Tomas Sedlacek w swojej książce “Ekonomia dobra i zła” pokazuje nam, że słowa kryzys/porażka/bankrut nie pojawiłyby się w naszym języku gdyby nie parę błędów, które od lat pokutują w społeczeństwie.
Tomáš jest jednocześnie głównym ekonomistą i strategiem makroekonomicznym jednego z najważniejszych prywatnych banków w Czechach i na Słowacji, Československá obchodní banka oraz członkiem Narodowej Rady Ekonomicznej przy Premierze Czech, Petrze Neczasie. Jest również aktywnym komentatorem rynków i światowej ekonomii dla czeskich i zagranicznych mediów, w tym blogerem czeskiego dziennika gospodarczego Hospodarske noviny.
Książka napisana jest z pasją. To nie nudnawy podręcznik o problemach, a autentyczny zapis pasji autora, który zna się na ekonomii. Bo przecież nie każdy wie, jak wiele wspólnego ma poezja z nauką, wydawać by się mogło, ścisłą. Powiedzmy więcej – ile rzeczy ekonomia zaczerpęła z literatury – nie sposób wymienić w jednej książce. Sedlacek podejmuje się tego zadania z sukcesem.
Każde jego rozważanie czerpie z mądrości przodków. Na pozór ten zabieg powinien kierować książkę Sedlacka do kosza – jednak po lekturze całości widać, jak ważny jest rozwój pamiętający o tym, co odkryły i pielęgnowały poprzednie pokolenia.
Autor, który nie bez kozery określany jest mianem mega mózgu, podejmuje również temat kryzysu. Odmieniany przez różne przypadki może nas przerażać – jednak gdy przeczytamy Sedlacka zrozumiemy, że problem nie jest tak skomplikowany. Wszystko wszak bierze się od niezdrowego nadmiaru. Mnogość pojęć, pieniędzy i innych rzeczy powoduje chaos, a ten zaczyna niszczyć nasz dorobek. Skutecznie.
Jak się przed tym bronić? Przeczytajcie “Ekonomię dobra i zła” Sedlacka. Warto!
Tomas Sedlacek, “Ekonomia dobra i zła”, Studio Emka, 2011.
Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, chcąc uczcić 200. rocznicę urodzin Fryderyka Chopina, przygotowały pierwsze kompletne wydanie jego korespondencji w mistrzowskim opracowaniu znawców tematu. Ciekawostką jest, iż książka zawiera listy, które do tej pory nigdy nie były publikowane. Zachęcamy do zapoznania się z literacką twórczością wielkiego polskiego kompozytora.
Dzisiaj swoją premierę ma kolejna ważna książka w historii wydawnictwa Media Rodzina. Do księgarń trafia wyróżniona wieloma nagrodami książka amerykańskiej pisarki Suzanne Collins pt. Igrzyska śmierci. Poruszająca opowieść o fikcyjnym świecie niedalekiej przyszłości, w którym okrutne władze gotują dla społeczeństwa krwawą rozrywkę emitowaną w dobrze nam znanej telewizji reality.
Po raz pierwszy w historii wydawnictwa książka publikowana jest jednocześnie w wersji tradycyjnej – drukowanej, audio na płycie w interpretacji Anny Dereszowskiej oraz zostaje udostępniona w plikach mp3 przez portal audioteka.pl.
Zwielokrotnienie kanałów dystrybucji ma pozwolić książce „przebić się” do młodego czytelnika, w niełatwej rywalizacji ze współczesnym nadmiarem informacji i szturmem wszechobecnych mediów – mówi Marcin Walkowiak, kierownik działu promocji wydawnictwa Media Rodzina. Mamy nadzieję, że przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii zapisu i przesyłania dźwięku, słowo zyska silnego sojusznika w postaci techniki, na rzecz poprawy czytelnictwa wśród młodzieży.
