pojawiające się przy ocenach tej książki. ‘Daję 3 w skali do 6 – ale to i tak dużo” pisze na jednym forum internauta. Trudno się z nimi nie zgodzić.
Nie wiem, jak dostał się autor na salony (vide wydawnictwo W.A.B), które wydało książkę. Brak pomysłu, nieciekawa akcja i równie nieciekawy finał sprawia, że strony zaczynamy przerzucać coraz szybciej – byle do końca. Dialogi rażą sztucznością. Komisarz Nowak z kolei nie daje się przypasować do żadnej grupy porządnych książkowych detektywów.
Szkoda autora – mam nadzieję, że następne książki w wykonaniu Konatowskiego są lepsze. Trzymajcie kciuki – zaczynam je czytać.
“Przystanek śmierć”
Tomasz Konatowski
wydawnictwo W.A.B
2007
Duży plus dla Kolportera jeśli chodzi o współpracę właśnie z tym wydawnictwem.
W darmowym pakiecie startowym czytnika eClicto znajdą się między innymi współczesne ksiązki wydawnictwa W.A.B. . Są to cztery e-booki: „Lala” Jacka Dehnela, „Dobre miejsce do umierania” Wojciecha Jagielskiego, „Pijani Bogiem” Maksa Cegielskiego i „Kurs do Genewy” Bartłomieja Rychtera.
Oprócz tego wydawnictwo W.A.B. przygotowało atrakcyjną i różnorodną ofertę książek elektronicznych dla Księgarni eClicto, od powieści obyczajowych, romansów i wspomnień po kryminały i reportaże polskich i zagranicznych autorów.
Do kupienia w formacie epub będą m.in. powieści Henninga Mankella (tego od komisarza Wallandera), „Zabójca mimo woli” Aleksandry Marininy, „Róże cmentarne” Marka Krajewskiego i Mariusz Czubaja, „Sprawa Niny S.” Marii Nurowskiej, „Instynkt gry” Juli Zeh, „Piaskowa Góra” Joanny Bator, „Pudełko ze szpilkami” Grażyny Plebanek czy „Dziennik na nowy wiek” Józefa Hena.
To tylko niektóre pozycje z ponad dwustu, jakie W.A.B. dotychczas przekazało do księgarni eClicto. Liczba ta będzie się powiększać. Oczywiście cena e-booków będzie do 50 procent niższa od sugerowanej ceny detalicznej ich tradycyjnych odpowiedników.
Sanok, koniec XIX wieku. Kraniec cywilizowanego świata. Odkąd pod murami klasztoru znaleziono rozszarpane ciało rajcy miejskiego, ludność miasteczka żyje w ciągłym strachu. Mnożą się opowieści o bestii, którą nocą wychodzi z lasu, aby zabijać.
Dwudziestosiedmioletni Borys pracuje jako nauczyciel córki miejscowego lekarza. Przypadkiem trafią na sekcję zwłok ofiary: na jej ciele są ślady kłów, ale także… ludzkich dłoni. Dochodzenie prowadzi austriacki komisarz policji, sprawą interesuje się również dziennikarz lokalnej gazety. Czy na trop mordercy naprowadzą wizje, które Borys miewa od dzieciństwa? A może z zabójstwem ma coś wspólnego tajemnicza kobieta, która zamieszkała u miejscowej prostytutki?
Złoty wilk to połączenie powieści kryminalnej retro i mrocznego thrillera, bezbłędnie skonstruowane i trzymające w napięciu. Mistrz opowieści, a zarazem mieszkaniec Sanoka i znawca jego historii zabiera czytelników w fascynującą i wiarygodną wędrówkę po ulicach i zaułkach miasteczka sprzed stu lat.
Złoty wilk
Bartłomiej Rychert
wydawnictwo W.A.B
2009
Druga część trylogii marsylskiej, której bohaterem jest Fabio Montale – zdymisjonowany inspektor policji, wielbiciel śródziemnomorskiej kuchni, amator pięknych kobiet i znawca mocnych trunków. Na prośbę kuzynki podejmuje prywatne śledztwo w sprawie zaginięcia jej syna.
Chłopak uciekł z domu, by w tajemnicy spotkać się z dziewczyną, i zniknął. Jego ukochana pochodzi z arabskiej rodziny, której członkowie odmówili udzielenia informacji zdesperowanej matce. Montale angażuje się w śledztwo i niespodziewanie odkrywa mroczne sekrety swoich bliskich…