Wszyscy w wydawnictwie jesteśmy pod wielkim wrażeniem tej książki – dodaje Marcin Walkowiak. Mamy przeczucie, że tytuł ten może stać się światowym bestsellerem na miarę Harry’ego Pottera, którego jesteśmy w Polsce wydawcą, a którego Igrzyska śmierci przypominają w dramaturgii narracji i mocy oddziaływania na czytelnika.
Nasze przeczucia umacnia fakt wielu nagród, jakimi obsypana została ksiązka: znalazła się na listach bestsellerów „USA Today” i „New York Timesa”, została jedną z Najlepszych Książek Roku 2008 roku w zestawieniu „Publisher’s Weekly”, a także w rankingu „New York Times: Notable Children’s Book of 2008”. Na listach Amazon Igrzyska śmierci uplasowały się na drugim miejscu wśród książek przygodowych dla nastolatków. Entuzjastyczne opinie o niej wydali uznani pisarze, m.in. Stephen King.
Wytwórnia Lionsgate nabyła prawa filmowe (za ekranizację będzie odpowiadać producentka m.in. Opowieści z Narnii). Kolejny tom ukaże się w Ameryce we wrześniu bieżącego roku, a ostatni w 2010.
Zapraszamy na stronę www.mediarodzina.com.pl/igrzyska poświęconą książce, gdzie można przeczytać i posłuchać fragmentu, obejrzeć zwiastun, sprawdzić swoje szanse w wirtualnych igrzyskach czy pobrać tapety na pulpit..
Czyli przypadkowo rozpocząłem drogę ku przeczytaniu całej twórczości Mastertona.
Akcja powieści nie jest skomplikowana … do czasu. Posłużmy się opisem z obwoluty książki.
Fortyfoot House – zaniedbany wiktoriański sierociniec na wyspie Wight – kryje w sobie mroczną tajemnicę. Przed ponad stu laty zmarli tam w niewyjaśnionych okolicznościach wszyscy wychowankowie – sześćdziesięcioro dzieci. Okoliczni mieszkańcy nadal unikają rozmów na temat zabytkowego domostwa i omijają go z daleka. Coś podstępnego i przerażającego czai się w jego wnętrzu. David Williams, wychowujący samotnie siedmioletniego syna, podejmuje się dokonać remontu tajemniczego budynku. Wraz z nimi do domu wprowadza się piękna, młoda dziewczyna. W Fortyfoot House ma miejsce seria niezwykłych i zarazem tragicznych wydarzeń. Zbyt późno David odkrywa sekrety sumeryjskich bram czasu i prastarej cywilizacji, która panowała na Ziemi przed nastaniem człowieka i która chce z powrotem zająć jego miejsce…
Mamy w książce wszystko, czego należy wymagać od horroru. Ciągłe napięcie, które stopniowane wybucha w finale opowieści. Stwory, strzygi i upiory również robią wrażenie (choć Jenkins w miarę postępu akcji traci swój przerażający image zamieniając się bardziej złego Quasimodo). Stary dom, który zapewne do dziś straszy i niszczy każdego, kto zechce w nim zamieszkać. Dodajmy do tego młodą i podatną na opętania studentkę biologii – robi się bardzo ciekawie.
Masterton nie wie zapewne co to nuda – podczas lektury nie mamy możliwości się nudzić. Podróże w czasie okraszone dużą dawką adrenaliny, nachodzące na siebie światy równoległe oraz czarownica mająca powić świętą trójcę, która zniszczy świat – to wszystko działa na wyobraźnię. Nigdy już samemu nie zechcecie zostać w domku ze strychem – oj nie…
Na minus tej drapieżnej opowieści – zbyt wiele wątków sf, które na całe szczęście nie są rozwijane w sposób uniemożliwiający delektowanie się najwyższej klasy horrorem.
Odrzucam na razie przewidywalnego Kinga wkraczając w świat Mastertona – terra incognita horroru. Z pewnością nie będzie nudy – czego i wam życzę – nie tylko przy lekturze “Drapieżców”.
“Drapieżcy”
Graham Masterton
wydawnictwo Albatros
2009